Prof. Osiatyński: Przegramy wojnę o dopalacze

Redakcja
Dorosły ma prawo się naćpać. Nieletni - nie, a ktokolwiek mu to ułatwi, popełnia ciężkie przestępstwo
Dorosły ma prawo się naćpać. Nieletni - nie, a ktokolwiek mu to ułatwi, popełnia ciężkie przestępstwo Grzegorz Mehring/Polskapresse
O tym, dlaczego tak trudno wygrać z dopalaczami, z prof. Wiktorem Osiatyńskim, autorem książki "Alkoholizm. Grzech czy choroba?" oraz opartej na własnym doświadczeniu walki z alkoholizmem powieści "Rehab", rozmawia Dariusz Szreter.

Czy jest Pan zaskoczony tym nagłym wysypem doniesień o zatruciach dopalaczami i zgonach po ich zażyciu, z jakim mieliśmy do czynienia w ostatnich dwóch, trzech tygodniach? Wygląda to trochę jak przygotowanie przedpola do akcji rządu, która właśnie nastąpiła.
U nas wszystko odbywa się akcyjnie. Teraz też. Słyszałem oczywiście takie teorie, że to jest zagrywka, żeby przyćmić kongres Palikota. Nie wiem, czy to prawda i mnie to nie interesuje. Mnie chodzi o istotę rzeczy, czyli fakt, że się wreszcie do tego zabierają. A czemu akurat teraz? Powiem tak: lepiej późno, niż żeby ten problem wcale nie zaistniał.

Przez dwa lata nicnierobienia sieć tych sklepów znacznie się rozwinęła i chyba też znacznie wzrosła liczba ich klientów.
W Polsce mamy gospodarkę rynkową, działa prawo popytu i podaży. Jeżeli jest popyt, podaż jest dozwolona, a ktoś traktuje sprzedaż dopalaczy jako biznes, to dlaczego ma tego nie rozwijać? Jakiś młodzieniec z Łodzi ma 120 takich sklepów.

Pańskim zdaniem ważniejsze jest ograniczenie podaży czy popytu?

Kiedy pojawia się jakaś nowa szkodliwa substancja i toruje sobie drogę, należy jej wypowiedzieć wojnę. Wojnę skazaną na niepowodzenie

Do rozwiązywania należy się brać kompleksowo. Popyt ograniczyć powinny działania profilaktyczne, ale obecnie mało one dają. Najskuteczniejsze działania prewencyjne, w postaci wczesnego wykrywania i pomocy, wymagają całkowitej zmiany systemu edukacyjnego, ale do tego nie jesteśmy gotowi. Trzeba się więc do tego wziąć od strony podaży, ale w inny sposób, zmieniając regulacje. Dopalacze są efektem zupełnie bezmyślnego uregulowania sprawy narkotyków, jakie miało miejsce w 2000 r. To była zbrodnia, za którą odpowiedzialność personalną ponosi Barbara Labuda, pośrednio Aleksander Kwaśniewski oraz prawica pod wodzą posła Tadeusza Cymańskiego, która ją w tym wsparła!

Rozumiem, że chodzi Panu o karanie więzieniem "posiadania na własny użytek".
Ta ustawa postawiła po tej samej stronie bariery prawnej handlarza, producenta, dostawcę, który jest kanalią, i który żeruje na ludziach, oraz jego ofiary. W takiej sytuacji, gdy po jednej stronie jest niby porządne społeczeństwo, a po drugiej, na równi, drapieżnicy i ofiary, ta ofiara do nikogo nie może się zwrócić o pomoc, o leczenie - bo jest przestępcą.
Argumentowano wtedy, że w ten sposób będzie łatwiej uderzać w handlarzy.
Ale już po trzech, czterech latach było wiadomo, że to zupełnie nie tak. Wzrost zatrzymań handlarzy wyniósł, o ile dobrze pamiętam, siedem procent. A wzrost zatrzymań użytkowników - tysiąc procent! Wiąże się to z drugim, nie zawsze uświadamianym, aspektem takiego rozwiązania. Największy interes, oczywiście poza handlarzami, ma z niego policja. Na przełomie tysiącleci Polska przeżywała wielką panikę i histerię, niesłusznie zresztą, w związku ze wzrostem przestępczości i nieskutecznością policji.

Na tym wypłynął najpierw sam Lech Kaczyński, a potem Prawo i Sprawiedliwość.
Możliwe. Policja chciała sobie poprawić statystyki wykrywalności. A przestępstwo posiadania narkotyków jest bardzo osobliwym przestępstwem: jest w stu procentach wykrywalne. W przypadku większości przestępstw jest jakaś ofiara, która składa zawiadomienie i wtedy policja szuka sprawcy. Tutaj żadnego przestępstwa nie ma, dopóki się go nie wykryje, czyli złapie kogoś z narkotykiem. Jeśli więc chcemy poprawić sobie statystyki wykrywalności, nic prostszego jak ruszyć w miasto i poszukać narkomanów i uzależnionych. Dopalacze to właśnie nisza, którą stworzyła ta zupełnie bezmyślna ustawa pod patronatem pani Labudy. Chciałbym, żeby to nazwisko się tu znalazło, bo ją osobiście obciążam odpowiedzialnością za ten stan rzeczy. Ona zresztą powiedziała, że jeśli to rozwiązanie okaże się nieskuteczne, to pierwsza podejmie kroki, żeby z tej ustawy się wycofać.

Pewnie nie miała jak, bo wyjechała jako ambasador do Luksemburga.
Gdziekolwiek pojechała, mogła stamtąd przynajmniej napisać list albo wniosek do swojej partii czy kogokolwiek innego. Ta ustawa otworzyła drogę dopalaczom, bo one są legalne. Wprawdzie 15 już zdelegalizowano, ale do tego trzeba określić dokładnie wszystkie składniki danej substancji. Ponieważ to jest wielki biznes, to zawsze się znajdzie jakiś chemik, który podpowie, jak zmienić jeden składnik, dołożyć tam jakiś proszek do prania czy cokolwiek innego. I już mamy do czynienia z inną substancją, która nie podlega zakazowi.

Jak radzą sobie z tym inne państwa? To nie jest tylko problem Polski.
Najsilniej występuje jednak w tych krajach, które - jak Polska - mają najbardziej rygorystyczne przepisy w sprawie użytkowania marihuany i innych narkotyków.
Wydaje się, że z wyjątkiem takich wysp liberalizmu jak Holandia i Czechy polityka Europy czy, szerzej mówiąc, Zachodu jest tu bardzo spójna. Richard Davenport-Hines, autor wydanej i u nas "Historii narkotyków", pisze wręcz o amerykańskiej "kolonizacji kulturowej" w kwestii prawodawstwa antynarkotykowego. A Ameryka, jak wiemy, to prohibicja.
Ależ w USA odchodzi się od tej restrykcyjnej polityki. Nie centralnie, ale stopniowo, poprzez referenda w poszczególnych stanach. W Europie też widać wyraźnie grupę państw, które politykę w tej kwestii opierają na pragmatyce i mają mniej restrykcyjne ustawodawstwo, jak na przykład Niemcy, Szwajcaria, Wielka Brytania. My natomiast należymy do tej drugiej grupy, gdzie górę biorą wpływy katolickie czy - szerzej - moralizatorskie, i gdzie próbuje się urządzić świat doskonały. A to, jak wiadomo, nigdy nie jest możliwe i z reguły prowadzi do gorszych konsekwencji.

Jednym słowem, jest Pan za tym, żeby zalegalizować marihuanę?
Cała afera wokół dopalaczy jest jednym wielkim argumentem na rzecz legalizacji marihuany. Z tym zastrzeżeniem, że obrót nią powinien być ściśle regulowany. Są przecież takie produkty, których produkcja i obrót są legalne, ale bardzo silnie regulowane: leki, trucizny, broń. Tu trzeba dokładnie przemyśleć i potem kontrolować każdy szczegół. Produkować ją powinny firmy farmaceutyczne tak, żeby było dokładnie wiadomo, co to jest. Żadnej reklamy, sprzedaż tylko osobom pełnoletnim.

Rozmawiał Dariusz Szreter

Wiecej znajdziesz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kosma

"i ofiary, ta ofiara do nikogo nie może się zwrócić o pomoc, o leczenie" ale chyba nie leczenie z marihuany... Paliłem przez całe LO i Polibudę, od dwóch lat nie palę gdyż urodził mi się syn i jemu poświęcam każdą wolną chwilę. Po 9 latach palenia... nie miałem specjalnie problemu z zaprzestaniem...

A
Al Bundy

Zgodnie z teoria Darwina najglupsi wygina i bedzie OK. Tego i tak wyplenic sie nie da wiec po co walczyc. Madremu to nie szkodzi, a idiotow bedzie mniej. Bratko to madry gosc, jesli ktos bierze cos na czym jest napisane ze nie jest do spozycia to tak samo jak by sie kreta najadl, dlatego narkomani to debile. Dac im kreta bedzie taniej.

n
nołnejm

Gratuluje wam ignorancji

Melanż; ten śmieszny żart ze schizofrenią i rakotwórczością zostaw dla siebie bo jeszcze ktoś Ci uwierzy na słowo i już powstanie nowa propagandowa sieć ;)

A
Anna

Trzeba dojsc do prawdy, skad mlodziez ma takie pieniadze na dopalacze? Czy my podatnicy mamy obowiazek placic za leczenie takich ''debili wg. p BRATKO''?Niech sie truja,ale na wlasny koszt.

W
Widukind

Pozostaje pytanie : kto zezwolił 2 lata temu zalegalizować tzw. dopalacze ? I wszystko będzie jasne. Lecz , jak sądzę , nigdy nazwisk i przynależności się nie dowiemy- do w grę wchodzą za duże pieniądze.

J
Jacek

W sejmie tak ochoczo ruszyli do walki z dopalaczami, bo parlamentarzyści używają innych dopalaczy, takich głównie jak alkohol, co widać podczas obrad i na co wskazują ich wypowiedzi w mediach ;D

p
polo

Ktoś komuś nadepnął na odcisk i dostał po głowie. Może nie chciał płacić haraczu?
Ja też podejrzewam, że chodzi o zalegalizowanie sprzedaży "marihy".

G
GAMA

Z przedstawionego zdjęcia nie wynika jakoby pan prof. Osiatyński był już wyleczony. Raczej odwrotnie.
Joko człowiek naznaczony alkoholizmem, powinien wiedzieć, że alkoholikiem, podobnie jak narkomanem człowiek sie rodzi. Jeżeli tylko zacznie, to później ciężko mu nie pić (zażywać narkotyków). Inni mogą pić, używać narkotyki, a nastepnie przerwać. Alkoholik czy narkoman jest uzależniony do końca życia.
Dlatego nie powinno się pozwolić na legalizację marihuany, ponieważ to jest droga do uzaleznienia społeczeństwa od mafii narkotykowej.
A może o to idzie?

R
Rapiejko Bonawentura

Trzeba się oprzeć na sprawdzonych Wzorcach Np CHIN im się udało/ to oczywiście żart/...a tak nprawdę to jedyna słuszna wypowiedź to była wpowiedź Prof Ćwiąkalskiego...i nikt cwaniakom i lumpom nic nie musi udawadniać w sytuacji ewidentnego przestępstwa...chyba sąd nie zamierza przepraszać Króla Dopalaczy nota bene Lumpa i Cwaniaka...to jakaś Paranoja PAŃSTWO się PROCESUJE z LUMPEM /niemal na kolanach/

M
Melanż

Kilka lat temu brytyjska gazeta "The Independent" *przeprosiła swoich czytelników* za to, że przez szereg lat prowadziła akcję na rzecz legalizacji marihuany (po angielsku: cannabis),ponieważ w międzyczasie okazało się, że marihuana nieraz wywołuje

NIEODWRACALNĄ SCHIZOFRENIĘ

u młodych ludzi już po pierwszej dawce. Takich przypadków w samej Wielkiej Brytanii jest już 90 000. Poza tym marihuana jest o wiele bardziej rakotwórcza niż tytoń!

Czy Osiatyński wie, co to jest mieć schizofrenika w rodzinie? Szkoda, że nie zna angielskiego na tyle, żeby czytać fachową prasę medyczną.

p
polo

znalazł nowych winnych. Okazuje się, że największą odpowiedzialność ponoszą: Kwaśniewski, Labuda, ś.p L. Kaczyński i oczywiście …….. wpływ kościoła. O dopuszczeniu na rynek dopalaczy przez PO i Donalda Tuska - ani słowa.
Panie profesorze, proponuję jeszcze jeden odwyk. Nie udało się za pierwszym razem, może warto powtórzyć.

Dodaj ogłoszenie