Radosław Sikorski: Historia polskiej naiwności w relacjach z...

    Radosław Sikorski: Historia polskiej naiwności w relacjach z USA jest długa i niechlubna

    Anita Czupryn

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Historia polskiej naiwności w relacjach z USA jest długa i niechlubna. Pamiętajmy, co Stany Zjednoczone zrobiły w czasie II wojny światowej - mówi Radosław Sikorski.
    Radosław Sikorski: Trump będzie nam schlebiał

    Radosław Sikorski: Trump będzie nam schlebiał ©fot. Karolina Misztal

    Co przyniesie Polsce wizyta Donalda Trumpa?
    To zależy od tego, jak została przygotowana. Czy dogadane zostało to, co ma być ogłoszone podczas tej wizyty, a także to, co głoszone być nie powinno. Na przykład, gdyby prezydent Trump w Warszawie upomniał się o zaspokojenie nieuprawnionych roszczeń do mienia w Polsce, to wszystko inne zostałoby przez ten fakt przykryte i nie można by tej wizyty uznać za sukces.

    Tego typu obawy są uzasadnione? W 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej na placu Piłsudskiego w Warszawie prezydent USA mógłby upomnieć się o pożydowskie mienie?
    Nie podejrzewam, żeby w tym rocznicowym przemówieniu prezydent to zrobił.
    Pytanie, czy w ogóle to zrobi podczas swojej wizyty. Mam nadzieję, że rządowi starczyło jaj, aby się upewnić co do tego, że temat roszczeń nie znajdzie się na agendzie roz-mów, ani nie będzie publicznie poruszany. Przypominam, że na przykład Duńczycy zażądali, aby sprawa sprzedaży Grenlandii nie była przedmiotem rozmów w Danii. A gdy spotkali się z odmową, do wizyty prezydenta Stanów Zjednoczonych w ich kraju nie doszło.

    Co więc może w Warszawie powiedzieć Donald Trump?
    Na pewno będzie nam schlebiał. Amerykanie są dobrymi psychologami. Wiedzą, że ciągle nosimy w sobie traumę II wojny światowej, powstania warszawskiego i jesteśmy jednym z tych narodów, które celebrują swoje klęski.

    W 2017 roku, podczas wizyty amerykańskiego przywódcy, usłyszeliśmy, jak wychwalał polskie bohaterstwo.
    Donald Trump czytał to przemówienie z telepromp-tera i czytając je po raz pierwszy w życiu, widać było, jak jest zaskoczony informacjami, z którymi się po raz pierwszy zaznajamiał. Jak na przykład z tym, że Polacy walczyli z Niemcami i Rosjanami jednocześnie.
    Amerykanie są dobrymi psychologami. Wiedzą, że jesteśmy jednym z tych narodów, które celebrują swoje klęski
    Naprawdę dostrzegł pan to zaskoczenie?
    Tak. To było widać, że był zaskoczony tym, co czyta. A nasza prawica piała z zachwytu, jak to szczegółowo Trump zna historię powstania warszawskiego, bo przecież z pamięci opowiada o konkretnej barykadzie ustawionej w Alejach Jerozolimskich. Historia polskiej naiwności w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi jest długa i niechlubna. Pamiętajmy też, co Stany Zjednoczone zrobiły w czasie II wojny światowej. Kiedy Polska została zaatakowana, ogłosiły neutralność, a w Jałcie, mimo prób Churchilla, to prezydent Stanów Zjednoczonych ochoczo zrezygnował z upominania się o nasze interesy wobec Stalina.

    Tak Warszawa przygotowywała się na wizytę Donalda Trumpa




    Prezydent Stanów Zjednoczonych będzie w Polsce prawie trzy dni, co się do tej pory nie zdarzyło. Niektórzy konserwatywni, i nie tylko, publicyści przypominają, że na 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej prezydent Obama ne tylko nie przyjechał, to jeszcze w rocznicę napadu ZSRR na Polskę USA wycofały się z budowy tarczy rakietowej.
    Nie wycofały się z budowy, tylko zmieniły jej koncepcję.

    Nie zmienia to faktu, że Obama zdecydował, że tarczy u nas nie będzie.
    Ale koncepcja strategii obrony przeciwrakietowej została zmieniona na korzystniejszą dla nas. Budowa bazy ma się ku końcowi i jest to na razie jedyna amerykańska baza. Przypomnę, że umowa została podpisana za naszych rządów, koalicji PO-PSL. W 2008 roku osobiście ją podpisałem. Natomiast prezydent Barack Obama przyjechał na rocznicę naszego zwycięstwa - obchodów 25 lat pokojowego obalenia komunizmu. Również uważam, że zdrowy psychicznie naród powinien świętować swoje zwycięstwa, a nie klęski. Nigdy nie mogę się nadziwić nad tym, że świętujemy to, iż nas napadnięto.

    Wydaje mi się, że akcent bardziej jest tu położony na to, że walczyliśmy o wolność, wykazując się bohaterstwem. I to świętujemy.
    Owszem, ale przypomnę też, że 10 lat temu, w 70. rocznicę wybuchu wojny, do Gdańska przyjechał prezydent Rosji Władimir Putin. To było znaczące, bo stanowiło uznanie europejskiej i polskiej narracji o tym, kiedy się zaczęła II wojna światowa. Mianowicie zaczęła się atakiem na Westerplatte, a nie dopiero atakiem Niemiec hitlerowskich na Związek Radziecki. Stanowiło to odejście przez Rosję od stalinowskiej wersji historii. Teraz, powtórzę, Donald Trump schlebi naszym traumom historycznym, ponieważ i PiS, i Trump potrzebują siebie nawzajem w dokładnie tym samym celu. Trump wygrał fuksem wybory 4 lata temu, gdyż w Wisconsin i paru innych stanach poszło o 60 tysięcy głosów. A dla PiS-u oczywiście to będzie powód do twierdzenia, że związek ideologiczny ze skrajną prawicą amerykańską jest dowodem na to, że Polska nie jest izolowana.
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo