Protasiewicz i Olbrycht za Buzka. Kowal, Kamiński i Migalski razem z Platformą w PE?

Redakcja
Dla Protasiewicza stanowisko ma być podzięką za kampanię
Dla Protasiewicza stanowisko ma być podzięką za kampanię Tomasz Hołod/Polskapresse
Już wiadomo, jakie stanowiska dostanie Polska w europarlamencie w zamian za fotel przewodniczącego PE (Jerzy Buzek odda tę funkcję w styczniu). Jak dowiedziała się "Polska", w kolejnej kadencji Jacek Protasiewicz będzie wiceprzewodniczącym PE, natomiast Jan Olbrycht wiceprzewodniczącym klubu Europejskiej Partii Ludowej (EPP, jej członkami są PO i PSL). Z nieoficjalnych informacji wynika też, że do EPP chcieliby wstąpić Michał Kamiński, Marek Migalski i Paweł Kowal.

- Udało nam się zamienić jednego kota za milion na dwa koty po pół miliona - cieszy się polski dyplomata, który brał udział w negocjacjach.

CZYTAJ TEŻ: Znamy plan ziobrystów. Ostateczny bój w Brukseli, o duże pieniądze

Ale nie znaczy to, że w nowym rozdaniu będziemy mieć same zyski. Istnieje duże ryzyko, że polska delegacja w PE straci jedno ważne stanowisko. Do jego obsady ma prawo PiS. W 2009 r. ta partia wywalczyła fotel szefa klubu partii Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR) dla Michała Kamińskiego. Później, gdy klub PiS w PE zaczął się sypać, Kamiński zrezygnował. Eurodeputowani PiS uznali, że nie warto walczyć o to, by jego następcą też był Polak - liczyli bowiem, że w zamian uzyskają stanowisko wiceprzewodniczącego PE w nowej kadencji dla Ryszarda Legutki. Jednak tymczasem podziały w PiS się nasiliły, tymczasem dużo mniejsza frakcja czeskiego ODS (liczy 9 europosłów, podczas gdy PiS w 2009 r. miał 15) zachowuje dyscyplinę - i w ten sposób może zdobyć stanowiska, na które ostrzyli sobie zęby Polacy. - Walczymy zarówno o fotel wiceprzewodniczącego frakcji ECR w PE, jak i stanowisko wiceprzewodniczącego europarlamentu. Zgłaszamy Ryszarda Legutkę. Ale mamy też świadomość, że może być trudno go przeforsować - przyznaje jeden z europosłów PiS.

O tym, że Platforma Obywatelska będzie miała prawo do obsadzenia dwóch ważnych stanowisk w strukturze europarlamentu w styczniu, wiadomo było właściwe od dnia zaprzysiężenia Jerzego Buzka na stanowisku jego szefa. Zwyczajowo przewodniczący PE zmieniają się w połowie kadencji (nowym szefem zostanie socjalista Martin Schulz). Zgodnie z europarlamentarnym savoir-vivre'em PO za tę stratę uzyskuje rekompensatę w postaci innych funkcji. Siłą rzeczy mniej prestiżowych - dlatego też PO otrzymała prawo do obsady dwóch nowych stanowisk. O ile jednak mechanizm ten był znany od dwóch lat, o tyle decyzja, kto konkretnie dostanie nowe funkcje, była trzymana w tajemnicy do samego końca. - Najpierw wybory w kraju, potem decyzje u nas - tłumaczył mi na wiosnę jeden z europosłów.

I rzeczywiście październikowe wybory parlamentarne okazały się kluczowe. PO odniosła w nich wysokie zwycięstwo. - A przecież szefem kampanii był Jacek Protasiewicz. Jego awans na stanowisko wiceprzewodniczącego europarlamentu to nagroda za świetny wynik wyborczy - podkreśla eurodeputowany PO. Większą niespodziankę stanowi natomiast przyznanie stanowiska wiceszefa klubu EPP Janowi Olbrychtowi. Nie jest on popularny, nie angażował się też w kampanię wyborczą. - Ale w europarlamencie to prawdziwa osobowość, wyrobił sobie świetną markę pracą w komisji budżetowej - zaznacza inny europoseł. Jego awans ma też drugie dno. Jak dowiedziała się "Polska", ma on wzmocnić polską pozycję w negocjacjach budżetu UE na lata 2014-2020. - Na pieniądzach w Europie niewiele osób zna się lepiej od Olbrychta - usłyszałem na brukselskim korytarzu.
Oficjalnie kandydatura Protasiewicza zostanie zatwierdzona przez EPP 13 grudnia. Głosowanie w sprawie funkcji dla Olbrychta odbędzie się kilka dni później. Poznański poseł nie może jeszcze zlecać druku nowych wizytówek. Na to samo stanowisko ostrzą sobie zęby bułgarscy europosłowie i zamierzają o nie walczyć do ostatniego dnia. Dziś jednak ich szanse na odbicie go z rąk Polaków wyglądają mizernie.

CZYTAJ TEŻ: Kwaśniewski wiceprzewodniczącym PE po Buzku? SLD nie zaprzecza

Coraz bardziej mizernie wyglądają także szanse PiS na fotel wiceprzewodniczącego PE dla Ryszarda Legutki. Wszystko dlatego, że europarlamentarna frakcja tej partii podzieliła się na cztery części: PiS, PJN, Solidarną Polskę oraz niezależnego Adama Bielana. Coraz głośniej mówi się, że każda z nich wystawi własnego kandydata do tej funkcji (być może kontrkandydatem Legutki zostanie Zbigniew Ziobro), a później odbędzie się głosowanie mające zakończyć się wyłonieniem jednego kandydata dawnego klubu PiS. Tylko w ten sposób ma on szansę pokonać czeskich eurodeputowanych z ODS. Gdyby jednak podziałów nie udało się przezwyciężyć, to szansa na prestiżową funkcję przepadnie.

W oficjalnych rozmowach przedstawiciele każdej z frakcji deklarują gotowość do rozmów - jednak po chwili kurtuazji każdy odłam zgłasza zastrzeżenia pod adresem pozostałych.

CZYTAJ TEŻ: PiS bez wiceprzewodniczącego PE. Partia wycofała kandydaturę Ryszarda Legutko

Sytuacja stała się na tyle skomplikowana, że część europosłów zaczęła myśleć o wstąpieniu do EPP. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Paweł Kowal, Michał Kamiński i Marek Migalski prowadzą rozmowy z Platformą o przejściu do niej. Mieliby wzmocnić tę partię przed głosowaniami w sprawie podziału stanowisk w komisjach. Ich poparcie mogłoby pozwolić PO zdobyć prawo do mianowania szefa jednej komisji więcej (kosztem Włochów, którzy mają w klubie EPP 30 europosłów, PO i PSL - 28), dlatego ten transfer wydawał się być atrakcyjnym kąskiem.

- Ale takiego transferu na pewno nie będzie - zaznacza europoseł PO. - Bruksela to nie Warszawa. To, co jest praktykowane w krajowej polityce, w europarlamencie jest nie do pomyślenia - dodaje.

Agaton Koziński, Bruksela

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gazda z Diabelnej
Czyżby ci panowie zmienili zdanie i już nie czekają na Budapeszt w Warszawie co Węgry wam się znudziły i nie są dla nas bratankami
j
ja ja
Pełne koryto jest najważniejsze.
a
ala
.
c
cezar
Już nie chodzi wyłącznie o ratowanie euro. Nie chodzi o grecki dług, portugalskie emerytury i hiszpański spread. Chodzi o ratowanie twarzy i zachowanie choćby minimum zaufania do Europy ze strony inwestorów.

W 2008 roku, gdy bankructwo banku Lehman Brothers zainicjowało największy światowy kryzys od czasów wielkiej depresji, przywódcy UE, z wyraźną Schadenfreude w głosie, krytykowali anglosaski model kapitalizmu i wskazywali na Amerykę jako źródło wszelkiego zła. W tym samym czasie bomba europejskiego długu już tykała pod ich siedzeniami. Jednak Angela Merkel, Nicolas Sarkozy i José Manuel Barroso zagłuszali to tykanie niekończącymi się laudacjami na cześć „europejskiego stylu życia” i silnej, wspólnej waluty. Zapewne się nie spodziewali, że już za trzy lata ten wspaniały projekt będzie drżał w posadach.
s
schetyna
Kamiński i Migalski nie do końca spełnili zadanie rozbicia PiS ale za ich dobre chęci należy się nagroda od partii. Tak samo oczekują na kandydaturę w PO Ziobro i spółka
Dodaj ogłoszenie