Rok 1881: cały świat śmieje się z Brytyjczyków

Mariusz Grabowski
Mariusz Grabowski
Mariusz Grabowski Fot. Polskapresse
Z Morskiego Oka, jak wiadomo, do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów w najelegantszy sposób można się dostać przez Świstówkę. Ponoć żyją tam świstaki, ale to raczej bujda. Nawet bez tych świstaków to półtorej godziny malowniczego spaceru niebieskim szlakiem. I właśnie na Świstówce spotkałem kiedyś zimą dwóch Anglików. Spotkanie było wyjątkowo absurdalne.

Jeden Angol był całkiem zwyczajny, okutany w jakieś puchowe kurty, coś tam mamrotał pod nosem. Za to drugi z pretensjami. Zaczął na mnie wrzeszczeć, że w Polska jest okropna, że Tatry są obrzydliwe i brudne, że nie ma drogowskazów, że trzeba brnąć w śniegu po kolana i że u nich, w Birmingham, to w ogóle nie do pomyślenia. Wreszcie jak się już trochę wykrzyczał i wytupał, ten milczący powiada tak: "James, daj spokój. Przecież mieliśmy wojny burskie". I stał się cud, James spuścił głowę i pomaszerował dalej krokiem skazańca. Później widziałem go jeszcze przez chwilę w Zakopanem, jak wydzierał się nad babiną z oscypkami, że chce mu wcisnąć jakieś polskie gówno.

CZYTAJ TEŻ: Coren: Facebook? Prędzej zainwestuję w gołębie

Śmieszne? Owszem, ale też dowodzące, jak silne jest do dziś na Wyspach poczucie narodowej traumy. Minęło ponad sto lat, a im wciąż jest głupio, że dostali nauczkę od półdzikich Burów. Nie dlatego, że w wymyślonych wtedy przez imperialnych strategów obozach koncentracyjnych wykończyli blisko 30 tys. Burów, w tym kobiety i dzieci, ale że prestiż Albionu został nadszarpnięty. I że Bismarck pozwalał sobie z tego powodu na międzynarodowe kpinki z brytyjskiego gubernatora Transwalu Williama Gladstone'a. Ten sam Bismarck, który zwodził Burów, obiecując im zbrojną pomoc.

Piszę o tym, bowiem Bellona wypuściła na rynek "I wojnę burską 1880-1881" Piotra Fiszki-Borzyszkowskiego, historyczny raport z tej egzotycznej wojenki. Zresztą nie pierwszej, w której Brytyjczycy dostali lanie. W czasie tzw. wojny zuluskiej w 1879 roku, w bitwie pod Hlobane, Zulusi wysłali do wiktoriańskiego raju kilkuset Anglików. Ale ich radość trwała krótko - następnego dnia zostali zmasakrowani pod Kambalą, a ich państwo przestało istnieć.

Z Burami nie poszło już tak łatwo. Potomkowie holenderskich osadników z XVII i XVIII wieku stawiali Anglikom opór prawie dwa lata. Więcej, pokazali, że potrafią doskonale walczyć z regularną armią, a nawet zadawać jej straty, jak to miało miejsce pod Majoba Hill 27 lutego 1881 roku, gdy oddział majora George'a Pomeroya Colleya, łysawego brodacza o wybujałym ego, został z łatwością rozgromiony przez burską partyzantkę.

Dlaczego w ogóle doszło do trwających ponad dekadę zmagań Brytyjczyków i Burów? Poszło o to, że w 1877 roku Wielka Brytania, łasa na złoto i diamenty, ogłosiła aneksję Transwalu i Oranii. Mocarstwowa łapczywość kosztowała ją sporo, ale wreszcie dopięła swego. Podpisany 23 marca 1881 roku pokój dawał Transwalowi niepodległość, a Anglii formalny nad nim nadzór.

Kolejna brytyjsko-burska awantura o legendarne diamenty znad Kimberley wybuchła kilka lat później i miała znacznie krwawszy przebieg niż poprzednia. Ale o tym pogadamy wtedy, gdy Piotr Fiszka-Borzyszkowski ukończy "II wojnę burską".

Mariusz Grabowski

Piotr Fiszka-Borzyszkowski, "I wojna burska", wyd. Bellona, Warszawa 2012, cena 28 zł

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
marcinescu
Anglicy i Burowie ok - ale po co te Tatry ? Ze co, ze Tafelberg podobny czy lepiej oszlakowany?

Panie,na kacu to mozna pisac jak sie pan nazywasz Jerofiejew. Grabowskim odradzam!
a
a propos Swistowki
Informoje Szanownego Pana Dziennikarza, ze nazwa Swistowka dotyczy doliny, kotliny, a co dom obecnosci w talkim rtejonie to sie jest W dolinie a nie NA dolinie.
Owszem Switowke mysli sie czesto ze Swistowa Czuba, ale swistaki nie mieszkaja na Swistowej Czubie tylko W Swistowce.
Last but not least. Szlak z popularnej Piatki do Morskiego Oka jest jednym z najbardziej zagrozonych lawinami w polskich Tatrach i z tego powodu jest zamykany na okres zimowy przez TPN.
Czy popuaryzujac to przejscie (dla dodania sobie estymy dzielnego turysty?) cepr dziennikarz chce zarekomendowac innym "ceprom" urokliwe regiony Tatr, w ktorych przebywanied w zimie bedxzie dla nich zagrozreniem zycia?
Gratuluje poziomu dziennikarstaw i... polszczyzny.
Dodaj ogłoszenie