Rajd Dakar 2021. Udany start zawodników ORLEN TEAM

Materiał informacyjny Orlen
Organizowany od 1979 roku Dakar rozegrany został tym razem na pustynnych terenach Arabii Saudyjskiej. Już po raz 22. w rajdzie startowali zawodnicy ORLEN Team. Wielki sukces odnieśli kierowca samochodu Jakub Przygoński i quadowiec Kamil Wiśniewski, którzy zajęli czwarte miejsca w klasyfikacji generalnej w swoich kategoriach, wyrównując tym samym najlepszy rezultat osiągnięty dotąd przez zawodników ORLEN Team w tej arcytrudnej rywalizacji.

Tym razem uczestnicy Rajdu Dakar 2021 do pokonania mieli 12 etapów, liczących 7646 kilometrów, z czego 4767 km stanowiły odcinki specjalne, a reszta to tzw. dojazdówki.
Rywalizacja rozpoczęła się startem w mieście Dżudda i tam też, po wykonaniu wielkiej pętli wokół Arabii Saudyjskiej, zaplanowana została meta.

Rajd Dakar 2021. To nie był łatwy wyścig

Jeszcze przed rozpoczęciem rajdu w opinii wielu ekspertów Jakub Przygoński uznawany był za jednego z faworytów w walce o czołowe lokaty. W tym roku na trasę Dakaru wyjechał fabryczną Toyotą Hilux z silnikiem V8, której moc sięga 400 KM.

Przygoński wraz ze swoim pilotem Timo Gottschalkiem bardzo dobrze radzili sobie na wymagających odcinkach rajdu. Po 3. etapie byli na piątym miejscu w klasyfikacji generalnej, a po piątym wskoczyli na 4. miejsce. Najbardziej kłopotliwe dla załogi okazały się... opony. Już na 3. etapie stracili wskutek przebicia trzy opony. Prawdziwy pech dopadł jednak Przygońskiego na 9. etapie. Najpierw w jednym momencie załoga przebiła dwie opony, a wkrótce kolejne dwie. Spowodowało to duże straty czasowe i spadek w klasyfikacji.

Kolejne etapy to jednak pokaz mistrzostwa w jeździe, które ostatecznie pozwoliło Przygońskiemu zająć 4. miejsce w "generalce". Dla Przygońskiego to zatem powtórka sukcesu z 2019 roku i doskonały prognostyk na przyszłoroczną edycję rajdu.

Bardzo się cieszymy z 4. miejsca w klasyfikacji generalnej. W tak mocnym gronie to zaszczyt. Przed nami widzę samych zwycięzców Dakaru, za nami – podobnie. Tegoroczna trasa była bardzo wymagająca. Nie mieliśmy żadnych problemów z samochodem. Maszyna spisała się na medal. To było kluczowe w kontekście walki o wysokie lokaty. Współpraca z Timo jak zwykle układała się świetnie, choć nawigacyjnie ten rajd był naprawdę bardzo dużym wyzwaniem - powiedział po zakończeniu rajdu Przygoński.

Jakie wyzwania przyniósł kierowcom tegoroczny wyścig?

Od trzeciego dnia cały czas broniliśmy 4. pozycji, trzymając się grupy liderów. Tegoroczne zmagania na pewno były trudniejsze dla samochodów 4x4. Nasze opony są trochę mniejsze, co skutkowało częstszymi przebiciami. Musieliśmy przez to jechać bardziej oszczędnie i to utrudniało nam rywalizację. Kończymy jednak jako numer 2. wśród samochodów czteronapędowych. Jestem z tego dumny. Osiągnęliśmy wraz Timo maksimum naszych możliwościdodaje zawodnik ORLEN Team.

Nieźle poradziła sobie także jadąca w barwach Benzina ORLEN Team załoga Martin Prokop i Viktor Chytka, zajmując 9. miejsce w klasyfikacji generalnej.

Dakar po raz piąty. Wiśniewski najlepiej w swojej karierze!

Do bardzo udanego startu tegoroczny Dakar zaliczyć może także quadowiec Kamil Wiśniewski. Dla niego był to już 5 start w "Dakarze" i w każdej jego edycji sukcesywnie poprawiał swoją końcową lokatę. Pechowy dla Wiśniewskiego okazał się 3. etap rajdu, podczas którego zmagał się z problemami technicznymi wskutek dostarczenia przez organizatorów paliwa zanieczyszczonego wodą.

Niezrażony quadowiec pokazał się jednak z jak najlepszej strony i ostatecznie znalazł się na 4. pozycji w klasyfikacji generalnej quadowców.

To mój piąty start w Dakarze. Udało mi się osiągnąć najlepszy w karierze rezultat. Po raz czwarty jestem też na czele klasyfikacji 4x4. To był jeden z najtrudniejszych rajdów, w jakim kiedykolwiek startowałem – szczególnie dla sprzętu. Oczywiście, kiedyś chciałbym stanąć na podium, ale to chyba jeszcze nie ten moment. Z roku na rok czuję się na Dakarze coraz lepiej, łapię niezbędne doświadczeniemówi po zakończeniu zmagań Wiśniewski.

Motocykliści ze sporym pechem. Niebezpieczny wypadek Macieja Giemzy

Szczęścia zabrakło w tym roku naszym motocyklistom. Adam Tomiczek pechowo przewrócił się i doznał bolesnej kontuzji na 4. etapie rajdu. Z rywalizacji po 9. etapie musiał także zrezygnować najmłodszy zawodnik ORLEN Teamu - Maciej Giemza. Przez kilka etapów zmagał się z poważnym bólem nadgarstka, uniemożliwiającym odpowiednie manewrowanie maszyną. Prawdziwym pechem okazał się dla Giemzy jednak 22 kilometr 9. etapu. Przy prędkości ponad 100 km/h, jadąc w kurzu i pod słońce, Giemza uderzył w kamień i kilkukrotnie rolował. Próbował jeszcze walczyć, ale zerwane więzadła w lewym barku i dwa złamania wykluczyły go z dalszej rywalizacji.

Maciek Giemza zaliczył jedną poważną pomyłkę nawigacyjną, poza tym jechał naprawdę bardzo dobrze. Dawał z siebie sto procent, a na to, co się zdarzyło, nie miał wpływu - tak samo, jak dużo bardziej doświadczeni zawodnicy, którzy również odpadli z rywalizacji. Gdyby nie to, mielibyśmy dwóch zawodników między 15 i 20 lokatąpodsumowuje Jacek Czachor, wielokrotny uczestnik rajdu Dakar.

Wideo

Dodaj ogłoszenie