Rolicki: Wybieramy właśnie ludzi, którzy przeprowadzą Polskę przez kryzys

Redakcja
Janusz Rolicki
Janusz Rolicki Fot. Polskapresse
- Przez cały ten kryzysowy czas propozycje PiS to ciągłe żądanie wydatków, w konsekwencji zaś zwiększanie zadłużenia. Było to nieodpowiedzialne, demagogiczne i w obecnej sytuacji krańcowo niebezpieczne. Dobrze, że Jarosław Kaczyński i jego ludzie nie mieli wpływu na reakcję Polski na zagrożenie kryzysem - ocenia Janusz Rolicki, publicysta, w rozmowie Witoldem Głowackim.

Co jest dla Pana główną stawką niedzielnych wyborów parlamentarnych? Politycy Platformy Obywatelskiej mówią nam, że gra toczy się głównie o powstrzymanie Prawa i Sprawiedliwości. PiS, że o rozliczenie PO. To Pańskim zdaniem przekonujące?
Może zabrzmi to patetycznie - ale w tych wyborach naprawdę chodzi o los Polski. O przyszłość nas wszystkich. I to całkiem dosłownie.

Tak można mówić właściwie o każdych wyborach. Każda karta wrzucona do urny teoretycznie w jakiś sposób przyczynia się do zmiany rzeczywistości. Tylko co z tego?
To, że akurat te polskie wybory przypadają na szczególny, wyjątkowo trudny z perspektywy globalnej czas. Na świecie narasta kryzys finansowy o ogromnej skali. Znany nam kapitalizm naprawdę się sypie. Wygląda na to, że z konsumpcyjnym stylem życia Zachód będzie się musiał bezpowrotnie pożegnać. Obecny kryzys bywa porównywany do Wielkiej Depresji lat 30., ale to błędne odniesienie. Wtedy problemem była niedostateczna reakcja państw dotkniętych kryzysem - przede wszystkim rządu Stanów Zjednoczonych, aż do momentu, gdy działań interwencyjnych podjął się wreszcie Franklin Delano Roosevelt. Tymczasem po tym, co działo się w 2008 roku po upadku Lehman Brothers, rząd Stanów Zjednoczonych i władze większości silniejszych gospodarczo państw zareagowały błyskawicznie, robiąc to, co ekonomiści przez dekady uważali za najbardziej stosowną reakcję - pompując ogromne pieniądze w gospodarkę, po to by nie dopuścić do głębszej recesji. Tylko że znaczna część tych pieniędzy nie miała pokrycia. Celowały w tym Stany Zjednoczone, które od czasu likwidacji parytetu złota są w tej komfortowej sytuacji, że mogą sobie pozwalać na życie w dużej mierze na koszt innych państw. Ale i strefa euro doprowadziła do zachwiania własnej potęgi. Wybory w Polsce przypadają na moment, w którym nadchodzi czas płacenia rachunków przez wielkich tego świata. To z całą pewnością spowoduje gospodarcze kłopoty, które dotkną i nas. Dlatego w tych wyborach nie możemy sobie pozwolić na pomyłkę - musimy wybrać ludzi, którzy gwarantują odpowiedzialną politykę w obliczu kryzysu.

Ekonomiści coraz częściej mówią o bańce inflacyjnej dolara i euro, która narosła przez trzy ostatnie lata i która w końcu musi pęknąć. Tego najbardziej boją się w tej chwili inwestorzy, stąd chyba większa część ogromnych nerwów na rynkach.
Tylko że Polska za sprawą Donalda Tuska i Jacka Rostowskiego obrała wtedy zgoła inny - znacznie bardziej rozsądny - kurs. Rząd Platformy nie ładował jakichś niesłychanych dodrukowanych albo pożyczonych kwot w gospodarkę. W efekcie nie stworzył bańki inflacyjnej i nie powiększył naszego zadłużenia. To była niezwykle ostrożna, ale bardzo skuteczna strategia. W niedzielę zdecydujemy, komu powierzamy ster rządów w niespotykanych dotąd warunkach. Czy chcemy, żeby rządził Polską Donald Tusk, który sprawdził się już w nowoczesnym zarządzaniu w coraz bardziej niebezpiecznej gospodarczo sytuacji, czy Jarosław Kaczyński, którego premierowanie w trakcie kryzysu może się naprawdę zakończyć katastrofą.

Czytaj także:
* Krasowski: Jeśli płynie jakiś morał z III RP, to taki, że Polacy nie chcą reform
* Ziemkiewicz: Platforma Obywatelska myślała, że wszystko jej wolno

Czy na pewno? Jeśli porównamy - oczywiście tylko w zakresie finansów i gospodarki - rządy Leszka Millera, Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska, zobaczymy, że wszystkie prowadziły z grubsza podobną politykę. Do tego zmuszały je realia, także obowiązujące prawo, zapisy o budżecie w konstytucji.
Rzeczywiście, jeśli chodzi o rządzenie w normalnych warunkach, to w dużym stopniu tak jest. Ale kiedy chodzi o zarządzanie w warunkach kryzysowych, wtedy niezbędna jest ostrożność, doświadczenie i doskonała intuicja. I tym ekipa Platformy zdążyła już zaimponować. Pamiętajmy, że to w trakcie rządów Tuska zaczęła się pierwsza faza kryzysu. To właśnie wtedy zostały w Polsce podjęte same trafne decyzje. Przecież już na samym początku przeprowadzono błyskawiczną modyfikację gotowego już budżetu. Opozycja szydziła, że to czysty PR i pokazówka, ale zaoszczędzono wtedy około 20 miliardów. Minister finansów zadbał o zapewnienie linii kredytowej z Międzynarodowego Funduszu Walutowego - w tej chwili nasze możliwości pożyczkowe wynoszą około 100 miliardów dolarów. Jak na warunki kryzysu to i tak nie są jakieś niewyczerpane rezerwy, jednak dają całkiem spory margines bezpieczeństwa. Kolejna rzecz, która w pierwszej fazie kryzysu udała się rządowi Tuska, to skuteczne przeciwdziałanie sporemu atakowi spekulacyjnemu na złotówkę. Nasza waluta zbliżyła się wtedy niebezpiecznie do poziomu 4,5 zł za euro, ale seria interwencji Banku Gospodarstwa Krajowego za pieniądze Ministerstwa Finansów i w porozumieniu z Narodowym Bankiem Polskim była wystarczającą demonstracją zarówno siły naszej gospodarki, jak i determinacji rządu. Na spekulantów podziałało to odstraszająco. A przecież - jeśli przypomnimy sobie na przykład to, co George Soros zrobił najpierw z brytyjskim funtem, a później z węgierskim forintem bezsilność tamtych rządów - to naprawdę trudno nie cenić działań Tuska, Rostowskiego i Bieleckiego.

Teraz sytuacja się powtarza, kurs złotego znów jest zagrożony.
I znów BGK interweniuje - jedna z tych interwencji miała zdaje się wartość już 4,5 miliarda. W efekcie kurs złotego jest utrzymywany w ryzach. Nasze obligacje dobrze się sprzedają, mamy zaspokojone potrzeby na prawie cały przyszły rok. Minister Rostowski miał powody, żeby tym się chwalić. Natomiast przez cały ten kryzysowy czas propozycje opozycyjnego Prawa i Sprawiedliwości zmierzały w kierunku zupełnie przeciwnym. To były ciągłe żądania wydatków, w konsekwencji zaś zwiększania zadłużenia. Było to nieodpowiedzialne, demagogiczne i w obecnej sytuacji krańcowo niebezpieczne. Dobrze, że Jarosław Kaczyński i jego ludzie nie mieli wpływu na reakcję Polski na zagrożenie kryzysem. Już dziś ponosilibyśmy tego bardzo wymierne konsekwencje.

Czytaj także:
* Krasowski: Jeśli płynie jakiś morał z III RP, to taki, że Polacy nie chcą reform
* Ziemkiewicz: Platforma Obywatelska myślała, że wszystko jej wolno

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 17

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wera

PiS idzie po władzę. Na czele kroczy prezes. On wodzem jest. Towarzyszą mu niezłomni obrońcy krzyża W ich rękach pochodnie, na ustach religijna pieśń.. Są pewni zwycięstwa, wszak poparcie kiboli i błogosławieństwo ojca Rydzyka mają. To dzięki nim będziemy mieli "państwo PiS" czyli wymodlaną Polskę marzeń, I. będzie nam dobrze. Tak dobrze, że dobrze nam tak!!!

V
VAT-25%

„...Rząd Platformy nie ładował jakichś niesłychanych dodrukowanych albo pożyczonych kwot w gospodarkę. W efekcie nie stworzył bańki inflacyjnej i nie powiększył naszego zadłużenia. To była niezwykle ostrożna, ale bardzo skuteczna strategia”. Natomiast sam fakt ponad 300 mld. tuskowego zadłużenia Polski to zapewne dla tow. Rolickiego nic innego, jak tylko mało znaczący pryszcz na leciwych pośladkach.

V
Viking

Kaczynski rozwali Kraj bo bedzie finansowal drogie reformy.Tusk nie robiac reform wygenerowal 300 mrd. dlugu. Niech Pan sie zdecyduje na cos Panie Rolicki, albo na emeryture / i to szybko /. Hej,

k
krakauer

opublikowane w IPN.
PARADOWSKA JANINA: IPN BU 00244/35, IPN BU 00328/512, IPN BU 001134/1294.

k
krakauer

zatroszczył się o los Polski, pokonując kryzys gospodarczy przy pomocy wojny polsko-jaruzelskiej.

E
Ewa

to przykład, gdyby Polską rządzili ludzie Pisu
tnij.org/nqcr

m
macro

a zatem i utrudniony dopływ tlenu do komórek szarych. Stąd, takie enuncjacje, a nie inne właściwe.

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Rolicki: Wybieramy właśnie ludzi, którzy przeprowadzą Polskę przez kryzys

W
Widukind

Nie bądź sknera. Dołożymy jeszcze tow. Seneszyn , tow. Kalisza, tow. Huebner, nawet Kwaśną Beze. A niech sobie POszaleją . Co Ty na to? Pozdrawiam serdecznie zacnego człeka. Widukind.

k
kaśka

Pan Rolicki mówi, że: "Rząd Platformy nie ładował jakichś niesłychanych dodrukowanych albo pożyczonych kwot w gospodarkę. W efekcie nie stworzył bańki inflacyjnej i nie powiększył naszego zadłużenia. To była niezwykle ostrożna, ale bardzo skuteczna strategia".
Z kogo Pan Rolicki chce zrobić idiotów? a te 300 mld PLN za rządów PO to skąd się wzięło?z sufitu?

G
GAMA

Trzeba pamiętać także o tow. TW Paradowskiej!

G
GAMA

Trzeba zapewnić miejsce w domu spokojnej starości dla sklerotyków red. Rolickiemu!
Można mu dać damę do towarzystwa - tow. Paradowską.

G
GAMA

A kto siię zajmie Gradem i jego kombinacjami?
A Graś, a sekretariat Tuska organizujący lot smoleński?

i
internautka50+

skoro rządy Sld nie skończyły się katastrofą to rządy p J kaczyńskiego też katastrofą nie będą, niech pan śpi spokojnie.

S
Seufert
1. PiS przeprowadzi audyt i dopiero dowiemy się prawdy o finansach POlski.

2. PiS zwróci się do Międzynarodowych Organizacji o wyjaśnienie katastrofy Smoleńskiej co niektórym grozi więzieniem

3. Zabierze się za Mira, Zdzicha , Rycha

4. Zabierze się za Grabarczyka i jego wszystkie przetargi

5. Pokaże nam ile wyprowadzono pieniędzy z Polski

Tego boi się Tusk.
Dodaj ogłoszenie