Religia dla niewierzących

Agaton Koziński
Agaton Koziński
Agaton Koziński Fot. Polskapresse
USA będą winne, jeśli Izrael zaatakuje Iran - Agaton Koziński podsumowuje tydzień w świecie idei.

Zurych, Szwajcaria
Największą siłą poszczególnych religii jest poczucie wspólnoty, które one dają. Wnioski z tego powinni wyciągnąć także ateiści - pisze Alain de Botton, szwajcarski filozof, w swojej najnowszej książce "Religia dla ateistów. Przewodnik dla niewierzących po znaczeniu religii".

43-letni de Botton już od 20 lat jest gwiazdą intelektualnej Europy. W 1993 r. wydał książkę "Eseje o miłości", która z miejsca stała się bestsellerem i sprzedała w ilości 2 mln egzemplarzy. Tak samo świetnie sprzedawały się jego kolejne pozycje, on sam był gwiazdą wielu seminariów, programów telewizyjnych czy gazet.

USA dziś przypominają Hiszpanię po odkryciach Kolumba. Tamten kraj nie umiał się odnaleźć w rzeczywistości, którą sam stworzył. Ameryka ma ten sam problem - uważa George Friedman

Z dużą pewnością można zakładać, że przebojem okaże się także jego najnowsza książka, która do księgarń trafi 6 marca. De Botton zajmuje się w niej kwestią religii - choć regularnie podkreśla, że sam jest ateistą. Uważa jednak, że nawet niewierzący mogą od osób regularnie uczęszczających do kościoła wiele się nauczyć. "Jedną z cech charakterystycznych współczesnych społeczeństw jest utrata poczucia wspólnoty. Kiedyś udawało się ją budować pomiędzy najbliższymi sąsiadami, teraz jednak liczy się anonimowość" - podkreśla. "Liczy się przede wszystkim wizytówka. Koncentrujemy się więc na naszej pracy, wykluczając z życia niemal wszystko poza nią" - dodaje.

Tyle że z takim stylem życia, akcentuje de Botton, bardzo często wiąże się samotność - zjawisko, na które współczesna cywilizacja nie zdołała znaleźć antidotum. Nie umie się także uporać z natłokiem informacji bombardującym nas co krok. Świetnie natomiast na te problemy odpowiadają poszczególne religie. W miejscach kultu, w kościołach ludzie nie czują się samotni, gdyż można w nich poczuć ducha wspólnoty. Modlitwa, skupienie, medytacja, wyciszenie się to także praktyki związane z wiarą.

"Religia pozwala także poradzić sobie z problemami: zawodem miłosnym, porażką zawodową czy śmiercią bliskiej osoby" - zaznacza filozof. I postuluje, by budować miejsca skupień, w których mogliby się spotykać niewierzący. Coś na kształt kościołów dla ateistów. "Miejsc, w których moglibyśmy w ciszy spędzić pół godziny samemu ze sobą. To ambitne wyzwanie dla współczesnych społeczeństw" - podkreśla.

Tel Awiw, Izrael
Jeśli Izrael zaatakuje Iran, będzie to konsekwencja zaniechań ze strony Stanów Zjednoczonych - uważa Ari Shavit, komentator izraelskiego dziennika "Haarec".

Shavit podkreśla, że izraelski premier Beniamin Netanjahu od trzech lat zajmuje się trzema kwestiami: Iranem, Iranem, Iranem. W dużej mierze to konsekwencja zaniedbań jego poprzedników. "Nikt nie powie tego głośno, ale poprzedni szefowie rządu ignorowali kwestię Iranu, całą swą energię koncentrując na kwestii palestyńskiej" - podkreśla komentator. Netanjahu odwrócił ten trend - zaczął wzmacniać możliwości Izraela do odpowiedzi na zagrożenie ze strony Iranu, a także rozpoczął działania dyplomatyczne, które miałyby zabezpieczyć kraj.
Ale nie zmienia to faktu, że Iran doszedł do sytuacji, w której broń atomowa jest dla niego na wyciągnięcie ręki. W takiej sytuacji opcja militarna może być jedynym sposobem na rozwiązanie problemów. Trudno bowiem, żeby Izrael mógł liczyć na pomoc innych. "Franklin D. Roosevelt i Winston Churchill nie kiwnęli palcem, żeby uratować Żydów podczas Holokaustu. Barack Obama też nie kiwnie palcem, by ich uratować teraz" - twierdzi. Według niego decydujące będzie spotkanie Obamy z Netanjahu, do którego ma dojść na początku marca. "Amerykański prezydent musi zapewnić izraelskiego premiera, że zrobi, co w jego mocy, by uniknąć tragedii. Inaczej Izrael zacznie działać samodzielnie, nawet przed wyborami w USA" - pisze Shavit.

Austin, USA
USA nie mają pomysłu na to, jak odnaleźć się w szybko zmieniającym się świecie. Brak koncepcji może zagrozić ich dominującej pozycji - uważa George Friedman, szef ośrodka analitycznego Stratfor.

Według Friedmana w ostatnich kilku latach miały miejsce mocne przetasowania na światowej arenie. Przede wszystkim doszło do fragmentaryzacji Europy. "Unia Europejska dziś i w roku 2007 to dwie różne organizacje. Jej dzisiejsza wersja ma dużo mniej wspólnego z projektem zakreślonym traktatem z Maastricht niż jeszcze kilka lat temu" - pisze. I dodaje, że najpilniej na kontynencie należy obserwować Niemcy i Rosję; czy te państwa zdecydują się samodzielnie konkurować z USA, czy też zrezygnują z globalnych ambicji. "Faktem jest, że od upadku ZSRR Europa po raz pierwszy w historii nie ma swego reprezentanta wśród największych potęg świat" - zaznacza.

Ceniony analityk sytuacji międzynarodowej zwraca uwagę na szybki wzrost znaczenia w ostatnich latach dwóch innych ośrodków: Chin i Iranu. Pekin staje się gospodarczą potęgą, z kolei Teheran - regionalnym mocarstwem militarnym. Według niego oba kraje są w stanie zdestabilizować świat - pierwszy poprzez szybki rozwój gospodarczy może zachwiać ładem finansowym, z kolei drugi zagraża bezpieczeństwu sąsiadów.

Jednak mimo szybkich zmian żadne z trzech najważniejszych (poza USA) centrów świata nie zagraża bezpośrednio Stanom Zjednoczonym. Friedman zwraca jednak uwagę na niestabilność, jaką niosą ze sobą szybkie zmiany. Tymczasem Waszyngton nie zdołał od 1991 r. wypracować zwartej strategii postępowania, nie ma pomysłu, jak zachowywać się na arenie międzynarodowej.

"USA coraz bardziej przypominają Hiszpanię w erze po odkryciach Kolumba. Ten kraj stworzył nową rzeczywistość, w której jednak nie umiał się odnaleźć. Ameryka teraz zdaje się znajdować w bardzo podobnej sytuacji. Sposób, w jaki zareaguje na zmiany, zdefiniuje system funkcjonowania całego świata" - zaznacza Friedman.

Agaton Koziński

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Abusrul
Mlyna wode antyklerykalow i lewakow.Jesli Izrael nie zatakuje to na owego lysine spadna w koncu atomowki
H
Hern
Religia to najwieksze zło, a katoliska szczególnie
Dodaj ogłoszenie