Radziwiłł: Nie chcemy zmieniać całej ustawy refundacyjnej. Chodzi o jeden ustęp

Redakcja
Konstanty Radziwiłł
Konstanty Radziwiłł Fot. materiały prasowe
Udostępnij:
- Pomysł powstał w ministerstwie zarządzanym przez poprzedni parlament i panią Ewę Kopacz. Jednak nie chodzi o szukanie odpowiedzialnych, lecz by zmienić niedobry stan rzeczy - mówi Konstanty Radziwiłł w rozmowie z Anną Ziobro.

Dołączył Pan do protestu, wypisując recepty z pieczątką "refundacja do decyzji NFZ"?
Jestem w wyjątkowej sytuacji. Przychodnia, w której pracuję, dysponuje systemem informatycznym dostosowanym do nowych wymagań. Wszystkie rubryki są więc wypełniane właściwie bez mojego udziału. W czwartek w aptece zauważyłem, że pojawiają się takie recepty. Jest ich oczywiście bardzo mało, ale to pokazuje, którędy można wyjść z patowej sytuacji.

Może większość lekarzy niepotrzebnie panikuje, pozostawiając niekompletne recepty?
Nie. Miałem wczoraj domowe wizyty u pacjentów i sytuacja z wypisaniem recept już nie była tak łatwa.

Dlaczego szpitale nie postarały się, by zinformatyzować system i uniknąć kłopotów?
To ogromne koszty, na które nie mogą sobie pozwolić. Jestem właścicielem małej przychodni, a na system informatyczny wydałem po prostu górę pieniędzy. W każdym gabinecie trzeba postawić komputer z odpowiednim programem i zapewnić urządzenia tworzące kopie bezpieczeństwa. Do tego dochodzą równie drogie programy do dokumentacji medycznej. Wyposażenie jednego stanowiska w gabinecie kosztuje blisko dziesięć tysięcy.

Co przeszkadza w ręcznym wypisaniu kompletnej recepty?
Nie jest tak, że lekarz nie ma jak jej wystawić. Protest wiąże się z nakładaniem na nas obowiązków niezgodnych z naszym zawodem. Część z nich jest nie do zrealizowania, a za niedopełnienie ich lub dopełnienie błędne nakładane są na nas nieadekwatnie wysokie kary.

O jakie nierealne wymagania chodzi?
Pierwsze to obowiązek sprawdzenia, czy pacjent jest ubezpieczony. Ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych mówi, że dokumentem ubezpieczenia jest karta ubezpieczenia. A takiej karty nikt przecież nie posiada.

Możecie się o tym dowiedzieć, zanim lekarz dostanie do opłacenia rachunek za wizytę nieubezpieczonego pacjenta?
Pacjenci radzą sobie, przynosząc inne potwierdzenia ubezpieczeń, np. druk RMUA, który pracodawca wystawia na rok z informacją, na co przeznaczył pieniądze - część wpływa na konto, część na Kasę Zapomogowo-Pożyczkową, jeśli osoba płaci alimenty, to część pieniędzy idzie na ten cel, na komornika itd. I tak osobistym dokumentem pacjenci nam się legitymują. Dla ewentualnej kontroli powinienem przechowywać go u siebie, aby mieć możliwość potwierdzenia, że się z nim zapoznałem. Żeby było trudniej, przechowywać mi go nie wolno.

Nic nowego - kolejne niedbalstwo ustawodawcy.
Tak. Miały być specjalne karty. Później ich rolę miały przejąć nowe dowody osobiste. Efekt jest taki, że dokumentu nie ma. Przy tym wszystkim centralny wykaz ubezpieczonych jest lekarzowi niedostępny.

CZYTAJ TEŻ:
* ''Nie rozumie? Zła wola? Manipulacja? Ostra reakcja lekarzy na słowa premiera
* Pacjenci dopłacą aż 302 mln zł. Raport o nowej liście leków refundowanych
* Tusk spotkał się z lekarzami. ''Ustawa refundacyjna jest nie do ruszenia, ale...''
* Cała opozycja za odwołaniem Arłukowicza? SLD stawia rządowi ultimatum

Jak proponujecie rozwiązać problem?
To nie nasze zadanie. Lekarz ma obowiązek przyjąć każdego, kto się do niego zgłasza, i leczyć. Później powinno nastąpić ustalenie, kto za to zapłaci. Nie można sprowadzić tego zawodu do pracy np. krawca, który na początku usługi pyta, czy klient ma pieniądze. My rachunek wystawiamy po wizycie, a kto jest odpowiedzialny za koszty, nie jest już naszą sprawą.

Sporo zamieszania powodują też nowe recepty.
To jest jeszcze bardziej dziwaczne. Ma ona zawierać zapis o poziomie odpłatności za każdy przepisany lek. Od początku roku lekarze muszą się stosować do rozporządzenia wydanego przez ministra przed świętami i znać na pamięć treść obwieszczenia określającego, który lek jest na ryczałt, który na 30 lub 50 procent, a które z nich są bezpłatne. Mowa o 186 stronach tabeli drukowanej drobnym makiem, z ponad 2900 pozycjami leków. Co dwa miesiące to obwieszczenie ma być zmieniane.

Lekarz ma obowiązek wpisania na recepcie przypisanej lekowi wartości refundacji.
I nawet jeśli się pomyli, pacjent dostanie ten lek w prawidłowej stawce, ponieważ aptekarz nie wyda w innej odpłatności, niż przewiduje przepis! Zatem bez względu na to, co lekarz wpisze, system komputerowy w aptekach i tak policzy za lek poprawnie. Mimo to lekarz za błędne wskazanie refundacji może zostać ukarany. Absurdem jest też formuła "uzasadnione względy medyczne", której interpretację pozostawiono kontrolerom NFZ. Na oko chodzi o to, by nie zapisywać pacjentom leków na choroby, na które nie chorują.

To wydaje się jasne.
W momencie gdy osoba choruje np. na cukrzycę i dostanie leki, jasne nie jest. Kontroler z NFZ ma prawo żądać dostarczenia przez lekarza osobnego zaświadczenia chorobie od diabetologa.

I jak pacjent nie doniesie zaświadczenia, grożą wam kary.
Miejmy świadomość jakie. Za potknięcia naliczana jest kara tzw. nienależnej refundacji. Gdy lek za sto złotych jest na ryczałt, czyli pacjent płaci za niego 3,20 zł, to różnicę w tych kwotach, czyli 96,80 zł ma zapłacić lekarz. Wypisując receptę, lekarz zawsze podejmuje ryzyko kary. W konsekwencji obawiamy się wypisywania recept na drogie leki.

CZYTAJ TEŻ:
* ''Nie rozumie? Zła wola? Manipulacja? Ostra reakcja lekarzy na słowa premiera
* Pacjenci dopłacą aż 302 mln zł. Raport o nowej liście leków refundowanych
* Tusk spotkał się z lekarzami. ''Ustawa refundacyjna jest nie do ruszenia, ale...''
* Cała opozycja za odwołaniem Arłukowicza? SLD stawia rządowi ultimatum

To degradacja zawodu lekarza, bo co innego ma myśleć ubezpieczony pacjent o medyku, który nie dopełnia formalności na recepcie?
Aptekarze nikogo nie odsyłają bez wydania leku. Recepty z pieczątką "refundacja do decyzji NFZ" są ważne.

Kogo obarczacie odpowiedzialnością za zamieszanie?
Pomysł powstał w ministerstwie zarządzanym przez poprzedni parlament i panią Ewę Kopacz. Jednak nie chodzi o szukanie odpowiedzialnych, lecz by zmienić niedobry stan rzeczy. Niestety minister, a ostatnio też premier mówią zgodnie, że ustawa jest świetna i nie pozwolą nikomu jej dotknąć. Nie chcemy zmieniać całej ustawy. Nie podoba nam się tylko jeden ustęp w artykule 48, co nie zmieniłoby ustawy.

Zmiana tego artykułu byłaby korzystna dla lekarzy.
Ratowałaby bezpieczeństwo lekarzy, a w konsekwencji pacjentów. Im pacjent jest bardziej chory, tym większa obawa wystawienia recepty na drogie leki. Do tego NFZ prowadzi statystykę, na ile każdy z nas "nabił" refundacji. Co kwartał publikowane są wyliczenia na wpisywanych leków, co służy chyba tylko straszeniu. Przecież różnimy się specjalizacją i rodzajem pacjentów.

Dlaczego nie wszyscy lekarze solidarnie protestują?
Jeśli przychodzi chory, niezamożny człowiek, narażenie go na nie wykupienie leków nie jest wyjściem. Dla większości to hamulec przed agresywnym protestem. Naczelna Rada Lekarska wezwała do protestu, ale przez chęć zmian zapowiadanych przez ministra wstrzymała się. Teraz minister mówi tylko o monitorowaniu przepisów. Wydał kilka komunikatów, które mają łagodzić zapisy ustawy - zamiast dowodu ubezpieczenia pacjent może napisać oświadczenie, że jest ubezpieczony. W Polsce jednak obowiązuje prawo i nie wiadomo, czy za kilka lat kontrolerzy będą uznawać takie oświadczenia. W przeszłości przećwiczyliśmy to na własnej skórze. Za kilka lat lekarz będzie mógł zostać ukarany za bezpodstawne wystawienie recepty refundowanej osobie nieuprawnionej. A wydaje się, że mamy funkcjonować na komunikatach ministra przez następne lata.

Rozmawiała Anna Ziobro

CZYTAJ TEŻ:
* ''Nie rozumie? Zła wola? Manipulacja? Ostra reakcja lekarzy na słowa premiera
* Pacjenci dopłacą aż 302 mln zł. Raport o nowej liście leków refundowanych
* Tusk spotkał się z lekarzami. ''Ustawa refundacyjna jest nie do ruszenia, ale...''
* Cała opozycja za odwołaniem Arłukowicza? SLD stawia rządowi ultimatum

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gabriel
Pan Radziwił chyba będzie dożywotnio pełnił swoją funkcję ?
A może powinno przy okazji też zmienić Pana Radziwiła ? Ten człowiek też wyczerpał chyba pomysły ? Może by to coś nowego przyniosło dla służby zdrowia ?
G
GAMA
Panie Radziwiłł. Już pana ciocia (czy kuzynka), ta wąsiata, zrobiła reformę oświaty. Polikwidowała technika, szkoły zawodowe i dprowadziła do tego, że poziom intelektualny osobnika po studiach jest naogół niższy niż był po szkole średniej.
Dlatego proszę pana pokornie, niech się wasza rodzina odczepi od wszelkich reform.
Może pan, co najwyżej, rozpocząć walkę z wszechogarniającym, środowisko lekarskie, łapówkarstwem.
Oczywiście, uważam że lekarze powinni wypisywać refundację, ale po zbudowaniu centralnego, komputerowego rejestru ubezpieczonych.
Słyszę, że niektórzy lekarze narzekają na brak komputerów, co uważam za szczyt szmaciarstwa lekarskiego.
H
Ham
Jeśli chce Pan oświecić to durne społeczeństwo, oglądaczy "Klanu" i "M jak coś tam", to niech pan głośno, co tydzień pisze o tym, jak uwalono karty chipowe Sośnierza. I to będą wystarczające argumenty. Okazało się, ze Sośnierz załatwił sprawę jak należy już 10 lat temu. Panie Radziwiłł: "historia nauczycielką życia". Ja nie znam lepszej historii od losu "wynalazku" Pana Sośnierza. zarówno stworzenia go, jego skutków, jak i uwalenia go. No chyba, że przypadek Karpińskiego.
a
al
Ile wychodkow lekarze jeszcze wymysla aby mniej pracowac? (a wiecej brac). Produktywnosc polskiego pracownika(lekarza tez) w porownaniu z francuskim to okolo 50%. Kto ma ta produktywnosc poprawiac, tylko robole oplacani po 2 tysiace na miesiac? Mysle, ze gdyby wziac pod uwage wzrost zarobkow lekarzy w ciagu ostatnich lat, to ta produktywnosc spadla. WSTYD.
s
szok
Czego jeszcze zażądają?
Dodaj ogłoszenie