reklama

Referendum unijne w Wielkiej Brytanii: Imigranci z Polski i innych krajów UE bez prawa głosu

Aleksandra Gersz AIPZaktualizowano 
Rząd Davida Camerona planuje przeprowadzenie w kraju referendum dotyczącego dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Jednak nie będą mogli wziąć w nim udziału imigranci z krajów unijnych, które nie należą do Commonwealthu - ogłosił w poniedziałek konserwatywny brytyjski rząd.

Jeśli brytyjski parlament zatwierdzi ustawę Davida Camerona dotyczącą uprawnień do wzięcia udziału w referendum, swojego głosu nie będzie mogło oddać nawet milion obywateli krajów Unii Europejskiej. Według "The Times", nowo utworzony rząd Torysów obawia się, że na wynik głosowania powszechnego w sprawie dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w UE, mogłyby wpłynąć: pochodzenie imigrantów z państw unijnych oraz opinie ich rządów. - Nadszedł czas, żeby to obywatele podjęli decyzję czy zostajemy w Unii Europejskiej czy ją opuszczamy. To ważna decyzja dla naszego kraju, która zaważy na jego przyszłości. Dlatego uważamy, że powinni ją podjąć wyłącznie obywatele Wielkiej Brytanii, Irlandii oraz Commonwealthu - powiedział przedstawiciel rządu, cytowany przez "The Wall Street Journal".

Swój głos w referendum będą mogli oddać tylko ci mieszkańcy Wysp Brytyjskich, którzy mają uprawnienia do głosowania w wyborach powszechnych. Jak podaje "The Times", w głosowaniu wezmą udział obywatele Wspólnoty Brytyjskiej (Commonwealth), którzy mieszkają w Wielkiej Brytanii. Swój głos oddadzą więc między innymi imigranci z Irlandii, Cypru, Malty, Kanady, Republiki Południowej Afryki oraz Gibraltaru. Łącznie prawo do zagłosowania będzie miało 45,3 miliona ludzi, którzy mają ponad 18 lat. Część członków Westminsteru może jednak optować za rozszerzeniem prawa głosu na 16- i 17-latków. Najprawdopodobniej pozwolenie na udział w referendum unijnym dostaną także Brytyjczycy, którzy żyją za granicą ponad 15 lat. Zdaniem ekspertów, zmiana uprawnień dotyczących głosowania nie wpłynie znacząco na wynik unijnego referendum. - Stracimy jedną grupę prounijną, ale zyskamy inną - skomentował politolog John Curtice, odnosząc się do dania prawa do głosowania Brytyjczykom na emigracji, którzy są mieszkańcami innych państw Unii Europejskiej.

Parlament ma zacząć obrady nad ustawą dotyczącą nowych uprawnień do głosowania w czwartek - podaje "The Wall Street Journal". Na korzyść projektu rządu Torysów mają głosować laburzyści, którzy w Izbie Gmin zajmują 232 miejsca. Przed wyborami powszechnymi 7 maja, Partia Pracy była przeciwna referendum unijnemu, jednak zdecydowała się poprzeć Partię Konserwatywną po odniesionej porażce. Głosowanie powszechne dotyczące bycia lub niebycia Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej było jednym z najważniejszych punktów programu wyborczego ugrupowania Torysów. Po odniesionym zwycięstwie, Cameron potwierdził, że referendum zostanie przeprowadzone jeszcze przed końcem 2017 roku. Jak podaje "The Wall Street Journal", w przeprowadzonym 22 maja sondażu 44 procent Brytyjczyków opowiedziało się za pozostaniem w UE, a 36 procent za opuszczeniem jej struktur. Jedna na cztery osoby uważa także, że premier będzie w stanie wynegocjować nowe warunki członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii, które będą korzystniejsze dla kraju, jeśli ten zdecyduje się pozostać państwem członkowskim.

Także w czwartek ma rozpocząć się seria podróży zagranicznych premiera Davida Camerona. Lider Torysów odwiedzi Polskę, Francję, Niemcy, Danię i Holandię. Celem oficjalnych wizyt Brytyjczyka mają być rozmowy dotyczące przyszłości Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej oraz zasady, na jakich europejscy imigranci mieliby dalej mieszkać na terenie Wielkiej Brytanii. Jak podaje "The Times", konserwatywny rząd planuje wprowadzić ograniczenia dla obcokrajowców na rynku pracy - szczególnie dla tych, którzy mieszkają na Wyspach krócej niż cztery lata. W piątek Cameron spotka się w Warszawie z polską premier Ewą Kopacz.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

h
heh

wyemigrowali, wybrali inny kraj do życia (tym bardziej, że po 15 latach już się nieźle zadomowili), więc niech w wyborach decydują o kraju w którym obecnie mieszkają, a nie o tym z którego wyemigrowali.
Szczytem chamstwa jest wybranie losu tylko dla innych.

Jeśli o losach kraju nie mogą decydować obcy osiedleni w Wielkiej Brytanii, to również nie powinni głosować ci, którzy z Wielkiej Brytanii uciekli.

s
szypa

Tak. Tak. Zgadzam się oczywiście. Murzyni z Kenii, Nigerii, Sierra Leone, Gambii itd. Arabowie z Omanu, Jemenu, Palestyny itd. Azjaci z Indii, Pakistanu, Birmy, Malajów itd. Chińczycy z Hong-Kongu i Singapuru itd. Papuasi, Aborygeni i Polinezyjczycy. Wszyscy Ci Oni są poddanymi Korony. Mam w tym miejscu pytanie czemu się emigrantami z Afryki nie zajmie Korona tylko nam próbują ich wepchnąć. Dziwne co ?

o
on

Ci Anglicy to jednak mądry naród - oby to właśnie od nich rozpoczął się proces rozpadu tego biurokratycznego potwora jakim jest unia.

k
kasienka

ze prawo do glosowania maja obywatela panstwa

Dodaj ogłoszenie