Przewalutowanie może zwiększyć dług

Tomasz Dominiak
Marcin Królak/POLSKA
Banki prześcigają się w ofertach, dzięki którym przejmą klientów od konkurencji. Ostra walka toczy się o kredyty hipoteczne. Ponieważ mocny złoty sprawia, że kredyty w złotówkach są coraz mniej atrakcyjne, klienci szukają tańszej alternatywy.

Najlepszy przykład to kredyty we franku szwajcarskim. W 2004 roku za jednego franka płaciliśmy 3 zł, a wczoraj po raz pierwszy od 1995 r. poniżej 2 zł. Jeśli ktoś cztery lata temu pożyczył 300 tys. zł we frankach, dziś jego zadłużenie wynosi niecałe 200 tys. zł. Teoretycznie na przewalutowaniu na złotówki można zmniejszyć dług właśnie o te 100 tys. zł.

Kolejnym powodem do zamiany kredytu są spadające marże. Trzy, cztery lata temu marża nakładana na kredyt hipoteczny wynosiła średnio 3 proc. Dzisiaj spadła nawet do 0,5 proc.

Polacy, spłacający obecnie 1,2 mln kredytów hipotecznych, stoją przed dylematem - zmienić bank oraz walutę, w której rozliczany jest ich kredyt, czy nie zmieniać. Największą pokusę mają ci, którzy zadłużyli się w złotych, bo oni po przewalutowaniu będą płacić niższa ratę. Ale także posiadacze kredytów we frankach rozważają inne waluty, m.in. po to, żeby obniżyć zadłużenie. Tymczasem bez względu na walutę, w której mamy kredyt, przewalutowanie i zmiana banku wcale nie muszą być opłacalne.

Przy zmianie banku automatycznie traci się prawo do ulgi odsetkowej. Korzystają z niej osoby, które zaciągnęły kredyt w latach 2002-2006. W przypadku kredytu o wartości 300 tys. zł na 30 lat ulga wynosi nawet 300 zł miesięcznie. Im nie opłaca się przeniesienie zadłużenia do innego banku, bo niższa marża nie zrekompensuje utraty ulgi.

Wyjściem z tej sytuacji byłaby zamiana waluty kredytu, ale w tym samym banku. Średnie oprocentowanie hipoteki w złotówkach wynosi dziś 7,6 proc., zaś we frankach 4 proc. Różnica w miesięcznej racie w przypadku kredytu na 300 tys. zł rozłożonego na 30 lat wynosi więc niemal 600 zł na korzyść franka. Ale i tu nie obejdzie się bez kosztów.

- Każde przewalutowanie oznacza, że bank zarabia na różnicy między kursem sprzedaży i kupna walut - mówi Michał Macierzyński, analityk finansowy portalu Bankier.pl. - Jeśli zamieniamy złotówki na franka, zapłacimy 5-6 gr więcej, niż wynosi średni kurs tej waluty w NBP - podkreśla Macierzyński.

Niby niedużo, ale przy 300 tys. zł zamienionych na franki nasze zadłużenie wzrośnie do 315 tys. zł! Klient tego nie zauważy, bo oprocentowanie w tej walucie jest niższe, a raty zmniejsza dodatkowo niski kurs franka. A straci na opłatach 15 tys. zł.

Co dziesiąty Polak kupuje podróbki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie