Przegląd prasy, 3 grudnia: Pożegnanie z "Uważam Rze", psychoprawica i blogosfera, duuużo nienawiści

Witold Głowacki
Witold Głowacki
Witold Głowacki Bartek Syta/Polskapresse
Pożegnanie z "Uważam Rze", psychoprawica i blogosfera, duuużo nienawiści w mowie i czynie. Poniedziałkową prasę przegląda Witold Głowacki.

Na początek - nietypowo i do tego subiektywnie - "Uważam Rze". Tygodnik, który jest właśnie w trakcie najbardziej niezrozumiałej medialnej metamorfozy ostatniej dekady. Owszem - mniej i bardziej udanych przemian było już sporo. W ostatnich latach z gazetami jest w ogóle trochę jak z pacjentami oddziału ciężkich przypadków w szpitalu na którymś z frontów pierwszej wojny światowej. Bez specjalnych ceregieli leczy się tu jednocześnie rany i objawy wstrząsu pourazowego. Prędzej czy później oberwie prawie każdy, a taki szpital nie jest bynajmniej pewną gwarancją powrotu do zdrowia. Śmierć jest tu na porządku dziennym, do dźwięku piłowanych przy amputacji kości trzeba się szybko przyzwyczaić, niejedną ofiarę wojny czeka zaś w najlepszym razie los warzywa. Szczęśliwi ci, co wychodzą stamtąd o własnych siłach, lub choć podpierając się kulami.

Tym razem jednak na stół trafił pacjent może ogólnie irytujący, momentami wręcz nieznośny, ale z pewnością zdrowy i krzepki, co najwyżej zdradzający pewne objawy ADHD. Mimo to piła poszła w ruch, trepan także, w planach jeszcze elektrowstrząsy, owijanie mokrym prześcieradłem, na koniec niewykluczona zaś lobotomia.

Operacja trwa. Są jeszcze w najnowszym tygodniku teksty autorów zespołu Pawła Lisickiego - próba pełniejszej recenzji nowej jego odsłony możliwa więc dopiero za tydzień - niewykluczone jednak, że recenzja ta będzie zarazem ostatecznym pożegnaniem tego przeglądu prasy z tym tygodnikiem. Jedno jest dziś uderzające - oprócz materiałów dotychczasowego zespołu zwracają w ostatnim wydaniu uwagę tylko trzy kwestie: pojawienie się na łamach pewnego wyjątkowego nieudacznego polityka prawicy słynącego ze skłonności do muszki, tekst szefa wszechpolaków Roberta Winnickiego i jego mentora Artura Zawiszy oraz króciak na samym początku gazety wysławiający fakt, że magazyn "Foreign Policy" umieścił Radosława Sikorskiego na 85. miejscu liście "czołowych globalnych myślicieli". Wszystkie trzy publikacje w kontekście dotychczasowego "Uważam Rze" zgrzytają gorzej niż amputacyjna piła.

Reszta to pożegnania. Ostatni przegląd tygodnia Mazurka i Zalewskiego. Ostatni materiał polityczny Piotra Gursztyna - o Jarosławie Gowinie. "Pierwszy rok po wyborach miał być rokiem Janusza Palikota i obyczajowej rewolucji. Miała być legalizowana marihuana, związki partnerskie, in vitro w wersji liberalnej. Obyczajową rewolucję jako szansę na rozgłos uznała też liberalna część PO. (…) W rzeczywistości żaden z liberalnych projektów nie przeszedł przez Sejm. Zablokowali je konserwatyści." - pisze Gursztyn. Również żegnający się z tygodnikiem Łukasz Warzecha pisze o polskiej polityce zagranicznej "na miarę Słowenii lub Chorwacji". Rafał Ziemkiewicz o sprawie "Brunobombera".

Piszący te słowa rzadko - właściwie niemal nigdy - zgadzał się z autorami dotychczasowego "Uważam Rze" w ocenie polskich spraw, w postrzeganiu tradycji i modernizacji. To nie było pismo, w którym ktoś o liberalnych poglądach mógłby szukać odbicia swej tożsamości. Ale chyba zarówno czytania, jak i myślenia nie należy ograniczać wyłącznie do potwierdzania swych własnych poglądów - bo to trochę tak, jakby wyrzekać się na własne życzenie sporej części mózgu. Na prawicy zaś to właśnie ten tygodnik można było czytać w miarę serio - jako medium najsensowniejsze i trzymające najwyższy poziom.

Co będzie teraz z "Uważam Rze"? Może trzeba przywołać Roberta Mazurka, który w ostatniej odsłonie swej winiarskiej rubryki żegna się z czytelnikami. A pisze tym razem o kiepskich winach próbujących udawać coś z wyższej półki.

"Wprost" straszy okładka. Na niej Jarosław Kaczyński i Donald Tusk - obaj z wampirzymi zebami. "Gryzą, żeby żyć" głosi podpis. Okładkowy materiał Anny Gielewskiej, Andrzeja Stankiewicza i Piotra Śmiłowicza zapowiada kolejną odsłonę "wojny polsko-polskiej" czyli to, co będzie się działo wokół złożonego przez PO wniosku o postawienie Kaczyńskiego i Ziobry przed Trybunałem Stanu. We "Wprost" także sylwetka człowieka, który dogania Bronisława Komorowskiego w rankingach zaufania - czyli Ryszarda Kalisza. Anna Gielewska i Piotr Śmiłowicz zastanawiają się, czy polityk lewicy odważy się powalczyć o prezydenturę.
We "Wprost" także wyraźne echa sprawy "Uważam Rze". Michał Majewski i Paweł Reszka rozmawiają z byłym naczelnym tygodnika - Pawłem Lisickim. Lisicki ujawnia, że na moment przed swym zwolnieniem dostał od wydawcy ofertę… wykupienia tygodnika. Mówi też o próbach nacisku ze strony wydawcy - m.in. w sprawie dalszego publikowania materiałów autora tekstu o trotylu na wraku Tupolewa Cezarego Gmyza. Do tego bardzo interesujący tekst Cezarego Michalskiego o postaciach-symbolach "języka nienawiści" jak Grzegorz Braun i Ewa Stankiewicz. "Trudno namówić nasych politycznych liderów do porzucenia metody, która może doprowadziła Grzegorza Brauna i Ewę Stankiewicz na próg załamania nerwowego, ale przecież Tuska i Kaczyńskiego wciąż utrzymuje na szczycie" - konkluduje Michalski.

Również we "Wprost" rozmowa Piotra Najsztuba ze Zbigniewem Mikołejką o atmosferze polskiej sfery publicznej. Filozof ma kiepskie przeczucia - "Zbrodnia będzie. Nie wiem jaka, ale będzie […] Dzieje się u nas przecież mityczna opowieść, która zmierza do tego, że musi pojawić się śmierć, która rozwiąże sytuację kryzysu, śmierć ofiarnicza. Ktoś musi paść jej ofiarą".

Okładka "Newsweeka" jak na ostatnią tradycję tygodnika wręcz lightowa. Dorota Wellman i Tomasz Terlikowski jako twarze "Wojny o seks". Wewnątrz jednak znacznie ostrzej. Tygodnik próbuje się rozprawić z prawicową publicystyką i blogosferą za jednym zamachem. "Część z nich to rodzaj stada, hordy czy watahy wilków, które czasem gryzą się także między sobą i rozszarpują" - tak mówi (swoją drogą rozszarpany swego czasu całkiem zasłużenie) były naczelny prawicowego i upadłego niejednokrotnie za to zawsze hukiem "Życia" Tomasz Wołek o Zarembie, Wildsteinie, Lisickim czy Ziemkiewiczu. Z kolei rozmawiająca z nim Violetta Ozminkowski przywołuje słowa ponoć Roberta Krasowskiego już nie o watasze wilków, lecz o "onanizujących się w ukryciu facetach o twarzach pucułowatych ministrantów". Z kolei Rafał Kalukin ze swadą opisuje blogerskie wyczyny "psychoprawicy" - czyli najostrzejszych autorów prawej strony blogosfery - właśnie w kontekście zmian w Uważam Rze. Dalej Piotr Bratkowski wzywa Polskę liberalną "zgwałconą" już przez głosicieli "mowy nienawiści" do "nauczenia się krav-magi".

Na tle tego płomiennego otwarcia znikają trochę teksty w "Newsweeku" najciekawsze - materiał Wojciecha Cieśli i Violetty Krasnowskiej o byłych esbekach, którzy tworzą zwarty front na rzecz odzyskania zabranych im ustawą wysokich emerytur oraz sylwetka Mariusza Błaszczaka pióra Michała Krzymowskiego.

Ciekawa czołówka "Gazety Wyborczej" o niesamowitych gazowych kłopotach Ukrainy. Rząd Azarowa podpisał umowę na budowę gazo portu o wartości miliarda dolarów. Tyle tylko, że - jak sądzili ministrowie - z poważną hiszpańską firmą. Ta jednak wyparła się udziału w przedsięwzięciu. Okazało się, że gigantyczny kontrakt podpisał jakiś tajemniczy samozwaniec - sprawę opisuje Andrzej Kublik. Dalej w "GW" Agata Nowakowska o planach PSL - do rządu ma wejść na pewno Piechociński, być może też Jarubas.

W "DGP" też ciekawy materiał dotyczący PSL - rozmowa Grzegorza Osieckiego z ministrem pracy Władysławem Kosinakiem-Kamyszem, który potwierdzając, że Piechociński wejdzie do rządu, zaznacza że nie będzie wymiany resortów.

W "Polsce" o PSL Joanna Miziołek - całkiem prawdopodobne, że do rządu wejdzie sam Piechociński, ostatecznie biorąc całą schedę po Pawlaku - tekę wicepremiera i resort gospodarki. Także w "Polsce" duża rozmowa Barbary Szczepuły z Januszem Lewandowskim o negocjacjach budżetu Unii. "Nie chcę nadużywać słowa niepowodzenie" mówi dyplomatycznie komisarz UE o dotychczasowym przebiegu rozmów. Do tego barwny materiał Doroty Kowalskiej o urodzinach Radia Maryja obchodzonych z pompą w Toruniu.

Witold Głowacki, twitter: @witoldglowacki

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
POgarda
Przejrzę w hipermarkecie i rzucę na półkę. Tak czasem robię z lisim Newsweekiem
G
Gość
Z góry przepraszając za poniższy cytat pochodzący z domeny publicznej, pragnę zapytać pana redaktora czy "psychoprawica i blogosfera" są efektem tylko wybiórczości czy najzwyklejszej manipulacji via jedna z ostatnich publikacji Jerzego Urbana?

Pytam, bo tego co poniżej nie znajdzie nikt i nigdzie poza przeciwnikami... prawicy.

Uwaga! Poniższy tekst nie powinien być czytany przez małoletnich!

"Rafał A. Ziemkiewicz jest spiralnym chujem prawoskrętnym jak korkociąg. Z jego zgniłych jaj wylęgają się jadowite węże. Pierdolone to gady! Zamiast krwi, którą Ziemkiewicz powinien codziennie przelewać za Polskę, w żyłach jego płynie mocz pełen nieakceptowalnych zarazków. W głowie Ziemkiewicza polskie wszy i pluskwy walczą zajadle o każdy gram złośliwego raka, który nosi zamiast mózgu. Ziemkiewicz wylęgł [tak w oryginale] się na świat z pizdy zdechłej świni uwalanej gównem szczurów. Pisząc, pierdoli, a pierdoląc, zaraża HIV, syfem, patriotyzmem i rzeżączką…”

Powyższy fragment jest mową "miłości" lansowaną przez przedstawicieli mediów nieprzychylnych prawicy, którzy czasami tak jak redaktor używają określeń "psychoprawica", a czasami zacytowanej wyżej nomenklatury słownej J. Urbana...

Miałbyś pan redaktorze tyle odwagi żeby zrobić to co uczynił cały zespół "Uważam Rze" odchodząc z tytułu Hajdarowicza po jego tajnym nocnym spotkaniu z rzecznikiem rządu, a następnie wyrzuceniem Cezarego Gmyza z Rzeczpospolitej?

Miałbyś pan tyle odwagi żeby napisać prawdę o faktycznych przyczynach rozpadu "Uważam Rze" - pytam, bo inwektywami typu "psychoprawica", to i Urban walić potrafi...
Dodaj ogłoszenie