Rene Goscinny. Jak Mikołajek i Asteriks Tołstoja prześcignęli

Wojciech ObremskiZaktualizowano 
Duet idealny: René Goscinny i Morris, czyli ojcowie Asteriksa i Lucky Luke’a fot. Peters, Hans / Anefo [CC BY-SA 3.0 nl (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/nl/deed.en)]
René Goscinny - może nie każde dziecko na świecie zna to nazwisko, ale większość z nich doskonale wie, kim jest Mikołajek, ale przede wszyskim, kim są Asteriks, Obeliks i dzielny Lucky Luke. Kim był człowiek, który pisał popularne książki i komiksy dla dzieci.

Kiedy mówiłem, że jestem scenarzystą komiksowym, wiele osób patrzyło na mnie jakoś tak dziwnie i pytało: „No dobrze, ale jaka jest pana prawdziwa praca? Nie można przecież jedynie wstawiać literek w dymki!”

To, że słowa te były kierowane do autora najczęściej na świecie tłumaczonego komiksu, nie miało znaczenia: sposób na życie współtwórcy Asteriksa był dla wielu nawet jeśli nie do przyjęcia, to na pewno godny politowania.

Ocaleni z Zagłady

René Goscinny rodzi się 14 sierpnia 1926 roku w Paryżu. Jest to ostatni dzień przed rozpoczęciem letnich wakacji, czym przyszły ojciec Mikołajka tłumaczy swoje domniemane lenistwo. Goscinny przychodzi na świat w rodzinie żydowskiej - matka Anna Bereśniak była mieszkanką polskiego Chodorkowa (dzisiejsza Ukraina), zaś ojciec Stanisław Gościnny (Simkha) to pochodzący z Warszawy chemik, który przenosi się do Paryża w 1905 roku. Oboje poznają się w stolicy Francji, gdzie w 1919 roku biorą ślub.

Kiedy w Europie wybucha druga wojna światowa, René i jego rodzice od 11 lat żyją bezpiecznie w Argentynie, gdzie Stanisławowi zaproponowano intratną posadę. Fakt ten najpewniej uratował całą rodzinę przed Holocaustem, czego nie można niestety powiedzieć o pozostałych krewnych, których dotknęła Zagłada.

Lata spędzone we francuskojęzycznej szkole w Buenos Aires Goscinny wspomina jako czas beztroski. Był to okres, który niewątpliwie stał się inspiracją do wykreowania postaci Mikołajka. Jednak nauczyciele wspominali Goscinnego nie jako zdolnego ucznia, który w przyszłości odniesie sukces, ale jako… „klasowego błazna”.

Beztroskie dzieciństwo zostaje przerwane w brutalny sposób. Mając siedemnaście lat René traci nagle ojca, przez co rodzina pogrąża się w nędzy. Młody Goscinny nie ma wyjścia: musi szybko znaleźć pracę. Zatrudnia się jako asystent księgowego w firmie oponiarskiej, nie porzucając jednak marzeń o kształceniu w dziedzinie sztuk pięknych. Już wtedy znany był z tego, że rysował karykatury… Adolfa Hitlera i Benito Mussoliniego, publikował także swoje pierwsze teksty i rysunki w czasopiśmie „Dzielnica Łacińska”.

Z Nowego Jorku do Europy

René od najmłodszych lat pasjonuje się kinem, a jego ulubionym aktorem jest komik Stan Laurel. Uwielbia też twórczość Walta Disneya i to właśnie jego ma nadzieję spotkać w Nowym Jorku, dokąd przenosi się z matką tuż po wojnie. Nie dane mu było jednak popracować z ojcem Myszki Miki, zostaje za to tłumaczem w marokańskiej firmie importowo - eksportowej.

Rok później, aby uniknąć amerykańskiej służby wojskowej, wyjeżdża do Francji, gdzie dołącza do… tutejszej armii. Robi to, choć obiecano mu amerykańskie obywatelstwo. W wojsku Goscinny staje się oficjalnym ilustratorem pułku, projektuje menu dla kantyny oraz plakaty. Po zrzuceniu munduru, twierdząc, że Europa stała się morzem ruin i nie czeka go tu nic dobrego, wraca do matki, do Nowego Jorku.

Tym razem pragnie znaleźć pracę związaną ze swoimi zainteresowaniami. Puka do drzwi wydawców, agencji prasowych i studiów, ale słyszy tylko odmowy. Kolejne półtora roku jest bezrobotny, przygnębiony i wciąż mieszka z matką.

Pod koniec 1948 roku los się odwraca: Goscinny , dzięki francuskiemu przyjacielowi, znajduje pracę w agencji reklamowej. Poznaje tu Harveya Kurtzmana , przyszłego założyciela magazynu Mad.

W następnym roku publikuje swoją pierwszą książkę: Playtime Stories. Jest to dwunastostronicowa książeczka dla dzieci, opisująca przygody Robin Hooda, Pinokia i Aladyna. Potem przychodzi czas na kolejne książki, o tematyce westernowej.

Równe 60 lat temu, na łamach magazynu Pilote pojawia się mały, wielki Gal, który nie wie, że jego przygody ukażą się w tylu krajach

Z zarobionymi w ten sposób pieniędzmi wyjeżdża na wakacje do Paryża. Na statku spotyka francuskiego eksportera sera, który obiecuje skontaktować go z belgijskim autorem komiksów Jijé. To właśnie dzięki niemu Goscinny poznaje Morrisa, z którym przez następne kilkadziesiąt lat tworzy przygody Lucky Luke’a. Po przejęciu przez Goscinnego serii, ta zyskała tak charakterystyczny dla niego humor. Humor, w którym nie brak gry słów, wypowiadanych często przez historyczne postaci, a 37 albumów, które wyszły spod pióra Goscinnego, należy do najlepszych w całej, wydawanej do dziś, serii.

Spotkania z mistrzami

Kilka lat później Goscinny ostatecznie powraca do Europy.

Zimą 1951 roku na Polach Elizejskich w Paryżu otwiera biuro World Press. Goscinny poznaje tam Alberta Uderzo, z którym za kilka lat stworzy najbardziej popularnego bohatera komiksowego w Europie Zachodniej: Asteriksa, którego przygody przetłumaczono na 107 języków i dialektów. Zanim jednak do tego dojdzie, Goscinny pisze scenariusze do innych komiksów rysowanych przez Uderzo: „Janko Pistolet” oraz zabawną opowieść o Indianinie Umpa - pa.

Jednocześnie obaj tworzą ilustrowaną, humorystyczną kolumnę w belgijskim dzienniku Bonnes Soirees.

Druga połowa lat 50. to czas, kiedy Goscinny rozpoczyna współpracę z tygodnikiem Pilote, legendarnym i najbardziej cenionym periodykiem komiksowym w Europie. Jednocześnie na łamach Sud Ouest, do spółki z rysownikiem Jeanem Jacquesem Sempé, powstają pierwsze odcinki wspomnianego już Mikołajka - początkowo w formie komiksowej (zbiór tych historii ukazał się niedawno także w Polsce), a następnie, w postaci dobrze znanych od dziesięcioleci opowiadań, którymi zaczytywali się także polscy czytelnicy.

Szkolne i domowe perypetie Mikołajka podbijają serca dzieci i dorosłych. Goscinny jak nikt bowiem potrafi przedstawić prozaiczny, pozornie beztroski świat dziecka, ubarwiony inteligentnym humorem i przemycanymi dla starszych czytelników aluzjami. Sensacyjnym może być fakt, że w 2006 roku odnaleziono nigdy nieopublikowane historie z Mikołajkiem i jego kumplami w roli głównej, po czym wydano je w trzech kolejnych tomach. Na fali powrotu Mikołajka powstały dwa filmy fabularne oraz serial animowany.

- Kiedy moi rodzice pierwszy raz się spotkali, mama nie znała twórczości taty. Podarował jej egzemplarz „Mikołajka”, żeby zobaczyła, jakie książki pisze - wspomina Anne Goscinny, córka pisarza.

„Ale głupi ci Rzymianie!”

Mniej więcej w tym samym czasie Goscinny rozpoczyna owocną współpracę z komiksowym magazynem Tintin. Współdziała tu z wieloma znanymi autorami, m.in. Franquinem, Uderzo czy Tybetem. I nadal, wspólnie z Morrisem, prowadzi przez prerię dzielnego Lucky Luke’a.

Tymczasem w 1959 roku, czyli równe 60 lat temu, na łamach wspomnianego magazynu Pilote pojawia się mały, wielki Gal, który nawet jeszcze nie wie, że jego przygody ukażą się w wielu krajach, przetłumaczone na rekordową ilość języków, bijąc pod tym względem na głowę takich klasyków jak Jack London, Charles Dickens czy nawet Lew Tołstoj! Choć komiks ten czyta się niezwykle lekko, to wzbogacenie jego fabuły wieloma wstawkami historycznymi, łacińskimi sentencjami czy aluzjami do czasów współczesnych, wymagało od Goscinnego ogromnego nakładu pracy, o czym często wspominał w wywiadach.

Zatrważający jest fakt, że aż 31 lat musieli czekać polscy czytelnicy, by poznać Asteriksa. Mały wielki Gal pojawił się na naszym rynku tuż po transformacji. Kiedy jednak machina ruszyła, nic nie było w stanie jej zatrzymać: od 1990 roku wydano u nas wszystkie albumy, w różnych formach, także w ekskluzywnej, twardej oprawie.

Jak wskoczyć na miejsce kalifa?

Lata 60. i 70. to intensywna praca nad Lucky Luke’m, Asterikem oraz Iznogudem. Ten ostatni komiks to opowieść, którą Goscinny tworzy wspólnie z Jeanem Tabarym. Historie te, przedstawione w klimacie baśni tysiąca i jednej nocy na wesoło, to prawdziwy majstersztyk scenariuszowy. Głównym bohaterem jest niecny wezyr Iznogud, który: musi, zamierza, chce „zostać kalifem w miejsce kalifa”. Jeśli kiedykolwiek jakikolwiek tłumacz miał problem z przekładem słownych gier lub zabaw językowych Goscinnego, to w tym przypadku musiał wznieść się na wyżyny swoich umiejętności. Tutaj niemal każdy dymek stanowi wyzwanie, które musi zmierzyć się z pastiszem francuskich powiedzonek, przysłów czy po prostu obyczajów. Na podstawie fabuły Iznoguda powstał film fabularny, a także serial animowany, emitowany w polskiej telewizji jako „Wezyr Nicponim”.

René Goscinny mniej więcej w tym samym czasie, wspólnie z Marcelem Gottliebem, tworzy cykl „Dingodossiers”, publikowany również w Polsce, na łamach „Świata komiksu”.

„Rozśmieszał całą planetę”

Goscinny jest kojarzony przede wszystkim jako scenarzysta. Mało kto jednak wie o jego związkach z filmem. A trzeba podkreślić, że ojciec Mikołajka i Asteriksa jest również współtwórcą filmów z lat 70.: „Szczury Paryża” czy „Dożywocie”. Goscinny zakłada także „Studio Idefix”, które ma na koncie realizację animowanych, pełnometrażowych ekranizacji komiksów o Asteriksie i Lucky Luke’u.

René Goscinny umiera nagle 5 listopada 1977 roku, w wieku zaledwie 51 lat, podczas… próby wysiłkowej u lekarza.

- Co za ironia losu: umrzeć na zawał u własnego kardiologa! Cóż za piękna śmierć dla humorysty! - pisze jego córka w swojej książce „Tato”. Artysta spoczął na cmentarzu żydowskim w Nicei, a większość swego majątku przekazał w spadku Naczelnemu Rabinatowi Francji.

W trzynastej dzielnicy Paryża można się przejść ulicą Goscinnego. A czy pamiętają o nim także Polacy? Owszem, a nawet doceniają. W Bibliotece Kraków do końca września można podziwiać wystawę „René Goscinny i jego bohaterowie”, a jedyne w Polsce Liceum Francuskie w Warszawie nosi imię artysty. W 2013 roku odsłonięto tu jego popiersie. Podczas uroczystości obecna była córka Goscinnego.

- Jest dla mnie rzeczą niesamowitą, gdy pomyślę, że płynie we mnie ta sama krew, co w twórcy postaci, które rozśmieszały całą planetę - mówiła Anne Goscinny, odsłaniając pomnik ojca. Twórcy. Kosmopolity. Artysty. Wszechstronnego.

***

Wojciech Obremski jest autorem książki „Krótka historia sztuki komiksu w Polsce 1945 - 2003”.

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

polecane: MuzoTok: Szymon Wydra & Carpe Diem

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie