Rafał Woś o rozstaniu z "Polityką": Wykazałem naiwność i mam...

    Rafał Woś o rozstaniu z "Polityką": Wykazałem naiwność i mam za swoje

    Anita Czupryn

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Rafał WośDziennikarz, publicysta, autor, od 2015 roku związany był z tygodnikiem „Polityka”; pisał też felietony do „Dziennika Gazety Prawnej” i publikował

    Rafał Woś Dziennikarz, publicysta, autor, od 2015 roku związany był z tygodnikiem „Polityka”; pisał też felietony do „Dziennika Gazety Prawnej” i publikował na portalu Gazeta.pl. Absolwent stosunków międzynarodowych i prawa na UW. ©Bartek Syta

    - Nagle mówią mi, że moja rola jest inna. Że mam utwierdzać „swoją” stronę w tym, co już dawno wiedzą. Że mam ich nie konfrontować z trudnymi pytaniami. Że jestem na jakiejś wojnie. Ludzie, czy wyście poszaleli? - pyta publicysta Rafał Woś w rozmowie z Anitą Czupryn.
    Rafał WośDziennikarz, publicysta, autor, od 2015 roku związany był z tygodnikiem „Polityka”; pisał też felietony do „Dziennika Gazety Prawnej” i publikował

    Rafał Woś Dziennikarz, publicysta, autor, od 2015 roku związany był z tygodnikiem „Polityka”; pisał też felietony do „Dziennika Gazety Prawnej” i publikował na portalu Gazeta.pl. Absolwent stosunków międzynarodowych i prawa na UW. ©Bartek Syta

    Odszedłeś, bo chciałeś czy cię wyrzucili?
    Byłem na umowie na czas określony, bo w Polsce prawo daje pracodawcy duże możliwości odwlekania stałego zatrudnienia. Kontrakt się skończył i redakcja „Polityki” nie zdecydowała się go przedłużyć. Taki jest stan pracowniczo-prawny.

    A drugie dno?
    Można o nim przeczytać w internecie. Wirtualne Media opisały moje stanowisko i stanowisko redakcji.
    Moje stanowisko mogę podsumować tak: kiedy zostałem zaproszony do „Polityki”, to myślałem, że wiążę się z tym świetnym tytułem na dłużej i że razem będziemy go robić na miarę wyzwań nowych czasów. Wyszło krócej. Wielka szkoda.

    Jak myślisz, co ludzi tak rozwścieczyło w twoim tekście „Lewico, czas na współpracę z PiS. Trzeba budować z Kaczyńskim demokratyczny socjalizm”?
    Nie rozumiem tej wściekłości. Zdaję sobie sprawę, że publicystyka budzi emocje, bo powinna je budzić. Powinna coś reprezentować. Czasem wyostrzyć jakieś stanowisko, wyłożyć argumenty, po to, żeby można się było do nich odnieść. Jeśli ktoś się z nimi nie zgadza, to może je obalić, wzmacniając swój argument. A jeśli nie potrafi obalić, to jest szansa, że może się do czegoś przekonać. Jedno i drugie jest OK. Nie chcę, aby mnie kupowano w całości, bez zadawania dodatkowych pytań. Ale też nie chcę, aby odrzucano to, o czym mówię, tylko za tytuł czy główny przekaz, jaki ktoś gdzieś usłyszał. Chcę rozpocząć rozmowę, bo na tym, jak mi się wydaje, polega publicystyka. Po to chcę uprawiać ten zawód. Zawsze chciałem to robić i to robię. Aż tu nagle mówią mi, że moja rola jest inna. Że mam utwierdzać „swoją” stronę w tym, co już dawno wiedzą. Że mam ich nie konfrontować z trudnymi pytaniami. Że jestem na jakiejś wojnie. Ludzie, czy wyście poszaleli? Nie rozumiem, co się dzieje z debatą publiczną.

    Nie rozumiesz?
    Mogę podejrzewać, co się dzieje.

    Uważasz, że ludzie nie zrozumieli twojego przekazu?
    Myślę, że bardzo dobrze zrozumieli. Mój przekaz był jasny. Pisany z perspektywy człowieka, który chciałby, aby w Polsce lewica była podmiotem politycznym, nie tylko bytem, który może się zmaterializuje, o którym wszyscy mówią, wszyscy marzą, a którego, jako gracza politycznego, de facto nie ma. Więc ja zadaję tej przyszłej jeszcze, nie w pełni gotowej lewicy parę pytań. Pytam ją o podmiotowość. Pytam o dorosłość. O trudne strategiczne wybory i o umiejętność zawierania kompromisów po znalezieniu się w parlamencie. Nie na jakiejś wyimaginowanej planecie naszych snów, tylko w Polsce najbliższych paru lat.

    Zrozumiałam, że twoją główną ideą był apel czy też propozycja, żeby ta, jak mówisz, hipotetyczna lewica, zaczęła współpracować z PiS-em i żeby z Jarosławem Kaczyńskim budować demokratyczny socjalizm.
    No właśnie. Bo kiedy już się jest podmiotem politycznym, to w demokratycznym państwie polega to na tym, że tworzy się zdolność koalicyjną, żeby przeforsowywać przynajmniej część swoich założeń programowych. Lewica zamykając się nawet na teoretyczną współpracę na tym polu, po pierwsze, odbiera sobie prawo do bycia aktywnym graczem, a po wtóre - wysyła drugiej stronie, tej liberalnej, sygnał: „Jesteśmy na was skazani”. Tymczasem związek liberałów i lewicy od dawna się nie układa. To związek, w którym ten mniejszy partner - lewica - nie jest szczęśliwa. Wielokrotnie była zmuszana do wyrzeczenia się wszystkich swoich ideałów, bo zawsze było „nie teraz”, „może później”. Wielokrotnie doświadczała, że to zły, toksyczny związek. Jednym ze sposobów, może nie na całkowity rozwód, ale na wprowadzenie nowej dynamiki do tego związku, jest postawienie sprawy otwarcie: „nie jesteśmy na was skazani, może powinniśmy rozejrzeć się za innymi partnerami, może ten układ już się wyczerpał”. Czasem sama taka deklaracja, tylko trzeba w nią uwierzyć, już działa mobilizująco na stronę, która się do tej pory nie sprawdzała. Naprawdę nie wiem, co jest tak strasznego w powiedzeniu lewicy, że może być podmiotem. Może wybierać, sama siebie docenić, sama w sobie spróbować znaleźć siłę i wyjść poza myślenie, że w drugiej turze zawsze zagłosuje na kandydata liberalnego, wiadomo dlaczego. Ale co tak naprawdę wiadomo? Co nas w tym PiS-ie tak martwi, a co jest projekcją naszych obaw? To, co robi PiS, to na wielu polach są postulaty lewicowe. Odrzucając ten fakt, lewica odcina sobie jakąś część mózgu.

    Wydaje ci się, że kogoś tym tekstem przekonałeś?
    Tak. Znamienna jest reakcja prawicy. Bo na lewicy więcej było tzw. świętego oburzonka. Na prawicy zaś pojawiło się zaciekawienie. Bo tu nagle dostają głos, który ich nie odczłowiecza. Który mówi, że trzeba z nimi rozmawiać. To ich zaskoczyło i wzbudziło zaciekawienie. Ruszyło myślenie. A namysł zawsze jest dobry.
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo