Prymas kardynał Stefan Wyszyński. Powołany do świętości

Anita Czupryn
Anita Czupryn
Kardynał Stefan Wyszyński, Kraków, Park im. Henryka Jordana
Kardynał Stefan Wyszyński, Kraków, Park im. Henryka Jordana Fot. Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
To już pewne – Prymas Tysiąclecia, kardynał Stefan Wyszyński będzie błogosławiony. Jego beatyfikacja odbędzie się 12 września 2021 roku w Warszawie. Stanie się to po 20 latach od rozpoczęcia w Rzymie procesu beatyfikacyjnego i w 120-lecie jego urodzin. Jego życie jest dowodem na to, że był powołany do świętości.

Kardynał Kazimierz Nycz poinformował w piątek o decyzji papieża Franciszka, dotyczącej beatyfikacji kardynała Stefana Wyszyńskiego. Arcybiskup Metropolita Warszawski nie ukrywał radości, bo też starania o wyniesienie prymasa na ołtarze toczyły się od dawna; a rozpoczęły się faktycznie w maju 1989 roku.
Jak mówiła mi swego czasu publicystka Ewa K. Czaczkowska, autorka książki „Kardynał Wyszyński”, beatyfikacja to żmudny proces, czasem trwa nawet kilkaset lat. W przypadku kardynała Wyszyńskiego ułatwieniem nie było z pewnością to, że żył w czasach trudnych i trudne musiał podejmować decyzje.
To właśnie kardynał Kazimierz Nycz starał się ów proces przyspieszyć.
Prymas Tysiąclecia zostanie wyniesiony na ołtarze 12 września, a wraz z nim, tego samego dnia nastąpi też beatyfikacja siostry Róży Marii Czackiej, hrabianki, założycielki Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi. To jej de facto zawdzięczamy ośrodek w Laskach pod Warszawą.

Działalność w Laskach

Drogi Stefana Wyszyńskiego i Róży Marii Czackiej przetną się wielokrotnie. Po raz pierwszy w czasie II wojny światowej. W 1942 roku Stefan Wyszyński jest kapelanem Zakładu dla Niewidomych w Laskach, pod Warszawą. Prowadzi wykłady społeczne dla inteligencji, a także działalność konspiracyjną. Napisze: „W ciągu mojej pracy w Laskach wśród dziatwy ociemniałej, podtrzymywałem na duchu strwożonych sytuacją przyfrontowego życia głównie modlitwą do Matki Bożej. Rzecz znamienna – chociaż Zakład przechodził przez bardzo ciężkie chwile obstrzału artyleryjskiego, pacyfikacji Kampinosu itp. nigdy nie byliśmy zmuszeni do odłożenia wieczornego różańca.”
Siostra Róża Maria Czacka, założycielka Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża w 1944 roku zdecydowała, że całe zgromadzenie przystąpi do Powstania Warszawskiego. To w Laskach organizowano szpitale polowe dla rannych powstańców, przechowywano i dostarczano broń, zaopatrywano w prowiant. Laski były też miejscem kontaktów i informacji.
Stefan Wyszyński w tym czasie jest w Laskach kapelanem szpitala powstańczego; zostaje też kapelanem AK okręgu wojskowego Żoliborz. Nosi pseudonim „Radwan III”. Kontakt z ludzkim cierpieniem jest dla niego ogromną lekcją. Napisze potem: „Szacunku dla człowieka nabywa się nie wtedy, gdy widzi się go w pozycji bohaterskiej, ale gdy widzi się człowieka w udręce”.
Róża Maria Czacka umrze w opinii świętości 15 maja 1961 roku. Zostanie pochowana w Laskach. To kardynał Stefan Wyszyński będzie przewodniczył uroczystościom pogrzebowym. Jemu zostanie jeszcze 20 lat życia.

Początki

Jest sobota 3 sierpnia 1901 roku. We wsi Zuzele na pograniczu Podlasia i Mazowsza, jako drugie dziecko w wielodzietnej rodzinie Stanisława i Julianny Wyszyńskich, rodzi się przyszły prymas Stefan Wyszyński. O miejscu urodzenia napisze: „Pamiętam do dziś dnia ludzi prostych, których obserwowałem jako chłopiec. Zdumiewająca była ich spokojna, ufna wiara. Tego nie można nazwać żadną miarą niewiedzą religijną, bo z tym się łączy patrzenie w głąb, niemal jakieś mistyczne obcowanie. Ci ludzie widzą to, w co wierzą”.
W 1910 roku Wyszyńscy przeprowadzą się do Andrzejewa, wsi położonej nad rzeką Brok Mały, na szlaku łączącym Łomżę i Pułtusk z Podlasiem. W tym samym roku Stefan Wyszyński straci matkę. Kobieta mając zaledwie 33 lata umrze przy porodzie kolejnego dziecka. Przyszły prymas będzie wspominał: „Matka moja umierała prawie miesiąc. My – dzieci – siedząc w szkole, z lękiem nadsłuchiwaliśmy, czy nie biją dzwony kościelne. Dla nas byłby to znak, że matka już nie żyje. Kiedyś po powrocie ze szkoły stanęliśmy wszyscy przy jej łóżku, a matka zwróciła się do mnie słowami: „Stefan, ubieraj się”. Ponieważ była jesień, koniec października, zrozumiałem, że mam gdzieś iść. Włożyłem palto. Spojrzała na mnie i powiedziała: „Ubieraj się, ale nie tak, inaczej się ubieraj”. Zwróciłem na Ojca pytające oczy. Odpowiedział mi: „Później ci to wyjaśnię…”.
Matka kardynała Wyszyńskiego spocznie na cmentarzu parafialnym w Andrzejewie. W kolejnych latach Stefan Wyszyński trafi do Warszawy, do gimnazjum im. Wojciecha Górskiego, następnie do gimnazjum męskiego im. Piotra Skargi w Łomży, w końcu do liceum Piusa X we Włocławku. Tu, po maturze, wstąpi do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku.

Cud uzdrowienia

Święcenia kapłańskie otrzyma później niż koledzy, z powodu choroby. Stanie się to w jego urodziny, 3 sierpnia 1924. Świecenia przyjmie z rąk biskupa Wojciecha Owczarka w kaplicy Matki Bożej w bazylice katedralnej Włocławskiej. Gdy pojawi się w katedrze na uroczystości, zobaczy go stary zakrystian i zawoła: „Proszę księdza, z takim zdrowiem to chyba raczej trzeba iść na cmentarz, a nie do święceń”. On sam napisze później: „Byłem tak słaby, że wygodniej mi było leżeć krzyżem na ziemi, niż stać … Byłem święcony przez chorego, ledwo trzymającego się na nogach biskupa Wojciecha Owczarka… Skoro wyświęcono mnie na oczach Matki, która patrzyła na mękę swojego Syna na Kalwarii, to już Ona zatroszczy się, aby reszta zgodna była z planem Bożym.”
Dwa dni później, 5 sierpnia pojedzie na Jasną Górę, aby odprawić mszę prymicyjną przed Cudownym Obrazem Matki Bożej.
Przy okazji zbierania materiałów do książki o jasnogórskich cudach, ojciec Melchior Królik, kronikarz Jasnej Góry opowiedział mi, że tamtego dnia Stefan Wyszyński „wszystko postawił na Maryję”. Jej będzie przypisywał wszystkie swoje sukcesy i osiągnięcia.
- Przyszłego kardynała na prymicyjna Mszę świętą tu, na Jasną Górę przywiozła siostra. Podobno był tak słaby, że krzesło musieli mu podstawić. Siostra podtrzymywała go, prowadząc do ołtarza i Mszę świętą odprawiał na krześle. Prosił Matkę Bożą o choćby jeden rok życia, by mógł przez ten czas być kapłanem, głosić Słowo Boże, odprawiać Msze święte. Został uzdrowiony. Matka Boża dodała mu, cherlakowi nie jeden rok, ale 57 lat życia. Zrobiła z cherlaka herkulesa, wkładając mu na ramiona tak wielki ciężar – mówił mi strażnik jasnogórskich cudów. Wtedy usłyszę znamienne zdanie: „Trzeba tu powiedzieć, że kardynał Wyszyński nie afiszował się z tym, co przeżył na Jasnej Górze, ale raz do nas, paulinów powiedział: „W potęgę Dziewicy Wspomożycielki uwierzyłem pewnego dnia w sierpniu 1924 roku”.
Sam Stefan Wyszyński o tym wydarzeniu napisze: „Pojechałem na Jasną Górę, aby mieć Matkę, aby stanęła przy każdej mojej Mszy świętej, jak stanęła przy Chrystusie na Kalwarii. Prawdziwą męką była moja pierwsza Msza święta … Dlaczego przyjechałem z prymicją na Jasną Górę, a raczej – dlaczego przywiozła mnie na Jasną Górę moja siostra? Zapewne dlatego, że wychowaliśmy się w naszej rodzinie domowej w głębokiej czci do Matki Bożej. Moja matka odwiedzała Wilno, Ostrą Bramę, a mój ojciec – Jasną Górę. Później toczyli nieraz serdeczne spory na temat skuteczności przyczyny „Tej, co jasnej broni Częstochowy i w Ostrej świeci Bramie”. Urodziłem się w domu rodzinnym pod obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, i to w sobotę, żeby we wszystkich planach Bożych był ład i porządek. Całe moje życie tak wyglądało. Po święceniach kapłańskich w kaplicy Matki Bożej w katedrze włocławskiej uważałem za rzecz najbardziej właściwą przybyć na Jasną Górę, choć sił brakowało. Tak zaczęły się moje drogi.”

Powołania

Stefan Wyszyński nosił się z zamiarem wstąpienia do zakonu paulinów, ale ksiądz Władysław Korniłowicz, jego duchowy ojciec oświadczył: „To nie jest twoja droga”.
Przed wojną kończy studia na KUL, jest duszpasterzem młodzieży, podróżuje po Europie zachodniej – Austria, Włochy, Francja, Belgia, Holandia, Niemcy. Broni doktorat, jest dyrektorem Diecezjalnych Dzieł Misyjnych, prowadzi Uniwersytet Robotniczy we Włocławku. O tym okresie napisze: „W niedzielę byliśmy proboszczami, a w tygodniu – wikariuszami, wykładowcami, profesorami i redaktorami. Takie były czasy.”
W marcu 1946 roku papież Pius XII mianuje go biskupem lubelskim. Sakrę biskupią przyjmie 12 maja na Jasnej Górze. Dwa lata później, 12 listopada 1948 Ojciec Święty Pius XII na konsystorzu w Rzymie mianuje go arcybiskupem gnieźnieńskim i warszawskim, Prymasem Polski. Bulla nominacyjna zostanie podpisana 16 listopada w uroczystość Matki Bożej Ostrobramskiej.
Lata 50. to prześladowanie Kościoła. Nowo mianowany kardynał Wyszyński dostaje odmowę paszportu; nie może wyjechać do Rzymu. Kieruje do władz memoriał, w którym jasno mówi, że w obliczu krzywd, jakich doznaje Kościół w Polsce, już dalej w ustępstwach iść nie może. Non possumus. Rzeczy Bożych na ołtarzach cesarza składać nie wolno.
Zostaje aresztowany i wywieziony z Warszawy. Początkowo więziony w Rywałdzie koło Grudziądza, następnie w Stoczku koło Lidzbarka Warmińskiego, potem w Prudniku Śląskim, w Komańczy. 28 października 1956 roku wraca do Warszawy. Napisze: „Pragnąłem od razu jechać z Komańczy do Warszawy przez Jasną Górę, ale odpowiednie czynniki nagliły do pośpiechu, aby wcześniej stanąć w stolicy. I tak się przedziwnie złożyło, że właśnie w dniu Uroczystości Chrystusa Króla stanąłem w mym prymasowskim domu na Miodowej.”
W 1978 roku będzie brał udział w konklawe, które wybierze Karola Wojtyłę na papieża.
W marcu 1981 zachoruje. To będzie początek śmiertelnej choroby. Nowotwór jamy brzusznej. 13 maja, sam będąc już w kiepskim stanie, boleśnie przeżyje zamach na Jana Pawła II w Rzymie. Jego stan zdrowia mocno się pogorszy.
Umrze 28 maja o godzinie 4.40. Tego dnia Kościół świętuje Wniebowstąpienie Pańskie.
Zostawi po sobie m. in. „Zapiski więzienne”, a w nich następujące słowa: „Przebaczam wszystkim moim nieprzyjaciołom i tym, którzy są blisko mnie, i tym, którzy są daleko, i wydaje im się, że wszystko mogą”.

Wielka depopulacja Polski. Ubędzie nas 7 mln

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie