Przestańcie mnie pouczać, proszę

Paweł Zarzeczny
Udostępnij:
Gdybym miał te święta opisać jednym słowem, brzmi ono tak, to słowo - spłukany. Spłukany. Sam nie wiem, po co się zawsze w to ładuję. Taniej wyszłyby mi wczasy w Kenii.

Ale to, że traci się kasę, na każdego i na wszystko, nawet to mnie nie denerwuje. Najbardziej jestem załamany tym, że każdy mnie poucza. Poczynając od miesięcznej wnuczki (Mia, dostała już ksywkę Miecia), żebym na Wigilię przybył w "dobrej formie".

Jakbym kiedykolwiek był nie w formie. W formie to raczej nie byliście wy, częstując mnie ciastem z marchewki.

A potem już poszło. Ja nie wiem, ale czym większy głupiec, tym więcej ma do powiedzenia. Pięćset osób doradziło mi, co powinienem robić lepiej.

Albo jak zachowywać się lepiej.

Jak pisać lepiej.

Jak zarabiać więcej.

Jak ubierać się ładniej.

Lub - to rada najbardziej absurdalna - że nie nadaję się do niczego.

No tak. Poza tym, że nadaję się do zbudowania domu, wychowania dwójki fajnych dzieci i czterech zwierząt, troski o setkę drzew…

Tak sobie wtedy myślę - ludzie, gdybym miał wam powiedzieć, kim jesteście, powinniście zapaść się pod ziemię. Ze wstydu i z ignorancji.

Nie, ignoranci powiedzą tobie, że masz źle zawiązany krawat. Będąc półgłówkami.

Ignoranci powiedzą, jak jeść nożem i widelcem, choć sami trzymają widelec odwrotnie.

Jezu, nasłuchałem się tylu uwag, że nabawiłbym się kompleksów, gdybym wiedział, co to są kompleksy.

Znajomi opowiadali o książkach i filmach, które widzieli, czytali, smakowali. Gdy ja robiłem im książkę albo film na żywo, z humorem spontanicznym i na najwyższym poziomie - rozdziawiali usta. Z oburzenia, niestety. Bo śmiać to ma się prawo tylko Woody Allen. A nie ja, gdy kuzynce skarżącej się na ból doradziłem, by wyjęła szczękę, przepłukała, i włożyła z powrotem…

No skandal. A w kinie by rechotała.

Ja nie pasuję do tego świata, wszystko robię źle, inaczej, niepoprawnie, inaczej niż pospólstwo (zastanówcie się, czy sami nie jesteście zatem pospólstwem - pospolitakami). I gdzie, w czym tkwi błąd od zarania, grzech pierworodny?

Gdybym był młody - co zrobiłbym inaczej?

Wszystko.

Ale serio, to zacząłbym tak.

Wyjechałbym do Australii.

Czasem pytają mnie młodzi ludzie obojga płci, co powinni począć ze swoim życiem, żeby tak jak ja (ja tylko wiem, że mam podobnie) nie klepać biedy i żyć w miarę spokojnie… Radzę, z serca, właśnie Australię. Ewentualnie Nową Zelandię.

Po pierwsze, dobrobyt względny, to znaczy brak kłopotów z żywnością i wychowaniem dzieci.

Brak problemów z pracą.

Dobra edukacja dzieci.

Zrozumiały język.

Co ważne i chyba najważniejsze - brak problemów etnicznych (więcej dzid niż Aborygenów, a w NZ - Maorysów), narodowościowych (w nosie to mają) i wszelkich innych, poza sportowymi, jak wszędzie.

Brak problemów religijnych, a to z braku muzułmanów, zauważalnego. Brak problemów z kredytami. Australijskie linie lotnicze Qantas, co wiem z "Rain Mana" i potwierdza to Google, nigdy nie miały żadnego wypadku. Nigdy.

Największa góra ma imię Kościuszki - już to jest dowód, że Polak nie powinien czuć się tam intruzem nigdy. Według badań, w przypadku konfliktu jądrowego pomiędzy USA a Rosją - do Australii nigdy nie dotrze śmiertelne promieniowanie. Tam ludzie właśnie będą nadal kąpać się w oceanie, surfować, opalać i oglądać telewizję. I tam nikt nie zarzuci wam niewłaściwego pochodzenia. W końcu kontynent ten zasiedlili przestępcy wydalani z Wielkiej Brytanii. Sami bandyci, złodzieje, zbrodniarze. Dano im trochę owiec do zjedzenia, a oni nauczyli się strzyżenia. Wszystko tam rosło jak na drożdżach, nawet króliki, psy dingo i koala. Piwo okazało się najsmaczniejsze w świecie. Podróż jest tak daleka, że nie trafiał się żaden przybłęda. A bieda tak znikoma i odległa, że nikomu nie opłacało się wracać do Europy z powrotem.

Skansen. Tak można powiedzieć o Australii, która ma nawet niespecjalnie dużo Murzynów, zatem rasowe kwestie nie istnieją.

O władzę nie napierają, większość ludzi nie wie, kto jest premierem, zresztą nie musi wiedzieć, bo i po co, dolar jest tak samo stabilny za każdej formacji. Wiedzą, że panuje Elżbieta II, która zagląda tam raz na kilkanaście lat, zabiera podatki, zdejmuje koronę i sobie wraca.

Podatki w Australii są zresztą niskie.

Australia nie należy do Unii, dlatego sama ustala długość i grubość swoich ogórków. I nie planuje ratowania ludzkości przez zakaz palenia papierosów slim, mentolowych. Pozwala pić alkohol.

Jak chce wziąć udział w wojnie światowej (bo u siebie to nie bardzo ma walczyć z kimkolwiek poza rekinami), to robi ogłoszenie, bierze tysiąc lub dwa tysiące ochotników żądnych przygód, no i wysyła ich dla nabrania doświadczeń. Połowa wraca i mówi, że to nie ma sensu, lepiej się trzymać z dala…

Powiem wam szczerze. Gdybym był młody, tobym nie strzelał z procy, nie podpalał wszystkiego, co się nawinie, nie chodził do szkoły, nie podrywał brzydkich dziewczyn, tylko się wybrał do tej całej Australii.

Czasem któryś młody zapyta: ale to mnie tak wpuszczą? Odpowiadam: nie wiem! Ale próbuj! Czy ktoś wierzy, że można dotrzeć na Księżyc? Nikt. Ale jednak niektórym się udaje.

W Australii też są święta i jest Święty Mikołaj. Ale statystycznie rzecz biorąc - nie jest tak jak ja, spłukany kompletnie Święty.

A jak będziecie tęsknić za Polską? Zaraz na Australian Open przyleci po wygraną Agnieszka Radwańska. Zatęsknicie za polskim żarciem? Polubicie owoce morza. Zdrowsze. Zatęsknicie za kulturą? To stamtąd są najlepsi aktorzy, piosenkarze. Nick Cave i Kylie Minogue, Nicole Kidman… Nie będziecie się nudzić, mieszając kuchnię włoską, amerykańską, polską, aborygeńską.

Fakt, jest tam trochę nudno, czasem do sąsiada setki kilometrów. Ale od czego internet, gazety, romanse… Gdybym był młody, jak Boga kocham i jak Polskę kocham, tobym pojechał właśnie do tej przestępczej od zarania Australii. Szans nie mam, chociaż nigdy nie mów nigdy.

Jest taka historia, jak to żyją sobie staruszkowie. I obiecują, że jak któreś umrze jako pierwsze, to drugiemu da znać… Z zaświatów. No i umiera Babcia.

Dziadek nasłuchuje, nic, żadnego znaku.

Nasłuchuje, nic.

Ale któregoś wieczoru - drapanie w szafie. Chrobotanie.

- To ty, Duszko?
- Tak, to ja, mój kochany!
- No i co ty teraz robisz?
- Mam fajnie! Rano wstajemy, podjemy świeżych jarzyn i warzyw…
- A potem?
- A potem to się kochamy aż do południa. I znów jarzynki, i spacery…
- A potem?
- Znów się kochamy! Bzykamy się aż do południa, obiadek, a potem do wieczora, do utraty tchu!
- Duszko! To gdzie ty jesteś! Kim ty jesteś???
- Ja kim jestem? Królikiem w Australii!

No więc ponieważ sporo ludzi wierzy w reinkarnację, pod różnymi niż ludzkie postaciami, ta cała Australia może być nadzieją i dla Młodych, i dla Starych.

Ja bym tam się machnął. Tyle że nie mam za co. Jak już pisałem na wstępie, jednym słowem - spłukany.

Tylko w Polsce można mieć cztery posady i być - spłukany.

Kliknij, aby czytać pozostałe felietony Pawła Zarzecznego

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wioleta
Nazywam sie Wioleta Katulska. Bardzo sie ciesze, ze moge podzielic sie z Wami moim doswiadczeniem
Po wielu finansowych trudnosciach jestem teraz bogaty i szczesliwy
Mam karte glówna od dobrego czlowieka w Internecie
a ta karta glówna jest obciazona wystarczajaca iloscia pieniedzy.
Kazdego dnia moge zebrac 5000 zlotych z tej karty z dowolnego banku w Polsce
bez zadnych problemów i równiez korzystam z karty w supermarkecie
Jesli chcesz miec wlasna karte, mozesz po prostu skontaktowac sie z [email protected]
to jest lepsza pomoc finansowa niz pozyczki, sprawdz to
email: [email protected]
Dzieki
M
Marcin
Skupmy się na tym zdaniu: "Wyjechałbym do Australii."
Niech pan wyjedzie!
Tym samym uczyni pan dużo dla Polski: podniesie się średni poziom inteligencji...
t
to ja
Ten człowiek ma zawsze rację, więc nie 100, lecz 1000%, on po prostu od zawsze był najlepszy. Książek nie czytasz?
G
Gabriel
Gdy się człowiek dobrze zastanowi to istotnie ma Pan
100 b% rację.
Dodaj ogłoszenie