Red Bull X-Fighters. Nate Adams zrobił niesamowity show

Tomasz Klauziński, Rzym
Fot. Red Bull
Rok temu, kiedy seria Red Bull X-Fighters po raz pierwszy zawitała do Rzymu, zainteresowanie kibiców przeszło oczekiwania organizatorów. Wówczas na kameralnym Stadio Flaminio popisy najlepszych "fristajlowców" podziwiało 20 tys widzów. - Ludzie błagali nas wręcz o bilety, ale ich po prostu nie było - wspominał Tes Sewell, dyrektor sportowy serii Red Bull X-Fighters.

W tym roku było zupełnie inaczej. Dzięki przeniesieniu imprezy na znacznie większy Stadion Olimpijski świadkami popisów motocyklistów, od których włos się jeży na głowie i nie tylko, mogło być nie 20, a bagatela 45 tysięcy ludzi. Widok tłumów podążających ku bramom Stadio Olimpico robił wrażenie. Podobnie jak hostessy rozdające - specjalnie przygotowane na to wydarzenie - wydanie "La Gazzetta dello Sport". A kiedy z głośników popłynęły pierwsze dźwięki piosenki Black Eyed Peace "I gotta feeling" nikt chyba nie miał już wątpliwości, że ten wieczór będzie wyjątkowy. I faktycznie taki był.

Nerwowe oczekiwanie na 1. rundę bitwy współczesnych gladiatorów zakończyło się wraz z pojawieniem się na arenie pierwszego z nich - Australijczyka, Clintona Moore'a. W tej fazie zawodów publiczności zaprezentowało się jeszcze pięciu jeźdźców: Blake Williams, Adam Jones, Robbie Maddison, Maikel Melero, Javier Villegas i ulubieniec włoskiej pbliczności Massimo Bianconcini.

Zawodnicy rywalizowali na naprawdę wymagającym i różnorodnym torze. Do wykorzystania mieli 11 ramp i 8 zeskoków. Pod jego wrażeniem był Robbie Maddison. - Organizatorzy zrobili naprawdę dobrą robotę. Tor jest wymagający, ale ja takie lubię - stwierdził zawodnik z Antypodów. Sędziowie najlepiej ocenili przejazdy dwóch Kangurów - Maddisona i Williamsa, a reszta zawodników mogła pakować swoje manatki i udać się na zwiedzanie Rzymu nocą.

Dany Torres: Nie mogłem tego ominąć. Bardzo lubię to miasto, tych ludzi i włoskie jedzenie

Na placu boju pozostało ośmiu wojowników, z których każdy chciał porwać publiczność i zrobić show jakiego Wieczne Miasto jeszcze nie widziało. Kolejne przejazdy rozpalały widzów do czerwoności. Zawodnicy wyskakiwali na wysokość nawet 15 metrów, a w powietrzu przelatywali 30, w międzyczasie zsiadając z motocykla i robiąc obrót o 360 stopni, salto z motocyklem lub byli w stanie trzymać kierownicę nogami. Dla zwykłego śmiertelnika to niewykonalne!

Największe uznanie w oczach sędziów i publiczności zdobył Amerykanin Nate "The Destroyer" Adams, który niczym prawdziwy niszczyciel (ang. destroyer) rozprawiał się z kolejnymi rywalami. Ten wieczór był zdecydowanie jego, co przyznał nawet pokonany przez Adamsa w finale Norweg Andre Villa. - Liczyłem na jakiś chociaż mały błąd Adamsa. Niestety był perfekcyjny - powiedział po finale. Dzieki rzymskiej victorii Adams jeszcze wygodniej rozsiadł się w fotelu lidera klasyfikacji generalnej Red Bull X-Fighters.

O sporym pechu może mówić ubiegłoroczny zwycięzca z Rzymu, Dany Torres, który do stolicy Włoch przyjechał z pięcioma złamanymi kośćmi. -Nie było mnie w Brazylii z powodu kontuzji nogi. Lekarz zabronił mi występu w Rzymie, ale ja nie mogłem tego ominąć. Bardzo lubię to miasto, tych ludzi i włoskie jedzenie - wyznał z uśmiechem. Hiszpan jeszcze na dobre nie rozpoczął rywalizacji, a już - z powodu urazu - musiał ją zakończyć. Po wykonaniu pierwszego swojego triku źle wylądował, upadł i z impetem uderzył w siatkę okalającą tor. Szybko jednak wstał i przy owacji widowni o własnych siłach opuścił arenę. Jednakpo zawodach nie miał tęgiej miny. - Sądząc po tym jak boli mnie prawa kostka, pewnie wyjadę stąd z sześcioma złamaniami - stwierdził po zawodach.

Tomasz Klauziński

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie