18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Przez nieudolność polskich dyplomatów cierpią pacjenci

Amelia Panuszko
Maciej Jeziorek/POLSKA
Jak pisaliśmy wczoraj, z aptek zniknie kilkaset tanich leków. Firmy winią rząd SLD, który negocjował sprawy obrotu lekami z UE.

Przedstawiciele administracji rządowej obwiniają firmy farmaceutyczne. Prawda jest taka: polskie firmy farmaceutyczne za ponowną rejestrację leków (do czego obligują je przepisy UE) muszą płacić od 100 tys. nawet do miliona złotych za jeden specyfik.

Polpharma za rejestrację jednego tylko produktu płaci minimum pół miliona złotych. Zdarza się, że kwota ta dochodzi do miliona. - Bardzo wysokie koszty zmusiły nas do rezygnacji z kilkunastu produktów. Tak po prostu wyszło z rachunku ekonomicznego - tłumaczy Krzysztof Jakubiak, rzecznik prasowy Polpharmy. Przekonuje, że tak wysokie koszty rerejstracji leków wynikają z nieudolności polskich negocjatorów, a nie z tego, że jego przedsiębiorstwo produkuje słabej jakości medykamenty.

Negocjacje akcesyjne toczyły się w latach 2001-2003. W porozumieniu z Ministerstwem Zdrowia prowadził je min. Jan Truszczyński. - Dlaczego Polska zgodziła się na tak wysokie opłaty, skoro np. Węgrom czy Czechom udało się ich uniknąć - pyta Cezary Śledziewski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.

To pytanie "Polska" chciała zadać byłemu ministrowi Truszczyńskiemu, który obecnie jest wysokim urzędnikiem Komisji Europejskiej ds. rozszerzenia Unii. Niestety, był on dla nas nieosiągalny. Byłych negocjatorów broni prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych Leszek Borkowski.

Twierdzi, że opłaty, które Polska wywalczyła dla siebie, są relatywnie niskie. A decyzje producentów leków o rezygnacji z ponownej rejestracji części najtańszych specyfików podyktowane są rachunkiem ekonomicznym.

Dla chorych te wyjaśnienia nie mają znaczenia. O wiele ważniejsze jest pytanie, co należy zrobić, by pacjenci jak najdłużej mogli kupować tanie specyfiki, które znajdują się jeszcze w hurtowniach i trafią na rynek za kilka miesięcy?

- Resort zdrowia powinien nadal refundować te medykamenty, które nie przeszły rerejstracji aż do wykończenia ich zapasów - wyjaśnia Śledziewski, szef PZPPF.

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że leki będą nadal refundowane. - Minister zdrowia będzie nadal refundował lekki, które nie zostały ponownie zarejestrowane aż do ich wyczerpania w magazynach - zapewnia Jakub Gołąb, p.o. rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mark

Jest różnica między rejestracją leku, a harmonizacją z wymaganiami Unii Europejskiej. Rzecznik prasowy Polpharmy mówi wyraźnie, że "za rerejestrację jednego tylko produktu płaci minimum pół miliona złotych" (zachowałem oryginalną pisownię). Proszę zapytać jakie są koszty HARMONIZACJI?
Kluczowa jest uwaga prezesa Śledziewskiego - "Resort zdrowia powinien nadal refundować te medykamenty, które nie przeszły rerejstracji aż do wykończenia ich zapasów" - (znów zachowałem oryginalną pisownię "rerestracji") Współgra z nią deklaracja rzecznika prasowego MZ Jakuba Gołąba - "Minister zdrowia będzie nadal refundował lekki, które nie zostały ponownie zarejestrowane aż do ich wyczerpania w magazynach". Co oznacza, że od 1 stycznia 2009 r. w Polsce będą w sprzedaży leki NIE SPEŁNIAJĄCE unijnych norm! Ciekaw jestem jak zostanie to rozwiązane pod względem prawnym? Czy Narodowy Fundusz Zdrowia będzie mógł refundować owe specyfiki? I czy przypadkiem inni producenci, którzy ponieśli koszty harmonizacji, nie poskarżą się Komisji Europejskiej? Oczywiście, że się poskarżą!
Łatwo mogła Pani sprawdzić w internecie, że każdy popularny lek ma kilkanaście a nawet kilkadziesiąt odpowiedników. Jeśli producenci decydują się wycofać jakieś specyfiki z rynku, to nic się nie dzieje. Po prostu konkurencja jest zbyt silna. Dotyczy to szczególnie leków generycznych. Bywa, że nowsze leki generyczne wprowadzane na rynek są tańsze, do swych starszych odpowiedników. W przypadku leków "oryginalnych", lub "innowacyjnych" drogich i mających ochronę patentową ten problem nie istnieje. Dlatego nie jestem pewien, czy minister Kopacz, albo jej następca, nie zmieni zdania odnośnie utrzymania refundacji leków, które nie zostały "zharmonizowane". Kopaczowa znana jest z tego, że nie dotrzymuje słowa. Szanowna Amelio! Tematyka farmaceutyczna najwyraźniej Panią przerasta. Jest tyle innych pięknych tematów. Na przykład operacje chirurgiczne genitaliów.

Dodaj ogłoszenie