Rada Gabinetowa. Prezydent: Ogniska koronawirusa to wesela i zakłady pracy

Leszek Rudziński
Leszek Rudziński
Rada Gabinetowa. Prezydent: Ogniska koronawirusa to wesela i zakłady pracy
Rada Gabinetowa. Prezydent: Ogniska koronawirusa to wesela i zakłady pracy fot. adam jankowski / polska press
W Kancelarii Prezydenta zebrała się w piątek Rada Gabinetowa. Posiedzenie rządu pod przewodnictwem głowy państwa dotyczyło działań jakie muszą zostać podjęte w walce z koronawirusem. Dzień wcześniej resort zdrowia ogłosił, że zmienia podeście do sposobu przeciwdziałania pandemii. - Skutki pandemii są widoczne. Prognozy są natomiast pozytywne – ocenił po spotkaniu z szefami resortów Andrzej Duda.

Na zwołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę Radzie Gabinetowej członkowie rządu przedstawili sprawozdania ze swoich dotychczasowych działań na rzecz pandemii oraz założenia zmodyfikowanej strategia walki z koronawirusem na sezon jesienno-zimowy. - Posiedzenie trwało 2,5 godziny. Omówiliśmy całościowo sytuację w naszym kraju – oświadczył po zakończeniu spotkania Rady prezydent.

Zaznaczył, że nasz kraj znajduje się teraz w „szczególnym monecie”. - Po pierwsze, nastąpiła zmiana na stanowisku ministra zdrowia, a więc tego ministra, który w głównej mierze jest odpowiedzialny za walkę z pandemią, a także dzieci i młodzież rozpoczęły rok szkolny – tłumaczył prezydent.

Prezydent: Z pandemią radzimy sobie całkiem nieźle

Andrzej Duda dodał, że informacje, które przekazywali ministrowie, m.in szef MEN Dariusz Piontkowski, dotyczące obecnej sytuacji, tego jak wyglądały przygotowania i jakie są przewidywania na przyszłość miały ogromne znaczenie.

- Pandemia jest i wszyscy sobie doskonale zdajemy z tego sprawę, ale – co chcę mocno podkreślić i za co dziękowałem premierowi i ministrom – w tej trudnej sytuacji dzięki wytężonej pracy, wielu mądrym, racjonalnym decyzjom radzimy sobie całkiem nieźle – stwierdził prezydent.

Prezydent przytoczył również dane na temat zachorowań i umieralności na koronawirusa w Polsce - do tej pory zachorowało na 69 tys., zmarły 2092 osoby.

Andrzej Duda podkreślił, że „przez cały ten czas, kiedy pandemia koronawirusa jest, w naszym kraju nie umarło ani jedno dziecko”. - To jest bardzo istotna informacja, zwłaszcza w kontekście tego, że rozpoczął się rok szkolny – mówił.

Ogniskiem zachorowań zakłady pracy i wesela

- „Jeśli chodzi o charakter epidemii, jak przekazał minister zdrowia i główny inspektor sanitarny, ma ona w naszym kraju cały czas już od pewnego czasu charakter ogniskowy - mówił prezydent.

Dodał, że ogniska epidemii pojawiają się głównie w zakładach pracy i na weselach. - Bardzo wiele osób ulega zakażeniu w wyniku obecności na weselach. Prosimy o rozwagę w tym zakresie – mówił prezydent.

Duda stwierdził, że wprowadzenie systemu dotyczącego stref żółtych i czerwonych było dobrym pomysłem. - Chciałbym, żebyśmy tak działali dalej, bo ta walka z koronawirusem, którą jak do tej pory prowadzimy, chcę to bardzo mocno podkreślić, jest walką skuteczną i to widać – mówił.

Prezydent dodał, że „w naszym społeczeństwie ludzie w większości przypadków zachowują się odpowiedzialnie i w momencie, w którym widzą zagrożenie, to rzeczywiście stosują środki bezpieczeństwa”. - Był ten moment takiego rozluźnienia, wszystkim się wydawało, że zagrożenie już minęło, ale mamy pełną świadomość, że musimy to mieć pod kontrolą – apelował Andrzej Duda.

Trudna sytuacja gospodarcza i praca urzędów

Mówiąc o stanie polskiej gospodarki prezydent przyznał, że „sytuacja jest trudna”.- PKB spadł o osiem procent. Możemy się jedynie pocieszać, że w innych krajach Unii sytuacja jest gorsza. Jednak skutki pandemii są widoczne. Prognozy są natomiast pozytywne - ocenił.

Dodał, że zwrócił ministrom uwagę na funkcjonowanie administracji publicznej. Pojawiają się głosy, że obsługa obywateli jest zbyt wolna (…) Jeśli ekspedientki obsługują klientów i robią to sprawnie, to i pracownicy administracji mogą – mówił. - Poprosiłem szefa MSWiA o przyjrzenie się temu, jak urzędy obecnie funkcjonują – przekazał prezydent.

MASKI FFP2 ORAZ KN95 Z FILTREM, PRZYŁBICE, ŚRODKI DO DEZYNFEKCJI, OKULARY I INNE PRODUKTY PROFILAKTYCZNE PRZECIWKO WIRUSOM I BAKTERIOM >> Sprawdź w naszym sklepie <<

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
Igma

OJCIEC ZADŻUMIONYCH

W El-Arish

Trzy razy księżyc odmienił się złoty,

Jak na tym piasku rozbiłem namioty.

Maleńkie dziecko karmiła mi żona,

Prócz tego dziecka, trzech synów, trzy córki,

Cała rodzina, dzisiaj pogrzebiona,

Przybyła ze mną. Dziewięć dromaderów

Chodziło co dnia na piasku pagórki

Karmić się chwastem nadmorskich ajerów;

A wieczór - wszystkie tu się kładły wiankiem,

Tu, gdzie się ogień już dawno nie pali.

Córki po wodę chodziły ze dzbankiem,

Synowie moi ogień rozkładali,

Żona, z synaczkiem przy piersiach, warzyła.

Wszystko to dzisiaj tam - gdzie ta mogiła

Promienistemu słońcu się odśmiecha,

Wszystko tam leży pod kopułką Szecha.

A ja samotny wracam - o boleści!

Trzy razy wieków przeżywszy czterdzieści,

Odkąd do mego płóciennego dworu

W téj kwarantannie wszedł anioł pomoru.

O! niewiadoma ta boleść nikomu,

Jaka się w moim sercu dziś zamyka!

Wracam na Liban, do mojego domu -

W dziedzińcu moim pomarańcza dzika

Zapyta: "Starcze! gdzie są twoje dziatki?" -

W dziedzińcu moim córek moich kwiatki

Spytają: "Starcze! gdzie są twoje córki?"

Naprzód błękitne na Libanie chmurki

Pytać mię będą o synów, o żonę,

O dzieci moje, wszystkie pogrzebione

Tam, pod grobowcem tym okropnym Szecha -

I wszystkie będą mię pytały echa,

I wszyscy ludzie, czy wracam ze zdrowiem,

Pytać się będą. - Cóż ja im odpowiem?!

Przybyłem. Namiot rozbiłem na piasku.

Wielbłądy moje cicho się pokładły;

Dziecko, jak mały aniołek w obrazku,

Karmiło wróble, a ptaszęta jadły,

Aż do rąk prawie przychodząc dziecinie. -

Widzisz tę małą rzeczułkę w dolinie?

Od niéj wracała najmłodsza dziewczyna,

Z dzbankiem na głowie, prościutka jak trzcina.

Przyszła do ognia i wodą z potoku,

Śmiejąc się, lekko trysnęła na braci. -

Najstarszy - z ogniem zapalonym w oku

Wstał, dzbanek wody chwycił w drżące dłonie

I rzekł: "Sam Bóg ci za wodę zapłaci,

Bo chcę pić jak pies, bo ogień mam w łonie".

To mówiąc, wodę wypiwszy ze dzbana,

Powalił się tu jak palma złamana.

Przybiegłem - nie czas już było ratować. -

Siostry go chciały martwego całować;

Krzyknąłem wściekły: "Niech się nikt nie waży!"

Porwałem trupa i rzuciłem straży,

Aby go wzięła na żelazne zgrzebła

I tam, gdzie grzebią zarażonych, grzebła.

A od téj nocy tak pełnéj boleści

Naznaczono mi nowych dni czterdzieści............

Dodaj ogłoszenie