Projekt Mirai. Chiune Sugihara – poznaj historię japońskiego Schindlera

Projekt Specjalny Mirai

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Historię Oskara Schindlera, niemieckiego przedsiębiorcy, który w czasie II Wojny Światowej ratował swoich żydowskich pracowników zna prawie każdy. Niewielu słyszało jednak o innym przedstawicielu Państw Osi, który ratował polskich Żydów – Chiune Sugiharze, japońskim konsulu z Kowna.

Chiune Sugihara urodził się w dniu niezwykłym, na przełomie wieków – dokładnie 1 stycznia 1900 roku. Niezwykłym czyniło go również to, że jego matka wywodziła się rodu samurajskiego. W młodości pobierał dobrą edukację, a jego rodzina przymierzała go na lekarza. On jednak miał inne plany, zajął się studiowaniem filologii angielskiej, by dzięki językom otworzyć sobie okno na świat. Szybko dostał się również do służby w japońskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych i rozpoczął karierę na placówkach dyplomatycznych, ucząc się kolejnych języków. Został dzięki temu ekspertem w do spraw Rosji.

Na późniejszym etapie swojej dyplomatycznej kariery, w wieku 39 lat, został delegowany na placówkę w litewskich Kownie. Właśnie w tym okresie pomógł w uratowaniu wielu polskich Żydów, szukających ucieczki przed wojną. - Chiune Sugihara to japoński konsul, który wystawił wizy tranzytowe dla ponad 2 tys. uchodźców, którzy uciekając przed niebezpieczeństwem ze strony Niemiec, później Rosji radzieckiej udali się na Litwę – opowiada dr Olga Barbasiewicz z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu na Uniwersytecie Jagiellońskim.

W udzieleniu pomocy przez Sugiharę nie przeszkodził fakt, że formalnie był on przedstawicielem państwa Osi. - Musimy pamiętać, że to nie był człowiek, który był po drugiej stronie. Nawet jeśli wydaje nam się, że Japonia była sojusznikiem Niemiec, to była przede wszystkim państwem, które było ogromnym przyjacielem Polaków – tłumaczy dr Barbasiewicz. - Polaków i Japończyków połączyła w przyjaźni jedna ważna kwestia i to już od czasów Piłsudskiego i Dmowskiego, którzy do Japonii zawitali na samym początku XX wieku. Otóż tą kwestią była Rosja.

- Ta niepewność co do Rosji, połączyła Polaków i Japończyków w taki sposób, że te przyjazne relacje pozwoliły na późniejsze działania wobec choćby uchodźców – wyjaśnia Olga Barbasiewicz.

Sugihara, wystawiając wizy, wielokrotnie naginał przepisy i wydane przez przełożonych rozkazy, by otrzymać je mogły osoby, które w normalnych okolicznościach nie miałyby na to szansy. - Sugihara wydał wizy tranzytowe, co oznacza, że osoby te mogły przejechać przez terytorium Japonii, dosłownie przez kilka dni i udać się w dalszą drogę, do krajów pobytu. Dojeżdżały one do Władywostoku i tu pojawiał się problem: nawet jeśli miały wizy tranzytowe, nie miały wiz docelowych. Te osoby nie miały paszportów. Wizy były wydane na certyfikatach wydanych z poselstwa brytyjskiego, które po wycofaniu się polskiej placówki z Kowna, przejęło opiekę nad polskimi obywatelami – opowiada ekspertka z UJ. - Tutaj ogromną rolę odegrał polski ambasador, Tadeusz Romer. Londyn powiedział prosto: to jest twoja odpowiedzialność, jeśli wśród tych osób będą szpiedzy rosyjscy, to masz problem, bo wpuszczasz szpiegów na terytorium Japonii. Romer jednak podjął to wyzwanie i kolejno potwierdzał obywatelstwo tych osób i wydawał im w Tokio polskie paszporty, jednocześnie pomagając w załatwianiu wiz docelowych do innych państw – dodaje.

Władze Japonii początkowo były nieprzychylne działaniom Sugihary i odbierały jego pomoc uchodźcom jako akt niesubordynacji. - Nie podjął tej decyzji o wydaniu wiz tranzytowych po konsultacji z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. We wspomnieniach jego żony pojawia się nawet informacja, że były wydawane wbrew zaleceniom MSZ, które odmówiło ich wydania – mówi dr Barbasiewicz.

Sugihara wraz z żoną mimo wszystko mocno zaangażowali się w pomaganie uchodźcom, przez pewien czas ręcznie wypisując wizy, nawet po 20 godzin dziennie. W efekcie dziennie wystawiano ich tyle, ile zwykle w ciągu miesiąca.

Po wojnie japoński dyplomata musiał opuścić korpus dyplomatyczny, a jednym z powodów miała być właśnie jego działalność na Litwie. Po latach został jednak doceniony przez społeczność międzynarodową i zrehabilitowany przez MSZ. Jako jedyny Japończyk w historii został uhonorowany tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Do dziś jego osoba traktowana jest jako ważna figura w kontekście japońskiej historii i powojennej dyplomacji.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie