Przepowiednie na 2012 rok. "Wielka wojna, rozpad strefy euro, bankructwa...."

Redakcja
Koniec roku to czas przemyśleń i podsumowań. Jednak warto się zastanowić, co czeka nas w przyszłości? Swoje prognozy przedstawili już, m. in., jasnowidz Krzysztof Jackowski, ekonomista Krzysztof Rybiński oraz analitycy finansowi. Czy zgadzacie się z ich wizjami przyszłości?

Jak podaje "Super Express", Krzysztof Jackowski już na początku 2011 r. przepowiedział, że polska gospodarka będzie miała bardzo duże kłopoty. Zapowiadał, że najgorzej będzie na przełomie 2011 i 2012 roku. Dowodem na to, jest zapowiadany wzrost cen wiążący się z najnowszymi przepisami nakładającymi akcyzę na olej napędowy. Ceny benzyny i diesel'a przekroczą cenę 6 złotych. To wcale nie musi oznaczać końca podwyżek.

- Na taki krach nie jesteśmy przygotowani. Uważam, że nie da się tego zatrzymać. Rząd tak naprawdę nie ma wpływu na sytuację gospodarczą kraju - twierdzi Jackowski.

- Głęboki kryzys najbardziej odczują szarzy, biedni ludzie i drobni przedsiębiorcy. Ceny wprost oszaleją jak jeszcze nigdy dotąd. [...] Jesteśmy u progu wielkiego kryzysu i to nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Uważam, że w jakiś czas po tym jesiennym kryzysie nasz kraj zbankrutuje tak jak Grecja. Nie stanie się to jutro ani pojutrze, ale czuję, że to nieuchronne - precyzuje swoją wizję jasnowidz.

Jak podkreśla Jackowski, na ulice miast wyjdą tłumy osób, które będą protestowały przeciwko rosnącym cenom. Według jasnowidza najmocniej swoje niezadowolenie będą manifestować mieszkańcy Śląska. Jego zdaniem wybuchną tam strajki, protesty, oraz może dojść do zamieszek.

Jednak Jackowski nie przewiduje tylko wydarzeń, które mają mieć miejsce w Polsce, ale również mówi o sytuacji światowej. - Świat czeka największa od lat tragedia. Wybuchnie wojna a największa machina już ruszyła. Trzeba przygotowywać się na najgorsze [...] Wojna zacznie się od prowokacji. Ja w ogóle myślę, że wojna jest, ona jest od dawna planowana, tylko, że ma to być wojna kontrolowana i wymknie się spod kontroli i wtedy to będzie już niedobrze. Myślę. że to są już tylko miesiące do rozpoczęcia [...] Wydaje mi się, że słowo wojna w każdym z nas, pierwszy raz od czasów II wojny światowej, wzbudzi lęk - mówił w programie Interwencja.

Nie tylko jasnowidzowie prognozują wydarzenia na zbliżający się rok. Spekulacje na ten temat przedstawiają analitycy bankowi oraz prezesi dużych jednostek.

-Trzeba uzdrowić fundamenty gospodarki, a do tego niezbędny jest m.in. rozpad strefy euro. To jednak z pewnością przyczyniłoby się na krótką metę do spadków cen akcji - mówi e rozmowie dla parkiet.com Robert Nejman, zarządzający autorskim funduszem MCI Gandalf Aktywnej Alokacji.
- Generalnie jestem jednak w obozie "antyarmagedonicznym". Innymi słowy, zakładam, że analitycy Majów z Ameryki Środkowej sprzed paru tysięcy lat pomylili się o kilka lat w swoich wyliczeniach, tzn. z katastrofą a la 2008 rok będziemy mieli do czynienia dopiero po 2014 roku, kiedy Fed zacznie zaostrzanie polityki pieniężnej, a potem po 2017 roku, kiedy pęknie chińska bańka spekulacyjna. Do tego czasu indeksy na rynkach rozwiniętych powrócą w 2014 r. na poziom z 2007 r. Natomiast najbliższy rok spędzą w czymś w rodzaju trendu bocznego, kiedy lęki przed finansowym Armagedonem będą się utrzymywać, ale bez specjalnie negatywnego wpływu na ceny akcji, co wynika z tego, że polityka pieniężna na świecie albo pozostanie w miarę luźna, albo zostanie złagodzona - uważa Wojciech Białek, główny analityk CDM Pekao.

- Pierwszy kwartał przyszłego roku powinien ostatecznie rozstrzygnąć, czy idziemy ścieżką wytyczoną w latach 2001-2002 lub 2007-2008 (bessa), czy też rozwój wydarzeń jest jednak zupełnie odmienny. Bessa trwałaby łącznie ponad półtora roku i zniosłaby ponad 50 proc. wartości indeksu. [...] Ja jestem raczej optymistą [...] trzymam się sformułowanego parę miesięcy temu twierdzenia, że w sierpniu mieliśmy do czynienia z jednorazowym krachem - mówi o roku 2012, Jarosław Niedzielski, zarządzający funduszami Investors TFI dla parkiet.com

A co się stanie ze strefą euro? - Nie bardzo widzę szanse na powrót wzrostu gospodarczego w większości krajów UE bez upadku strefy euro, czyli powrotu do walut narodowych - uważa Robert Nejman - Pozostanie strefy euro w obecnym kształcie to skazanie większości krajów na stagnację, a nawet recesję. W takiej sytuacji nie będzie szans na długoterminowe rozwiązanie problemu zadłużenia [...] Rozpad strefy euro byłby natomiast krótkotrwałym bólem, po którym jednak poszczególne kraje zaczęłyby się podnosić.

Krzysztof Rybiński, ekonomista i publicysta, dzieli się swoimi prognozami na 2012 rok na swoim blogu rybinski.eu. najciekawsze z założeń dotyczą Polski i świata. Według niego w najbliższym roku to Węgry zbankrutują, co przyczyni pośrednio do pogłębienia kryzysu strefy euro. Tym samym za euro będzie płaciło się mniej niż za jednego dolara.

Jak zapowiada Rybiński, kryzys w Europie może pogłębić ciągły wzrost cen ropy, której cena może dojść do 200 dol., a chwilowo nawet do 300 dol. za baryłkę. Ten nagły skok będzie wynikiem prawdopodobnego ataku Izraela na Iran, co oczywiście wywoła spory zamęt w stosunkach międzynarodowych.

W podsumowaniu Krzysztof Rybiński zwraca także uwagę na sprawy mniej ważne. Jego zdaniem liczba użytkowników Facebook'a będzie spadała, a polska drużyna w trakcie Euro 2012 prawie wyjdzie z grupy.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gregor

poznanie przyszłości może nie uratuje świata ale na pewno ułatwi życie

Dodaj ogłoszenie