Radosław Gilewicz: W Polsce obcokrajowcy muszą nauczyć się walczyć wręcz

Kaja Krasnodębska
Pawel Relikowski / Polska Press
Radosław Gilewicz sceptycznie patrzy na walkę o mistrza w wykonaniu Górnika, formę piłkarzy Legii oraz zagranicznych zawodników w Bruk-Becie. Christian Gytkjaer zawalczy o koronę króla strzelców, a Sandecja Nowy Sącz ma psychiczną przewagę w walce o utrzymanie.

Tylko trzy zespoły pozostają w walce o górną ósemkę, reszta już pogodzona z losem. Czy równie łatwo można wskazać mistrza oraz spadkowiczów?
Nasza liga jest strasznie spłaszczona, nie ma przepaści pomiędzy kolejnymi zespołami. Zarówno na samej górze jak i na dnie różnice punktowe są bardzo małe. Jest kilku kandydatów do mistrzostwa, sporo zespołów ma szansę spaść. Na tę chwilę nie można wskazać konkretnego zespołu, który pożegna się z ekstraklasą.

Brak podziału punktów zabije emocje rundy finałowej?

Zdecydowanie nie. Uważam, że to dobry ruch.Piłkarze walczą o te punkty, mają za nie płacone i w poprzednich sezonach na samym końcu de facto im je odbierano. Teraz liczy się cały sezon, nie ostatnie pół roku tak jak było to przy podziale oczek. W rozgrywkach 2015/2016 Legii do tytułu wystarczyła tylko dobra gra wiosną. Jeszcze zimą miała dziesięć oczek straty do Piasta, ale właśnie podział punktów pomógł jej tę różnicę zniwelować.

Górnik ma szansę na tytuł, czy losy mistrzostwa rozstrzygną się między pierwszą trójką?

Nie wydaje mi się, żeby Górnik włączył się jeszcze do walki o mistrzostwo. To zespół który ma swoje problemy. Głównym jest wąska kadra. Marcin Brosz ma małe pole manewru przy rotacji składem. W drużynie ma 12-13 naprawdę dobrych zawodników, a później zaczyna brakować jakości. Do tego ostatnio doszła nieskuteczność Igora Angulo, który jesienią był najlepszym strzelcem w lidze.

Korona króla strzelców to już pojedynek między Carlitosem, a Angulo?

Jeżeli masz dobrą passę i strzelasz regularnie to potem łatwiej gra się w kolejnych meczach. Christian Gytkjaer dołączy do tego wyścigu. Żałuję, że nie ma w tej trójce Polaka.

To wszystko zawodnicy, którzy pojawili się latem.

I pewnie już nie zobaczymy całej trójki w kolejnym sezonie. Dla nich Polska jest tylko trampoliną w dalszej karierze. Zdziwię się jeżeli Christian Gytkjaer i Carlitos zostaną tutaj dłużej. Hiszpan ma swoje pięć minut. Wcześniej grał w trzeciej lidze hiszpańskiej, a po dobrym sezonie w ekstraklasie, ma szansę pójść teraz wyżej.

Mają szansę zaistnieć za granicą?

Przed wyjazdem Petar Brlek był w świetnej formie. Wyróżniał się w naszym kraju, wyjechał do Włoch i szybko wrócił. Różne są przypadki piłkarzy wyjeżdżających z ekstraklasy, ale większość prędzej czy później decyduje się na powrót.

Zagraniczni piłkarze Legii na razie nie zachwycają.

Nie ma dobrego momentu na zmianę trenera, nie ma takiego na rewolucję w składzie. Ktoś może powiedzieć, że są to dobrzy zawodnicy, wszystko szybko się ułoży. Nieprawda. Zima była długim okresem przygotowawczym, ale mam wrażenie że każdy przychodzi do naszego kraju pograć sobie trochę w piłkę. Tak jak kiedyś powiedział Carlitos - dla niego zderzeniem z polskim futbolem było gdy poczuł jednego z rywali na plecach i wylądował dwa metry dalej. Patrząc na mecz Legii w Gdyni, gdzie trzeba było walczyć wręcz, ukazał się jej największy problem. Ci zawodnicy dopiero uczą się walczyć. Potrzebują jeszcze czasu.

Wydaje się, że rewolucja w Koronie wyszła na dobre.

Osobiście bardzo cieszę się z wyników Korony. Skazywana na pożarcie jeszcze przed startem rozgrywek, gra naprawdę dobrze. Szeroko krytykowana za zwolnienie trenera Bartoszka. Gino Lettieri po przyjściu wielu piłkarzy zdołał wszystko bardzo szybko poukładać. Trafił do zawodników, którzy sami podkreślali, że zmusił ich do ciężkiej pracy. Przekonał ich do tego silną ręką i osiągnął sukces.

Z kolei zespoły, które nie boją się stawiać na Polaków, nie raz zaskakują na plus.

Jerzy Brzęczek przejął zespół cztery dni przed ligą i jak spojrzymy gdzie jest teraz Wisła, to “czapki z głów”. W naszych realiach praca trenera nie należy do prostych. Od razu oczekuje się od nich wyników. W Płocku szybko udało się to poukładać, na pewno jedna z większych sensacji. Górnik ma za sobą z kolei fantastyczną jesień. Do porażki z Cracovią wyglądało to naprawdę dobrze. Dwie przegrane przed własną publicznością w całym 2017 roku. Trener Brosz nie boi się wprowadzać juniorów mimo olbrzymiej presji jaka panuje w Zabrzu. Przy tym potencjale kibicowskim oczekiwania są bardzo duże. Dajmy mu jednak czas, bo przychodząc z 1.ligi ciężko jest od razu zawojować ekstraklasę.

Dla Wisły awans do grupy mistrzowskiej to nie koniec ambicji. W sobotę również chcą zwyciężyć.

Do Białegostoku udadzą się z wysoko podniesionymi głowami. Jagiellonia wcale nie będzie faworytem tego meczu. Poprzednie spotkania pokazały, że Wisła jest w stanie wygrać wszędzie. Nie boją się nikogo, grają bez presji. Fajnie się ich ogląda. Zapowiada się ciężkie spotkanie, zwłaszcza że gospodarze chcą się zrehabilitować po porażce w Lubinie. Będąc tak blisko tytułu, nie mogą pozwolić sobie na kolejne przegrane.

Runda play-off to dobry moment na grę dla juniorów?

W górnej ósemce z pewnością zobaczymy teraz dużo młodych chłopaków. Trenerzy boją się na nich stawiać w rundzie zasadniczej, ale gdy już zapewnią sobie utrzymanie, zaczynają eksperymentować. Bardzo żałuję, że dopiero pod koniec sezonu. Uważam, że juniorów powinno się wprowadzać powoli, racjonalnie oceniając ich umiejętności.

Cracovia już na pewno zagra w grupie spadkowej. Mimo tego Michał Probierz da szansę młodym?

Michał Probierz to jedyny trener oprócz Brosza, który nawet w trudnych momentach nie boi się eksperymentować. Jestem przekonany, że w rundzie finałowej będzie kontynuował swoją wizję, w której koncentruje się na wprowadzaniu niedoświadczonych zawodników.

Piast Gliwice w 2018 roku stracił zaledwie trzy gole. Z czego to wynika?

Kluczowa jest nie sama linia defensywy, a piłkarze którzy są przed nią: Tomasz Jodłowiec i Tom Hateley. Znakomicie “czyszczą”, dzięki czemu obrońcy nie mają za dużo pracy. Waldemar Fornalik uporządkował całą drużynę, są już efekty. Zdobywają punkty, pojawiła się stabilność. Myślę, że jeżeli utrzymają formę, to nie będą mieli kłopotu z utrzymaniem.

Na lewej obronie Piasta również gra pomocnik Marcin Pietrowski.
Zdarzają się piłkarze bardzo uniwersalni, którzy potrafią grać na różnych pozycjach. W Śląsku Wrocław takim piłkarzem jest Piotr Celeban. Pietrowski przestawił się, dobrze funkcjonuje na lewej obronie. Oczywiście, w ofensywie nie daje tyle, co grający po drugiej stronie Martin Konczkowski, ale trzeba docenić jego umiejętności.

W sobotę gliwiczanie zmierzą się z Bruk-Betem. Goście mają szansę na zwycięstwo?
Dla mnie Termalica jest zagadką. Zespół potencjalnie dobry, ale tak jak w przypadku Lechii Gdańsk czy Śląska Wrocław, nie do końca przekłada się to na grę. Dla mnie w Niecieczy jest zdecydowanie za dużo obcokrajowców. Nie mam nic przeciwko sprowadzaniu piłkarzy z zagranicy, ale uważam że powinno oczekiwać się od nich więcej. W naszej lidze mają zbyt łatwo i mimo że są zbierani hurtowo, nie zawsze dodają jakości. Nie tędy droga. Taki klub powinien bardziej inwestować w młodych zawodników. W ostatnim czasie trener Zieliński nieco obudził zespół, więc jeżeli uda się go utrzymać, będzie to wyłącznie jego zasługą.

Również Korona czy Wisła Kraków opierają się na obcokrajowcach. Im się tego nie zarzuca.

Tam są inne oczekiwania. Bruk-Bet to mały klub, gdzie na spokojnie można budować drużynę. W Kielcach i Krakowie ciśnienie jest dużo większe, co sprawia że wciąż poszukiwane są nowe rozwiązania, które przyniosą poprawę gry na już.

Czy jest jeszcze ratunek dla Sandecji Nowy Sącz?

Jak długo są matematyczne szanse, to nie można ich skreślać. W meczu z Górnikiem pokazali, że potrafią sprawić niespodziankę. Oni są już przyzwyczajeni do walki o utrzymanie. Mentalnie są do niej przygotowani, inaczej niż Lechia Gdańsk czy Śląsk Wrocław. W tych ostatnich kolejkach to oni będą mieli większy ból głowy niż sądeczanie. Podopieczni Moskala nie mają już nic do stracenia.

Dziesięć przegranych walczącej o mistrza Legii to dowód na słabość Lotto Ekstraklasy?

Chcemy mieć emocje, a kolejne porażki faworytów właśnie je gwarantują. Podczas gdy w Niemczech Bayern już praktycznie ma tytuł mistrza, u nas ciężko jednoznacznie wskazać najpoważniejszego kandydata do tytułu. Ze swoim budżetem i transferami, Legia teoretycznie powinna nim być, ale widzimy że Wojskowym nie jest lekko, łatwo oraz przyjemnie. To dla mnie duże rozczarowanie. Teraz znacznie lepiej od nich wygląda Lech Poznań.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie