Rapacki: Kibole nie obalają rządów. Skutek ich działań jest nawet odwrotny

Redakcja
Adam Rapacki
Adam Rapacki
- Staliśmy się (rząd-red.) bardziej zasadniczy wobec kiboli, bo nie chcemy na naszych stadionach chamstwa, rasizmu, wulgaryzmów. Nie chcemy, by przychodzili na nie bandyci, załatwiający przy okazji meczów swoje interesy i werbujący młodych ludzi do swoich bojówek. Nasza aktywność jest większa, bo jeszcze rok temu na stadionach nie było policjantów - mówi Adam Rapacki, wiceminister MSWiA, w rozmowie z Hubertem Zdankiewiczem.

Wygląda na to, że jednak nie kibole obalają w Polsce rządy…
(śmiech) Ja bym nawet zaryzykował stwierdzenie, że ich działania przyniosły odwrotny skutek. W ogóle kibole, skoro już trzymamy się tej nazwy, niepotrzebnie włączają aspekt polityczny w swoje działanie. Nie ma żadnej polityki w naszym podejściu do łamania prawa na stadionach.

Na pewno nie ma? Wasze ostatnie działania pachniały na kilometr kampanią wyborczą.
Jeśli już, to pachniały nią działania opozycji. Zaostrzenie naszej polityki nie miało związku z wyborami, tylko ze zbliżającymi się finałami Euro 2012. Po wyborach nic się w tej kwestii nie zmieni i kibole szybko się o tym przekonają. Staliśmy się bardziej zasadniczy, bo nie chcemy na naszych stadionach chamstwa, rasizmu, wulgaryzmów. Nie chcemy, by przychodzili na nie bandyci, załatwiający przy okazji meczów swoje interesy i werbujący młodych ludzi do swoich bojówek. Nasza aktywność jest większa, bo jeszcze rok temu na stadionach nie było policjantów. Pojawiali się tylko funkcjonariusze incognito, którzy nie interweniowali, gdy coś się działo.

Z rasizmem jest szansa wygrać. Czy jednak naprawdę Pan wierzy, że uda się wyeliminować ze stadionów wulgaryzmy? Przeklina się nie tylko w Polsce.
Wiem, że piłka nożna to nie tenis i trudno wymagać od kibiców, by zachowywali się jak podczas Wimbledonu. Szczerze mówiąc, to by było nawet nudne. Rozumiem, że w ferworze walki komuś wyrwie się przekleństwo czy nawet cała wiązanka. Nie może jednak być tak, że cała trybuna skanduje wulgarne i obraźliwe hasła, nierzadko pod dyktando prowadzącego doping. Na to zgody nie ma i nie będzie.

Zamykając stadiony, pakujecie jednak wszystkich ludzi chodzących na mecze do jednego worka. Nie każdy kibic to bandyta.
Nikt tak nie twierdzi. Zdajemy sobie sprawę, że tacy ludzie to mały procent stadionowej publiczności.

Trudno też oczekiwać, że kibice sami pozbędą się bandytów. To rola policji.
Oddzielmy dwie kwestie. Bandytami faktycznie powinna zająć się policja i zapewniam, że to robi. Mamy nawet na tym polu spore sukcesy. Teraz rozmawiamy jednak przede wszystkim o kibolach. Albo ultrasach, jeśli woli Pan tę nazwę. Mam na myśli ludzi, którzy z miłości do swojego klubu łamią prawo. Odpalają race, bluzgają, wbiegają na boisko albo rozrabiają w drodze na mecz. Ci ludzie, nie wiedzieć czemu, oczekują, że będziemy na to przymykać oko. Nie będziemy.

Czy jednak sami nie naginacie przy okazji prawa?
Często słyszę zarzut, że łamiemy prawa człowieka. Zaraz, zaraz. Nie mylmy pojęć. Kupując bilet na mecz, zawieramy z klubem swoistą umowę cywilnoprawną. Na jej mocy jedna strona zobowiązuje się dostarczyć w określony sposób rozrywki, a druga - przestrzegać określonych reguł. Jeśli ktoś tego nie robi, to gospodarz imprezy ma pełne prawo wyrzucić go za drzwi. Gdzie tu łamanie praw człowieka?

Czytaj także:
* Premier tuskobusem, kibice... tóskobusem: Przeciw wizerunkowi "kibola", za frekwencją w wyborach (ZDJĘCIA)
* Wietnamska mafia narkotykowa, kradzieże w sieci... Nowe zagrożenia wg. raportu MSWiA
* Rapacki: UEFA i FIFA zalecają zakazanie używania rac na stadionach

Kibice twierdzą, że czasem trudno jest opanować emocje.
Ludzie dorośli tym różnią się od dzieci, że powinni być świadomi swoich czynów. Weźmy chociażby wbieganie na boisko. Nieważne, z jakiego powodu ktoś wbiegł i co później zrobił. Samo wbiegnięcie jest złamaniem prawa i każdy, kto się na to zdecyduje, musi się liczyć z konsekwencjami.

Nie we wszystkich krajach policja i służby porządkowe są tak rygorystyczne.
W krajach poważnie podchodzących do tego problemu są jeszcze bardziej rygorystyczne. W stawianej wszystkim za wzór angielskiej Premier League za wbiegnięcie na boisko płaci się gigantyczną karę i automatycznie otrzymuje zakaz stadionowy. W ogóle służby porządkowe są tam jak selekcjonerzy w nocnych klubach. To one decydują, kto wejdzie, a kto nie, i nie ma od tej decyzji odwołania. Raz narozrabiałeś i masz przechlapane. Jak dla mnie to polskie kluby i tak za rzadko korzystają z uprawnień, jakie im daliśmy. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy się zamknąć wiosną trybuny. By wymusić na klubach pewne decyzje. Do tej pory polskie kluby często nie robiły w tej sprawie nic. Czasem wręcz brały stronę kiboli.

Kluby mogą nawet chcieć coś zrobić. Przykład Legii pokazuje jednak, że są na nich skazane, bo trudniej jest ściągnąć w Polsce na stadiony zwykłych ludzi. Ekstraklasa to nie Premier League.
Pierwszym krokiem do tego, by ściągnąć na stadiony zwykłych ludzi, jest zapewnienie im poczucia bezpieczeństwa.

Ale np. taki stadion Legii wcale nie jest niebezpieczny. Przeciwnie - kibice przyjezdnych drużyn nazywają go złośliwie Guantánamo. Na trybuny ultrasów w Polsce przychodzą całe rodziny.
Ależ ja nie uważam, że dla ultrasów nie ma miejsca na stadionach. Przeciwnie, są ważną częścią widowiska. Dają oprawę, koloryt. Muszą jednak przestrzegać pewnych reguł, tak by również zwykli ludzie nie bali się chodzić na mecze z rodzinami.

Nie przyszło Panu nigdy do głowy, że cały problem z kibolami nie jest wcale tak poważny, jak twierdzą część mediów i niektórzy politycy?
Absolutnie tak. Szczególnie irytują mnie skrajności. Kiedy czytam bzdurne teksty sugerujące, że policja zabiła kibica w Zielonej Górze, to zastanawiam się, czy nie powinno się wytoczyć ich autorom procesów za sianie nienawiści. Druga strona też nie jest jednak bez winy. Weźmy chociażby niedawną zadymę na meczu dziewięciolatków Legii i Polonii. Tak się składa, że człowiek prowadzący szkółkę legionistów to mój kolega. Z jego relacji wynika, że po raz kolejny doszło do przekłamania i manipulacji. Owszem, przy boisku stało kilku ludzi i piło piwo. Nie byli jednak tak agresywni, jak to przedstawiono w mediach. Nawet race, które odpalili, zostały później posprzątane. Takimi tekstami robi się wielką krzywdę środowisku kibiców.

Za to Pana może ktoś teraz oskarżyć o jego gloryfikację.
Nie pochwalam absolutnie takiego zachowania, ale bez przesady. W Polsce nie mamy wcale gorszych kibiców niż na zachodzie Europy, tymczasem z niektórych publikacji wynika, że to bandyci z nożami w zębach. Ultrasi są różni. Nie wszyscy kradną, demolują pociągi i biją piłkarzy.

Czytaj także:
* Premier tuskobusem, kibice... tóskobusem: Przeciw wizerunkowi "kibola", za frekwencją w wyborach (ZDJĘCIA)
* Wietnamska mafia narkotykowa, kradzieże w sieci... Nowe zagrożenia wg. raportu MSWiA
* Rapacki: UEFA i FIFA zalecają zakazanie używania rac na stadionach

Są wśród nich tacy, którzy pomagają kombatantom i dzieciom z domów dziecka.
Albo składają wieńce pod pomnikami i podkreślają, że są patriotami. Tyle że oni chyba nie do końca wiedzą, co naprawdę oznacza to słowo. Patriotyzm to nie kwiaty i znicze, tylko codzienna solidna robota na rzecz Polski i Polaków. Niemniej zgadzam się. Mam u siebie w gabinecie rocznik wydany przez Ogólnopolski Związek Stowarzyszeń Kibiców i wiem, że robią naprawdę fajne i pożyteczne rzeczy. Dziwię się, że nie próbują przebić się z nimi do mediów.

Próbują, tylko większość mediów nie jest zainteresowana.
Bo stereotypowy obraz kibica jest taki, jaki jest, do czego oni sami również się przyczynili. Jeśli chcą go zmienić, to ja chętnie im w tym pomogę. Chciałbym jednak, żeby była to dwustronna współpraca. Gdy powstała Rada ds. Bezpieczeństwa Imprez Sportowych, zaprosiliśmy do niej przedstawicieli kibiców. Ich aktywność jest jednak na razie mała. Nie chcą współpracować.

Dziwi się Pan? Pójście na współpracę z policją to dla nich jak zdrada?
Przecież nie wymagamy, żeby donosili na kolegów - nikt nie chce zrobić z nich konfidentów!

Żeby mówić o współpracy, wszystkie strony muszą przestrzegać reguł. Nie może być tak, że od kibiców się wymaga, a od siebie nie.
To znaczy?

Mam na myśli zachowanie służb porządkowych na stadionach. Sposób, w jaki traktują kibiców chwilami - delikatnie mówiąc - pozostawia wiele do życzenia.
Dostrzegamy ten problem. Dlatego właśnie, przy współpracy z UEFA, wprowadzamy do Polski specjalny program szkolenia służb porządkowych, oparty na modelu angielskim. Tak zwany stewarding. Na razie mamy przeszkolonych ok. 1,5 tys. ludzi, których notabene osobiście weryfikowałem. Do Euro będzie ich 3,5 tys. Ci ludzie będą później pilnować porządku na meczach ekstraklasy i I Ligi. To wymóg licencyjny stawiany klubom przez PZPN.

Policja, szczerze mówiąc, też czasem przesadza. Po ostatnim finale Pucharu Polski z naszą redakcją skontaktował się kibic Legii, któremu postawiono zarzuty, choć twierdzi, że nawet nie było go w Bydgoszczy i może to udowodnić.
A jest Pan pewien, że mówi prawdę?

To nie ja muszę być pewien. Policja powinna to ustalić, zanim przekaże sprawę do prokuratury. Ten kibic twierdzi, że nikt nie chciał nawet słuchać jego wyjaśnień. Mówi, że takich jak on jest więcej.
Powiem tak: policjanci to też ludzie i czasem się mylą. Tak jest na całym świecie, nie tylko w Polsce. Szczerze mówiąc, nie wierzę jednak, że zatrzymano tego kibica, nie mając ku temu podstaw. Na szczęście nie żyjemy na Białorusi. Jeśli faktycznie jest niewinny, będzie mógł udowodnić to w sądzie.

Znając polskie realia, może minąć kilka lat, zanim dojdzie do rozprawy, a przez ten czas będzie chodził z etykietką przestępcy. Tak jak uczestnicy słynnej akcji "Widelec" [2 września 2008 r. policja zatrzymała grupę kibiców Legii idących pod stadion Polonii Warszawa - red.]. W ich przypadku większość spraw została zwrócona do prokuratury.
Nie większość, tylko część. Część została - odpowiadają za udział w nielegalnym zgromadzeniu. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: po co ci ludzie szli na Konwiktorską, skoro wiadomo było z góry, że nie wejdą na stadion? Policja miała za zadanie ich powstrzymać i zrobiła to. Efekt "Widelca" był zresztą aż nadto widoczny w statystykach. Po tych zatrzymaniach przestępczość w Warszawie spadła w ciągu kilku następnych tygodni o kilkadziesiąt procent. To są fakty.

Czytaj także:
* Premier tuskobusem, kibice... tóskobusem: Przeciw wizerunkowi "kibola", za frekwencją w wyborach (ZDJĘCIA)
* Wietnamska mafia narkotykowa, kradzieże w sieci... Nowe zagrożenia wg. raportu MSWiA
* Rapacki: UEFA i FIFA zalecają zakazanie używania rac na stadionach

Znów Pan podpadnie kibicom, a dopiero co Pan ich chwalił.
Nie chodzi o to, czy będą mnie lubić, czy nie. Ważne, byśmy umieli się porozumieć. Kibice mówią: piłka jest teraz po stronie rządu. Ja im powiem: to jest nasze wspólne boisko i musimy razem na nim grać, a nie stać po dwóch stronach i wyzywać się od matołów. Notabene kolejną rozpowszechnianą bzdurą jest twierdzenie, że ścigamy kogoś za wyzywanie premiera.

A nie ścigacie?
Tu nie chodzi o osobę Donalda Tuska. Najnowsze wytyczne FIFA i UEFA mówią jasno, że stadiony nie są miejscem do manifestowania swoich przekonań politycznych. Organizatorzy i służby porządkowe mają dopilnować, aby nie było na nich polityki.

Czytaj także:
* Premier tuskobusem, kibice... tóskobusem: Przeciw wizerunkowi "kibola", za frekwencją w wyborach (ZDJĘCIA)
* Wietnamska mafia narkotykowa, kradzieże w sieci... Nowe zagrożenia wg. raportu MSWiA
* Rapacki: UEFA i FIFA zalecają zakazanie używania rac na stadionach

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Widukind
Donald Tusk sam przyznał że był stadionowym bandytą bo ganiał z gazrurką za kibicami drużyn wrogich Lechii. To jest on chamski , wulgarny kibol czy już nie ? A z tym POdwójnym wynagrodzeniem to granda że hej . Czujecie się w POrządku, tow. Rapacki ? PO linii na bazie ?
g
górna warga palikota
czy POdwójne wysokie świadczenia jakie towarzysz co miesiąc zgarnia nie parzą rączek ? Cała emeryturka (milicyjna) + pensja ministra z dodatkami to wystarczająca zapłata za POuczanie ? Żartowałem. Znam odPOwiedź.
G
Gazda z Diabelnej
Sam Jaśnie Oświecony Prezio publicznie przyznał że popieranie kiboli w trakcie kampanii wyborczej było błędem. Trzeba było mądrości polaków którzy pokazali Preziowi że nie godzą się z bandytyzmem stadionowym żeby Prezio zrozumiał że kibole są apolityczni i oni ograniczają się do rozpoznawania którzy są nasi a którzy nie. Jaruś matole rządu Tuska nie obalili kibole.
G
Gazda z Diabelnej
Sam Jasinie Oświecony Prezio publicznie przyznał że popieranie kiboli w kampanii wyborczej było błędem. Nie od dziś wiadomo że kibol to taki matoł który nie obali żadnego rządu bo żeby interesować się polityką trzeba wysilić trochę półkule mózgowe a kibol ogranicza się do rozpoznawania którzy są nasi a którzy nie. Tym pisiaczkom którym w dalszym ciągu nie podoba się rozprawa z bandytami stadionowymi przypominam że rozprawę z kibolami rozpoczął Prezio jak rządził.
A
Android z dzikiej planety
spokojnie, rad nadzorczych w których kumple Donalda i Wincenta dobrze się czują i spijają śmietankę.
Rychu Zdzichu i Krzychu to fajne chłopaki i muszą parę groszy zarobić.A żeby pospólstwo się nie buntowało rzuci się dyskontową kiełbasę na gryla za zaciągnięte tu i tam pożyczki.Trochę się jeszcze wyżebrze z Unii i skubnie z OFE.Po co komu emerytury jak Wincent i tak wywróżył że za parę lat będzie wojna i wszyscy będą stać w kolejce po zieloną kartę?

Lecz żeby lud z tej dzikiej krainy nie zadawał żadnych pytań nie wystarczy samo grylowanie.Potrzebna jest jeszcze CIĄGŁA MOBILIZACJA i OBECNOŚĆ WROGA.Od tego są stare sprawdzone metody z ZSRR.Taki 1984 w wersji soft.
Na co dzień tą rolę spełnia faszysta Kaczyński ale od czasu do czasu trzeba rzucić coś nowego.Dlatego trzeba się było zająć dopalaczami.To nic że kumpel Donalda Janusz się nawrócił i teraz jest za legalizacją konopi.Ciemny lud nie pamięta takich niuansów.Dlatego trzeba było pozamykać nielegalnie wszystkie sklepy i wtrącić Króla Dopalaczy do lochu.Lud szczytował.
A potem koledzy z PR zrobili sondaże i padło na kibiców.Lud na mecze nie chadza a jeśli już to na te z gwiazdami TVN więc pojęcie o kibicach ma jeszcze z początku lat 90-tych.To nic że przestępczość stadionowa w ostatnich latach znacząco zmalała a na trybunach pojawia się coraz więcej kobiet i rodzin z dziećmi.Czy ktoś to w ogóle sprawdza?Przeciętny ćwierćinteligent czyta Wyborczą jak komsomolec Prawdę a tam...zgroza i faszyzm.Na dobry początek zamknięto więc dwa najbezpieczniejsze stadiony w Polsce (Poznań, Warszawa) za wydarzenia..w Bydgoszczy.Dwa tygodnie pózniej okazało się że chłopaki ze spółki Euro mają lekki poślizg i jak to ładnie określił Premier 'będą sami zap....z taczkami' na najdroższym stadionie w Europie.I wtedy stadion Legii przestał być niebezpieczny.
Najgorsze były jednak te niesmaczne anty-państwowe transparenty i piosenki..coś tam o Donku, autostradach (jakich autostradach?) i w ogóle.Dlatego trzeba było pozamykać kilku wichrzycieli a resztę reakcyjnych bandytów sklasyfikować jako element kryminalny.Szczególnie tych z Białegostoku co to stali nie wiadomo po co pod urzędem.

Pewnie kibice też się ludowi wkrótce znudzą a w kraju coraz bardziej niewesoło..Kto będzie następny?
m
młoda
gdzie są twoi kibole ? w pierdlu.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Rapacki: Kibole nie obalają rządów. Skutek ich działań jest nawet odwrotny
d
dog
co najwyżej senatora Romaszewskiego. I dobrze.
k
komuna wróciła
Kto podniesie rękę na władzę ludową… i tak dalej. Na
komunizm rękę podnieśli płoccy kibice na wczorajszym meczu Wisły Płocku z
Termalicą Nieciecza. Jeden z dwóch wywieszających flagę z
antykomunistycznym hasłem został zatrzymany - informuje portalplock.pl.
z
zakazane flagi narodowe?
Międzynarodowej interwencji doczekał się opisany przez
„Rzeczpospolitą” skandal na meczu koszykarek Litwy i Białorusi w
Bydgoszczy

W czasie meczu, jaki odbył się 25 czerwca w ramach Mistrzostw Europy,
ochroniarze usunęli z trybun białoruskich kibiców, którzy mieli
nieuznawane przez reżim Łukaszenki flagi. Najpierw zmuszono kibiców do
pozbycia się historycznych biało-czerwono-białych flag po pretekstem ich
rzekomo zbyt dużego rozmiaru. Gdy kibice wyjęli mniejsze, ochrona siłą
zmusiła ich do usunięcia także tych, m.in. wykręcając ręce Białorusinom.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka zwróciła prezesowi międzynarodowej
organizacji uwagę na ten incydent i na fakt, iż w regulaminach FIBA nie
istnieje żaden przepis, który uzasadniałby taką interwencję ochrony. „W
aktach normatywnych FIBA kwestia używania flag podczas imprez została
uregulowana jedynie w odniesieniu do organizatorów. Mówią one, że
organizator powinien zapewnić takie umieszczenie flag uczestników
turnieju, aby odbyło się to zgodnie z zasadą równości. Regulacje te
precyzują, iż flagi powinny wisieć w porządku alfabetycznym według
języka angielskiego. Kwestia używania flag przez kibiców nie została w
żaden sposób uregulowana”
s
sąd orzekł
Sąd dosłownie zmiażdżył wniosek policji. Podkreślał, że w ogóle źle go skonstruowano.

- Art. 54 Ustawy o imprezach masowych mówi, że wykroczenie popełnia nie ten, który łamie regulamin obiektu, a ten, kto nie stosuje się do poleceń porządkowych - brzmiał fragment uzasadnienia. - A w tym przypadku transparent bezspornie zdjęto. Kibice polecenie wykonali.

I druga sprawa. - Oskarżyciel publiczny zobowiązany jest wykryć sprawców wykroczenia. Tymczasem w tej sprawie w ogóle nie wskazał, dlaczego obwinieni, akurat te cztery osoby, miałyby za to wykroczenie odpowiadać. Z monitoringu wynika, że dwie z nich stały z dala od transparentów, dwóch pozostałych nie widać w ogóle. Nie wykazano jednak w żaden sposób, że były przy wieszaniu.

Czyli - ukarana z art. 54 Ustawy mogłaby być osoba, której udowodniono, że napis najpierw zawiesiła. A potem zignorowała polecenie jego zdjęcia. Kibice zatrzymani w środę nie mieli - w świetle dowodów - nic wspólnego z napisami. Poza tym - niczego nie zignorowali.

Wyrok nie jest prawomocny, zarówno policja, jak i kibice poprosili o pisemne uzasadnienie wyroku. Niewykluczone jest więc, że policja zechce apelować.

Bo kibice raczej nie. I uniewinnieni, i ich koledzy, nie ukrywali satysfakcji, kiedy opuszczali sądową salę.

- Dla mnie to wszystko było wielką farsą, dziwię się, że nasz wymiar sprawiedliwości w ogóle zajmuje się tymi sprawami - komentował Mariusz Kaliwoda, szef Stowarzyszenia Sympatyków Klubu Wisła Płock. - Sam zarzut pachnie mi poprzednią epoką, przecież każdy może protestować. Wyrok nie mógł być inny.

Szef stowarzyszenia powiedział w piątek, że nie wie, czy będą kolejne transparenty. - Ale nie wyobrażam sobie, żebyśmy przez transparenty musieli spotykać się w sądzie - dodał.

W tej sprawie było także drugie starcie stanowisk. Tyle że nie na sądowej sali. W czwartek wieczorem, na konferencji w Sejmie, premier Donald Tusk nazwał postępowanie płockich policjantów "nadgorliwością". I nie wykluczył ich ukarania.

Wtedy zrobiło się gorąco. W piątek płocka komenda podkreśliła, że to klub złożył zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia. I to jeszcze w trakcie meczu. - Ustne, a po meczu uzupełnione na piśmie - mówił Piotr Jeleniewicz, rzecznik płockiej komendy. - Ale już po tym ustnym zawiadomieniu byliśmy zobligowani do działania.

A klub zaprzeczył. W wydanym w piątek oświadczeniu rzecznik prasowy Wisły Maciej Wiącek pisze m.in.: "[...] W czasie meczu spiker zawodów poinformował widzów o możliwych konsekwencjach, jakie mogą ich spotkać za wywieszanie transparentów nie związanych z charakterem imprezy, jednak przedstawiciele klubu nie wnioskowali do służb porządkowych, ani policji o zatrzymanie kibiców, a jedynie o usunięcie transparentów. Kierownik do spraw bezpieczeństwa został zaproszony do Komendy Miejskiej Policji w celu złożenia zeznań po zakończeniu meczu i zatrzymaniu kibiców, gdzie potwierdził zawieszenie transparentów, których treść łamała prawo. Dopiero wówczas zostało złożone zawiadomienie o wykroczeniu. [...]".

Źródło: Gazeta Wyborcza Płock
s
sąd nie był rozgrzany?
27/05/2011

Sąd Okręgowy w Płocku uniewinnił czterech kibiców Wisły Płock, obwinionych o wywieszenie na stadionie transparentów o treści: "Tola ma Donalda. Donald ma Tole"

Transparenty zawieszone zostały na ogrodzeniu stadionu podczas środowego meczu piłki nożnej Wisła Płock-Sokół Sokółka. Po zakończeniu spotkania policja zatrzymała czterech kibiców, którzy - według organizatorów meczu - dopuścili się naruszenia regulaminu stadionu i przepisów ustawy o imprezach masowych.

Sąd uznał w piątek m.in., że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy, w tym nagranie filmowe z monitoringu stadionu, nie potwierdza, iż to cztery obwinione osoby brały udział w zawieszeniu transparentów.

Tym samym sąd odrzucił wniosek policji o ukaranie kibiców grzywną w wysokości 5 tys. zł i zakazem stadionowym na 6 lat.
PAP
W
Widukind
Wasz szef ksywa matoł sam przyznał że był stadionowym bandytą i ganiał z gazrurką za kibicami innych drużyn niż Lechia. Gdzieście wtedy byli towarzyszu ministrze ? A tak na marginesie, moralne jest pobieranie pensji i diety poselskiej czyli razem ok. 250.000 zł.rocznie w sytuacji gdy z POwodu braku działań nie-rządu ok. 10 mln . Polaków cierpi biedę ?
Dodaj ogłoszenie