Przedpełski przykładem dla Laty

Marian Kmita
Marian Kmita
Marian Kmita Fot. archiwum
Pamiętam czasy, gdy nasze drużyny u siebie przegrywały w pucharach 3:5 czy 2:4 i nikt do nich nie miał pretensji. Bo za co było się gniewać w końcu lat 70., gdy Widzew z Bońkiem i Janasem grał z PSV Eindhoven braci Van der Kerkhoff, a Śląsk z Sybisem i Żmudą, z Borussią Mönchengladbach Vogtsa i Simonsena. Obaj rywale zdobyli w tych sezonach Puchar UEFA, a nasi na wyjazdach wypadli nieźle.

Dziś o takich emocjach można pomarzyć, bo zaporą nie do przebycia są już solidni Skandynawowie. Mamy problem. Nawet wiadomo jaki. Z jednej strony brak uzdolnionej młodzieży, z drugiej brak szkoleniowców. Ów problem powinien spędzać sen z powiek prezesa Grzegorza Laty, bo jako szef związku powinien choć trochę mieć na uwadze sportowe efekty swojej pracy. Tymczasem wygląda na to, że związek - jak kiedyś mawiał Jerzy Urban - się wyżywi, bo pieniędzy w federacji nie brakuje, ale nijak się to ma do sukcesów, a właściwie ich braku, naszych reprezentacyjnych i klubowych drużyn.

Kiedy tylko gdziekolwiek wspomnę publicznie o szkoleniowych niedoskonałościach koncepcji PZPN, rzuca mi się do gardła pani rzecznik związku, przysyłając statystyki informujące o aktywności Laty, Engela i Piechniczka na tym polu. I cóż po efektownych, propagandowych statystykach, kiedy efektów żadnych. A u takich siatkarzy odwrotnie. Najpierw przyszły medale, a później zabrano się do udoskonalania istniejącego, całkiem dobrego systemu szkoleniowego.

W piątek ogłoszono uruchomienie "Programu upowszechnienia sportu wśród dzieci i młodzieży, w zakresie piłki siatkowej 2012-2015". Nazwa wstrętna i długa jak z czasów Urbana, ale idea rewelacyjna. Połączone siły PZPS, Ministerstwa Sportu i samorządów lokalnych zbudowały i uruchomiły program zaangażowania w szkolenie siatkarskiej młodzieży aż 128 szkół w całej Polsce. Ministerstwo daje na to do końca roku aż 26 mln zł, a mają one pójść nie tylko na sprzęt i doszkalanie trenerów, ale też na logiczny, zunifikowany system prowadzenia do zawodniczej kariery ponad 4,5 tys. młodych ludzi. Jeszcze w tym roku w turnieju Orlik Volleymania w siatkówkę zagra na Orlikach ponad 28 tys. dzieci. Imponujące, nie tylko w skali Polski, ale też reszty siatkarskiego świata. O przyszłość polskiej siatkówki możemy być spokojniejsi. Spokojniejsi, nie spokojni, bo teraz wszystko zależy od ludzi, którzy ów program będą realizować. A jak uczy historia, nawet najlepszy plan można skopać. Jak w polskim futbolu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie