Protest rolników 2015: Legenda Samoobrony, senator, "terrorysta". Kim jest Sławomir Izdebski?

Tomasz Dereszyński/AIP
- To my jesteśmy terrorystami, że się nas tak traktuje? Co to jest do ch... - lider rolniczego protestu Sławomir Izdebski słynie z ostrego języka. Jego kariera robi wrażenie.

Sławomir Izdebski stał się głównym graczem protestu rolników. Działaczem rolniczym był od zawsze. Wzbudzał kontrowersje. Jego zwolennicy pójdą za nim w ogień, przeciwnicy zarzucają Izdebskiemu, że nie jest wiarygodny. Szef rolniczego protestu, tak jak Andrzej Lepper, ma cięty język. Izdebski znany jest przecież z soczystych cytatów.

Sławomir Izdebski urodził się 21 maja 1971 r. w Siedlcach. Jest żonaty, ma trzech synów. W 2009 r. ukończył studia pedagogiczne na Akademii Podlaskiej w Siedlcach.

Ten działacz chłopski ma ambicje polityczne. I to od bardzo dawna. W 1998 wstąpił do ZZR „Samoobrona” oraz Samoobrony RP, był liderem protestów rolniczych w Siedleckiem w tym samym roku.

W wyborach w 2001 r. został senatorem. Pełnił funkcję sekretarza Senatu oraz wiceprzewodniczącego Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. W kolejnych wyborach w 2005 r. do Senatu już nie wszedł.

W styczniu 2006 r. po konflikcie z prominentnym posłem Samoobrony RP Krzysztofem Filipkiem został wykluczony z tego ugrupowania. Przy tej okazji oskarżył władze partii o wymuszanie pieniędzy od kandydatów w wyborach. Atakował też ostro Andrzeja Leppera, wtedy wicepremiera i ministra rolnictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Izdebski zażądał od Leppera zwrotu kilkudziesięciu tysięcy zł, które - jego zdaniem - zostały od niego wyłudzone w kampanii wyborczej. - Trzeba go wysłać do szpitala, te jego żądania to już szczyt głupoty – odpowiadał lider Samoobrony.

Ambicja Izdebskiego nie pozwoliła mu spocząć na laurach, dlatego założył Samoobronę Ruch Społeczny, której został przewodniczącym.

Jego przygoda z Sejmem nie udała się. Skoczyła się na kandydowaniu na listach PiS-u jako przedstawiciel Samoobrony-Odrodzenie. Po niepowodzeniu wyborczym w 2007 r. założył Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych, którego został przewodniczącym.

W wyborach samorządowych w 2010 r. bez powodzenia kandydował do rady powiatu. W 2011 r. wszedł w skład Rady Izby Rolniczej w Siedlcach.

Izdebski w międzyczasie zajmuje się rolnictwem. Handluje zbożem, nawozami, ale też węglem, również rosyjskim. Z drugiej strony solidaryzuje się z polskimi górnikami, którzy węgiel ze wschodu uznają za jedną z przyczyn upadku górnictwa w Polsce. Przy okazji Izdebski jest szczery do bólu, bo uważa, że polski jest za drogi i nikt go nie chce kupować.

Związkowiec dał się poznać jako organizator wielkich blokad, z których słynęła Samoobrona Andrzeja Leppera.
Porównania z Andrzejem Lepperem cisną się na usta. Mec. Henryk Dzido, kiedyś współpracownik Izdebskiego, w wywiadzie dla Onet.pl widzi to tak: - Izdebski na tym etapie robi więcej, niż robił Lepper. Izdebski dziś faktycznie ma cechy przywódcze i jest doskonałym wizjonerem pewnych spraw.

Po zerwaniu środowych negocjacji z ministrem rolnictwa Markiem Sawickim Izdebski znów nie przebierał w słowach. - Z tymi zdrajcami rozmawiać już nie będziemy, nie ma o czym – mówił.

Izdebski źle wyrażał się o liderach pozostałych organizacji, które dalej negocjowały z rządem, chwalił zwykłych związkowców. - To wasi przywódcy są źli, wy jesteście porządni – mówił.

Lider rolniczego OPZZ nie przebierał w słowach oceniając decyzję rządu Ewy Kopacz o wyasygnowaniu 100 mln zł na pomoc dla Ukrainy: - To niech sobie wyjeżdżają do tej Ukrainy i nigdy nie wracają.

O urzędnikach Ministerstwa Rolnictwa też nie ma najlepszego zdania. - My jesteśmy po tej stronie, gdzie pracują ludzie, gdzie jest prawda. Oni w tej chwili są po tamtej stronie, gdzie jest zdrada i obłuda.

Po wprowadzeniu zakazu uboju rytualnego w 2013 r. powiedział: - Będziemy pokazywać, ile strat przyniósł polskiej gospodarce zakaz uboju rytualnego.

Agencja AIP: Czy Sławomir Izdebski ma plan by trafić do polityki? Jak pan to widzi?
Dr Marek Kochan, specjalista ds. wizerunku, SWPS w Warszawie: Na obecnym etapie nie widzę takiej szansy. Odnoszę wrażenie, że media sztucznie pompują jego popularność, jakby chciały go wykreować na ikonę antyrządowych protestów. Sławomir Izdebski nie nadaje się do tej roli. Ten protest, te raptem 150 ciągników, to jest raczej lokalna akcja, a nie
ogólnopolska - co nie umniejsza słuszności postulatów protestujących rolników. Natomiast Sławomir Izdebski jest osobą z wielu powodów niewiarygodną, jego wizerunek jest niespójny. Broniąc polskich rolników jednocześnie handluje importowanym zbożem, chce protestować wspólnie z górnikami sprzedając rosyjski węgiel. Izdebski bardzo się promuje, ale nie ma zdolności medialnych Andrzeja Leppera. Jego retoryka jest wprawdzie nieco wyostrzona, używa słów typu zdrada, inwazja, mówi o chłostaniu, ale to w ustach samozwańczego reprezentanta polskich rolników zbyt letnie wyrażenia jak na te czasy. To popłuczyny po Samoobronie. Kilkanaście lat temu taka retoryka mogłaby robić wrażenie, ale teraz już nie. Wreszcie organizacja Izdebskiego nie jest tak duża, jak się ją przedstawia, w sposób moim zdaniem nieuprawniony używa skrótu OPZZ w swojej nazwie.

Agencja AIP: Co pana niepokoi w działaniach Sławomira Izdebskiego?
Marek Kochan: Niepokoi mnie krytyka ministra Grzegorza Schetyny połączona z przychylnymi wypowiedziami na temat Federacji Rosyjskiej. To jeszcze bardziej obniża wiarygodność tego polityka.

W Radiu Tok FM komentując fiasko ostatnich negocjacji z rządem mówił, że „minister sprawę lekceważył. W najbardziej czarno-białych snach nie przewidywał, że rolnicy staną w całej Polsce. Jak jest inwazja traktorów na Warszawę, to już nie mówi, że Izdebski jest głupi.
Reporterowi Agencji Informacyjnej Polskapresse, oceniając postawę premier Ewy Kopacz, powiedział: „Korona z głowy pani premier nie spadnie, jeśli z nami się spotka”.

W czwartek rano w miejscowości Zakręt koło Warszawy na prośbę policji o usunięcie ciągników z drogi odpowiadał: - To my jesteśmy terrorystami, że nas się tak traktuje? Co to jest do ch...

Wydaje się, że powrót Sławomira Izdebskiego do polityki to tylko kwestia czasu. Wszak stare powiedzenie mówi: „Ciągnie wilka do lasu”. Dużo będzie zależeć od efektu protestów rolniczych.

Według ministra rolnictwa Marka Sawickiego większość postulatów rolników już została spełniona. Podobnie uważa rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska.

Oponenci Izdebskiego dodają, że w gospodarce wolnorynkowej nikt nie jest wstanie zagwarantować rolnikom rynków zbytu. Poza tym chłopi korzystają z dobrodziejstwa obecności Polski w UE jak mało kto w Polsce i są w tej chwili najbardziej uprzywilejowaną grupą społeczną. Inną kwestią jest wrażenie, że w proteście uczestniczą „bogaci rolnicy”, a duża część rolników nie ma reprezentacji. O co chodzi liderowi związku?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lexus

P. S. Izdebski to cham i karierowicz cyniczny jak mało, dla swojej kariery zrobi wszystko, występuje w imieniu rolników - ale ma ich głęboko w "czarnej dziurze", rolnicy są mu potrzebni do realizacji własnych chorych ambicji