18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Przed nami dwa lata kryzysu i spowolnienia gospodarki

Joseph Stiglitz, ekonomista, laureat Nagrody Nobla w 2001 r.
Joseph Stiglitz, ekonomista, laureat Nagrody Nobla w 2001 r.
Joseph Stiglitz, ekonomista, laureat Nagrody Nobla w 2001 r. Fot. Columbia University
Recesja, która nas czeka, będzie najpoważniejsza od II wojny światowej. USA są zbyt zadłużone, by pomóc Europie - z amerykańskim ekonomistą Josephem Stiglitzem rozmawia Tomasz Pompowski

Jak Pan interpretuje obecne spowolnienie gospodarki? Czy rzeczywiście czeka nas poważny kryzys? Czy jesteśmy w stanie jakoś się do tego przygotować i złagodzić jego skutki?
W Stanach Zjednoczonych specjaliści zastanawiają się, jak długo utrzyma się recesja. Większość ekonomistów jest pesymistami. Bowiem oszczędności zostały roztrwonione poprzez tanie kredyty długoterminowe.

Zanim poziom oszczędności wróci do normalnego poziomu, musi nastąpić ograniczenie konsumpcji. Na to wszystko nakłada się jeszcze konieczność obniżenia dywidend przedsiębiorstw z powodu przeszacowania zysków, co zniechęca inwestorów. Moim zdaniem dopiero wchodzimy w fazę kryzysu i nikt nie wie, jak do niego się przygotować.

W jakim stopniu Europa i Polska odczują skutki tego, co stanie się w USA?
Europa będzie miała trudności z wyeksportowaniem swoich towarów z powodu taniego dolara. Nie sądzę, żeby rynek amerykański dałoby się łatwo zastąpić. Oczywiście można próbować osłaniać gospodarkę poprzez poszerzanie rynków w Azji i być może na Wschodzie. Jednak na skutek globalizacji nie da się wykluczyć uniknięcia poważnych strat. Europa odczuje też skutki bardzo kosztownej wojny w Iraku.

W jaki sposób?
Ta wojna kosztowała nas trylion dolarów. Moim zdaniem można zauważyć dwa skutki, które oddziaływują na gospodarkę w sposób bezpośredni. I jeden skutek pośredni. Po pierwsze to wyższe ceny ropy i - co za tym idzie - rosnący dług Amerykanów wynikający z faktu, że muszą zapłacić za nią setki milionów dolarów. I dlatego nie byli w stanie spłacić zadłużenia z tytułu spłaty kredytów na rynku nieruchomości. Skutkiem tego instytucje finansowe utraciły płynność. Teraz mamy recesję, ponieważ Stany Zjednoczone ze względu na potężny dług nie mają możliwości skutecznej ingerencji, żeby osłonić gospodarkę, choćby wprowadzając na rynek więcej pieniądza. I te negatywne efekty oddziaływują też na gospodarkę krajów UE.

Jak to odczujemy?
Przede wszystkim gospodarkę unijną osłabiają wysokie ceny ropy. I choć Europa nie uczestniczyła w wojnie irackiej, to jednak wszystkie kraje będące importerami ropy poważnie ucierpiały. Można powiedzieć, że od czasu II wojny nie mieliśmy do czynienia z takimi trudnościami. Kilka biednych państw także w Europie boryka się z wysokimi cenami żywności. O ile wiem, poważna groźba niedoboru żywności, a może i głodu, wisi już nad Mołdawią. Co prawda Unia powinna sobie poradzić z tym problemem, ale to dopiero początek.

Jaki jest najgorszy scenariusz?
Muszę nieco uspokoić pesymistów. Moim zdaniem nie czeka nas krach z lat 20. poprzedniego wieku. Wtedy świat, a zwłaszcza USA, dotknęła fala bankructw. Dziś tak tragiczna sytuacja się nie powtórzy, ponieważ gospodarka jest bardziej zróżnicowana i mamy oparcie w rynkach azjatyckich. Jednak optymistów, którzy liczą, że ich kryzys ominie, muszę zmartwić.

Dlaczego?
Myślę, że ta recesja będzie najpoważniejsza z tych, z którymi mieliśmy do czynienia od zakończenia II wojny światowej. Nie wszyscy ekonomiści obawiają się tego kryzysu w takim stopniu jak ja. Wydaje mi się jednak, że oni koncentrują się na jakichś szczegółach, informacjach - zwiastunach dobrej nowiny. Przekonują, że stopień bezrobocia jest niższy niż w przypadku kroczącej recesji. Z tego względu ich zdaniem nie mamy do czynienia z recesją. Być może rzeczywiście jakieś dobre wieści pojawiają się, ale moim zdaniem całościowy obraz wygląda bardzo źle.

Jak długo utrzyma się ten kryzys?
Prawdopodobnie do czterech lat. Choć może tylko dwa lata, ale wszystko zależy od tego, jak głęboka będzie recesja. A także jak będzie przebiegał proces odbudowywania oszczędności z poziomu zero do nawet sześciu procent. Stąd może wynikać spowolnienie gospodarki przez dwa, trzy, a nawet cztery lata. Jeśli stanie się to szybko, to recesja potrwa krócej. Jednak to nie przedsiębiorstwa czy banki odczują najpoważniejsze skutki kryzysu.

A kto?
Najbiedniejsi ludzie, ci, którzy są ofiarami różnych, niekoniecznie udanych transformacji ustrojowych w Europie Środkowej. To oni zapłacą najwyższą cenę za energię.

A czy pomogłaby zmiana polityki przez nowego prezydenta USA?
Zależy, kto to będzie. McCain pogorszy tylko sytuację. Obama być może by pomógł. Ale jeśli nie mylę się w swoich prognozach, to nawet Obama będzie musiał zderzyć się z faktem, że najbliższe lata będą chude.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie