Restauracje otwarte dopiero w maju? "To może być sytuacją prawdziwie krytyczną". Część lokali nie wytrzyma do tego czasu

Maciej Badowski
Maciej Badowski
- Dziwie się głosom, że restauracje nie są takim zagrożeniem- stwierdził prezes PFR.
- Dziwie się głosom, że restauracje nie są takim zagrożeniem- stwierdził prezes PFR. Anna Kaczmarz/ Polska Press
W środę rano prezes PFR Paweł Borys zasugerował, że restauracje powinny zostać otwarte dopiero w maju. - Dalsze utrzymywanie ograniczeń w sektorze gastronomicznym spowoduje, że straty restauratorów będą dla wielu nie do odrobienia- tłumaczy w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press ekspert.

Lokale gastronomiczne i restauracje zmagają się z drugim lockdownem od początku pandemii w Polsce. O ile wiosenny trwał 2 miesiące, to jesienny zaczął się 24 października 2020 r., i ma potrwać co najmniej do 31 stycznia 2021 r. Chociaż i ten termin zaczyna wydawać się mało realny. Obecnie restauracje mogą sprzedawać jedzenie tylko na wynos lub w dowozie, klienci nie mogą jeść ani pić w lokalu.

- Dziwie się głosom, że restauracje nie są takim zagrożeniem. Trudno jest mieć założoną maseczkę pijąc albo jedząc. Jest to zamknięte pomieszczenie z ograniczoną wentylacją, więc stanowi to zagrożenie-stwierdził w środę w porannej rozmowie RMF prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys. - Są badania pokazujące wyraźnie, że restauracje, hotele, spotkania towarzyskie - to są te miejsca gdzie zagrożenie jest największe - dodał.

Borys odniósł się przy okazji do Narodowego Programu Szczepień. - Wydaje się, że takim punktem zwrotnym w czasie tej pandemii z perspektywy tych firm może być maj. Wydaje się, że do maja mamy szansę zaszczepić wszystkich seniorów, te osoby najbardziej narażone na zakażenie- wyjaśnił i dodał, że wtedy "zniknie ten podstawowy powód do tego, żeby zamykać firmy starając się obniżyć poziom śmiertelności". Jednocześnie dodał, że jest to możliwy scenariusz, pod warunkiem, że nie "ujawnią się nowe ryzyka".

Odmrożenie restauracji dopiero w maju może być sytuacją prawdziwie krytyczną

- Po 3 miesiącach od wprowadzenia ograniczeń w działalności firm gastronomicznych do wydawania posiłków na wynos, zdecydowana większość z nich nie osiąga obrotów, które byłyby w stanie pokryć zarówno stałe koszty, jak i wynagrodzenia pracowników. Według naszych szacunków, z końcem ubiegłego roku suma długów w branży mogła przekroczyć już 700 mln zł - tłumaczy w rozmowie z AIP Jan Enno Einfeld, dyrektor zarządzający Finiata Group.

Jego zdaniem dalsze utrzymywanie ograniczeń w sektorze gastronomicznym spowoduje, że straty restauratorów będą dla wielu nie do odrobienia. Już teraz badania koniunktury gospodarczej wskazują, że ponad połowa przedsiębiorców z sektora HoReCa ocenia, że nie przetrwają na rynku dłużej niż 3 miesiące, jeśli obostrzenia się utrzymają.

- Co piąta firma szacuje swoją wytrzymałość zaledwie do około miesiąca. Wstrzymanie otwarcia gastronomii do maja może skutkować, że liczba 7 tys. firm gastronomicznych, które upadły w zeszłym roku, podwoi się już w pierwszej połowie roku- podsumowuje.

Również Maciej Żakowski, organizator DeliveryWeek.pl i Co-Founder Restaurant Club w rozmowie z nami przyznaje, że sytuacja niezależnej sceny restauracyjnej jest bardzo trudna. - To przede wszystkim małe i średnie rodzinne przedsiębiorstwa, które w momencie zatrzymania przychodów miały niewielki cashflow. Lockdown trwa już ponad trzy miesiące, pojawia się wiele desperacji i nerwowych reakcji- mówi.

- Prowadzimy festiwal dostaw DeliveryWeek.pl, który ma przede wszystkim pomóc walczącym restauracjami, ale same wynosy i dowozy w żadnym razie nie są wystarczające na pokrycie kosztów i strat, to maksymalnie 5-15 proc. normalnego obrotu- wylicza.

Żakowski wyraża nadzieję, że restauracje dadzą radę. Jak tłumaczy jest to autentyczna walka o życie i to co dla restauratorów najważniejsze i najcenniejsze. - Odmrożenie restauracji dopiero w maju może być sytuacją prawdziwie krytyczną. Zachęcamy do wsparcia restauracji jak tylko to możliwe - podsumowuje.

"Opieramy się o badania, które mówią o ryzyku z otwieraniem poszczególnych branż"

- Jeżeli chodzi o otwarcie lokali gastronomicznych, to w tym przypadku opieramy się o bardzo konkretne badania, przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych, które mówią o pewnym ryzyku z otwieraniem poszczególnych branż gospodarczych- tłumaczył minister zdrowia Adam Niedzielski podczas Q&A, które odbyło się w zeszłym tygodniu.

- Niestety, tak to trzeba sobie uczciwie powiedzieć, zarówno branżą gastronomiczna jak i branża fitness są na szczycie tych miejsc gdzie dochodzi do potencjalnego ryzyka transmisji koronawirusa- dodał. Szef resortu zdrowia przyznał, że "tutaj nie ma łatwej odpowiedzi, że zrobimy to zaraz lub zrobimy to w pierwszej kolejności".

Bunt restauratorów. Otwierają lokale

Przedsiębiorcy w ramach sprzeciwu przeciwko przedłużeniu lockdownu postanowili otwierać swoje biznesy. Akcja została zapoczątkowana m.in. przez przedsiębiorców z Podhala, którzy ogłosili "góralskie veto". W mediach społecznościowych trwa akcja #OtwieraMY, gdzie kolejne lokale ogłaszają swoje otwarcie.

W środę rano Polski Fundusz Rozwoju poinformował, że w ramach Tarczy Finansowej 2.0 do przedsiębiorców trafiło ponad dwa miliardy złotych wsparcia. Z tego do mikrofirm przekazano 1,07 miliarda złotych, a do sektora MŚP blisko 1,22 miliarda złotych.

Jednak wnioskując o subwencję finansową w ramach Programu, przedsiębiorca składa oświadczenie, że w ramach prowadzonej działalności gospodarczej nie naruszył ograniczeń, nakazów i zakazów- mówiąc wprost, nie otworzył swojego lokalu. Jeżeli postanowił otworzyć "PFR będzie uprawniony do wypowiedzenia umowy subwencji finansowej trybie natychmiastowym, bez zachowania okresu wypowiedzenia, co będzie wiązało się z koniecznością zwrotu udzielonej subwencji finansowej w całości".

Również o to był pytany w środę prezes PFR, który odpowiedział, że przepisy są tak skonstruowane, że jeżeli GIS bądź policja stwierdziła jednoznacznie, że naruszone zostały zasady sanitarne i jest to prawomocne, czyli ktoś się nie odwołał do sądu", to wtedy PFR "nie ma wyboru". - Musimy o taki zwrot wystąpić - stwierdził.

Borys przyznał także, że jeżeli ktoś narusza restrykcje sanitarne, nie może liczyć na pomoc. - Najgorsza rzecz, jaka mogłaby się wydarzyć, to występowanie o zwrot tych subwencji- dodał.

Branża HoReCa tonie w długach

Zadłużenie hoteli, restauracji i firm cateringowych wzrosło o jedną trzecią w porównaniu do poprzedniego roku i wyniosło niemal 280 mln zł. Tylko w czasie pandemii wartość zobowiązań zwiększyła się o ponad 58,4 mln zł.

- Wiosenny lockdown był najtrudniejszym okresem dla branży, co widać także po największym skokowym wzroście zadłużenia. W kwietniu zaległości hoteli i gastronomii wzrosły o 8 proc. z miesiąca na miesiąc. Tak dużego przyrostu próżno szukać w poprzednich latach. Natomiast w końcówce roku sytuacja nieco się ustabilizowała i wzrost zadłużenia wyhamował. W grudniu firmy gastronomiczne mogły liczyć chociażby na świąteczne zamówienia– wskazuje Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA. - Początek nowego roku nie przyniósł większej poprawy- dodaje.

Mikropożyczka. Czym jest i do kogo jest skierowana?

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Ś
Śmieszek
28 stycznia, 10:17, Radna:

Po co zamykać restauracje, bary, itp.? Wystarczy wprowadzić w nich całkowity zakaz sprzedaży i picia alkoholu (w tym piwa) i już będzie spokojniej i mniej tłoczno, a przy tym zdrowiej i kulturalniej.

Ręce opadają jak się czyta takie wypociny... Alkohol trzeba wyprodukować i dostarczyć do restauracji... przez kompletnie niezrozumialy zakaz pracę stracą ludzie z firm pośrednich(dostawcy,hurtownicy) Dobra rada dla pani radnej - zrób 10 kroków w tył, weź rozpęd i walnij glowa w ścianę...

P
Piotr
28 stycznia, 10:17, Radna:

Po co zamykać restauracje, bary, itp.? Wystarczy wprowadzić w nich całkowity zakaz sprzedaży i picia alkoholu (w tym piwa) i już będzie spokojniej i mniej tłoczno, a przy tym zdrowiej i kulturalniej.

Dlaczego nie zakaz oddychania?

P
Piotr

Opieramy się na pewnych badaniach...z USA

Czy to jest poważne. Gdyby poważny rząd poważnego kraju zrobił badania i powiedział zrobiliśmy badania...i wyszło że przebywanie w restauracji powoduje 2 krotny wzrost zakażeń to by to może ktoś zrozumiał. A tak to jest to traktowanie obywateli jak głupich małych dzieci, którym się ciągle jakieś nowe kłamstewka opowiada.

Tak życie zawsze wiązalo się z pewnym ryzykiem, ale polityka musi zawsze postępować według zasady nie przegap żadnej okazji do wykorzystania jakiegoś kryzysu. Tylko że tym razem robi to dla obcego kraju a konkretnie Merklowej, kiedy już w samych Niemcach gazety piszą że to co chce ona to się kupy nie trzyma i już tylko niecała połowa ludzi ma zrozumienie dla działań rządu. Ale dalej na pełnym gazie w ścianę.

R
Radna

Po co zamykać restauracje, bary, itp.? Wystarczy wprowadzić w nich całkowity zakaz sprzedaży i picia alkoholu (w tym piwa) i już będzie spokojniej i mniej tłoczno, a przy tym zdrowiej i kulturalniej.

G
Gość

Czas szykować taczki, z gnojem.

G
Gość
27 stycznia, 16:42, Gość:

PiSowcy przejmą upadłe restauracje i hotele O to chodzi. O uwłaszczenie się na majątku Polaków.

O tym mówi poseł Dziambor, żadna tajemnica.

G
Gość

Opierają się na jakichś syntetycznych amerykańskich badaniach. Gdyby patogeny roznosiły się według tych dziwnych badań, to wszyscy byśmy mieli covid za sobą już pół roku temu. Interesy padają, gospodarka pada, więc ostrożnie, ale trzeba balansować po środku, a nie pozbawiać ludzi dochodów i wpędzać w długi.

Dziś TK opublikował wyrok w sprawie aborcji i tym sposobem, jak tylko spadła ilość zakażeń, nakłonił ludzi do wyjścia na ulice. Mądre to? Nie można było odłożyć takich rzeczy na np. za rok?

g
gość

No to co, pójdziecie po rozum do głowy i dołączycie do buntu? Ja najbliżej mam villaggio!

G
Gość

Gminy muszą mieć i podatku od nieruchomości nie zdejmą

G
Gość

PiSowcy przejmą upadłe restauracje i hotele O to chodzi. O uwłaszczenie się na majątku Polaków.

Dodaj ogłoszenie