Prywatność na Facebooku nie istnieje. Ale era bezkarności w sieci dobiega końca

David Byers
Kiedy Mark Zuckerberg zobaczył swoje prywatne fotki w sieci, wpadł we wściekłość. Szybko twórcę Facebooka ściągnięto na ziemię, uzmysławiając mu, że jego portal za nic ma prywatność ludzi - pisze David Byers.

Po wielu zachwytach nad możliwościami Facebooka przyszło otrzeźwienie, kiedy okazało się, że to Facebook mógł upublicznić miliony prywatnych wiadomości. Internauci spanikowali, firma zapewnia, że nie było żadnego wirusa.

Ale w internecie do tej pory huczy od plotek o wirusie odpowiedzialnym za upublicznienie prywatnych wiadomości przesyłanych przez użytkowników serwisu. Facebook tłumaczył, że to stare wiadomości zamieszczone na forum publicznym, o których użytkownicy po prostu zapomnieli.

Facebook zaprzecza też, jakoby wyświetlanie prywatnych wiadomości na ścianie miało związek z atakiem wirusa.

Użytkownicy serwisu skarżą się, że prywatne wiadomości, jakie wysyłali znajomym w 2009 roku i wcześniej, pojawiły się nagle na ich osi czasu - widocznej dla wszystkich - oznaczone jako "wiadomości od znajomych". Dotyczy to głównie użytkowników z USA i Francji, jednak nie wszyscy mają ten problem.

Internauci oburzeni ujawnieniem prywatnej korespondencji oskarżają Zuckerberga o naruszenie prawa do prywatności. Serwis odpowiadał, że problem to po prostu wina błędu użytkowników.

Facebook przyznał jednak, że użytkownicy już wcześniej informowali o sprawie, ale zapewnił, że nie ma mowy o żadnym problemie i że dokładnie zbadano doniesienia.

Ludzie nękający innych w sieci coraz częściej dopadani są przez organy ścigania - jak się wydaje, kończy się era bezkarności w sieci

"Niewielka grupa użytkowników wyraziła zaniepokojenie, gdy na publicznej osi czasu ukazały się wpisy, o których sądzili, że są wiadomościami prywatnymi. Nasi inżynierowie zbadali te doniesienia i stwierdzili, że rzekomo prywatne wiadomości to po prostu stare wpisy zamieszone na ścianie, zawsze widoczne dla innych użytkowników".

Facebook zapewnia, że nie doszło do naruszenia prywatności użytkowników.

Wszystko to zbiega się w czasie z nową inicjatywą Facebooka, który dąży do jeszcze bliższego związania się z Google poprzez zwiększenie roli wyszukiwarki w ofercie serwisu.

- Rola Facebooka w odpowiadaniu na pytania internautów jest wyjątkowa - twierdzi Zuckerberg. Stąd plan wyposażenia serwisu z potężniejsze narzędzie do wyszukiwania.

Facebook już testuje swoje możliwości w tym zakresie - serwis od niedawna przechowuje i udostępnia całą historię zapytań wpisywanych przez użytkowników w okienku na górze strony. Niedawno poinformował też, że będzie gromadził wszystkie hasła wpisywane do wyszukiwarki w serwisie, dzięki czemu użytkownicy będą mogli przeglądać całą historię wyszukiwań. Aby ją przejrzeć, wystarczy kliknąć przycisk "Dziennik aktywności". Serwis podkreśla, że wyszukiwania nie będą widoczne dla innych użytkowników.

Nowe rozwiązanie budzi spore wątpliwości co do bezpieczeństwa prywatnych danych: nie wiadomo, jakie informacje na temat użytkowników gromadzi serwis i w jaki sposób będzie je wykorzystywać do potwierdzenia funkcjonalności wyszukiwarki.

W oświadczeniu Facebook informuje: "Dziennik aktywności to narzędzie, które umożliwia kontrolowanie wszystkich treści udostępnianych przez Ciebie na Facebooku i zarządzanie nimi. Oprócz dotychczasowej aktywności możesz przeglądać historię swoich zapytań w serwisie Facebook. Tylko Ty możesz zobaczyć swój dziennik aktywności".

"Twój dziennik aktywności zawiera listę rzeczy, których szukałeś na Facebooku. Pamiętaj, że nikt inny nie może zobaczyć Twojego dziennika aktywności" - dodaje Facebook. "Możesz uzyskać dostęp do dziennika aktywności, klikając przycisk »Dziennik aktywności« w swojej osi czasu, pod zdjęciem w tle".

Ale problem jest i, jak się wydaje, narasta. Bo oto brytyjski sąd najwyższy przyznał rację kobiecie, która poskarżyła się na nękanie w internecie. Sąd wydał przełomowe orzeczenie, w którym przyznał internautce prawo do poznania tożsamości dokuczających jej trolli.

Zgodnie z orzeczeniem Facebook ujawni Nicoli Brookes adresy IP i inne informacje o osobach, które utworzyły fałszywe konto pod jej nazwiskiem i, wykorzystując jej zdjęcie, zamieszczały w sieci obraźliwe komentarze.
45-letnia Brookes, która wcześniej skrytykowała policję z Sussex za brak reakcji na jej skargę, zapowiedziała, że teraz dzięki wyrokowi będzie mogła wnieść prywatne oskarżenie przeciwko nękającym ją osobom.

Orzeczenie uznano za przełomowe w całej serii rozporządzeń prawnych, mających na celu ograniczenie pola manewru kryminalistom, którzy używają internetu do anonimowego prześladowania i dręczenia innych osób.

Zakładając profil na Facebooku, sami godzimy się na to, by być podglądanymi przez innych

Brookes powiedziała, że dręczenie zaczęło się w chwili, gdy zamieściła na Facebooku komentarz z poparciem dla uczestnika ubiegłorocznej edycji programu "X Factor", Frankiego Cocozzy, gdy ten odpadł z konkursu. Po publikacji zauważyła, że anonimowy dręczyciel założył w serwisie społecznościowy fałszywy profil pod jej nazwiskiem i, używając jej zdjęcia, rozsyłał zbereźne komentarze.

- Mniej więcej godzinę po tym jak zamieściłam komentarz na temat Cocozzy, weszłam na swoją stronę na Facebooku i zauważyłam morze obraźliwych komentarzy. Wtedy jeszcze myślałam, że to jakiś złośliwy żart - mówi kobieta. - Ale kilka dni później znajomi zaczęli do mnie pisać, że jestem w całym internecie. Obcy ludzie podsycali nienawiść do mnie. Okazało się, że nie tylko mnie atakują, ale jeszcze wciągają w to młode dziewczyny.

Pochodząca z Brighton Brookes zapowiedziała, że teraz, gdy zna tożsamość nękających ją osób, złoży przeciwko nim pozew. - Zamierzam zaatakować z całą mocą. Chcę, żeby te osoby zostały zdemaskowane. Ci ludzie wtargnęli w moje życie, naruszyli moją prywatność. Chcieli reakcji z mojej strony, to ją mają - dodała.

Sprawa Brookes to pierwsza batalia prawna o tak dużym znaczeniu, choć ostatnio coraz częściej policja i Koronna Służba Prokuratorska (CPS) stawia internetowe trolle przed sądem. Wśród nich znalazł się np. 21-letni student Liam Stacey z Walii, który trafił do więzienia na 56 dni za wyśmiewanie się na Twitterze z piłkarza Bolton Wanderers Fabrice'a Muamby, po tym jak podczas meczu z Tottenham Hotspur sportowiec zasłabł na skutek ataku serca.

- Policja ma środki i możliwości, by dowiedzieć się, kto stoi za atakami - mówi Rupinder Bains, adwokat Brooks. - Wyrokiem sądu najwyższego Facebook jest obowiązany udostępnić nam wszystkie informacje, jakie posiada.

Adwokat dodała, że Facebook był pomocny, ale policja Sussex nie podjęła starań o rozwiązanie sprawy - powiedziała Bains. Policja Sussex twierdzi, że nakazała Facebookowi usunięcie obraźliwych komentarzy kierowanych pod adresem Brookes. Śledztwo w tej sprawie nie zostało jeszcze zakończone.

- Rozumiemy trudną sytuację, w jakiej znalazła się Brookes - powiedział rzecznik policji. - Zbadaliśmy materiały, jakie nam udostępniła i nakazaliśmy Facebookowi usunięcie obraźliwych komentarzy. Czekamy aż Facebook udostępni nam informacje. Nakaz sądu najwyższego ułatwi nam zamknięcie tej sprawy - dodał.

- Facebook to serwis międzynarodowy, codziennie korzystają z niego miliony użytkowników na świecie. Musimy zebrać dowody wskazujące kim jest nękający, by sprawa sądowa zakończyła się sukcesem.

Facebook twierdzi, że udziela informacji o adresie IP i udostępnia podstawowe dane użytkowników - nazwisko, adres e-mail, datę dołączenia do serwisu - w przypadkach uzasadnionych prawnie i pod nakazem sądowym.

Podobnie jak inne firmy internetowe Facebook otrzymuje wezwania do ujawnienia tego rodzaju informacji. Serwis zaznacza, że wezwanie musi być poparte nakazem sądowym.

- Na Facebooku nie ma miejsca na prześladowanie - zapewnia rzecznik serwisu. - Niestety, w internecie, tak jak i w świecie realnym, funkcjonuje niewielka mniejszość złośliwych osób. Przestrzegamy zobowiązań prawnych i współpracujemy z organami prawa, w nadziei, że takie jednostki staną przed sądem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie