Robert Gwiazdowski: Mam obawę, że demokracja zacznie się przeradzać w dyktaturę

Agaton KozińskiZaktualizowano 
<strong>dr hab. Robert Gwiazdowski </strong>- prawnik, ekonomista, publicysta.  Prezes Warsaw Enterprise Institute, wykładowca na Uczelni Łazarskiego
dr hab. Robert Gwiazdowski - prawnik, ekonomista, publicysta. Prezes Warsaw Enterprise Institute, wykładowca na Uczelni Łazarskiego Lucyna Nenow / Polskapresse
- W takiej atmosferze jak teraz nie da się budować instytucji - mówi komentator Robert Gwiazdowski w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Odwieczną bolączką Polski jest słabość państwowych instytucji. Dlaczego nie umiemy się z tym problemem uporać?
Jesteśmy krajem postkomunistycznym i mamy ten sam problem co inne kraje dawnego bloku radzieckiego: długą przerwę w budowaniu nowoczesnego państwa. Na to jeszcze trzeba nałożyć fakt, że Polska przez ponad 100 lat była pod rozbiorami, podzielona na trzy kawałki - to jest kolejna przerwa, której inne kraje naszego regionu nie miały. Dodatkowo mamy pewną tradycję - nazwijmy ją wolnościową, bo inaczej trzeba będzie mówić o warcholstwie. Nigdy w historii naszą siłą nie były silne instytucje.

Nawet w chwilach największej chwały działaliśmy głównie zrywami, a nie konsekwencją.
Właśnie. Ale nie patrzmy tylko na Polskę, spójrzmy szerzej. Także inne państwa mają dziś wyraźny problem z własnymi instytucjami, mimo że miały dużo więcej czasu na ich budowę i konsolidację.

CZYTAJ TAKŻE: Gwiazdowski: Emerytury będą groszowe. Oszczędzajmy i ubezpieczajmy się

Ale czy tym wszystkim można tłumaczyć nasze obecne problemy z Trybunałem Konstytucyjnym? Konflikt wokół niego to efekt tego, że nie mieliśmy czasu zbudować solidnej instytucji, czy raczej sygnał, że znów do głosu dochodzi typowe dla Polaków warcholstwo?
Ten spór to przykład działania zgodnego z filozofią, jaka obowiązuje w polskiej polityce. Źródłem naszej słabości jest obecna konstytucja. Mówię o tym bez żadnych problemów, gdyż byłem wśród osób protestujących przeciwko niej w 1997 r. Już wtedy podkreślałem, że zapisy w ustawie zasadniczej blokują tworzenie silnych instytucji w Polsce. Konstytucja działa odwrotnie - daje mnóstwo pretekstów do tego, żeby te instytucje osłabić.

Z tą konstytucją żyjemy już niemal 20 lat. Dlaczego tak późno zaczęliśmy się zastanawiać, co właściwie jest nie tak z Trybunałem?
Bo obowiązywała zasada: jakoś to będzie. Wcześniej nikt nie zadawał kluczowego pytania. Co będzie jak się coś wydarzy? Bo pisząc konstytucję nie powinniśmy zakładać, że wszystko na pewno będzie bardzo fajnie.Trzeba także rozważać scenariusze, w których sytuacja układa się inaczej niż chcieli tego twórcy konstytucji. A tymczasem znajdują się w nim zapisy co najmniej dziwne jak chociażby artykuł 2.

CZYTAJ TAKŻE: Gwiazdowski: Jeśli Polacy nie zaczną lepiej zarabiać, to niedługo będzie niezła rozpierdówa

Mówiący o tym, że Polska jest państwem prawa - bez bliższej definicji tego terminu.
W tym artykule nie dość, że jest napisane o tym, że „Polska jest demokratycznym państwem prawa”, to jeszcze jest tam dodane, że mamy urzeczywistniać „zasady sprawiedliwości społecznej”. To jest bełkot. Bełkot! W konsekwencje tego mamy takie, jakie mamy.

Trybunał, przedstawiając w środę swój wyrok, kilka razy się do tego artykułu odwołał. Wcześniej też z tego bardzo ogólnego zapisu wywodził bardzo szczegółowe, precyzyjne wykładnie.
Bo nie ma definicji państwa prawa. Jest doktryna państwa prawa. Wywodzi się ona z brytyjskiego „rule of law”. Ale w polskiej wersji dorzucono jeszcze przymiotnik „demokratyczny”, który jest jednak z innej beczki. Demokracja oznacza bowiem zasadę rozstrzygania sporów większością głosów. Nikt jednak nie zamierza chyba twierdzić, że w ten sposób można ustalić, co tak naprawdę jest prawdą. Natomiast doktryna państwa prawa nawiązuje po trosze do teorii prawa natury, w której z kolei chodzi o rozstrzygnięcie co jest prawdą, a nie tylko o rozstrzygnięcie, która ze stron ma rację. Dziś mamy sytuację, w której Trybunał sięga do teorii państwa prawa, podczas gdy PiS argumentuje: przecież mamy większość, a więc to my mamy rację.
Spór nierozstrzygalny.
Ale zapisany wprost w obowiązującej ustawie zasadniczej. Obrońcom konstytucji można wprost powiedzieć: sami tego chcieliście, widziały gały, co brały. A tych sprzeczności jest więcej. Nie dość, że mamy demokratyczne państwo prawa, to jeszcze obowiązuje u nas zasada sprawiedliwości społecznej. Co to oznacza? Kompletnie nie wiadomo, bowiem nie istnieje doktryna sprawiedliwości społecznej. W ten sposób otrzymujemy jeszcze większy misz-masz.

Konstytucja ma swoje słabości - ale obowiązuje, jest najważniejszym aktem prawnych. Teraz ekipa rządowa szuka jednak sposobu jej obejścia, nie respektując wyroków Trybunału, mimo że konstytucja tego zabrania. Czy to właściwie sposób naprawiania słabych punktów ustawy zasadniczej?
Z całą pewnością nie jest to sposób właściwy. Preterkstów do takie działania PiS-owi dostarczyła poprzednia większość parlamentarna. Nie twierdzę, że bez tego PiS zachowywałby się inaczej - ale nie miałby wymówki, za którą teraz może się chować. Dodatkowo TK też dał PiS-owi powód do takich zachowań.

CZYTAJ TAKŻE: Gwiazdowski: Emerytury będą groszowe. Oszczędzajmy i ubezpieczajmy się

Jaki? Chodzi o udział sędziów w pisaniu czerwcowej ustawy?
Nawet nie to. Wystarczyłoby, gdyby TK wypowiedział się wcześniej w sprawie skargi, którą złożyli w poprzedniej kadencji posłowie PiS na czerwcową ustawę o Trybunale. Wystarczyło, żeby prezes Trybunału choć rozpoczął rozpatrywanie tej skargi, to już PiS straciłby możliwość jej wycofania. Tak się nie stało. A wiadomo, że okazja czyni złodzieja, więc PiS zachował się tak jak się zachował. Tak wygląda czysta polityka.

Ale nie o polityce mieliśmy rozmawiać, tylko o instytucjach. Czy sposób, w jaki ekipa rządowa traktuje TK, daje szansę na usprawnienie systemu instytucjonalnego w Polsce?
Nie. Z tym, co się dzieje przy okazji Trybunału, kompletnie się nie zgadzam. To nie jest tak, że cel uświęca środki. Słowa Kornela Morawieckiego o tym, że wola narodu jest ponad wszystkim, z punktu widzenia budowy instytucji nie jest dobrym rozwiązaniem. W parlamencie raz władzę sprawuje jedna większość, a innym razem druga. Jeśli będziemy bezwzględnie trzymać się woli wybranej w wyborach partii, to nigdy nie zdołamy zbudować trwałych, solidnych instytucji.

PiS wygrał wybory wykorzystując gigantyczny brak zaufania do rządu jego poprzedników - i zaczął radykalnie przebudowywać państwo. Gdy władzę przejmie dzisiejsza opozycja, zacznie ten proces odwracać. Czy to oznacza, że jesteśmy skazani na ciągłą prowizorkę?
Nie przypadkiem Mojżesz po wyjściu z Egiptu ciągał swój lud po niewielkiej pustyni przez 40 lat - czekał aż wymrą ci, którzy pamiętają egipską niewolę. Problem polega na tym, że w Polsce ciągle żyją osoby pamiętające niewolę sowiecką, w dodatku oni się dokooptowali do obecnego systemu. Widać, że pewnego etapu w rozwoju państw, kształtowaniu się jego instytucji nie da się uniknąć. Kiedyś znalazłem historię związaną z konfliktem wokół Sądu Najwyższego w USA na początku XIX wieku - i ona jota w jotę przypomina to, co się teraz dzieje w Polsce wokół TK.

CZYTAJ TAKŻE: Gwiazdowski: Jeśli Polacy nie zaczną lepiej zarabiać, to niedługo będzie niezła rozpierdówa

Gdzie jest to podobieństwo?
Wtedy w Ameryce stary prezydent, tuż przed wyprowadzką z Białego Domu, mianował sędziów Sądu Najwyższego. W amerykańskiej nomenklaturze zaczęto o nich pisać jako o „midnight judges” (nocni sędziowie). Tych nominacji nowy prezydent oczywiście uznać nie chciał. Od tamtych wydarzeń minęło 200 lat - ale i dziś w USA trwa dyskusja, czy Barack Obama może mianować nowego sędziego Sądu Najwyższego w miejsce niedawno zmarłego Antonina Scalię, czy powinien pozostawić to następcy. Ciągle są wokół tego kontrowersje. Tym bardziej nie powinny one dziwić w Polsce, która z tego typu problemami boryka się dopiero lat dwadzieścia kilka.
Z drugiej strony spór o obsadę Sądu Najwyższego w USA jest już dość rytualny. Dużo w nim emocji, ale wiadomo, w jakich ramach można się poruszać. U nas natomiast regułą jest wychodzenie poza granice. Kiedy uda nam się wytyczyć ograniczenia, których żadna ze stron konfliktu nie będzie odrzucać? Bo na razie obie strony robią wszystko, aby całkowicie zmarginalizować drugich - tak bardzo, by spór całkiem zlikwidować. A to nierealne.
Tak, za cztery lata, albo za osiem lat, Nowoczesna - po zwycięstwie wyborczym - znów zmieni ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. I już dziś wiemy, w jaki sposób to zrobi, cofnie wszystkie zmiany, które wprowadził PiS. Niestety, żyjemy w epoce tabloidyzacji społeczeństwa. Można się odwoływać tylko do emocji. Mam związaną z tym obawę.

Z czym związaną?
Że czeka na powtórka z czasów starożytnych. Pisali o tym choćby Arystoteles, Platon. Chodzi o proces, w którym demokracja przeradza się w dytakturę.

CZYTAJ TAKŻE: Gwiazdowski: Emerytury będą groszowe. Oszczędzajmy i ubezpieczajmy się

Mówi Pan, że Polsce grozi dyktatura?
To nie jest uwaga dotycząca Polski, lecz natury demokracji. Istnieje ryzyko, że we współczesnym świecie w kierunku dyktatury zacznie ona ewoluować - tak jak to się stało w świecie starożytnym.

Tak się stało w starożytnym Rzymie - ale dzięki temu tamto imperium zdołało zachować swą potęgę przez kolejne trzy wieki. Z kolei starożytna Grecja nie umiała sobie poradzić z kryzysem demokracji - i upadła. Może więc taka ewolucja ma też dobre strony?
Ojcowie-założyciele pisząc konstytucję Stanów Zjednoczonych często odwoływali się do czasów rzymskich. Nie do demokracji greckiej, ale do czasów republiki rzymskiej. Potem zresztą musieli długo się zastanawiać, w jaki sposób wyjaśnić te odwołania.

Przy okazji ostatniego kryzysu finansowego w USA wyraźnie było widać, jak wiele władzy zgromadziły kompletnie niedemokratyczne ciała jak instytucje finansowe. Czy Ameryka więc - przynajmniej w części - poszła drogą rzymską?
Ale przynajmniej zachowała pozory demokracji. Moja obawia polega na tym, że niedługo możemy stracić nawet te pozory.

W jaki sposób?
Współczesny system coraz bardziej wymyka się demokratycznej kontroli. Nie za bardzo widać jakiś pomysł, by ten proces zahamować.

CZYTAJ TAKŻE: Gwiazdowski: Jeśli Polacy nie zaczną lepiej zarabiać, to niedługo będzie niezła rozpierdówa

Ale wróćmy do Polski. Przed chwilą zauważył Pan, że jak obecna opozycja przejmie władzę, zacznie robić to samo, co teraz PiS - czyli wszystko odkręcać. Jak zatrzymać to błędne koło?
Jak się uważnie przyjrzymy naszym współczesnym elitom, to zorientujemy się, że z prawdziwymi elitami nie mają one wiele wspólnego. Skąd to się bierze? Z zakresu zadań państwa. Większość osób, które są w polityce, idzie do niej po to, by dorwać się do profitów, jakie niesie ze sobą władza. Im więcej zysków z niej wynika, tym większa chęć układania rzeczywistości po swojemu. A jak pisał Monteskiusz, osoby, które próbują układać życie innym, najczęściej mają problem ze sobą, denerwują się bardzo, jak ktoś ich wizji świata nie podziela i dążą do tego, żeby jednak swoje rozwiązania przeforsować. Najłatwiej jest to robić wtedy, gdy ma się władzę absolutną.

Skrajna wersja.
Mówię teoretycznie, a tak lepiej widać sens tej myśli. W praktyce jest tak, że osoby, które władzę sprawują, zwykle uważają się za lepszych od tych, którzy tej władzy podlegają. Ale to nie jedyny podział, jaki występuje. Inny to podział na osoby, które posiadają majątek i takie, które są go pozbawione. Teraz pytanie: który z tych podziałów jest groźniejszy.
Jak Pan na nie odpowiada?
Uważam, że gorszy jest podział na rządzących i rządzonych niż na bogatych i biednych.

Z tego wynika, że rządzić powinni ludzie, którzy mają majątek. Dobrze Pana rozumiem?
Źle. Chodzi mi o dwa typu podziałów - ze względu na władzę i ze względu na własność. Osoby, które mają władzę, mogą ją wykorzystać do połączenia dwóch elementów: imperium wynikającego z władzy i dominium wynikającego z własności. Władza staje się narzędziem pozwalającym zdobywać własność. To właśnie z tego powodu rząd nie zamierza się pozbywać spółek skarbu państwa. Nie tylko obecny, poprzedni też się nie kwapił. I pewnie kolejny też się na to nie zdecyduje.

CZYTAJ TAKŻE: Gwiazdowski: Emerytury będą groszowe. Oszczędzajmy i ubezpieczajmy się

Skoro mówimy znów o polskiej polityce. Przed wyborami był Pan łączony z ruchem Kukiza, miał Pan przygotowywać dla nich program.
Chwileczkę, żadnego programu dla Kukiza nie przygotowywałem. On zadzwonił i chciał pogadać, to się zgodziłem. Gdyby zadzwoniła Nowoczesna, też bym się spotkał. Bo ja mam swój pomysł, wizję i chętnie o niej opowiadam - być może jacyś politycy zaczną ją podzielać.

Zapytałem o Kukiza, bowiem on najbardziej uosabia sobą koncepcję nowego politycznego rozdania. Tylko czy to są jedynie marzenia, że kiedyś wreszcie przyjdą politycy, którzy zaczną właściwie układać rzeczywistość, czy też jest na to szansa?
Wyraźnie widać, że nadchodzi czas nowych sił, które rozbiją obecny duopol. Sukces w ostatnich wyborach Kukiza, ale także Nowoczesnej dowodzi tego niezbicie. Obie te partie prezentują postawę antyestablishmenotową. Kukiz bardziej, Petru mniej, ale obaj płyną mniej więcej na tej samej fali. Czuć, że wieje wiatr historii. Ale zasadnicze pytanie brzmi inaczej. Co by się stało, gdyby Kukiz przejął władzę? Czy partia, która ją obejmie po nim znów wywali w powietrze wszystko wcześniej stworzone? Demokracja rządzi się emocjami. Im one silniejsze, tym pogłębia się rozdźwięk społeczny.

CZYTAJ TAKŻE: Gwiazdowski: Jeśli Polacy nie zaczną lepiej zarabiać, to niedługo będzie niezła rozpierdówa

Obserwujemy to na co dzień.
Ludzie zaczynają się po prostu nienawidzić. Teraz walczą ze sobą nie tylko osoby, które dążą do władzy, ale także osoby, które po prostu różnią się poglądami. Obserwują to na przykładzie swoich znajomych w mediach społecznościowych. W takiej atmosferze żadnych trwałych instytucji nie da się wypracować. Gdy obie strony nie umieją się nawzajem szanować, nie można liczyć na porozumienie. A teraz obie strony konfliktu są przeświadczone o złych intencjach strony drugiej. W takiej sytuacji nie da się nic stworzyć w ramach ładu demokratycznego. Ale warto też pamiętać, że w Europie instytucje budowały dyktatury, nie demokracje. Prawo europejskie jest mocno oparte na prawie rzymskim, które powstało właśnie w czasach dyktatorskich. Większość europejskich instytucji swymi korzeniami sięga czasów absolutyzmu. To ważna nauka.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 29

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

X
Xprof

Dlaczego komórki państwowe nie działają poprawnie ponieważ płaca na owych stanowiskach administracyjnych jest żenująca, a odpowiedzialność zagrożona wysokimi karami...

m
monteskiusz

i wszystko w temacie cnoty politycznej tego pana
:-) i pozostalej gromadki wesolkow wladzy lichwiarzy

m
monteskiusz

republika rzadzona przez urzednikow niecnoty
zawsze bedzie dyktatura gdyz nie ma w niej trojpodzialu wladzy
ktory moglby temu zapobiec i niecnote wyeliminować

D
Darek

Jeśli NOWOCZESNA to ugrupowanie anty establishmentowe to Polska to najbogatszy kraj na świecie. Pan albo kompletnie nic nie rozumie (za mała inteligencja i wiedza) albo popiera ten klon PO. Grupa wpływów czy grupy wpływów wykreowały NOWOCZESNĄ widząc przyszłą klęskę PO. Cel; utrzymanie władzy w rękach układu finansjera-prawnicy-urzędnicy

s
sceptyk

jacyś sedziowie przyklepywali ten areszt co trzy miesiące.
I to było państwo prawa Pana zdaniem?
Ukradzione OFE to też w majestacie prawa?
Chronienie przestepców przez "niezależną" prokuraturę to też państwo prawa?
Skok peło na TK to też państwo prawa?
Proszę się szanować panie Robercie i nie dać zapiąć do lewackiej propagandy komitetów obrony koryta.

ś
św.NH

Hoszimin idzie po śmierć polityczną. Donek zbliża się sędzia sprawiedliwy.
Zakodowana komuna chce palić Polskę idą z koktajlami Mołtowa na Polskę!

z
zniesmaczony
To triumf partyjniactwa – w tych ostrych słowach były prezes Telewizji Polskiej, Bronisław Wildstein, skrytykował nową władzę za odwołanie Andrzeja Mietkowskiego ze stanowiska szefa portalu Polskiego Radia. Jak ocenia, to niesprawiedliwa i bezzasadna decyzja. Tymczasem jego syn Dawid Wildstein został właśnie szefem redakcji publicystyki w Telewizyjnej Agencji Informacyjnej.
p
podatnik

Panie Gwiazdowski, czy ten twór opity suto w Magdalence nazwany PRL bis, będący zapleczem niewolników, można nazwać demokracją?

b
bergitka

Państwo prawa za rządów PiS? Ktoś jeszcze w to wierzy? Trzy miesiące „rządów” nie wystarczyły?

K
Karolina

Choćby dyktatura przez nieuznawanie "nocnych sędziów" do czego ma prawo USrael ale już PiS ni na jotę.O "przypadkowym społeczeństwie,które jakoby jest konstytucyjnym suwerenem Państwa lepiej nie wspominać bo demokracja jest wtedy,kiedy każe cadyk z Czerskiej.Za rewoltą bym nie optowała bo byłaby to lustracja na żywo a większość demokratów nie zdążyłaby znaleźć Zielonych Kart.Forumowicz # doskonale to wyjaśnia.

t
translator googl...

nie jest to narzedzie dla osoby znajacej jezyki. Jednak mowa polska moze byc dla wielu i obca. Natomiast dla rodzicow czy dziadkow mowa ojczyzniana. Czy Tobie owze nie przyszlo na uwadze... Mr Gwiazdowskiego znam z telewizji, i daje sie wyczuc ze fach, ktorym zajmuje sie, nie jest mu obcym! Jednak do fachowosci jest potrzebnym i "korzen" osobowy. Kiedy ten jest w zaleznosci od rodzaju platnika, wtedy ta osoba nie moze byc stricto wzietym politykiem. Jednak rzeczony bylby przeze mnie widzianym jako MinFin, bo tylko ksiegowy jest tylko dobrym ksiegowym, ale nie ministrem. Natomiast z kim zadaje sie Kukiz jest jego wyborem. Z kolei inteligencja, piszesz o niej, nie zawsze idzie z moralnoscia, i vice-versa. Odpowiedz sie Tobie nalezala, ale nastepnej nie bedzie, dobrej nocy!

#

«Wygrajcie sobie wybory to przegłosujecie, co będziecie chcieli…»

Przez 8 lat rządowa koalicja PO-PSL była uosobieniem DYKTATURY. Korzystając z większości parlamentarnej przegłosowywała, co chciała, bo taki miała stosunek do państwa, prawa i obywateli. Państwo zostało zmasakrowane pod każdym względem, stając się państwem TEORETYCZNYM.

Głównym celem decydentów było tworzenie warunków umożliwiających „dojenie” środków finansowych z budżetu państwa lub dotacji unijnych, poprzez „prywatyzowanie” podmiotów publicznych oraz przez obsługującą je całą masę powoływanych spółek, agend, instytutow, stowarzyszeń itp.

Dziennikarze ostatniej gazety „publicznej”, którzy podjęli próbę wyjaśnień okołorządowych afer, byli inwigilowani, a sam tytuł został w końcu sprzedany prywatnemu podmiotowi gwarantującemu odpowiedni dla rządu „nadzór” właścicielski.

Tak działała DYKTATURA PO-PSL.

i
iza s.

czy ta odpowiedz jest tlumaczona przez google badz inny serwis? Jak mozna byc blizniakiem "od kogos"?! Stwierdzilam, ze Gwiazdowski, w porownaniu zwlaszcza do innych "ekspertow" zachowal nadzwyczaj racjonalne myslenie, w jednej z odpowiedzi nawet znalazlabym aluzje do wyczynu glownej dowodzacej naszymi sasiadami z zachodu. Szkoda natomiast ze "taki Kukiz" nie otacza sie ludzmi troche innego formatu niz narodowcy. Ludzmi wyksztalconymi i majacymi cos wiecej do zaoferowania niz wymachiwanie flaga i obrazliwe pokrzykiwanie. Robienie sobie wrogow wszedzie nikomu jeszcze na dobre nie wyszlo...

W
Władysław

Ten tłusty kocur Gwiazdowski, to niech wyp...la z Polski, kupi jedną z wysp Bahama, tam zamieszka a jeszcze mu szmalu na ranczo wystarczy.

g
gość

Definicja państwa prawa? TO NIEPOROZUMIENIE!

Jaki "mędrzec" wymyślił, że tylko język "brytyjski" (dlaczego nie angielski?) jest odpowiedni do definiowania OCZYWISTOŚCI, niezależnej od "języka"?

Czy PRAWO wymaga definicji? PRAWO, to PRAWO, a im więcej szczegółów będzie je "definiować", tym więcej będzie niedomówień i pytań.

Właśnie tylko artykuł 2 Konstytucji JEST JEDNOZNACZNY! Co to jest SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA? To POSZANOWANIE KAŻDEGO CZŁOWIEKA! Czy to też trzeba tłumaczyć?

Ani SPRAWIEDLIWOŚĆ, ani PAŃSTWO PRAWA nie wymaga żadnej "definicji" dla NORMALNEGO, przy zdrowych zmysłach, CZŁOWIEKA!

ANI SPRAWIEDLIWOŚĆ, ANI PAŃSTWO PRAWA NIE MOŻE SIĘ OPIERAĆ na filozofii, bo to jest chore!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3