Protest na Rosenstraße. Największy protest w obronie Żydów w Berlinie za Hitlera

Andrzej Dworak
Block der Frauen - fragment rzeźby Ingeborg Hunzinger upamiętniającej protest Rosenstraße Wikipedia/domena publiczna
Pod koniec lutego 1943 w stolicy Niemiec doszło do wydarzeń, które są zadziwiające wobec wiedzy i wyobrażeń o charakterze nazistowskiego reżimu - kilkaset osób zebrało się przed miejscem aresztowania 2000 Żydów, domagając się głośno ich uwolnienia.

Aryjscy zebrani - żony i członkowie rodzin aresztowanych - nie przestraszyli się karabinów, wytrwali w protestach kilka dni i uzyskali zwolnienie przetrzymywanych. W ten sposób w Berlinie końca wojny doczekało o1500 Żydów, a bunt z Rosenstraße stał się największą akcją protestacyjną w Niemczech pod rządami Hitlera.

„Berlin jest wolny od Żydów” - zapragnął ogłosić swoim spragnionym takiej informacji obywatelom minister propagandy Joseph Goebbels i dał nakaz rozpoczęcia „Akcji Fabryka”. Na początku 1943 Trzecia Rzesza uczyniła już wielkie postępy w kwestii „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, czyli wymordowała większość europejskich Żydów, więc nadszedł czas, by do końca uporządkować sprawy w stolicy.

27 lutego 1943 roku SS i Gestapo rozpoczęły aresztowania pozostałych jeszcze w Berlinie Żydów i umieszczanie ich w kilku punktach zbiorczych przed wywiezieniem do miejsc przeznaczenia w obozach śmierci. Wśród ponad 8000 uwięzionych znajdowali się liczni „pełni Żydzi” partnerzy Niemek z małżeństw mieszanych (Mischehen), oraz „pół -

Żydzi”, czyli „wychowani w wierze mojżeszowej mieszańcy”, inaczej „Geltungsjuden”, także żonaci z Niemkami. Około 2000 takich mężczyzn i nastolatków, dzieci z rodzin mieszanych, oddzielono od pozostałych i umieszczono w gmachu należącym dawniej do gminy żydowskiej w dzielnicy Berlin-Mitte przy ulicy Rosenstraße numery 2-4 tuż przy placu Alexanderplatz.

„Mordercy, mordercy!”
Jeszcze tego samego dnia 27 lutego wieczorem przed gmachem, w którym przetrzymywano aresztowanych, zebrała się znaczna grupa składająca się głównie z kobiet. Co jakiś czas było słychać głośne żądania wypuszczenia mężczyzn i chłopców. Następnego dnia ludzi było jeszcze więcej - w sumie ponad dwieście osób. Gdy jedni odchodzili, przybywali inni, tłum nie malał.

Policjanci wielokrotnie wzywali kobiety do opuszczenia ulicy, ale one co najwyżej cofały się w boczne uliczki i wracały. Były coraz bardziej zdesperowane, a z tłumu dawało się usłyszeć okrzyki: „mordercy, mordercy!”. Nie odeszły nawet wtedy, kiedy przy gmachu ustawiono karabiny maszynowe i ich lufy skierowano na protestujące.

Niektórzy świadkowie opowiadali później, że kilka kobiet zatrzymano, ale takie naciski nic nie wskórały. Protest trwał. Od 2 marca władze zaczęły stopniowo zwalniać aresztowanych - po dokładnym sprawdzeniu ich rodzinnych powiązań. Wyszło na to, że przetrzymywani na Rosenstraße mogli - według skomplikowanych rasistowskich przepisów - zostać w Berlinie. Jednak 5 marca 25 Żydów zostało deportowanych do obozu KZ Auschwitz III Monowitz. Po kilku tygodniach wrócili do rodzin.

Wypuszczono wszystkich aresztowanych na Rosenstraße. Oczywiście nazistowska władza nie przyznała się do tego, że ustąpiła pod wpływem protestu, lecz że jedynie naprawiła błąd zbyt gorliwych urzędników, którzy bez należytego sprawdzenia nakazali zatrzymanie i deportację do obozów Żydów z prawem pobytu i pracy w Berlinie.

Pozostali aresztowani w wyniku „Akcji Fabryka” w liczbie ponad 6000 trafili do Theresienstadt i do KZ Auschwitz-Birkenau, gdzie zostali od razu zamordowani. Ich miejsce w pracy zajęli robotnicy przymusowi z Polski.

W Berlinie pozostało i mieszkało oficjalnie około 2000 Żydów. Pewna ich liczba przeżyła też wojnę w ukryciu, nielegalnie, ze zmienioną tożsamością. Ci byli codziennie skazani na walkę o przeżycie, na to, żeby nie podpaść sąsiadom, żeby nie dać się złapać łowcom Żydów.

Niewidzialni
Berlin w 1943 . Zdjęcia i filmy z tamtego czasu ukazujące życie stolicy Niemiec pod władzą niewyobrażalnie okrutnej dyktatury nie zaskakują - ulice pełne przechodniów, w tramwajach zrelaksowani pasażerowie, ludzie w kawiarniach i u fryzjera, kolorowe reklamy i używające klaksonów auta. Na pierwszy rzut oka - cywilizowane, porządne miasto, daleko od bitewnych pól i fabryk śmierci. A jednak - to świat zbrodniarzy i ich pomocników.
Hanny Lévy ma wówczas 19 lat, rodzice zmarli od ciężkiej pracy dla rasy panów. W ostatniej chwili ucieka przed policją i znajduje schronienie u przyjaciół, którzy zachowują się przyzwoicie. Farbuje włosy na blond i od tej pory nazywa się Hannelore Winkler.

Rodzina Ruth Gumpel ma szczęście, ponieważ wszystkim udaje się ukryć u znajomych, którzy przekazują ich sobie z rąk do rąk. Ruth udaje wdowę po zabitym żołnierzu i chodzi w czarnej woalce.

Cioma Schönhaus jest utalentowanym fałszerzem i produkuje świetne dokumenty dla wielu takich osób jak Hanny i Ruth. Setki dokumentów.

Marie Jalowicz jest sierotą. Codziennie jej głównym zadaniem jest bycie niewidzialną. Przez trzy lata będzie używać tożsamości życzliwej Niemki, ale wiele tygodni spędza siedząc na krześle - żeby kroki nie obudziły czujności sąsiadów.

Nawet największa ostrożność i spryt nie chroni przed doświadczonymi łowcami Żydów, wśród których szczególną skutecznością szczyci się niejaka Stella Goldschlag.

Anioł śmierci
Stella jest blondynką o niebieskich oczach i Żydówką. Najpierw zmuszana jest do pracy na rzecz Niemiec, ale owego lutego 1943 schodzi do podziemia, rozpoczyna nielegalne życie, i posługuje się fałszywymi dokumentami od Ciomy Schönhausa. Po kilku miesiącach zostaje schwytana i decyduje się na pakt z diabłem.

W zamian za obietnicę uniknięcia deportacji do obozu śmierci dla siebie i rodziców. Staje się najskuteczniejszym łapaczem spośród ok. 20 mieszkańców Berlina pochodzenia żydowskiego, którzy w zamian za życie wysługują się Gestapo.

Stella zna z autopsji ścieżki i sposoby ukrywających się Żydów zwanych w gwarze policyjnej „u-bootami”. Ma też instynkt łowcy. Szybko zyskuje przydomki świadczące o tym, jak jest niebezpieczna: „trucizna o blond włosach”, „postrach z Kurfürstendamm”. Jej terenem polowań są przede wszystkim eleganckie niegdyś dzielnice Berlina Westen i Mitte. Najczęściej udaje, że też się ukrywa, uzyskując kontakt z innymi „u-bootami”. Jedno z najbardziej spektakularnych aresztowań z jej udziałem odbywa się w operze. Stella wie, że paradoksalnie w takich publicznych miejscach Żydzi szukają raz na jakiś czas ciepła i chwil poczucia bezpieczeństwa, więc penetruje operę. Jednego z wieczorów dostrzega rodzinę Zajdmannów, którym udało się zdobyć bilety. Łapie za pasek syna Zajdmannów Moritza, ale ten wyrwa się i zaczyna uciekać. Stella wrzeszczy: “Zatrzymać Żyda!” i pędzi do telefonu. Moritza zatrzymują goście opery, jego ojciec Abraham na próżno przekonuje, że są tylko Żydami, nie przestępcami… Zajdmannowie stają się łupem Stelli. Zdarza się też kilka razy, że Stella ostrzega znajomych przed aresztowaniem, i oni unikają śmierci. Robi to coraz częściej, aż zaprzestaje współpracy z gestapo i sama znów staje się „u-bootem”. Jej rodziców wywożą do Auschwitz i mordują.

Berlin nigdy nie stał się „judenfrei”
Stolica hitlerowskich Niemiec nigdy nie została „oczyszczona z żydowskiego elementu”. W mieście przeżyło ok. 1500 Żydów. Także dzięki protestowi na Rosenstraße.

Przeżyła też Stella Goldschlag. Udawała po wojnie prześladowaną, ale rozpoznano ją. Dostała dziesięć lat. Siedziała w NRD. Potem zamieszkała w Berlinie Zachodnim, ponownie została skazana, ale zaliczono jej odsiadkę na wschodzie. Wychodziła trzy razy za mąż, przeniosła się do Freiburga. Opowiedziała o swych losach amerykańskiemu dziennikarzowi, który w 1992 opublikował to w postaci książki. W 1994 popełniła samobójstwo, skacząc z balkonu swojego mieszkania.

POLECAMY:

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
Ferdynand
Niestety polska the times należy do niemieckiej firmy więc nie dziwię się co do tego artykułu.

Po pierwsze- kto protestował? Ludzie dla których ci "żydzi" nie byli żadnymi żydami lecz członkami rodziny!!!
jakoś NIKT nie protestował na rzecz innych żydów lub na rzecz prześladowanych Polaków lub Cyganów. zobaczycie za niedługo będą opowiadać sobie bajeczkę o tym jak to dzielnicy protestowali przeciwko złym nazistom a polaki nie protestował bo tak naprawdę byli nazistami. Z tym trzeba zacząć walczyć już teraz!!!

"Także dzięki protestowi na Rosenstraße" śmiech na sali.

Po drugie, odnośnie "Po kilku miesiącach zostaje schwytana i decyduje się na pakt z diabłem."
Wybielanie niemiecko-żydowskiej zbrodniarki. Nie chodzi mi nawet o to że pomagała gestapo. Człowiek próbuje ratować swoje własne życie-Ja rozumiem. przeraża jednak fakt z jaką skrupulatnością jak zawzięcie prześladowała własnych ludzi! Jak bardzo jej zależało na tym za każdą główkę skasować z 200 Marek.
Dodaj ogłoszenie