Program lojalnościowy nieśmiertelnego U2

Marek Świrkowicz
48-letni Bono nie pozwala fanom się nudzić. Lider U2 to jedyny człowiek w dziejach nominowany jednocześnie do nagród Grammy, Oscara, Złotego Globu i pokojowej Nagrody Nobla
48-letni Bono nie pozwala fanom się nudzić. Lider U2 to jedyny człowiek w dziejach nominowany jednocześnie do nagród Grammy, Oscara, Złotego Globu i pokojowej Nagrody Nobla REUTERS
Niełatwo być największym zespołem rockowym świata. Trzeba się zdrowo napocić, żeby bezustannie podsycać zainteresowanie kapryśnych fanów, podsuwając im regularnie pod nos kolejne smakowite kąski.

Bo starczy chwila nieuwagi, a rzesze niewdzięczników momentalnie przeniosą swoje uczucia na inną gwiazdę.

Członkowie dublińskiego superkwartetu U2 opanowali sztukę racjonalnego dawkowania własnej twórczości jak żaden inny zespół. Gdy tylko pod koniec 2006 r. wrócili do domu z monumentalnej trasy Vertigo Tour (na której zarobili, bagatela, blisko 400 mln zielonych), od razu wzięli się za planowanie programu lojalnościowego dla fanów na kolejne miesiące.

Trzy pierwsze albumy U2 znów trafią do sklepów. Bono i spółka zaczynają odliczać dni do nowej płyty

W jego ramach jesienią zeszłego roku wypuścili wypasioną, jubileuszową reedycję legendarnego albumu "The Joshua Tree" z 1987 r., a zaledwie parę miesięcy temu błysnęli pierwszym w historii kina trójwymiarowym filmem koncertowym "U2 3D". Teraz nadszedł czas na kolejny upominek. Do sklepów trafiają właśnie specjalne reedycje trzech pierwszych płyt nagranych pod szyldem U2: "Boy" (1980), "October" (1981) i "War" (1983).

To świetna lekcja historii dla wszystkich, którym trudno wyobrazić sobie Bono, The Edge'a i kolegów w innej scenerii niż zapełniony po brzegi stadion. A przecież na początku kariery czterej wymoczkowaci młodzieńcy (spójrzcie tylko na archiwalne zdjęcia z debiutu!) byli zaledwie lokalną postpunkową sensacją zapatrzoną w dokonania Siouxie & The Banshees i Joy Division. W dodatku - po słabych wynikach zbytu przeważnie religijnej płyty "October" - zawisło nad nimi widmo utraty kontraktu z wytwórnią Island.

Młodzieńcy kontrakt jednak zachowali, a buntowniczy, zaangażowany politycznie album "War", na który trafiły takie arcydzieła protest songu, jak "Sunday Bloody Sunday" czy poświęcony polskiej Solidarności "New Year's Day", był pierwszym krokiem ku wyżynom, na których U2 bawi do dziś. Do rangi symbolu urósł moment, gdy płyta przebojem wdarła się na szczyt brytyjskiej listy sprzedaży, strącając z pozycji lidera niepokonanego całymi tygodniami Michaela Jacksona i jego "Thriller".

Ale Bono i spółka nie byliby sobą, gdyby oprócz nostalgicznej wycieczki w surową przeszłość nie zafundowali fanom imponującej kolekcji rarytasów. Każdy z historycznych albumów ukazuje się w dwóch wersjach: zwykłej (36 zł) oraz ekskluzywnej "Deluxe Edition" (115 zł). Jeśli zastanawiacie się, czy warto wysupłać tak horrendalną sumę na płytę audio, zestaw bonusów powinien raz na zawsze rozwiać wasze wątpliwości.

W każdym przypadku oprócz starannie zremasterowanej (pod uchem samego The Edge'a) zawartości oryginalnych płyt dostajemy drugi krążek w całości wypełniony alternatywnymi miksami, nigdy dotąd nie publikowanymi na CD. To piosenki z pierwszych lat działalności grupy oraz rzadkie nagrania koncertowe. Wśród tych muzycznych smakołyków znajdziemy m.in. poprzedzające wydanie "Boy" (i nagrane pod okiem legendarnego producenta Joy Division Martina Hannetta) single "11 O'Clock Tick Tock" i "Another Day" oraz wydobyty z przepastnych archiwów zespołu numer "Angels Too Tied To The Ground", który nigdy wcześniej nie oglądał słońca.

W ten sposób dostajemy produkt idealnie skrojony dla fana, który dzielnie czeka na nową płytę Irlandczyków (premiera odbędzie się jesienią). Jeśli wierzyć Danielowi Lanois i Steve'owi Lillywhite'owi, którzy wraz z Brianem Eno odpowiadają za produkcję krążka, nagrania już się zakończyły, a następca hiciarskiego "How To Dismantle An Atomic Bomb" z 2004 r. urzeknie nawet oddanych fanów elektro. Ale trudno się dziwić - bo U2 to bodaj jedyna legenda rocka, która wciąż nie tylko chce, ale i umie nas czymś zaskoczyć.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie