Prof. Turski: Wspólnie moglibyśmy zajść tyłem na Marsa

RedakcjaZaktualizowano 
TVN/ Piotr Porebski/ Metaluna
O tym, że dziś w Polsce można osiągnąć wszystko, jeśli się bardzo chce, jak zmienić szkołę, by naprawdę czegoś uczyła, z prof. Łukaszem Turskim, pomysłodawcą i twórcą Centrum Nauki "Kopernik", rozmawia Andrzej Godlewski.

Krótko przed niedawnym otwarciem Centrum Nauki "Kopernik" w Warszawie pojawiały się kontrowersje wokół jego nazwy. Czy nie powinno ono nosić imienia prof. Łukasza A. Turskiego?
Na pewno nie, bo ono ma już świetne nazwisko - Kopernik to był fajny facet, który zrobił kupę dobrych rzeczy. Zresztą ja nie chcę rozmawiać na ten temat. U nas jest tendencja, by wszystko personifikować. A ja wolałbym mówić o tym, co przy pomocy tego Centrum da się zrobić.

Jednak to Pan wymyślił to Centrum.
Wymyślił je Frank Oppenheimer (brat Roberta), który w 1969 r. w San Francisco stworzył pierwsze eksploratorium na świecie. Mówiąc przewrotnie, powinniśmy więc być wdzięczni towarzyszowi Józefowi Stalinowi i komunizmowi, którzy uwiedli Oppenheimera, oraz senatorowi Josephowi McCarthy'emu, który wyrzucił go z pracy. Kiedy zrehabilitowano Franka Oppenheimera, nie miał on już jednak ochoty, by pracować w tradycyjnych instytucjach naukowych, i na swojej farmie wymyślił eksploratorium. Najważniejsze jest to, że także my w Polsce mamy tego rodzaju centrum nauki.

Jak wpadł Pan na pomysł, by mogło ono powstać także nad Wisłą?
Jako młody naukowiec przeżyłem coś, co bardzo mnie ubodło. Pod koniec lat 70. oprowadzałem po Warszawie amerykańskiego przyjaciela. W pewnym momencie powiedział mi: "Wiesz, Polska to jest fajny kraj. Ale dlaczego u was wszystko wygląda tak, jakby nigdy nie było nowe?". Tymczasem Centrum Nauki "Kopernik" jest nowe pod każdym względem - nowy budynek, nowa architektura, nowi ludzie i nowy pomysł na przyszłość!

Ale w latach 90. stworzył Pan już w Warszawie Piknik Naukowy - to jednodniowa impreza, na którą co roku przychodzi ponad sto tysięcy ludzi. Nie wystarczało to Panu?

Piknik to był krzyk rozpaczy. Podczas pobytu na stypendium w USA w latach 70. widziałem ośrodek Oppenheimera i było mi strasznie żal, że czegoś podobnego prawie nikt z Polski nie zobaczy. Kiedy wróciłem do kraju, próbowałem namawiać różnych wpływowych ludzi, by także u nas zbudować takie centrum nauki. Dotarłem nawet do ówczesnego prezydenta stolicy Jerzego Majewskiego, który miał zastanawiać się nad projektem. Jednak w 1976 r. doszło do protestów robotniczych w Ursusie i sprawa upadła. Po Polskiej rewolucji 1989 r. udało się zrobić najpierw Piknik.

Na Pikniku nie chciał Pan się zatrzymać?
Ale nawet organizacja Pikniku nie była prosta. Kiedy zjawił się z pomysłem Pikniku w TVP, to szefowie tej firmy nie chcieli ze mną rozmawiać i po prostu mnie wyrzucili. Udało się wtedy coś wyjątkowego i szalonego - namówiłem Polskie Radio, by zrobili coś nie do posłuchania, ale na pokaz. Zorganizowaliśmy to, ponieważ prezesem Radia był dziennikarz naukowy Krzysztof Michalski, a szefem Radia Bis Krystyna Kępska-Michalska, którzy mieli ambicję stworzenia z jednego z radiowych kanałów programu naukowego. Jeśli mogę przypisać sobie jakąkolwiek zasługę, to tę, że nie robiłem pikniku z fizyki i nie robiłem go sam. Zaprosiliśmy do współpracy wszystkie nauki: społeczne, archeologię, biologię itd. Poza tym miałem szczęście, że całość koordynował Robert Firmhofer, który ma gigantyczny talent organizacyjny i który teraz jest dyrektorem Centrum Nauki "Kopernik".
Mamy więc ostatecznie polskie eksploratorium, które nie jest gorsze od np. Muzeum Nauki w Londynie.
Nasze jest lepsze! Wykorzystaliśmy po prostu rentę zapóźnienia. Kiedy udało się przekonać polityków i pojawiały się pieniądze, wówczas stworzyliśmy młody i profesjonalny zespół, który to Centrum zbudował. Dziś wiem, że przy wsparciu młodych ludzi można w Polsce osiągnąć wszystko! Do każdej sprawy można znaleźć takich fachowców, że wspólnie moglibyśmy zajść tyłem na Marsa.

Centrum ma zwiedzać pół miliona osób rocznie. Zapewne niektórzy z nich zostaną inżynierami, do czego nie doszłoby bez takiej wizyty. Ale tak na prawdę po co zbudował nam Pan to centrum nauki?
Z paru powodów. W polskich szkołach de facto przestano uczyć - nie ma w nich pracowni naukowych i brakuje też przyzwoitych pomocy szkolnych. Uczy się więc scholastyki. Nauczanie fizyki sprowadzono do idiotycznego rozwiązywania zadań, a przecież powinno się jej uczyć w pracowniach. Gdy nauczyciel ma tylko parę gumek aptekarek, starą butelkę po mleku, garnuszek do gotowania wody i 10 gwoździ, to już może stworzyć pracownię i przeprowadzać doświadczenia.

Ale jego uczniowie nie zaliczyliby testów na koniec szkoły.

Te testy trzeba wyrzucić do kosza. Zbudowaliśmy w Polsce maturę, która tak naprawdę przestaje już być potrzebna. W Ameryce jest już kilkadziesiąt uczelni, które nie wymagają od kandydatów zdanego ich "egzaminu maturalnego", czyli SAT. Amerykańskie uniwersytety tworzą za to własne portale społecznościowe, gdzie poprzez różne facebooki i twittery lepiej niż poprzez świadectwo maturalne poznają swoich przyszłych studentów. Ta rewolucja w edukacji dociera już do Europy i szybciej, niż nam się zdaje, okaże się, że nasz polski system egzaminacyjny jest niepotrzebny.

Chce Pan poprzez centrum nauki wywołać w Polsce rewolucję?

Tak! Uważam, że Centrum to początek rewolucji. Pokazujemy dzieciom eksperymenty. Kiedy zobaczą u nas wahadło Foucault, to bardziej zainteresują się, czym jest ta wielka kula, i będą w domu pytać o to ojca albo Google. Poza tym pokazujemy, że nasze dotychczasowe spojrzenie na świat - notabene którego produktem jest ten chaos polityczny w kraju - jest zupełnie niepotrzebne. Świat się zmienił i musimy na niego patrzeć innymi oczyma. Właśnie te nowe oczy chcemy dać naszym zwiedzającym - uczę się nie po to, bo ktoś mi kazał, ale dlatego, że education is cool. Nauka może być przecież modna, fajna i kolorowa. Czy każde pokolenie musi kazać obcinać te włosy kolejnej generacji?

Ale to znaczny, że młodzież, która odwiedzi Centrum Nauki "Kopernik", będzie miała kłopoty w szkole.

To zmieńmy szkołę! Kiedy w 1954 r. ojciec przywiózł mi z kongresu matematyków w Amsterdamie długopis, po raz kolejny pognano mnie ze szkoły, bo wtedy wszyscy musieli pisać piórem ze stalówką. Nie kryję tego - ja chcę wywołać rewolucję, najpierw w polskiej szkole, a później w nauce. Podczas debaty "Polski" w 2008 r. o tym, kiedy polski naukowiec dostanie Nagrodę Nobla, mówiłem, że stanie się to dopiero wówczas, gdy zmienimy polską szkołę, a nawet przedszkole. Przyszłością Polski są młodzi ludzie. Nie można budować nowoczesnego państwa na węglu, miedzi i iluzji gazu łupkowego. Trzeba ją tworzyć, jakby tych rzeczy miało nie być. To znaczy Polskę należy budować na ludzkich umysłach. Dlatego głównym naszym celem jest przebudowa edukacji.

Podczas uroczystości otwarcia Centrum Nauki "Kopernik" Peter Greenaway przedstawił historię rozwoju światowej nauki, przypominając tylko dwójkę polskich naukowców - oczywiście Mikołaja Kopernika i Marię Skłodowską-Curie. Ten pierwszy mógł jeszcze pracować w Polsce, ale ta druga musiała wyjechać za granicę. Trudno się więc dziwić, że ostatniego Nobla za osiągnięcia naukowe dostaliśmy 99 lat temu.
Wielkich polskich naukowców było więcej, ale artysta ma prawo do własnej wizji. Do wybitnych Polaków, którzy wpłynęli na rozwój światowej nauki, należy przecież zaliczyć również Mieczysława Wolfke (wymyślił holografię), Jana Łukasiewicza (opracował Reverse Polish Notation, co umożliwiło powstanie kalkulatorów naukowych firmy Hewlett-Packard i rewolucję komputerową) i Jana Czochralskiego, który odkrył metodę hodowli kryształów stosowaną do dziś przy produkcji wszystkich półprzewodników na świecie.

Więcej w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub na prasa24.pl

polecane: FLESZ: Wybory do Parlamentu Europejskiego. To musisz wiedzieć.

Wideo

Materiał oryginalny: Prof. Turski: Wspólnie moglibyśmy zajść tyłem na Marsa - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3