Robot i toaleta lecą z misją na stację kosmiczną

Michał Różycki
Prom Discovery wystartował bez problemów w sobotę, dokładnie o 23.02 czasu polskiego
Prom Discovery wystartował bez problemów w sobotę, dokładnie o 23.02 czasu polskiego fot.Scott Audette/reuters
Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, amerykański prom kosmiczny Discovery połączy się z Międzynarodową Stacją Kosmiczną.Astronauci naprawią zepsuty rosyjski WC. Laboratorium, które trafi na orbitę jest warte miliard dolarów.

Siedmioosobowa załoga promu spędzi na orbicie pracowite dwa tygodnie. Dla piątki z nich to pierwsza misja. Będą instalować kolejną część japońskiego modułu Kibo (jap. nadzieja), największego jak dotąd laboratorium na orbicie. W ostatniej chwili prom zabrał też części zamienne do? orbitalnej toalety.

Ten ostatni element ładunku Discovery jest bez wątpienia najważniejszy, jeśli chodzi o wygodę trójki przebywających obecnie na stacji astronautów: Amerykanina i dwóch Rosjan. Z powodu awarii toaleta w module Zwiezda nie usuwała, jak to określa NASA, płynnych odpadów. Orbitalny odpowiednik spuszczania wody musiał być wykonywany ręcznie. A to oznaczało dodatkowe 10 minut pracy dla przynajmniej dwójki osób.

- Było to bardzo niewygodne, gdyż pochłaniało wiele czasu i energii - mówił Kirk Shireman, zastępca szefa programu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Ważąca 13 kilogramów, wyprodukowana w Rosji pompa trafiła do ładowni promu dosłownie dwa dni przed startem. By ją pomieścić, z magazynu wyrzucono niektóre części zamienne.

Kiedy załoga stacji przystąpi do naprawy toalety, ci z Discovery zajmą się montażem innego, istotniejszego z punktu wiedzenia nauki, modułu. Chodzi o drugi element laboratorium Kibo oraz towarzyszące mu dziesięciometrowe mechaniczne ramię. Tak zwany moduł ciśnieniowy, będący sercem Kibo, kosztował aż miliard dolarów. Znajdują się w nim 23 pomieszczenia z aparaturą pomiarową oraz przestrzeń na eksperymenty. Mechaniczne ramię z kolei pozwoli na przenoszenie ładunków między segmentami laboratorium.

Zainstalowanie wielkiego jak autobus modułu oraz połączenie go z pierwszą częścią Kibo, która została wyniesiona na orbitę 11 marca tego roku, będzie głównym zadaniem astronautów. W tym celu wyjdą w otwartą przestrzeń kosmiczną aż trzy razy. Każdy spacer ma trwać sześć godzin.

Instalacja trzeciego, ostatniego, elementu japońskiego laboratorium planowana jest na przyszły rok. Po zakończeniu wszystkich prac powstanie jedno z największych w historii laboratoriów, które pozwoli astronautom dokonywać eksperymentów w otwartej przestrzeni kosmicznej.

Nie dziwi więc, że najliczniejsza grupa dziennikarzy oglądająca sobotni start Discovery pochodziła właśnie z Japonii. Po zakończeniu montażu Kibo da Japonii pozycję supermocarstwa w badaniach kosmicznych. - To wielki moment dla naszego społeczeństwa - mówił przed misją Akihito Hoshide, członek załogi Discovery.

Pełen optymizmu był także szef NASA Michael Griffin. - To wielki dzień nie tylko dla naszych współpracowników, lecz także dla wszystkich, którzy chcą, by stacja kosmiczna została ukończona i spełniała swoje zadanie - mówił w dniu startu promu.

Ukończenie budowy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej nie jest jednak pewne. NASA musi zdążyć do 2010 roku, kiedy wysłużone amerykańskie promy kosmiczne przejdą na emeryturę. Taką decyzję znacznie przyśpieszyła katastrofa promu Columbia w 2003 roku.

Według NASA stacja jest ukończona w 60 procentach. Do pełnego jej uruchomienia potrzeba jeszcze 10 lotów promów kosmicznych. Z tego właśnie powodu szefowie amerykańskiej agencji starają się wykorzystać czas do maksimum, zapewniając równocześnie bezpieczeństwo astronautom.

By je zapewnić, Discovery dostał nowy dodatkowy zbiornik paliwa. Zmianę budowy zbiornika wymusiła katastrofa Columbii. Prom ten spłonął nad stanem Nowy Meksyk podczas wchodzenia w atmosferę, z powodu dziury w warstwie ochronnej na skrzydle. Zginęli wszyscy członkowie załogi. Uszkodzenie powstało 16 dni wcześniej, kiedy podczas startu fragment izolacji odpadł z zewnętrznego zbiornika paliwa i wybił w lewym skrzydle dziurę o średnicy 25 cm.

Izolacja na nowym zbiorniku jest solidniejsza, jego elementy nie powinny wiec odpadać. A nawet gdyby do tego doszło, nie powinny one stanowić zagrożenia dla promu i załogi. Po połączeniu promu z międzynarodową stacją astronauci w pierwszej kolejności sprawdzą, czy w poszyciu Discovery nie nastąpiły jakieś uszkodzenia.

Misja Discovery przyniesie również zmianę warty na stacji kosmicznej. Po trzech miesiącach na orbicie do domu wróci Amerykanin Garrett Reisman. Zastąpi go Greg Chamitoff.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie