Roman Giertych i Leszek Czarnecki na wojennej ścieżce z władzą

Dorota Kowalska
Dorota Kowalska
19.11.2018 katowiceleszek czarnecki  wlasciciel getin noble banku  i roman giertych w katowickiej prokuraturze ws w afery  knf beda skladac zeznanialucyna nenow /dziennik zachodni/ polska press *** local caption *** leszek czarnecki  wlasciciel getin noble banku  i roman giertych w katowickiej prokuraturze ws w afery  knf beda skladac zeznaniaafera knf
19.11.2018 katowiceleszek czarnecki wlasciciel getin noble banku i roman giertych w katowickiej prokuraturze ws w afery knf beda skladac zeznanialucyna nenow /dziennik zachodni/ polska press *** local caption *** leszek czarnecki wlasciciel getin noble banku i roman giertych w katowickiej prokuraturze ws w afery knf beda skladac zeznaniaafera knf Lucyna Nenow / Polska Press
Roman Giertych mówi o „największej aferze gospodarczej w historii III RP”, ale też w sprawie jego klienta – biznesmena Leszka Czarneckiego, polityka miesza się z biznesem. Pod adresem ludzi związanymi z obozem władzy padają poważne oskarżenia, nic więc dziwnego, że ci wytoczyli przeciw milionerowi i jego obrońcy najcięższe działa

Oto główni bohaterowie tej historii: Leszek Czarnecki, miliarder, od lat na liście 100 najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”, skryty, zdystansowany, unika mediów i rozgłosu. Roman Giertych, kiedyś polityk, dzisiaj adwokat rozchwytywany także przez polityków opozycji i znanych biznesmenów.

Czarnecki zrobił karierę w amerykańskim stylu – do wszystkiego doszedł sam: pracą, uporem, pomysłowością. Do jego portfela inwestycyjnego należy pięć spółek giełdowych: Getin Holding, Getin Noble Bank, MW Trade oraz Open Finance. Jego największym projektem na rynku nieruchomości jest wrocławski drapacz chmur Sky Tower.

Leszek Czarnecki ukończył Wydział Inżynierii Sanitarnej na Politechnice Wrocławskiej i Harvard Business School, doktorat bronił na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.

Będąc jeszcze na studiach, na Politechnice Wrocławskiej, Czarnecki zaproponował swojemu koledze założenie wspólnego biznesu. I stąd TAN - przedsiębiorstwo Techniki Alpinistyczno-Nurkowej.

„Tak, moja pierwsza firma - Przedsiębiorstwo Techniki Alpinistyczno-Nurkowej TAN SA - wykonywała mnóstwo zleceń na obiektach hydrotechnicznych Wrocławia. Do dzisiaj z satysfakcją przechodzę ulicą Grodzką, patrząc na nabrzeże, w którego remoncie sam uczestniczyłem. Podobnie z satysfakcją patrzę na Śluzę Mieszczańską czy Śluzę na Rędzinach, w pobliżu nowego mostu na Autostradowej Obwodnicy Wrocławia, i wiele innych takich obiektów, na których pracowaliśmy” – mówił w 2012 roku w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

Remontowali m.in. niebezpieczne jazy powodziowe Wrocławia. Ale hydrotechnikę zamienił na finanse.

„Już w liceum byłem bardzo dobry z matematyki i jeśli chodzi o biznes, to zawsze interesowały mnie liczby, finansowa strona przedsięwzięć. Na początku lat 90. zobaczyłem, jak szybko rozwijają się nieznane wcześniej u nas usługi finansowe takie jak leasing. Sami - pozyskując samochody dla firmy - z tego korzystaliśmy. Pomyślałem: my też spróbujemy” – tłumaczył w tym samym wywiadzie.

Był twórcą i głównym udziałowcem działającego Europejskiego Funduszu Leasingowego – pierwszej i największej firmy leasingowej w Polsce. Spółkę tę sprzedał francuskiemu bankowi Crédit Agricole w 2001 za 900 mln zł. Jednocześnie objął stanowisko prezesa zarządu w nowo powstałej spółce Credit Agricole Polska – zarządzając spółkami wchodzącymi w skład Grupy Kapitałowej: EFL, Lukas Bank, TU Europa, TU Na Życie Europa oraz Getin Service Provider S.A.

Od czerwca 2007 Czarnecki pełnił funkcję przewodniczącego i członka rad nadzorczych spółek zależnych, wchodzących w skład grupy Getin Holding, potem przewodniczącego rady nadzorczej Getin Holding. Po połączeniu Getin Banku oraz Noble Banku został przewodniczącym rady nadzorczej Getin Noble Banku.

Mówi się o nim, że buduje biznesy, rozwija je, by potem je sprzedawać. Ale, według Czarneckiego, taka opinia nie przynosi ujmy, jest jednak w dużym stopniu legendą.

Głośno o wrocławskim biznesmenie zrobiło się w 2008 roku, kiedy „Rzeczpospolita” opublikowała tekst, z którego wynikało, że ten w 1980 roku, mając 18 lat, zobowiązał się do współpracy z SB. Natychmiast zareagowała giełda. Na spadku akcji swoich firm finansista stracił około 1,6 mld złotych. Dzień później zwołał konferencję prasową, na której odczytał oświadczenie, że mimo podpisania glejtu o współpracy ze służbami bezpieczeństwa PRL-u nikogo nie zadenuncjował ani nie brał za współpracę pieniędzy. Towarzyszyli mu dawni koledzy z Niezależnego Zrzeszenia Studentów, w którym Czarnecki działał na początku lat 80. Potwierdzili, że on sam poinformował ich o zwerbowaniu przez służby. I że nigdy nie zrobił niczego, co uderzyłoby w opozycję. Czarnecki twierdzi, że zgodził się na współpracę, bo otwierała mu drzwi na zagraniczne studia. O sprawie ucichło.

Z czasem Leszek Czarnecki popadł w kłopoty, wartość jego spółek spadała. Co było tego powodem, tłumaczył w lipcu 2018 roku sam zainteresowany w rozmowie z Erykiem Stankunowiczem, ówczesnym wicenaczelnemy „Forbsa”.

Stankunowicz postawił taką diagnozę: „Chciał pan zrobić coś dużego na rynku finansowym. Rywalami były głównie banki, kontrolowane przez podmioty zagraniczne, mające głęboką kieszeń. Nie mając dostępu do taniego finansowania, grał pan agresywnie: pana bank płacił więcej za lokaty, udzielał kredytów, których pewnie inni nie udzieliliby w tamtym czasie, oferował innowacyjne instrumenty finansowe. I tymi sposobami zdobył pan rzesze klientów i sporą część krajowego rynku. Ale przyszły trochę gorsze czasy, kryzys finansowy, a po nim nowe, bardziej restrykcyjne regulacje. Ujawniły się wszystkie strukturalne słabości pańskich firm i teraz mają kłopot. Pytanie brzmi: czy wyprowadzi pan swój biznes na prostą i czy da się jeszcze z panem zarabiać?”

Czarnecki odpowiedział tak: „Pańska hipoteza jest słuszna, więc nie ma co z nią dyskutować. Pozwolę ją sobie jedynie uzupełnić. W budowanie banku zainwestowałem większość pieniędzy, które otrzymałem ze sprzedaży firmy leasingowej – ponad 200 mln euro. Wydawało mi się, że to jest całkiem duża suma na stworzenie start-upu. Później zrozumiałem, że do zbudowania dużego, systemowo ważnego banku zabrakło w tej liczbie jeszcze jednego zera.

To najlepiej było widać na przykładzie Aliora, który na starcie miał dwa razy więcej, czyli ponad 400 mln euro, a potem dołożył do tego kolejne emisje. Zgadza się, agresywnie wchodziliśmy na rynek i zapłaciliśmy za to wysoką cenę. Byłoby dużym niedopowiedzeniem tłumaczenie tego wyłącznie trudniejszymi czasami, kryzysem w latach 2008 i 2011, kryzysem płynnościowym w Unii Europejskiej. Ale z pewnością pojawienie się tych problemów praktycznie w pierwszych latach budowy banku nie pomogło. Myślę, że pewnym błędem był czasami dość słaby dobór ludzi, którzy wdrażali w banku takie, a nie inne produkty. Potem przyszły gorsze czasy, które trudno było przewidzieć. W 2008 r. premier ogłosił, że w 2012 r. wchodzimy do strefy euro, co oznaczało, że w 2010 r. wejdziemy do wąskiego korytarza wymiany walut. W związku z tym potencjalne ryzyko kursowe oceniałem jedynie na 2 lata. Okazało się, że obietnica nie została dotrzymana i nasz portfel kredytowy bardzo ucierpiał wraz ze wzrostem kursu franka. Może się wydawać dziwne, że opowiadam o tym, co się wydarzyło 10 lat temu, ale tak naprawdę dopiero z tego kryzysu wychodzimy.”

Ale jak mówił dalej Czarnecki, jego banki wychodzą na prostą, wierzył, że sobie poradzi. Cztery miesiące po tym wywiadzie, wybuchła afera. W listopadzie 2018 roku „Gazeta Wyborcza” napisała, że Czarnecki 28 marca w czasie spotkania w „cztery oczy” nagrał rozmowę z szefem Komisji Nadzoru Finansowego – Markiem Ch. Z nagrania wynikało, że szef KNF proponował Czarneckiemu m.in. życzliwe podejście KNF i NBP do planów restrukturyzacji jego banków, a także usunięcie z KNF-u Zdzisława Sokala - przedstawiciela prezydenta w Komisji i szefa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego - który jest zwolennikiem przejęcia banków Czarneckiego przez państwo.

W zamian bankier miałby zatrudnić prawnika wskazanego przez Marka Ch. Wynagrodzenie miało być „powiązane z wynikiem banku” i wynosić 1 proc. wartości Getin Noble Banku, czyli ok. 40 mln zł.

W czasie spotkania z Czarneckim, Marek Ch. miał położyć na stole wizytówkę radcy prawnego Grzegorza Kowalczyka.

I tu pojawia się postać Romana Giertycha, bo milioner o sprawie postanowił zawiadomić prokuraturę – w prawniczych bojach miał go wspierać i reprezentować właśnie mecenas Giertych, który ostatnio na Facebooku opisał cały proces polowania na Czarneckiego, a potem na siebie.

„Od roku 2015 władzy PiS doskwierał fakt, że jedna z największych firm prywatnych w Polsce, należy do człowieka, który z tą władzą nie miał nic wspólnego. Nie był zaangażowany politycznie, ale jego sympatie i ścieżka życiowa stawiały go w oczywisty sposób w szeregu przeciwników tego rządu. Dlatego też urzędnicy PiS robili wszystko, co możliwe, aby utrudnić życie jego firmom tak, by je przejąć lub podporządkować” – relacjonuje na swoim Facebooku Roman Giertych.

Dalej pisze o tym, że w 2018 roku zastosowano wobec Czarneckiego metodę zastraszania z jednoczesną propozycją korupcyjną, o której wyżej już pisaliśmy. „Leszek Czarnecki odrzucił propozycję nadzorcy ze strony PiS. I wtedy pisowskie państwo postanowiło pokazać drugą twarz. Zastraszanie. Komisja Nadzoru Finansowego rozpoczęła w Idea Bank S.A. kontrolę pod kątem sprzedawania przez ten bank obligacji GetBack. Obligacje te rzeczywiście ten bank sprzedawał, tak jak wiele innych banków, w tym państwowych je sprzedawało. Ale akurat wbrew woli Leszka Czarneckiego, który na piśmie zakazywał angażowania się w tę sprzedaż. Gdy dowiedział się, że zarząd go nie posłuchał i na dodatek dopuszczał do ewidentnego oszukiwania klientów banku, polecił skierować na nich zawiadomienie do prokuratury. KNF potraktowało te okoliczności jako pretekst do uderzenia w L. Czarneckiego” – tłumaczy w swoim wpisie adwokat.

Według Giertycha, to Jarosław Kaczyński pisemnie zlecił prokuraturze przejrzenie się Leszkowi Czarbneckiemu, ale plany te pokrzyżowało ujawnienie taśmy z nagraniem rozmowy milionera z Markiem Ch.

„Gdy skończyły się wybory, postanowiono przedłożyć Czarneckiemu ostateczną propozycję. Albo zgodzi się wreszcie na nadzorcę z PiS w swoich bankach i jego majątek »będzie grać w drużynie« PiS, albo władza się z nim ostatecznie rozprawi" – pisze Giertych.

Jaką propozycję?

„Latem tego roku podczas spotkania poza granicami Polski doszło do złożenia oferty przyjęcia do pracy do banków Czarneckiego (w charakterze doradcy lub członka rady nadzorczej) pana Michała Krupińskiego – wieloletniego prezesa PKO S.A. – osoby blisko związanej z obecną władzą” – twierdzi w swoim oświadczeniu adwokat. Ofertę tę miał złożyć milionerowi były polityk PiS, będącą w bliskich kontaktach z Mateuszem Morawieckim.

Jednak już dwa miesiące wcześniej, Czarneckiemu przedstawiono koncepcję udziału w projekcie wykupienia stacji TVN24.„Po ewentualnym przejęciu stacji proponowano dostarczanie reklam ze spółek skarbu państwa, a po pewnym czasie wykup stacji przez spółki Skarbu Państwa za kwotę wielokrotnie wyższą od ceny zakupu. Leszek Czarnecki oferty nie przyjął” - pisze adwokat, dodając: „kilka tygodni później BFG zablokował transakcje, które pozwalały odbudować kapitał w Idea Banku, a KNF odrzucił plan naprawy banku. Następnie prokuratura złożyła wniosek o areszt dla Czarneckiego, nawet nie próbując go przesłuchać” – przekonuje mecenas Giertych.

Bo rzeczywiście, we wrześniu prokuratura zarzuciła Leszkowi Czarneckiemu popełnienie oszustw na kwotę ponad 130 milionów złotych wobec klientów Idea Banku S.A., którzy kupili obligacje GetBack. Chodzi o okres, kiedy był przewodniczącym Rady Nadzorczej Idea Banku. To ten bank pośredniczył w sprzedaży feralnych obligacji.

- Prawdą jest informacja, że prokuratura postanowiła postawić zarzuty panu Leszkowi Cz. Zdaniem prokuratury mając świadomość bezprawnych działań, nie dopełniając obowiązku rzetelności i uczciwości, doprowadził do narażenia na szkodę wielkich rozmiarów bardzo wielu klientów Idea Banku - powiedział na specjalnie zwołanej konferencji prasowej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Roman Giertych zareagował błyskawicznie.

„ZZ ogłosił zarzuty wobec L. Czarneckiego, że "działał na szkodę swego banku". Czyli Ziobro wie lepiej, co jest dobre dla firmy Czarneckiego niż Czarnecki. To kolejna groteska w tej sprawie. W imieniu Leszka Czarneckiego proszę wszystkich o pisanie o nim całym nazwiskiem”- napisał na Twitterze Giertych. Adwokat skierował również list otwarty do Zbigniewa Ziobry, w którym szczegółowo odpowiedział na jego zarzuty.

Ale teraz przyszedł czas na samego Giertycha. Niecały miesiąc po postawieniu zarzutów Czarneckiemu, jego adwokata zakłuto w kajdanki, kiedy ten wychodził z sądu. Razem z funkcjonariuszami CBA Giertych pojechał do swojego domu w Józefowie. Tam zasłabł podczas przeszukania.

Co ciekawe, do zatrzymania Gierycha doszło tuż przed posiedzeniem aresztowym Leszka Czarneckiego, Gierych miał mieć nowe informacje w sprawie swojego klienta, które „nie wyciekły do mediów”, a które planował upublicznić podczas procesu, chodzi tu pewnie o projekt wykupienia stacji TVN24, o czym już teraz oficjalnie informuje na swoim Facebooku.

Radosław Sikorski po angielsku napisał wtedy na Twitterze: „Roman Giertych został zatrzymany dzień przed zaprezentowaniem w sądzie dowodów, które miały pokazywać uwikłanie rządu PiS w wielki skandal finansowy.”

Jakie powody nie stałyby za zatrzymaniem Giertycha, śledczy postawili mu zarzuty: Giertych, Ryszard Krauze i dziesięć innych osób mieli dopuścić się przestępstw korupcyjnych w latach 2010–2014. Zebrany materiał dowodowy nie przekonał jednak sądu, który nie zastosował wobec zatrzymanych aresztu.

17 listopada, a więc kilka dni temu, Sąd Okręgowy w Poznaniu zawiesił też środki zapobiegawcze, które poznańska prokuratura zastosowała wobec Giertycha, który na razie nie musi wpłacać 5 mln zł poręczenia majątkowego, może też wykonywać zawód adwokata.

Teraz Giertych, już szczegółowo, przedstawia na Facebooku chronologię wydarzeń.

„W czerwcu Adam Hofman z innymi osobami proponuje Leszkowi Czarneckiemu udział w operacji przejęcia kontroli nad TVN24 przez spółki Skarbu Państwa. Leszek Czarnecki stanowczo odmawia.

Na początku sierpnia wpływa wniosek prokuratury do Sądu Rejonowego w Warszawie o areszt dla Czarneckiego. Nasilają się też działania KNF przeciwko firmom Czarneckiego. 13 września Czarnecki dowiaduje się z wezwania do sądu, że został złożony wniosek o jego aresztowanie. Przekazuje mi sprawę do prowadzenia. Nasze zdziwienie budzi fakt, że od początku sierpnia prokuratura nie ujawnia publicznie faktu złożenia takiego wniosku.

14 września z Leszkiem Czarneckim kontaktuje się Adam Hofman proponując swój przylot z ważną sprawą.

Do spotkania dochodzi 15 września. Na spotkaniu Adam Hofman i jego współpracownik (nazwisko dla Komisji Śledczej) proponuje formalne lub nieformalne zatrudnienie Michała Krupińskiego. Jednocześnie Adam Hofman oświadcza, że w/w w przypadku zatrudnienia pójdzie do Zbigniewa Ziobro, porozmawia, przekona i rozwiąże problemy Czarneckiego dzięki temu, że w PiS jest autorytetem od spraw bankowych, czyli w zakresie tych spraw w których zarzuty ma Czarnecki. Czarnecki ma wątpliwości, czy za jego problemami nie stoi jednak premier, a nie Prokurator Generalny. Jego rozmówcy zapewniają go, że stoi za nimi Ziobro i sugerują, że uzgodnili ofertę zatrudnienia z Michałem Krupińskim. Do zatrudnienia Michała Krupińskiego nie dochodzi. Tydzień po spotkaniu Zbigniew Ziobro publicznie oświadcza, że chce aresztować L. Czarneckiego i wystawić za nim list gończy.

15.10.2020 roku dochodzi o mojego zatrzymania dzień przed sprawą l. Czarneckiego, na której mam ujawnić dowody złożonej mu z powołaniem się na wpływy u Zbigniewa Ziobry oferty korupcyjnej. Agenci CBA szukają u mnie wyłącznie taśm” – pisze na swojej oficjalnej stronie.

Adam Hofman, kiedyś polityk Prawa i Sprawiedliwości, dzisiaj współwłaściciel firmy piarowskiej, stanowczo doniesieniom Giertycha zaprzecza i grozi mu pozwami sądowymi, ale sam Giertych na przestraszonego nie wygląda. Posiedzenie aresztowe Leszka Czarneckiego zostało odroczone do 21 grudnia. Ani milioner ani jego adwokat nie zamierzają milczeć. W tej wojnie nikt nie będzie brał jeńców.

Śląskie miasta zatrute smogiem

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.