Rafał Geremek: Operacja Saybusch miała stworzyć modelową republikę chłopską

Bogusław Mazur
Nowy film Rafała Geremka „Operacja Saybusch”, którego pokaz odbył się w warszawskiej Galerii Delfiny, pokazuje mało znaną wojenną tragedię mieszkańców Żywiecczyzny a przy okazji też wpływ nazistowskiej ideologii na ludzkie charaktery.

- Z Beskidem Żywieckim jestem związany od lat, wielokrotnie spotykałem się z góralami, którzy byli ofiarami Operacji Saybusch – wyznał na początku spotkania prowadzonego przez Piotra Legutkę, dyrektora TVP Historia, Rafał Geremek - publicysta, scenarzysta i reżyser, którego film „Rzeź Woli” otrzymał nagrodę w kategorii „Najlepszy Film Telewizyjny” na międzynarodowym Festiwalu Filmów Historycznych w Chorwacji. Swój nowy dokument zaprezentował licznemu audytorium zgromadzonemu w Galerii Delfiny. Wśród gości nie brakowało osób znanych z aktywności w życiu publicznym, takich jak dr Jacek Janiszewski, były minister i inicjator Welconomy Forum in Toruń, Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha, Grzegorz Górny, eseista, publicysta, reżyser i producent filmowy, czy Jacek Pałkiewicz, podróżnik, reporter, trener i twórca survivalu w Europie czy dyrektor Programu 3 Polskiego Radia Wiktor Świetlik.

Powstały dla TVP Historia i wyemitowany przez ten kanał film Rafała Geremka przypomina dzieje akcji przesiedleńczej, którą Niemcy przeprowadzili podczas wojny na Żywiecczyźnie. Bezpośrednim inicjatorem wysiedlenia był Gruppenführer SS Erich von dem Bach-Zelewski, ten sam, który zasłyną zbrodniami w trakcie tłumienia Powstania Warszawskiego. We wrześniu 1940 r. Niemcy rozpoczęli planowe wysiedlenia ludności polskiej z przyłączonych do Rzeszy terenów Żywiecczyzny. Mieszkańcom pozwalano zabierać tylko odzież i jedzenie a na opuszczenie domostw dawano 20 minut. Do zrabowanych domów sprowadzano Niemców z Wołynia, Besarabii Bukowiny i Galicji, zajętych przez ZSRR na mocy traktatu Ribbentrop-Mołotow. Ponadto 8 tys. osób przesiedlono wewnętrznie na terenie Żywiecczyzny, z zadaniem pełnienia przez nich niewolniczej służby u niemieckich osadników. Góralskie dzieci badano pod kątem cech „aryjskich”. Te, u których je stwierdzono, wywożono, aby je zgermanizować.

- Agrarne skrzydło NSDAP chciało stworzyć modelową republikę chłopską – wyjaśniał Rafał Geremek. Wpisywała się ona w ideologię partii, wyrażaną przez dewizę „Blut und boden” – „Krew i ziemia”, w kulcie porządku, siły, przyrody, czystości i dyscypliny. Chłopi i robotnicy byli uważani za „najzdrowszą” część „germańskiej rasy panów”, co nota bene przypomina pełne zachwytu dla kultu siły i „ordnungu” wynurzenia SS-Gruppenführera Jürgena Stroopa, które przytoczył w „Rozmowach z katem” Kazimierz Moczarski. Niemieckich osiedleńców poddawano też ideologicznemu szkoleniu, gdyż w modelowej chłopskiej republice nie przewidywano miejsca dla kościołów.

Operację Saybusch zakończono zimą 1940 r. Przeciwko operacji protestował Generalny Gubernator Hans Frank, twierdzący, że podległe mu tereny są i tak przeludnione. Ale żywieckich górali wysiedlano nadal, tyle, że kierowano ich do pracy przymusowej w Rzeszy. Jeszcze podczas okupacji wysiedleni mieszkańcy Żywiecczyzny podejmowali ryzyko powrotów do rodzinnych stron, przechodząc wpław rzeki, ukrywając się po drodze i próbując ukrywać w swych ojczystych stronach. Ci z górali, którzy zostali przez Niemców schwytani, zostawali wysyłani do obozów koncentracyjnych.

Eksperyment jednak się nie udał. Niemieccy osiedleńcy nie umieli sobie radzić z uprawą w trudnych górskich warunkach, byli też rozczarowani zastanymi domostwami. Ideologiczny projekt zakończyło nadciągnięcie w 1945 r. Armii Czerwonej, co zmusiło osiedleńców do ucieczki. Niestety, powracający po wojnie górale często nie zastawali swoich domów, które w wyniku komasacji gospodarstw lub celowych zniszczeń przez niemieckich osadników przestały istnieć. Dlatego część górali znowu opuszczało Żywiecczyznę, szukając nowych domów na poniemieckich ziemiach przyłączonych do Polski.

Z unikalnej dokumentacji i relacji świadków, do których dotarł Rafał Geremek wynika jeszcze ciekawy wątek wpływu ideologii i wojny na ludzką psychikę. – Nowi właściciele szybko wczuli się w rolę nadludzi, wprowadzając brutalną segregację – mówił reżyser. – Polacy, którzy zostali, byli traktowani jak niewolnicy, często w swoich własnych domach przejętych przez nowych panów.

Na przykład jedna z bohaterek filmu opowiadała, że gdy jako dziecko wysyłano ją do opieki nad niemieckimi dziećmi, te wołały na jej widok: „O, przyszła ta polska świnia!”. Co więcej, osadnicy szybko uwierzyli, że zrabowane gospodarstwa są ich rodzinną własnością. Szykując się do ucieczki przez Armią Czerwoną polecali prawowitym polskim właścicielom gospodarstw, aby je pilnowali do czasu powrotu. Po wojnie zdarzało się, że uznający się za „wypędzonych”, dawni niemieccy osadnicy przyjeżdżali żeby odnaleźć „ich” domy.

Jak podkreślił twórca filmu, mówiąc o wysiedleniach żywieckich górali, powinno się używać nazwy „Operacja Saybusch” a nie „Akcja Żywiec”, ponieważ spolszczanie nazwy zaciera jej niemieckie autorstwo.

Partnerem premiery filmu były Fundacja XBW Ignacego Krasickiego oraz Fundacja XX Czartoryskich.

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie