Projekt wydłużania wieku emerytalnego może spłonąć pod KPRM

Witold Głowacki
Kiedy politycy i eksperci w najlepsze debatują nad tym, jak i o ile podnieść wiek emerytalny kobiet i mężczyzn, związkowcy zbierają podpisy pod wnioskiem o referendum w tej sprawie. Ich pytanie brzmi nie "jak" ani "o ile", lecz "czy". 1,2 mln podpisów, które już zostały w tej akcji przez Solidarność zebrane, to chyba największa taka liczba dotycząca jakiegokolwiek obywatelskiego wniosku w ostatnim dwudziestoleciu. Liczba o tyle robiąca wrażenie, że chyba można przewidzieć, jak brzmi odpowiedź na referendalne pytanie przeważającej większości podpisanych.

O ile większość ekspertów jest zgodna, że demografia, ekonomia i medycyna mówią jednoznacznie, że musimy pogodzić się z dłuższą pracą, lub - jak można usłyszeć w co bardziej neoliberalnych kręgach - dłużej się nią cieszyć, o tyle z samymi zainteresowanymi może być nieco inaczej. Już za kilka tygodni może więc dojść do nietypowej sytuacji, w której prof. Marek Góra i Leszek Balcerowicz, a nawet - kto wie - Krzysztof Rybiński, będą w materii kolejnej emerytalnej reformy zadziwiająco zgodni z premierem Donaldem Tuskiem i ministrem Jackiem Rostowskim. W kolejnych debatach pod prezydencką, rządową czy pozarządową egidą będą się nawzajem przekonywać, że podniesienie wieku emerytalnego kobiet o siedem lat jest i tak półśrodkiem w świetle demograficznych faktów.

Czytaj też: SLD chce referendum ws. reformy emerytalnej. PO, PiS, PSL i SP nie poprą wniosku

Rośnie kolejka politycznych chętnych do objęcia patronatu nad społecznym sprzeciwem

W tym samym momencie jednak słabo zarabiające, sfrustrowane trzydziestoparolatki z tych fabryk, które jeszcze w Polsce działają, ze sklepów i supermarketów, a także z gorzej opłacanej części budżetówki będą się jednak zbierać na manifestacje w stolicy. Towarzyszyć im będą ich mężowie i partnerzy. Bo wszyscy oni zwyczajnie nie chcą pracować dłużej. A przynajmniej nie chcą być do tego ustawowo zmuszani. I nie widzą jak dotąd żadnego zrozumiałego powodu, dla którego mieliby się na to zgodzić. Widzą natomiast, jak wygląda dziś rynek pracy, który niemal siłą wypycha nawet nie 60-, lecz już 50-latków. Słyszą, że wszystko wyglądałoby inaczej, gdyby rodziło się więcej dzieci, i widzą, jak mało robi państwo, by rzeczywiście potencjalnych rodziców przekonać do zwiększania naturalnego przyrostu. Widzą poziom życia dzisiejszych emerytów i słyszą, że gdy to oni będą na emeryturę przechodzić, ten poziom bynajmniej nie będzie lepszy.

Czytaj też: Polityczny spór o nasze przyszłe emerytury. W sumie stracimy czy zyskamy?

Chwilowo więc zdaje się nie istnieć żadna siła, która każe im uwierzyć, że praca do 67. roku życia cokolwiek w tej materii może zmienić. Być może więc właśnie poszukaniem argumentów zdolnych przekonać tę rzeszę zwykłych, pracujących, szarych sceptyków, a nie utwierdzaniem się nawzajem, powinny właśnie teraz zająć się przychylne podnoszeniu wieku emerytalnego elity? W przeciwnym bowiem razie sztandarowy plan tego rządu i jeden z głównych postulatów ekonomistów może po prostu spłonąć wiosną przed KPRM wraz z - jak chce tradycja - kukłą jego twórcy. A to naprawdę prawdopodobne, zwłaszcza że rośnie kolejka politycznych chętnych do objęcia patronatu nad społecznym sprzeciwem. Tym razem więc naprawdę kluczowy problem polega nie na tym, jak dokonać reformy, lecz jak przekonać obywateli do jej przyjęcia. Bo oni naprawdę mogą jej nie przyjąć. A co to znaczy w demokracji, wszyscy wiemy.

Czytaj też: Pozostałe komentarze Witolda Głowackiego

Wideo

Komentarze 14

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
MILI
SAME PLUSY BĘDĄ PO PODNIESIENIU WIEKU - WIĘKSZOŚĆ POLAKÓW NIE DOCZEKA !!!
50-latek
I sfajczy się na pewno!
J
Jacek
Trudno to tak na poczekaniu sprawdzić, ale już ad 1 to nie 63 a 61. A ad 2 to skoro jest tak pięknie, to dlaczego wciąż jesteśmy na 24 miejscu w UE pod względem GDP per capita? No i zapomniałeś wielebny księże o 300 miliardach długu. To jest największy sukces, nie do pobicia przez żaden z poprzednich rządów, przy czym trzeba zauważyć, że rzad AWS pozostawił po sobie ujemny wzrost, z którego było ciężko wyjść, a do tego większość AWS jest teraz członkami PO. Jeszcze co do tego wzrostu, to zależy jak się liczy. Ten wyliczony przez rząd nie jest wzrostem tylko inflacją. No bo jak powiedzmy GDP wynosi 100, a na skutek inflacji będzie kosztować 105, to o tyle wzrasta GDP, ale to w rzeczywistości nie jest wzrost tylko inflacja. To jest kreatywna księgowość naszego rządu. Zapomniałeś także o rekordowym bezrobociu, pomimo wysłania za granicę kilku milionów Polaków. W tej sytuacji pozostałe rewelacyjne dane wydaja się mało prawdopodobne. No ale lipę trzeba wciskać, za to ci płacą.
J
Jacek
W wielu z tych wymienionych krajów obowiązuje krótszy tygodniowy czas pracy, co dodaje jeszcze kilka lat, podczas gdy u nas pracujemy dłużej niż przewiduje kodeks, bo nikt u nas prawa nie szanuje,a rzad się temu biernie przygląda.
a
aaa
Może zająć sie rolnikami a ściślej mówiąc składkami rolników. Przecież oni mają też emerytury tyle że ze składek pracowników i dlatego brakuje pieniędzy w ZUS. Proponuje połączyć KRUS z ZUSem i problem się rozwiąze w częsci przynajmniej
P
Piotr Skarga
dlaczego PO wygra 3 najbliższe wybory:
1.PKB na głowę w stosunku do śr unijnej wzrosło z 54% do 63( danych za 2011 jeszcze nie ma) był to najszybszy przyrost w całej UE W zaledwie 3 lata PO osiągnęła to co rządy AWS,SLD I PIS w 9 lat( w 96r było to 45% śr un, a w 2007 r 54%)
2. spośród 25 europejskich państw postkomunistycznych Polska jest ma 4-tym miejscu pod względem wzrostu gospodarczego mierzonego na jednego mieszkańca w dolarach:
pierwsze miejsce zajmuje Słowenia, ostatnie 25 Mołdawia
3.Liczba Polaków , którzy nie mogą związać końca z końcem w 6 lat zmniejszyła się z 13 do 5 milionów. Tak szybkiego spadku liczby ludzi żyjących w ubóstwie nie zanotowano w żadnym europejskim kraju.
4.reforma armii,zniesienie obowiązkowego poboru, wycofanie wojsk z Iraku
5.reforma pomostówek
6.reforma szkolnictwa wyższego(zakłada m.in. ukrócenie procederu wiecznego studiowania tzw.syndrom studenta z Grecji oraz wprowadzenie zakazu prowadzenia zajęć na kilkunastu uczelniach przez wykładowców co bardzo obniżało poziom nauczania)
7.reforma żłobkowa
8.reforma sądownictwa(wprowadzenie e-sądów)
9.reforma wprowadzająca kaganiec na wydatki budżetowe tzw.reguła wydatkowa
10.Pakiet PO(w tym większość Szejnfelda) 26 ustawy, pakiet Kluski(PIS) – zero zmian, pakiet Hausnera-zero zmian, pakiet Balcerowicza(za AWS) –ZERO ZMIAN., PAKIET PALIKOTA –ZERO ZMIAN .
11.reforma edukacji(sześciolatki w szkole)
12.Jerzy Buzek szefem parlamentu europejskiego
13.reforma drogowa tzw. specustawa drogowa,nowe prawo środowiskowe,czy też nowe prawo zamówień publicznych ,które spowodowało,że w przetargu startuje 15 a nie jak kiedyś 4 firmy co nie spodobało się kartelowi drogowemu bo spadły ceny
14.najwyższy wzrost gospodarczy w UE w latach 2008-2010 (sumując PKB w poszczególnych latach)
15.wielki projekt modernizacji kraju:
-reforma infrastruktury sportowej czyli największy na świecie program budowy boisk piłkarskich orlik2012 dzięki któremu powstało 2000 boisk, program orlik plus, biały orlik czy wreszcie budowa nowoczesnych stadionów
-Polska największym placem budowy dróg w UE,w budowie znajduje się 1200 km dróg (ok. 1710 wybudowanych)
-dla porównania w 2003 r. Polska miała tylko 639 km .dróg szybkiego ruchu , dzisiaj 1865 km., a za rok 3000!!!
-narodowy program przebudowy dróg lokalnych ok. 8000 km. przebudowanych
-Polska liderem w wykorzystywaniu funduszy europejskich
-modernizowanych jest obecnie 2300km. torów na liniach kolejowych, ok.1664km oddanych
-program modernizacji 71 dworców w całym kraju (za pisu zmodernizowano 1 we Włoszczowej)
-program rozbudowy lotnisk (8 lotnisk)
16.podwyżki dla nauczycieli o 30%
17. zniesieni embarga na mięso
18.ugoda z Eureko (państwo uratowało 30 mld )
19.wprowadzenie elektronicznych obrączek dla więźniów
20.reforma prokuratury(oddzielenie funkcji prok.generalnego od min.sprawiedliwości
21.wprowadzenie urlopów tacierzyńskich
j
jan
Wg propozycji rządowej ja odejdę na emeryturę po przepracowaniu 52 lat - dodam lat składkowych na ubezpieczenia społeczne. Czy ktoś z rządzących zdaje sobie sprawę z tego, że wypchnięcie mnie wcześniej z rynku pracy oznacza dla mnie zasiłek przedemerytalny za kwotę ok. 700 zł i może zasiłek z opieki społecznej. Taka jest rzeczywistość, mędrcy opowiadają w telewizji, radio, że trzeba dłużej pracować na emeryturę. Pytam zatem ich, a ile człowiek powinien pracować i odprowadzać składki do ZUS, czy nie dosyć byłoby 40, 42 lata a nie 50 lat bo do tego prowadzi ta nowa propozycja.
Druga strona tej problematyki to rynek pracy, wszystkie firmy prześcigają się w komunikatach ile ludzi zwolnią, ile ludzi odejdzie na tz. PDO - to staje się obłędem osób zarządzających tz. menadżerów pochodzących, niestety z nadania politycznego. W dzisiejszych czasach doszło do tego, że człowiek w firmach jest kosztem i trzeba go zwolnić, aby oszczędzać na wydatkach. Natomiast bardzo potrzebni są członkowie Zarządów spółek wysysających kasę z przedsiębiorstw dobrze prosperujących. Taki został stworzony system polityczno - prywatny dla wybranych osób.
z
zosia
Do emerytury powinien sie liczyc staz pracy a nie wiek,
a propo ja nie rządziłam to do licha co mnie obchodzi ze, caly ten system jest niewydolny,niech mi oddadzą moje skladki. Jesji ktoś nie potrafi rządzic to niech sie do rządzenia nie pcha nogami i rękoma.
Jesli kotoś pracował uczciwie 40 lat, to już jest wyeksplodowany, chyba ze sie obijal cale życie
życzę powodzenia
G
Gość
30% absolwentów wyższych uczelni jest bez pracy. Babulinki i dziadziusie będą przymusowo pracować do 67 lat (chyba, że wcześniej padną), a dwudziestopięciolatki będą siedzieć w domu... Dzieci nie będzie, bo ciężko z utrzymaniem rodziny... Pomysł SUPER! Jak z komedii...
Ś
Śledź
Zgadzam sie z autorem, ze rząd nie przedstawia mocnych racjonalnych i emocjonalnych argumentów uzasadniajacych wprowadzenie dłuższego czasu pracy. Jest to bardzo trudne zadanie, więc bardzo się dziwię, że rząd nie przywiązuje żadnej wagi do "przekonania" społeczeństwa o słuszności takich zamiarów.

Brak jest moim zdaniem ośrodka informacyjnego zajmujacego się przygotowaniem społeczeństwa na nie zawsze popularne choć nieżadko konieczne decyzje.

Wpadki rządowe, niezadowolenie społeczne są spowodowane przede wszystkim nie tylko wadliwymi decyzjami, ale brakiem przygotowania społeczeństwa na przyjęcie często mało popularnych, ale niestety koniecznych decyzji. To po pierwsze. Po drugie to zwyczajna fuszerka rządu że nie zlecił uprzednio badań jakie reakcje społeczne może wywołać podpisanie porozumienia ACTA.

Często protest w społeczeństwie powstanie na skutek braku dostatecznej wiedzy na temat wprowadzanych zmian. Zresztą nie, kto inny a Machiavelli już dawno temu przewidział: „ że nie ma rzeczy trudniejszej w przeprowadzeniu ani wątpliwej co do wyniku, ani bardziej niebezpiecznej w kierowaniu, jak przewodnictwo przy tworzeniu nowych urządzeń (prawa, zarzadzeń). Albowiem reformator mieć będzie przeciwko sobie wszystkich tych, którym ze starymi urządzeniami było dobrze, a ostrożnymi jego przyjaciółmi będą ci, którym z nowymi urządzeniami mogłoby być dobrze,”

Dlatego bardzo istotne jest rozpoznanie przez ośrodki władzy lub reformatorów, jaki wielki opór i w jakim zakresie będzie stawiany przez społeczeństwo lub grupę, której zmiany będą dotyczyć, a następnie znając obawy i ich wątpliwości zastosować propagandę przygotowawczą.
Gdyby przeprowadzono stosowne badania, to wówczas wykryto by także niejasności i wątpliwości prawne. Niestety. Nie zrobiono nic. Odwalono fuszerkę jak mawiają specjaliści hydrauliki.

Znany amerykański specjalista psychologii propagandy Alexander George w swej książce pt. „Analiza propagandy” (A.L. George, Propaganda Analysis) będącej dysertacją doktorską na Uniwersytecie w Chicago i konsultowanej z takimi autorytetami jak Irwing L. Janis, Harold D. Lasswell, Edward Shils i powstałą w wyniku badania przez Instytut Rand Corporation jednoznacznie stwierdził, że większość operacji czy to militarnych, czy pokojowych mających za zadanie spowodowanie istotnych zmian w strukturze społeczno - prawnej własnego kraju lub kraju przeciwnika powinna być poprzedzona analizą sytuacji i w jej następstwie propagandą wyprzedzającą. Oczywiście określenie propaganda nie musi mieć pejoratywnego znaczenia. Można zastąpić je słowem informacja, ale pozostanę przy określeniu używanym przez Georga. W opracowaniu Georga czytamy między innymi:

„Cele propagandy przygotowawczej do większych akcji mogą być liczne i rozmaite. Zależą od tematu czy też charakteru samej akcji i od audytorium, do którego propaganda jest kierowana. A. George rozpatruje wpierw możliwe cele propagandy przygotowawczej kierowanej do własnej ludności, względnie ludności przychylnej lub neutralnej w przypadku większych akcji, które jak się oczekuje, uzyskają efekt godzący w samopoczucie (detional effect) audytorium krajowego. Przykładem takiego efektu może być wypowiedzenie wojny, szokujące audytorium kraju ogłoszenie ostrych represji, zastosowanie specyficznej formy walki (broni niekonwencjonalnej), zmiany prawno – gospodarcze, godzącego w stan moralny i psychiczny ludności własnej.
W takim wypadku następujące mogły być cele propagandy przygotowawczej:
— zmniejszenie rozmiaru szoku przez stopniowe ujawnianie charakteru nadchodzącej akcji przez coraz wyraźniejsze i stopniowane sformułowania połączone z odpowiednimi zapowiedziami,
— manipulacje odpowiedzialnością i winą za podjęcie nieodzownej akcji,
— pobudzenie reakcji, które elita władzy chciałaby przyswoić swojemu narodowi, aby weszły w stadium czynne, kiedy rozpocznie się akcja,
— wzmocnienie predyspozycji ludności do przyjęcia żądań, stawianych przed nią w związku z przygotowywaną akcją,
— moralne usprawiedliwianie nadchodzącej akcji.”

Ale to nie wszystko, co mógł zrobić rząd a nie zrobił.

Oprócz wymienionej propagandy przygotowawczej jeszcze jeden jej rodzaj — według George'a — stwarza szczególnie podatne pole do analizy. Jest to tak zwana propaganda wyprzedzająca (anticipa-tory propaganda), omawiająca akcje, które przeciwnik zamierza podjąć. Przewidujący strateg stosujący propagandę wyprzedzającą usiłuje zaskoczyć przeciwnika, powiedzieć o jego intencjach, zanim powie on sam. Także na tym polu wymagane jest przeprowadzenie skrupulatnej analizy tego, co może zrobić, jak zareagować przeciwnik lub grupa społeczna niezadowolona z wprowadzanych zmian.

Jak widać nieprofesjonalne podejście do problematyki zmian (reform)i powstanie w związku z tym turbulencji społecznych nie przewidzianych przez obóz rządzących spowodowało że muszą się wycofywać na niedogodne dla nich pozycje i, co jest może o wiele ważniejsze, zablokowali sobie na długi czas wprowadzanie jakichkolwiek większych reform.

Przeciwnicy obozu rządzącego odnieśli słuszne wrażenie, że demonstracje i mitingi uliczne mogą skutecznie zablokować wszelkie posunięcia ekipy rządzącej, co jednoznacznie oznacza i słabość ekipy i brak profesjonalizmu graniczący z indolencją. Nie potrafią przekonać społeczeństwo do swych racji. Niekoniecznie może to oznaczać, że działania rządu są obarczone jakimś totalnym błędem merytorycznym. Po prostu nie potrafią komunikować się z „ulicą”.

Każde działanie na skalę masową w wobec społeczeństwa musi być poprzedzone właściwą informacją lub jak kto woli propagandą, która ułatwi bez specjalnych turbulencji przeprowadzenie reform lub zmian. Jest to także w interesie społecznym. Niezrozumienie działań reformatorskich może doprowadzić w konsekwencji do większych zaburzeń w funkcjonowaniu społeczeństwa niż nie podejmowanie jakichkolwiek zmian i reform.

Bardzo często stosunkowo niewielka grupa społeczna niezadowolona z nowych reform będzie głośniejsza niż wiele set razy większa grupa tych, którzy „wyjdą dobrze” na wprowadzonych reformach. Także psychologowie amerykańscy postawili ciekawą i jakże słuszną tezę, że „opinia społeczna” jest to opinia nawet niewielkiej grupy, która stała się głośna. To wyraźnie widać w mediach w Internecie. Tylko znikoma cześć społeczeństwa protestuje przeciwko ACTA. Jest to poniekąd grupa społecznie mało doświadczona (ludzie młodzi) podatni na manipulacje i zachowania, które psychologowie nazywają „społecznym dowodem słuszności” lub „owczym pędem”.

Rząd lub inne ośrodki władzy winne przeprowadzać stosowne badania i analizy przed wprowadzeniem znaczących zmian istotnych dla grup społecznych (lekarze, internauci, górnicy, urzędnicy, przyszli emeryci).

Koszty protestów zarówno w wymiarze finansowym jak też społecznym mogą być w wyniku często nieuzasadnionych protestów wynikających z niezrozumienia sytuacji i zamiarów reformatorów znaczne. Także przeprowadzenie zmian może być bardzo utrudnione lub uniemożliwione.

Tym bardziej powinny być prowadzone badania i analizy społeczne w przypadku wprowadzania niepopularnych decyzji abstrahując od tego czy są zasadne czy nie.

Niestety tego obóz rządzących nie uczynił i tylko z tej pozycji oceniając jego działania można stwierdzić, że jest nie sprawny i nie skuteczny. Jeżeli także w ten sposób przeprowadza operacje „dyplomatyczne” za granicą bez badań, analizy i „przygotowania” to mamy jasny pośredni dowód, dlaczego jego działania na arenie międzynarodowej są także mało skuteczne.

Czekają nas „debaty” w sprawie ACTA i emerytur. Jeżeli będzie to żywioł jak do tej pory to nic z tego nie wyniknie. Będą protesty, bo bardzo łatwo je zorganizować zwołując młodych ludzi gotowych bez zastanowienia się do „działania”.
W związku z reformami jest wiele pytań i obaw, które powinny być wcześniej wyjaśnione.
Jest wiele problemów, które powinny być wcześniej wyjaśnione i rozwiązane zanim nowe ustawy czy umowy nabiorą mocy lub trafią pod obrady sejmu.
Przykład:
W przypadku wydłużenia wieku emerytalnego rodzą się bardzo poważne obawy czy pracodawcy w dalszym ciągu będą zatrudniać ludzi o zmniejszonej sprawności fizycznej i intelektualnej.
O ile stosunkowo łatwo jest orzec w sprawach dotyczących zdrowia fizycznego, to dużo gorzej jest z orzeczeniem dotyczącym zdrowia psychicznego a raczej sprawności psychicznej (słabsza pamięć, spostrzegawczość, zaburzenia w mowie, pisaniu). Na tym polu mamy bardzo małe doświadczenia, a psychologów – orzeczników kierujących na rentę, co kot napłakał. Bardzo rzadko na wcześniejsze emerytury lub renty kierowani są ludzie o zmniejszonej zdolności intelektualnej na skutek swojego wieku. Najczęściej sa wyrzucania z pracy na bezrobocie, na którym nawet zarejestrowanym niestety nie powiększamy swojegpo stażu pracy.
Z
Zbulwersowama
W nic już nie wierzę, bo ogłupiałemu narodowi wciska się wszystko, co rządzący wymyślą. Naród nie jest stadem baranów ani tumanów, ale tak jest traktowany. Kto da gwarancję, że np. przyszłe emerytury po 67. roku życia będą wystarczające, aby przeżyć miesiąc ? Ale o tym decydują tylko ci, którzy mają dobrą kasę i teraz, i w przyszłości. POpisy rządu tylko w styczniu napawają mnie po prostu STRACHEM !!!
G
Gabriel
Wydaje mi się, że jakieś rezerwy na pewno występują w ściągalności składek przez ZUS.Tu należy stosować bezwględną
egzekucję, jak w podatkach.
G
Gabriel
Wiem tylko jedno; człowiek angażujący się w całym produktywnym życiu aby coś osiągnąć i do czegoś dojść w wieku 60 lat jest zdarty jak
/ tego określenia nie powinno się użyć, ale muszę / szmata, chyba, że w całym swoim produktywnym życiu się po prostu obija,
chociaż dzisiaj życie jest wielokrotnie łatwiejsze niż kiedyś.
W całej sprawie emerytalnej wyłania się jakiś absurd, bo z jednej strony 5o latki nie mają pracy, a co dopiero gdy mają pracować do 67 roku życia ? To jest brak spójności w całej koncepcji.
Odnoszę wrażenie, że to rozwiązanie nie wytrzyma próby.
d
dawid
Pomija się jeszcze inne ważne kwestie:

Policzcie średnia przechodzenia na emeryturę bez mundurowych i nauczycieli; Propaganda opowiada farmazony ,że pracujemy najmniej w Europie a prawda jest taka :
W większości UE do emerytury liczy się wiek lub staż ubezpieczeniowy czyli przepracowane lata.
Austria, Belgia - kobieta może przejść na emeryturę w wieku 55 lat, a mężczyzna 60 lat, przy co najmniej 420-miesięcznym ... rozwiń całośćubezpieczeniu.
Czechy – 57 dla kobiet, 62 lata dla mężczyzn oraz. jeśli składki ubezpieczeniowe były odprowadzane przez 25 lat.
Francja - prawo do emerytury ma osoba, która ukończyła 60 lat i opłacała składki
przez 160 kwartałów.
Irlandia - emerytury pobiera się z dwóch systemów: powstałego ze składek
ubezpieczeniowych, pod warunkiem że przekroczyli 65 lat
Hiszpania - trzeba ukończyć 65 lat i wykazać15-letni staż ubezpieczeniowy
Holandia - wszystkim legalnie zamieszkałym, którzy skończą 65 lat
Litwa - wiek emerytalny to 60 lat dla kobiet i 62,5 lat dla mężczyzn
Luksemburg –; skończyli 57 lat, a staż 480 miesięcy i to wyłącznie okresy składkowe lub skończyli 60 lat, ale ich staż ubezpieczeniowy (łącznie z niektórymi okresami, np. nauki) wynosi 480 miesięcy.
Łotwa - wiek emerytalny to 62 lata,
Malta - 60 lat dla kobiet i 61 lat dla mężczyzn.
Niemcy - można przejść na emeryturę po osiągnięciu 63 lat i wykazaniu 35-letniego okresu ubezpieczenia.
Portugalia - w systemie składkowym emerytura przysługuje temu, kto skończył 65 lat
Słowacja – emerytura dla kobiet 53 lub 57 lat (w zależności od liczby dzieci), dla mężczyzn w wieku 60 lat jeśli odprowadzali składki nie krócej niż 25 lat.
Słowenia – na razie wiek emerytalny jest 55 lat dla kobiet 59 lat dla mężczyzn ale za parę lat będzie wynosił: 61 lat dla kobiet i 63 lata dla mężczyzn
Szwecja - wiek emerytalny 61 lat , a 65 lat dla tych co maja przepracowane mniej niż 15 lat życia
Włochy: wiek emerytalny 60 lat kobiety i 65 lat mężczyźni oraz 19-letni staż ubezpieczeniowy.
Dodaj ogłoszenie