Rock and roll spod batuty

Stanisław Majerowski
45-letni Minkowski, guru orkiestrowych rewolucjonistów
45-letni Minkowski, guru orkiestrowych rewolucjonistów materiał prasowy Teatru Wielkiego
Z muzyką poważną jest tak samo jak z piłką nożną. Liczy się cała orkiestra, ale o jej potędze decydują gwiazdy takie jak portugalski wirtuoz korków Christiano Ronaldo albo brytyjski as skrzypiec Nigel Kennedy. No i oczywiście trener - czyli w przypadku orkiestry dyrygent.

Jak na razie, o wielkiej orkiestrze futbolowej możemy tylko pomarzyć. Ale jeśli chodzi o dryblerów muzycznych, mamy się czym pochwalić. Jeden z naszych flagowych teamów, Sinfonię Varsovię, zobaczymy w akcji już dziś. Znakomita orkiestra da o 19 koncert w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej. Równie emocjonujący co piłkarski finał Euro - bo po raz pierwszy usłyszymy ten zespół pod batutą nowego selekcjonera. Marc Minkowski, światowej sławy francuski dyrygent, który w tym roku objął posadę dyrektora muzycznego Sinfonii Varsovii, po raz pierwszy poprowadzi naszą orkiestrę do boju.

Tytułem wkupnego nowy szef zaproponuje rozemocjonowanej publiczności fragmenty "Halki" Stanisława Moniuszki ("Uwertura", "Mazur", "Preludium", "Tańce góralskie"). Oprócz tego usłyszymy Symfonię nr 1 Oliviera Greifa (1950-2000). To wybór nieprzypadkowy, bo (podobnie jak maestro Minkowski) zmarły przed ośmioma laty francuski kompozytor szczycił się polsko-żydowskimi przodkami.
Na deser Sinfonia wygra IV Symfonię e-moll op. 98 Johannesa Brahmsa. W sensie geopolitycznym hamburski romantyk plasuje się dokładnie w środku drogi pomiędzy Polską a Francją, co także wydaje się znaczącym elementem muzycznego wieczornego menu.

W ten sposób do Nigela Kennedy?ego dołącza kolejny arcymistrz światowej muzyki przez wielkie M, który postanowił namieszać na naszej symfonicznej murawie. A Minkowski skłonność do mieszania ma we krwi, bo przecież już od trzech dekad wywraca do góry nogami akademickie podejście do dostojnej klasyki. Pod jego batutą sowizdrzalski Mozart uzyskuje duchową głębię muzycznego mistyka, a balangowy Offenbach wspina się na wyżyny szlachetnego patosu. Przekonacie się o tym, pędząc do najbliższego empiku, gdzie obsypaną nagrodami płytę "Offenbach Roman-tique" można kupić za jedyne trzy dychy.

Na sklepowych półkach roi się od dowodów geniuszu Minkowskiego, który wraz z założonym przez siebie w roku 1982 zespołem Les Musiciens du Louvre najpierw odkurzył francuski repertuar barokowo-klasyczny (Rameau, Lully, Charpentier), a potem zaopiekował się Händlem i Gluckiem. Lista jego zabiegów renowa-torskich jest imponująca, ale dyrygent wciąż poszerza swój orkiestrowy repertuar. Z powodzeniem bierze na muszkę zarówno Strawińskiego, jak i Gershwina, więc w ciemno obstawiamy, że pod batutą Minkowskiego także i nasz Moniuszko zabrzmi jak nigdy dotąd.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie