Przeżycie jako zysk. Kim chcemy być po drugiej stronie pandemii?

Aleksander Temkin, działacz społeczny, filozof
materiały prasowe
„Nie można już z pogardą i ironią traktować prognoz katastroficznych. Moglibyśmy zostawić następnym pokoleniom zbyt wiele gruzów, pustyń i śmieci. Tempo spożycia, produkcji odpadów i zmian środowiska przekroczyło możliwości planety na tyle, że dotychczasowy styl życia, będąc niemożliwym do utrzymania, może skończyć się tylko katastrofą, jak to już rzeczywiście dzieje się od czasu do czasu w niektórych regionach. Złagodzenie skutków obecnej dysproporcji zależy od tego, co robimy dziś” (papież Franciszek „Laudato si”).

Czego potrzebujemy? Przed jakimi wyborami stoimy? Odrzucający artykuł Błażeja Lenkowskiego w „Liberte” mówi prawdę. Stoimy przed wyborem: albo przeprowadzimy zielono-narodowo-europejską reformę kapitalizmu albo czeka nas śmierć paru procent społeczeństwa z powodu koronawirusa.

Obecny model gospodarczy nie wytrzyma długiej kwarantanny. Potrzebujemy innego modelu. Potrzebujemy modelu w którym możliwe jest zatrudnianie faktycznie niepracujących ludzi. Potrzebujemy modelu w którym możemy wypłacać ludziom wynagrodzenia za wypracowanie społecznego zysku. Zyskiem tym jest nie-umieranie, powstrzymanie pandemii. Zyskiem społeczeństwa jest przetrwanie społeczeństwa bez konieczności konfrontacji z masową śmiercią, która trwale zmieniłaby naturę nas wszystkich.

1.Błażej Lenkowski i Stanisław Skarżyński wzywają: dajemy Wam dwa tygodnie kwarantanny. Potem nas wypuśćcie, bo nasz europejski styl życia nie przetrwa w dłuższym zamknięciu. Trzeba pogodzić się z nieuchronnymi, lecz bolesnymi stratami społecznymi.

Nie. Kwarantanna musi potrwać (w wersji zaostrzonej) do skutku. Na jak duże straty jesteśmy w stanie się zgodzić? Czy zaryzykujemy śmierć 0,9 proc. czy 3,4 proc. zainfekowanej populacji? W jakim celu? Czy w celu ratowania gospodarki, czy raczej w celu zachowania obecnej struktury gospodarki, obecnej struktury własnościowej?

I inne pytanie: kim będziemy i chcemy być po drugiej stronie pandemii? Cóż zostanie z naszego stylu życia, jeżeli dopuścimy śmierć 0,9 proc. lub 3,4 proc. zainfekowanej populacji?

Zawsze to fascynujące z jakimi stratami jesteśmy gotowi się pogodzić. I w jakiej kolejności o tym myślimy. Co jest do wytrzymania a co nie do wytrzymania. Co jest do pomyślenia, a co jest nie do pomyślenia.

Pomyślmy o tym: nie tylko szpitale będą zatkane ofiarami. Ofiarami zostaną zatkane media i wyobraźnia społeczna. Jesteśmy w stanie żyć dobrze z głodem na Globalnym Południu i to o nas stanowi. Za chwilę możemy być testowani czy jesteśmy w stanie dobrze żyć z kolejnymi kategoriami koniecznych ofiar.

2. A może nie chodzi o zgodę na straty ludzkie? Marcin Kędzierski z Klubu Jagiellońskiego pisze, że (być może) izolowane powinny być osoby starsze, w przeciwieństwie do reszty populacji, która powinna nabrać odporności.

To oznacza, że podejmujemy decyzję, że w imię utrzymania obecnego modelu gospodarczego:

- izolujemy prawnie grupę, która zostaje objęta stanem wyjątkowym z wyłączeniem reszty społeczeństwa

- ze względu na brak odpowiedniej infrastruktury lokalowej symulujemy odosobnienie osób starszych, faktycznie narażając je na ciągle relacje z zarażonymi członkami rodziny

- godzimy się na zaistnienie możliwości, że koronawirus stanie się chorobą sezonową, co roku powracającą i zagrażającą życiu starszych ludzi.

To jest zgoda na straty ludzkie. W związku z tym, że nie chcemy podjąć konsekwentnie wdrażanych środków ostrożności, które mogą zrujnować obecny model gospodarczy, zmusimy osoby starsze do nieskutecznej i stygmatyzującej prawnie izolacji.

To nie jest program solidarności międzypokoleniowej, lecz systematycznej marginalizacji i gettoizacji osób starszych (i opiekujących się nimi rodzin), przed którą ostrzegał Papież Franciszek, jeszcze w 2015 roku i wielokrotnie później.

Faktycznie, dopisujemy tym samym kolejną grupę po stronie kosztów działania systemu. Koszty realizowanego modelu gospodarczego są coraz droższe. Jest to model dotowany życiem czy raczej śmiercią ludzi umierających np. z powodu zanieczyszczeń powietrza. Już słychać głosy, że zgodziliśmy się, na to, że ceną naszego modelu rozwoju jest 100 tysięcy osób umierających na raka rocznie. Że dopisanie kolejnej kategorii ludzi do kosztów gospodarczej normalności nie jest żadną jakościową zmianą.

3. A przecież wiemy, ze gospodarka polska, europejska, światowa musi przejść znaczną przemianę. Poziom nierówności jest nie do utrzymania. Ekologiczne koszty naszej cywilizacji są nie do utrzymania. Albo kryzys pandemiczny stanie się momentem zero przejścia do wielkiego inwestycyjnego planu albo wymaganą transformację zabije wraz z resztkami jakiejkolwiek solidarności społecznej.

Zacząłem od tego, że obecny model uniemożliwia kwarantannę. Firmy nie mogą płacić ludziom za nieprzychodzenie do pracy. Potrzebna jest zmiana paradygmatu; zmiana własnościowa i zmiana idei zysku wypracowywanego przez przedsiębiorstwo, dany sektor. Podstawowym zyskiem jest teraz samozachowanie. Samoza-chowanie miejsca pracy, samozachowanie życia, samozachowanie wyobrażni i wrażliwości społecznej.

Głosy o konieczności zmiany idei zysku dochodzą z różnych środowisk. W „Le Monde” Stéphane Foucart, pisze pandemia sprawiła, że po raz pierwszy w nowoczesnej historii wzrost gospodarczy przestał być wyznacznikiem udanego rządzenia. Nadzwyczajne środki dziś zastosowane do walki z koronawirusem, jutro mogłyby być uruchomione na rzecz walki z katastrofą klimatyczną i zanikiem bioróżnorodności. Krok w tym kierunku wykonały władze Hongkongu, wypłacając obywatelom powyżej 18. roku życia bezzwrotne środki w sytuacji społecznej zapaści.

Czy nie do takich działań i do takiej zmiany wyobraźni wzywa Papież Franciszek w „Laudato si?” Czy nie jest to moment w którym janopa włowa wyobraźnia miłosierdzia musi się stać wyobraźnią ekonomiczną?

Aby przyjąć taką ekologiczną koncepcję zysku, potrzebna jest restrukturyzacja gospodarki. Nie stać nas na kolejny bailout. Przypomnijmy: gigantyczne pieniądze podatników zostały po 2008 r. wydane na ratowanie banków, które pieniądze te zassały, kosztem reszty gospodarki i kosztem społeczeństwa. Nie stać nas na kolejny wyścig w dół w cięciu usług publicznych. Nie stać nas na przepuszczenie środków europejskich, narodowych, czy globalnych przez istniejące podmioty gospodarcze (szczególnie finansowe) bez zmiany struktury własnościowej tych podmiotów.

A zatem albo zielone państwo dobrobytu teraz, albo śmierć setek tysięcy ludzi teraz i milionów ludzi zaraz.

Albo środki zostaną skierowane na utrwalenie struktury gospodarki albo na zmianę struktury gospodarki. Jeżeli zostaną wydane na pomoc dla firm, która nie będzie związana z restrukturyzacją danego sektora, nie będzie tych środków na przeprowadzenie późniejszej transformacji.

Nowe otwarcie?

Zielone państwo dobrobytu będzie wymagało dywersyfikacji rodzajów własności, w tym intelektualnej. Wsparcie dla utrzymania zatrudnienia, w danym momencie fikcyjnego, w poszczególnych sektorach musi być związane ze zmianą form własności. I nie myślę tu przede wszystkim o nacjonalizacji, lecz również o „europeizacji”, przejęciu własności przez Unię Europejską, sektorów wspomaganych z pieniędzy podatników.

Unia Europejska powinna mieć, móc posiadać własne „fabryki”, przedsiębiorstwa w każdym kraju. Dzisiaj podtrzymujące miejsca pracy, wytwarzające samozachowanie, jutro zielone miejsca pracy.

Potrzebna jest zielono-narodowo-europejska transformacja kapitalizmu. Brzmi odpowiednio dziwnie? Słusznie, gdyż chodzi o reformę, która utrzymywałaby system zabezpieczeń, chroniących przed narodowym lub ponadnarodowym autory-taryzmem. A to wymaga mieszanej dystrybucji kapitału i władzy.

Potrzebne jest spółdzielcze upowszechnienie własności, europeizacja, a czasem nacjonalizacja kluczowych sektorów, aby możliwa była kwarantanna, aby płacić za pokonanie wirusa, aby móc cieszyć się z obecności i mądrości starych ludzi.

Aleksander Temkin
Działacz społeczny, filozof. Założyciel (w 2013 r.) i przewodniczący ruchu społecznego i stowarzyszenia Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej. Działa na rzecz reformy polskich uniwersytetów.

Wielkanoc A.D. 2020, puste kościoły i brak święconki.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie