18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Ratusz tropi Borowskiego

Katarzyna Borowska
Michał Borowski odpowiada za Euro 2012, czyli polski sukces lub kompromitację fot. GRZEGORZ JAKUBOWSKI
Michał Borowski, szef Narodowego Centrum Sportu i jedna z najważniejszych dla Euro 2012 osób, ma poważne kłopoty. Ujawniamy wyniki śledztwa naszej ambasady.

"Polska" dotarła do pisma z ambasady RP w Szwecji, z którego wynika, że Borowski figurował we władzach tamtejszych spółek, pracując już w urzędzie miasta jako naczelny architekt stolicy. Nie wykazał tego w oświadczeniu majątkowym.

Pismo to odpowiedź na list stołecznego ratusza, który poprosił dyplomatów o sprawdzenie interesów Borowskiego. Ratusz zaś postąpił tak na prośbę Julii Pitery, ministra do spraw walki z korupcją. Teraz pismo jest w rękach funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Minister sportu Mirosław Drzewiecki nie wyklucza, że Borowski straci stanowisko.

Miesiąc temu zarzut zatajenia w oświadczeniu majątkowym działania w szwedzkich spółkach postawił Borowskiemu "Dziennik". 24 lipca sprawą zajęło się CBA. Jednak jeszcze wcześniej Borowskim postanowili zająć się urzędnicy związani z Platformą Obywatelską. Jak udało się ustalić "Polsce", już 10 lipca z inicjatywy Hanny Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy i wiceszefowej PO, ratusz wysłał pismo do ambasady polskiej w Sztokholmie. Poprosił, by służby dyplomatyczne sprawdziły, w jakich spółkach i kiedy zasiadał Borowski. Urząd miasta zapytał o to, mimo że Borowski nie pracuje w nim od dwóch lat.

- Po doniesieniach prasowych, w których sugerowano, że oświadczenia majątkowe Borowskiego mogą być nieprawdziwe, uznałam, że trzeba to sprawdzić, mimo że już u nas nie pracuje - mówi Gronkiewicz-Waltz. Dodaje, że "z tego, co pamięta", o takie informacje prosiła Julia Pitera, pełnomocnik rządu do spraw walki z korupcją.

Co na to Pitera? - Ja prosiłam? No nie. Rzeczywiście, rozmawiałyśmy, ale mówiłam tylko, że takie dane można łatwo sprawdzić - mówi "Polsce" Pitera. Faktem jest, że pismo od ambasady w Szwecji prosto z urzędu miasta trafiło na biurko Pitery, a od niej do CBA. - Przewidywany termin zakończenia kontroli prawidłowości oświadczenia przypada na październik - mówi "Polsce" Piotr Kaczorek z CBA.

Jednak los Borowskiego może być przesądzony znacznie wcześniej. Jeszcze dziś kopię pisma z ambasady Pitera ma pokazać Mirosławowi Drzewieckiemu, ministrowi sportu. Ten na jutro zaplanował konferencję prasową, na której ma podsumować dotychczasowe prace w Narodowym Centrum Sportu. I ogłosić, co dalej z Borowskim. - Decyzję podejmę po zapoznaniu się z pismem i rozmowie z Piterą - mówi "Polsce" Drzewiecki.

Jak się dowiedzieliśmy, pismo z ambasady nie zawiera korzystnych dla Borowskiego informacji. Wymienione są w nim spółki, w których figurował jako członek zarządu już po tym, jak został naczelnym architektem miasta (objął to stanowisko 18 sierpnia 2003 r.). Na przykład w spółce Forvaltningsbolaget Sodermalm Kommanditbolag miał być do 9 listopada 2004 r. - Moje wykreślenie z części spółek zarejestrowano po tym, jak zostałem urzędnikiem, ale ja rezygnacje składałem wcześniej - zaręcza Borowski. I pokazuje pismo z sierpnia 2003 roku, jakie wysłał do osoby zajmującej się sprawami formalnymi w tych firmach. Poprosił w nim o wykreślenie z zarządów tych spółek.

Z kolei w firmie Ahlgren & Borowski Arkitekter SAR Handelsbolag widniał jako współwłaściciel do 2008 r. - Drugi współwłaściciel zmarł na białaczkę w 1979 r., więc ta spółka była fikcją na papierze - tłumaczy Borowski. Dodaje, że pismo z ambasady w Sztokholmie zawiera poważne błędy. - Na przykład piszą tam, że mam 1500 akcji pewnej spółki. A to nie ja mam, tylko spółka, w której kiedyś miałem udziały - zapewnia. I drwi: - Tak działa nasz wywiad: zadzwonili do jakiejś pani Zosi z urzędu i nie sprawdzili informacji.

Jednak minister sportu Mirosław Drzewiecki uważa, że jeśli zarzuty się potwierdzą, to Borowski powinien odejść. I to jak najszybciej, jeszcze przed zakończeniem postępowania CBA. - Dla dobra inwestycji powinien się nią zajmować człowiek, który nie musi odpierać medialnych zarzutów i może w stu procentach poświęcić się pracy - mówi Drzewiecki. - Narodowe Centrum Sportu to inwestycja, od której zależy Euro 2012. Nie możemy utrzymywać jej w stanie zawieszenia - deklaruje minister sportu.

***

Historia kłopotów dyrektora Narodowego Centrum Sportu

Czarne chmury nad Michałem Borowskim, jednym z najbogatszych urzędników w Polsce, zbierają się od lat. Gdy był naczelnym architektem Warszawy - w stolicy rządził wtedy Lech Kaczyński - głośno było o jego interesach na rynku nieruchomości. W marcu 2005 r. belgijska firma Ghelamco kupiła od niego za 12 mln zł zrujnowaną kamienicę przy luksusowej ulicy Foksal w Warszawie. Sprawę badał miejski audyt, ale nic złego w transakcji nie znalazł.

Miesiąc temu "Dziennik" zarzucił Borowskiemu - już jako szefowi Narodowego Centrum Sportu - że gdy pracował w ratuszu, to kłamał w oświadczeniach majątkowych. Zdaniem gazety Borowski zataił, że miał udziały w szwedzkich spółkach. Z kolei "Rzeczpospolita" napisała, że Borowski pojawia się w zeznaniach Tadeusza M. - współpracownika Tomasza Lipca - na temat korupcji w Centralnym Ośrodku Sportu. Miał on opracowywać plan wyprowadzenia pieniędzy. Borowski zaprzeczył.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie