Restauratorzy z Koszalina mają dość obostrzeń. Zapowiadają otwarcie lokali WIDEO

Joanna Krężelewska
Joanna Krężelewska

Wideo

Zobacz galerię (2 zdjęcia)
- Płakałam, gdy zwalniałam trzy osoby. Rząd skazuje nas na bankructwo – mówi Izabela Nowak, szefowa restauracji Buongiorno w Koszalinie. 1 lutego otworzy swój lokal. Podobnie jak Filip Gołka, właściciel Whisky&Burger u Szybkiego. – To dla nas ostatnia deska ratunku! – akcentuje koszalinianin.

Rząd zdecydował o przedłużeniu obowiązujących obostrzeń związanych z epidemią o dwa tygodnie. Wyjątkiem są uczniowie klas 1-3, którzy wracają do szkół. Dotychczasowe obostrzenia, dotyczące prowadzenia działalności gospodarczej, pozostają bez zmian. Dla przedsiębiorców branży gastronomicznej oznacza to, że do 31 stycznia mogą jedynie sprzedawać jedzenie na wynos oraz w dowozie. W całym kraju zrozpaczeni restauratorzy decydują się, mimo zakazów, otwierać lokale. W Koszalinie dwóch przedsiębiorców zapowiedziało, że niezależnie od kolejnych decyzji rządu 1 lutego stoliki czekać będą na klientów.

- To być albo nie być miejsca, które budowałem dla koszalinian przez dziewięć lat. To przyszłość moja i moich dziewięciu pracowników. Muszę zacząć działać, bo w banku czy ZUS-ie nikt nie pyta mnie, czy mam z czego zapłacić należności – mówi nam Filip Gołka. Kilka miesięcy temu rozwinął dotychczasową działalność. Przy ul. Bukowej pod znanym szyldem U Szybkiego otworzył nieco większy od dotychczasowego lokal. Poszerzył ofertę, zatrudnił więcej osób. - Pierwsza tarcza pomogła obronić jeden etat. 5 tys. zł to niewiele więcej niż pensja i ZUS jednej osoby. A co dalej? Po zmianie lokalu i poszerzeniu działalności nie mam już szans na jakąkolwiek pomoc ze strony państwa. Ja chcę tylko normalnie działać, pracować i dawać pracę. Dlatego powiedziałem dość i zdecydowałem się otworzyć Whisky&Burger u Szybkiego. Dla mnie to ostatnia deska ratunku – akcentuje Filip Gołka. Pod jego postem na facebook’owym profilu lokalu lawinowo zaczęły się pojawiać pozytywne komentarze i słowa wsparcia.

Podobnie, jak pod wpisem o otwarciu restauracji Buongiorno. – Dla nas to motywacja, nieocenione wsparcie i siła, której już brakuje - mówi Izabela Nowak, właścicielka Buongiorno. – Decyzja o otwarciu 1 lutego była spontaniczna. Dyktowana bezsilnością, bo obroty restauracji spadły o 80 procent miesięcznie. Ze strony państwa nie mam żadnej pomocy. Zaczęłam działalność niespełna rok temu, dlatego nie mogłam skorzystać z pomocy w ramach tarczy. Z bólem serca musiałam zwolnić trzy osoby, które pracowały z nami najkrócej. Wspaniali ludzie. Płakałam, gdy dziękowałam im za współpracę – tłumaczy restauratorka.

Podobne decyzje podejmują załamani brakiem dochodów restauratorzy w całej Polsce. Powołują się na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Opolu, który orzekając w sprawię zakładu fryzjerskiego uznał, że sanepid nie może nakładać kar na podstawie rozporządzenia rządu. – Zakazuje się nam prowadzenia działalności, choć nie ma stanu nadzwyczajnego. Nie stać mnie na takie działania. Muszę zapłacić ZUS, pensje, czynsz i media. Boję się i nie wiem, co się wydarzy, ale decyzji nie zmienię. 1 lutego Buongiorno zaczynie działać w normalnym trybie – akcentuje pani Izabela Nowak.

Sanepid zapowiedzi restauratorów nie komentuje. Przypomina jednak, że w całym kraju podejmowane są interwencje, a kara administracyjna może sięgnąć nawet 30 tysięcy zł.

- Przepisy są niespójne. W markecie setki osób mogą dotykać towarów i to jest bezpieczne, a do mnie, gdzie kucharze pracują w rękawiczkach, pracownicy dezynfekują blaty i lokal jest niemal sterylny, rodzina nie może przyjść na obiad – zauważa Filip Gołka, szef Whisky&Burger u Szybkiego.

Restauratorzy wskazują na jeszcze jeden problem – skoro lokal pozostaje zamknięty, dlaczego właściciel ma płacić za zezwolenie na sprzedaż w nim alkoholu. Dlaczego nie ma ulgi, czy częściowego umorzenia koncesji? – Rada Miejska nie może upoważnić prezydenta do obniżenia bądź zawieszenia opłat, bo nie ma do tego kompetencji. Nie ma podstaw prawnych, nie ma przepisów ustawowy, które pozwoliłyby nam na wprowadzenie takich zmian – informuje Robert Grabowski, rzecznik Urzędu Miejskiego w Koszalinie. – Przedsiębiorcy mogą wnioskować o umorzenie podatku od nieruchomości bądź rozłożenie na raty opłat za czynsz. W tym zakresie prezydent może podjąć stosowne działania.

Materiał oryginalny: Restauratorzy z Koszalina mają dość obostrzeń. Zapowiadają otwarcie lokali WIDEO - Głos Koszaliński

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bolesław Kowalski
12 stycznia, 18:00, AD:

Mam nadzieję, że ten wspaniały rząd, który codziennie zmienia zdanie, nie przedłuży obostrzeń po 21 stycznia, bo dostaniecie kary z sanepidu. Kary dowalą w trybie administracyjnym i je szybko zwindykują, rozwalając do końca Wasze interesy, a dopiero później będziecie się szarpać miesiącami w sądach. Bez pieniędzy i bez pracy.

13 stycznia, 0:18, Aga:

AD nie wiem, czy czytałaś/łeś, ale obostrzenia mają być najprawdopodobniej do Wielkanocy, najpóźniej uwolnią branże hotelarskie, restauracje i branże fitness....

To Niemcy rozważają taką opcję, przy czym nie będzie to pełny lockdown, lecz pewne ograniczenia.

Zakładam, że u nas od lutego również zostaną uruchomione obecnie wstrzymane branże, ale jeżeli już, to z ograniczeniami, które potrwają pewnie do wiosny, jeżeli nie dłużej. Wszystko zależy od poziomu nowych zakażeń.

g
gość
12 stycznia, 18:00, AD:

Mam nadzieję, że ten wspaniały rząd, który codziennie zmienia zdanie, nie przedłuży obostrzeń po 21 stycznia, bo dostaniecie kary z sanepidu. Kary dowalą w trybie administracyjnym i je szybko zwindykują, rozwalając do końca Wasze interesy, a dopiero później będziecie się szarpać miesiącami w sądach. Bez pieniędzy i bez pracy.

13 stycznia, 0:18, Aga:

AD nie wiem, czy czytałaś/łeś, ale obostrzenia mają być najprawdopodobniej do Wielkanocy, najpóźniej uwolnią branże hotelarskie, restauracje i branże fitness....

Za miskę ryżu, że tak zacytuję premiera

A
Aga
12 stycznia, 18:00, AD:

Mam nadzieję, że ten wspaniały rząd, który codziennie zmienia zdanie, nie przedłuży obostrzeń po 21 stycznia, bo dostaniecie kary z sanepidu. Kary dowalą w trybie administracyjnym i je szybko zwindykują, rozwalając do końca Wasze interesy, a dopiero później będziecie się szarpać miesiącami w sądach. Bez pieniędzy i bez pracy.

AD nie wiem, czy czytałaś/łeś, ale obostrzenia mają być najprawdopodobniej do Wielkanocy, najpóźniej uwolnią branże hotelarskie, restauracje i branże fitness....

S
Sarmata

Polska nierządem stoi.

G
Gość

Też za bardzo nie rozumiem, dlaczego lokale nie mogą funkcjonować stacjonarnie w reżimie sanitarnym, tak jak było to zrobione na wiosnę. Standardowo minimum dwa razy w tygodniu przychodziłem z rodziną na obiad do któregoś koszalińskich z barów. Raz tu, raz tam, w miejsca gdzie nam smakuje i gdzie jest przyjemnie. Obecnie zdarzy się, że kupię na wynos, ale maksymalnie raz w miesiącu, bo to już ani tak nie smakuje, ani nie ma większości korzyści związanych z jedzeniem poza domem. Nie ma również tej atmosfery. Tak samo lubiłem wpaść na śniadanie, załatwiając sprawy zawodowe na mieście. Obecnie to nie ma sensu, bo jak mam konsumować ze styropianowego pudełka w samochodzie, to - jak już ssie - wolę na szybko hottdoga ze stacji, ewentualnie kanapkę z Mc lub KFC, bo to bardziej dostosowane do jedzenia polowego.

Dodaj ogłoszenie