Reprezentacja Polski pod wodzą Jerzego Brzęczka kręci się w kółko. Na Euro pewnie awansujemy, ale co dalej?

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Zaktualizowano 
Piotr Zieliński
Piotr Zieliński Bartek Syta
Nie jesteśmy zadowoleni z naszej gry, ale najważniejsze są punkty - powiedział Jerzy Brzęczek po wrześniowych meczach eliminacji Euro 2020. Czy na pewno ma rację?

A miało być tak pięknie...
Pięć punktów przewagi nad Izraelem, sześć nad Austrią, siedem nad Słowenią i osiem nad Macedonią Północną. Zero po stronie straconych bramek. Sytuacja Biało-Czerwonych w grupie przed wrześniowymi meczami była wręcz idealna. Niektórzy szukali (z powodzeniem) scenariuszy, w których uzyskujemy awans po rekordowych sześciu kolejkach. Wystarczyły zaledwie dwa mecze, by awans Polaków na Euro 2020 wcale nie był tak oczywistą sprawą.

Po spotkaniach ze Słowenią i Austrią, w których zdobyliśmy tylko punkt (mniej we wrześniu dopisał sobie tylko outsider naszej grupy, Łotwa), tabela mocno się spłaszczyła. Dziś mamy pięć punktów przewagi nie nad wiceliderem, a czwartą Macedonią i piątym Izraelem. Austriacy dogonili nas na trzy punkty, Słowenia na dwa.

- Nie jesteśmy zadowoleni z tego, jak zagraliśmy. Czeka nas jeszcze dużo pracy, ale najważniejsze są punkty. Każdy chce, by reprezentacja grała pięknie i z polotem, ale trzeba się cieszyć z tego, co mamy. Nadal jesteśmy liderem grupy, a celem nadrzędnym jest awans na mistrzostwa Europy - podkreślał po meczu z Austrią Jerzy Brzęczek.

Gramy na chaos!
Można by się z nim zgodzić, gdyby nie to, jak wyglądały poprzednie wielkie turnieje Polaków w XXI w. Z sześciu, na które udało się awansować, tylko raz wyszliśmy z fazy grupowej (Euro 2016). W pozostałych przypadkach selekcjonerzy tak mocno skupiali się na awansie, że kiedy przyszło do gry o wielką stawkę, kończyło się na trzech meczach. Otwarcia, o wszystko i o honor.

Niewiele wskazuje na to, by w przypadku awansu na Euro 2020 miało być inaczej (chociaż da się wyjść z grupy nawet z trzeciego miejsca). Od kiedy Brzęczek przejął reprezentację w lipcu ubiegłego roku, drużyna nie zrobiła żadnego postępu. W poniedziałek z przeciętną do bólu Austrią na własnym terenie Biało-Czerwoni cofali się głęboko na swoją połowę. Zdarzały się im momenty pressingu tak „niskiego”, że przypominał się niechlubny mecz z Japonią na mundialu. W defensywie wybijanka i nadzieja w to, że Łukasz Fabiański wszystko wybroni (wybronił). W ataku głównie lagi na „Lewego”. Piotr Świerczewski, autor słów: „Adams, już musimy na chaos. Powiedz mu, żeby walił. Bo nie ma czasu”, mógłby być dumny z taktyki realizowanej przez kolegę, z którym zdobył srebro na igrzyskach w 1992 r.

Żarty żartami, patrząc na statystyki drużyny Brzęczka nie jest nam jednak do śmiechu. Z Austrią dwa celne strzały, 37 proc. posiadania piłki, 356 podań (rywale 670), z czego 82 proc. celnych. W piątek przeciwko Słowenii jeden celny strzał. Podobnie było w czerwcu w Skopje, ale tam udało nam się szczęśliwie wygrać.

(Z)marnowany potencjał
Kończyliśmy mecz z trzema zawodnikami z drugiej ligi angielskiej. Austria ma 18. zawodników, którzy grają w Bundeslidze (w rzeczywistości 16.), do tego 13. w Champions League (tak naprawdę dziewięciu). Często brakuje nam rozsądku w ocenie potencjału, jaki mamy - tłumaczył po meczu Brzęczek.

Nie wspomniał o tym, że my w pięciu najlepszych ligach Europy mamy 15. powołanych (licząc z Arkiem Milikiem, który nie przyleciał na zgrupowanie z powodu kontuzji), a w LM siedmiu. Trzeba jednak potrafić wykorzystać ich potencjał. U Adama Nawałki Robert Lewandowski w 40 meczach strzelił 37 goli. Dla Brzęczka dwa w 10. Nie potrafi też znaleźć miejsca w drużynie dla Piotra Zielińskiego (chociaż z tym problem miał też jego poprzednik), a Bartoszowi Bereszyńskiemu robi krzywdę, wystawiając go po lewej stronie obrony (choć ma na tę pozycję Macieja Rybusa).

Nowa nadzieja?
Słabe mecze ze Słowenią i Austrią miały też pozytywne strony. Powołany po raz pierwszy Krystian Bielik dał dobrą zmianę w Lublanie, a z Austrią zagrał już od pierwszej minuty. Nie zapowiada się na to, by oddał miejsce w składzie Mateuszowi Klichowi. Z dobrej strony w drugiej połowie poniedziałkowego meczu pokazał się też Sebastian Szymański. Dla równowagi - fatalnie zagrał inny zawodnik z reprezentacji U-21 Czesława Michniewicza, Dawid Kownacki.

Niezależnie od decyzji selekcjonera, tylko kataklizm mógłby nam odebrać awans na Euro. W październiku zagramy z zawstydzająco słabą Łotwą (choć na Narodowym sprawiła nam problemy) i podejmiemy Macedończyków. Sześć punktów w tych meczach oznacza, że mistrzostwa będą dla nas na wyciągnięcie ręki. Tym bardziej, że punkty w bezpośrednim meczu zgubi Słowenia lub Austria.

Trwa głosowanie...

Czy reprezentacja pod wodzą Jerzego Brzęczka zmierza w dobrym kierunku?

ZOBACZ TEŻ:

Eliminacje Euro 2020, grupa G:
10.10: Austria - Izrael, Macedonia Płn. - Słowenia, Łotwa - Polska; 13.10: Polska - Macedonia Płn., Słowenia - Austria, 15.10: Izrael - Łotwa; 16.11: Słowenia - Łotwa, Austria - Macedonia Płn., Izrael - Polska; 19.11: Macedonia Płn. - Izrael, Łotwa - Austria, Polska - Słowenia.

ZOBACZ TEŻ:>> PAULO DYBALA MA OKO NIE TYLKO DO STRZELANIA GOLI. ZOBACZ JEGO PIĘKNĄ DZIEWCZYNĘ TOPLESS [ZDJĘCIA] <<

ZOBACZ TEŻ:>> NAJCIEKAWSZE TRANSFERY LETNIEGO DEADLINE DAY 2019. ZAKUPY LAST-MINUTE W PSG, LEGIA SPRZEDAŁA DWÓCH PIŁKARZY <<

ZOBACZ TEŻ:>>ROMARIO NIE TRACI SKUTECZNOŚCI. LEGENDARNY NAPASTNIK MA PARTNERKĘ MŁODSZĄ O 31 LAT [ZDJĘCIA] <<

Robert Lewandowski: Mamy dużo do poprawy, musimy lepiej operować piłką

Wideo

Materiał oryginalny: Reprezentacja Polski pod wodzą Jerzego Brzęczka kręci się w kółko. Na Euro pewnie awansujemy, ale co dalej? - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Będzie tak jak za poprzedniego trenera, nie ma w nich w większości "ducha narodowego", a ekipa zarządzająca nimi też widać nie przejawia mocnych, podobnych ku temu tendencji.

G
Gość

Polska miała szczęście że nie przegrała z Austrią...Reprezentacja sie starzeje nie ma godnych następców na klase swiatowa czy europejska z najwyzszej półki. Brzeczek popełnia błędy nie mamy swojego stylu ani wariantu A i B w czasie meczu. Ustawienie zespół też kuleje. Nie można zwalić całej winy na Brzeczku ponieważ żadna poważna reprezentacja która jest w europie a tym bardziej świecie nie ma takiego fatalnego zaplecza w postaci ekstraklasy która jest na mega słabym poziomie. Polska piłka klubowa kompletnie nie liczy się w Europie. Prezesin maja kompletnie wszystko w d......oni opowiadają za stan piłki klubowej.

G
Gość

Oni zawsze idą w dobrym kierunku i zawsze kończy się tak samo daleko nie znajdą grać potrafią tylko dla obcych klubów.

G
Gość

Lenistwo Brzęczka i głupota ażeby nie zrobić nawet sprawdzianu przed meczem ze Słowenią i do tego jeszcze nie zna się na taktyce meczowej , nie jest w stanie rozpisać zadań w trakcie meczu to jest przerażające...

Dodaj ogłoszenie