Rafał Matyja: PiS stracił inicjatywę. Afera KNF tylko to...

    Rafał Matyja: PiS stracił inicjatywę. Afera KNF tylko to pogłębia

    Witold Głowacki

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Po wyborach mamy do czynienia z zupełnie nową sytuacją. Czołowi politycy PiS i PO dopiero uczą się poruszać w nowej rzeczywistości. A wygląda ona tak, że dziś opozycja może całkowicie poważnie myśleć o zwycięstwie w wyborach do Sejmu - mówi politolog Rafał Matyja w rozmowie z Witoldem Głowackim.
    Rafał Matyjadr habilitowany, historyk i politolog, wykładowca akademicki, twórca Wydziału Studiów Politycznych Wyższej Szkoły Biznesu - National Louis

    Rafał Matyja dr habilitowany, historyk i politolog, wykładowca akademicki, twórca Wydziału Studiów Politycznych Wyższej Szkoły Biznesu - National Louis University w Nowym Sączu, obecnie wykładowca Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie. ©Adam Guz

    Nowy polityczny sezon zaczął nam się chyba na dobre. Jeśli chodzi o tę kadencję Sejmu, to jest to sezon finałowy. Jak w pańskich oczach wyglądają jesienne przegrupowania?
    Prawdziwe otwarcie nowego sezonu nastąpiło tuż po I turze wyborów samorządowych. To wtedy zobaczyliśmy, kto naprawdę liczy się w grze, a kto z niej powoli wypada. Karty zostały na nowo rozdane, a układ sił rysuje się inaczej, niż mogło się zdawać przez trzy ostatnie lata.

    Kto więc jest w grze?
    Te wybory dały oczywiście najwięcej dwóm głównym siłom w polskiej polityce. Zarówno PiS, jak i Koalicja Obywatelska miały prawo ogłaszać swe częściowe zwycięstwa, oba obozy udowodniły zarazem znaczną zdolność do mobilizacji wyborców.
    Jednocześnie mamy jednak do czynienia z zupełnie nowym rozdaniem. Patrząc na wyniki wyborów samorządowych widzimy wyraźnie, że potencjały na polskiej scenie wyglądają inaczej, niż można było uznawać do tej pory. A liderzy PiS i opozycji dopiero uczą się poruszać w tej nowej rzeczywistości. Dotąd grali w dokładnie tę samą grę, co przez te trzy lata poprzedzające ostatnie wybory. Po pierwsze, wyniki wyborów samorządowych naprawdę bardzo znacząco różniły się od sondaży -do których przecież odwoływali się dotąd wszyscy uczestnicy gry. Warto było poczekać na wybory. Bo przecież dopiero teraz wiemy, jak naprawdę rozkładają się preferencje wyborców. A wygląda to zdecydowanie inaczej niż obraz, który mogliśmy uzyskać dzięki sondażom.

    I to właśnie dlatego, gdy pytałem pana o sondaże, pan niezmiennie odpowiadał, że po trzech długich latach bez żadnych wyborów sondażowa rzeczywistość staje się matrixem?
    A tuż po I turze to pan, zdaje się, ogłosił na Twitterze, że już nie będzie pytał o sondaże, bo to nie ma większego sensu? To może lepiej się tego trzymajmy. To wybory pokazały nam realny układ sił w polskiej polityce. W sondażach widzieliśmy ciągle ogromną, czasami miażdżącą przewagę PiS nad opozycją. Wynik wyborów dowodzi nam natomiast, że ta przewaga wcale nie jest tak olbrzymia. Nie będę tu rozstrzygał, czy to kwestia rzetelności sondaży, czy ewentualnych błędów metodologicznych, czy jeszcze czegoś innego. Poprzestanę na prostej konstatacji - im dłuższy okres od ostatnich wyborów, tym łatwiej o błędne diagnozy, jeżeli opieramy je wyłącznie na wskazaniach sondaży. Owszem, PiS wciąż ma bardzo wysokie poparcie. Ale dziś widzimy jasno, że nie tylko PiS, ale oba największe obozy polityczne mogą zupełnie poważnie myśleć o zwycięstwie w wyborach do Parlamentu Europejskiego, co więcej, że opozycja może przejąć władzę po wyborach parlamentarnych. Gdybyśmy mieli opierać się na sondażach, musielibyśmy uznać, że dla opozycji taki cel jest w zasadzie nieosiągalny - zresztą takie przekonanie królowało wśród komentatorów i to nie tylko tych sprzyjających obozowi rządowemu. Ci niechętni również powtarzali, że w Polsce mamy do czynienia z powtórką ze scenariusza węgierskiego. Dziś jest już jasne, że to nieprawda, a PiS wcale nie zdobył żadnej miażdżącej i trwałej przewagi nad opozycją.

    Czyli co - obie strony mogą - w ogromnym przybliżeniu - liczyć na tę „swoją” z grubsza jedną trzecią głosujących , a o wyniku następnych wyborów zadecyduje głównie to, komu uda się sprawić, by była to jednak jedna trzecia z pewną „górką”?
    Bez przesady, o równowadze wciąż nie możemy mówić - PiS zebrał w wyborach do sejmików o te kilka punktów procentowych więcej niż Koalicja Obywatelska. Niemniej - to już nie jest przewaga, która nie byłaby do przezwyciężenia w najbliższej przyszłości, zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę głosy oddane na PSL i SLD. Opozycja naprawdę może myśleć o zwycięstwie w wyborach parlamentarnych. Dodajmy, że z punktu widzenia opozycji bardzo wiele zależy od wyników, które uzyskają w następnych wyborach PSL i szeroko rozumiana lewica, ze szczególnym uwzględnieniem wciąż mocno enigmatycznej inicjatywy Roberta Biedronia. Choć brzmi to jak paradoks - im wyższe będą te wyniki, tym lepiej dla Koalicji Obywatelskiej.
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo