18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Prof. Michał Kleiber, czyli koło ratunkowe polskiej polityki

Dorota Kowalska
Prof. Michał Kleiber
Prof. Michał Kleiber Fot. WOJCIECH BARCZYNSKI / POLSKAPRESSE
Trudno o nim usłyszeć złe słowo. Charakteryzowany jest krótko: spokojny profesjonalista z dużym dystansem do siebie i świata. I choć sam prof. Kleiber mówi, że polityki nie lubi, to politycy chętnie widzieliby go w swojej drużynie - pisze Dorota Kowalska.

Na kłopoty… Kleiber - można by rzec, parafrazując tytuł znanego w latach 90. serialu o perypetiach prywatnego detektywa Bednarskiego.

Detektyw Bednarski, działając w latach 1932-1939 na terenie Wolnego Miasta Gdańska, podejmował się rozwikłania najtrudniejszych zagadek kryminalnych. Profesor Michał Kleiber z kryminalistyką niewiele ma wspólnego, za to z całą pewnością bywa kołem ratunkowym dla polityków, tak z lewej, jak z prawej strony sceny politycznej. Tym razem po prof. Kleibera sięgnął Janusz Palikot. Profesor, prezes Polskiej Akademii Nauk, miałby stanąć na czele przejściowego rządu tworzonego przez Ruch Palikota, Solidarną Polskę - przynajmniej tak donosiły kilka dni temu media. Sam zainteresowany stanowczo temu zaprzeczył, umieścił nawet oświadczenie na swojej stronie internetowej. "W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami o działaniach opozycji parlamentarnej, mających na celu próbę powołania tzw. rządu fachowców ze mną na stanowisku premiera, oświadczam dobitnie, że z nikim nie prowadziłem, nie prowadzę i nie zamierzam prowadzić żadnych rozmów na ten temat" - pisze profesor, ale w świat i tak poszło, że oto prezes PAN mógłby zostać premierem.

- To dla mnie kłopotliwa sytuacja. Wszyscy wiedzą, że w działalności publicznej jestem apolityczny. Ale w środowisku naukowym taki news to dyskomfort, naukowcy trzymają się od polityki z daleka, więc to oświadczenie było koniecznością - tłumaczy prof. Kleiber. Z drugiej strony, przyznaje, jest tylko człowiekiem i skłamałby, mówiąc, że takie deklaracje nie dają satysfakcji, bo świadczą przecież o tym, że jego wiedza i profesjonalizm są przez innych cenione. Co ciekawe, a w Polsce bardzo rzadkie, cenione przez polityków zarówno lewicy, jak i prawicy.

- Gdyby cały świat składał się z takich Michałów Kleiberów, nie byłoby partii politycznych - ocenia Paweł Kowal, polityk PJN. - To człowiek, który ma amerykańskie podejście do polityki. Nie ocenia ludzi przez pryzmat ich poglądów politycznych, ale przez to, ile mogą wnieść do konkretnej sprawy. Jest bardzo otwarty na poznawanie innych. Ma też w sobie taki etos polskiego inteligenta. Uważa, że z faktu, iż jest świetnie wykształcony, że tyle osiągnął w życiu, wynika pewien obowiązek wobec państwa - tłumaczy poseł Kowal.

Bo rzeczywiście, prof. Kleiber życiorys ma bardzo bogaty. Ukończył studia na Wydziale Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej oraz Wydziale Matematyki, Mechaniki i Informatyki Uniwersytetu Warszawskiego, jest autorem blisko 250 publikacji naukowych i siedmiu książek poświęconych zastosowaniom nowoczesnych metod komputerowych w badaniach naukowych, technice i medycynie.

Pracował na niemieckich uniwersytetach w Stuttgarcie, Hanowerze i Darmstadt, był profesorem wizytującym na Uniwersytecie Kalifornijskim, potem na Uniwersytecie w Tokio.

Przewodniczył Radzie Dyrektorów Placówek Naukowych PAN, był członkiem Centralnej Komisji ds. Stopni Naukowych i Tytułu Naukowego. W latach 1998-2001 reprezentował Polskę w Radzie Gubernatorów Wspólnego Centrum Badawczego Unii Europejskiej. W 2005 r. powołano go na stanowisko prezesa European Materials Forum.
W polityce pojawił się w 2001 r. Został ministrem nauki i szkolnictwa wyższego, a od 2 maja 2004 r. - ministrem nauki i informatyzacji oraz przewodniczącym Komitetu Badań Naukowych w rządach Leszka Millera oraz Marka Belki.

- Zanim utworzyliśmy rząd, ustaliliśmy jego konstrukcję i pod tę konstrukcję dobieraliśmy ludzi - opowiada Krzysztof Janik, były szef MSWiA w rządzie Leszka Millera. - Profesor Kleiber był sporej klasy profesjonalistą, jeśli chodzi o internet, informatykę, a czasy były takie, że kiedy wszedłem do swojego gabinetu, nie było w nim komputera. Trzeba było wszystko kupować - tłumaczy Janik.

- Ktoś taki jak prof. Kleiber był prawdziwym skarbem. Obyty, biegle władający językiem angielskim, a przy tym niesłychanie sympatyczny. Zdystansowany do siebie i innych, można z nim było pożartować na każdy temat - charakteryzuje prof. Kleibera Krzysztof Janik. Profesora lubili chyba wszyscy członkowie rządu, w każdym razie trudno znaleźć wśród nich kogoś, kto byłby jego wrogiem. - Profesjonalny, dobrze zorganizowany. W ostatnim czasie razem zaangażowaliśmy się w projekt edukowania osób starszych w posługiwaniu się komputerem i internetem. Bardzo sympatyczny rozmówca - ocenia senator Włodzimierz Cimoszewicz, w rządzie Leszka Millera minister spraw zagranicznych.

Sam prof. Kleiber mówi, że polityka mu się nie podoba, często jest nieuczciwa intelektualnie, zdominowana przez partyjność. - Mam jednak misję apolitycznego obywatela niestroniącego od doradzania - tłumaczy.

Po lewicy przyszedł czas na prawicę, bo prof. Kleiber był od 2006 r. doradcą społecznym prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. kontaktów z nauką. Mówiło się, że profesor poznał Lecha Kaczyńskiego przez swoją żonę, lekkoatletkę, płotkarkę Teresę Sukniewicz-Kleiber, która przyjaźniła się z Marią Kaczyńską.

- Było inaczej. To ja wymyśliłem Centrum Nauki "Kopernik" i park technologiczny na Siekierach. Pamiętam, że zadzwoniłem do Lecha Kaczyńskiego, wtedy prezydenta Warszawy. Chciałem z nim porozmawiać, podzielić się swoim pomysłem. Byłem wtedy członkiem lewicowego rządu, więc nie wiedziałem, jak Lech Kaczyński zareaguje. Spotkaliśmy się, a z czasem zbliżyliśmy się z panem prezydentem - tłumaczy prof. Kleiber.

- Potem, kiedy Lech Kaczyński został prezydentem RP, zadzwonił do mnie i zaproponował doradztwo. W końcu poznały się nasze żony i zaprzyjaźniły - dodaje profesor. Elżbieta Jakubiak wspomina, że to była taka domowa przyjaźń. Panie często wychodziły razem na różne kulturalne premiery, wiele ze sobą rozmawiały. - Rzeczywiście wyglądało tak, jakby znały się latami, choć ta przyjaźń nie była tak długa - przyznaje prof. Kleiber.

I może tu warto zatrzymać się przy żonie profesora. Jak mówi nam jeden z rozmówców, Teresa Sukniewicz-Kleiber to legenda polskiej lekkoatletyki przynajmniej z dwóch powodów: wyników sportowych i niebywałej urody.

- Najpiękniejsza kobieta w teamie, a przy tym niebywały charakter, bardzo dominujący - opowiada. - Michał bardzo ją szanuje, liczy z jej zdaniem, jest na jej punkcie trochę szalony - dodaje ze śmiechem.

Sam też wzbudza pozytywne emocje. - Zawsze, kiedy się z nim spotykam, mówię, że wygląda niezwykle młodo i atrakcyjnie - przyznaje Elżbieta Jakubiak. I dodaje, że profesor ma kontakty we wszystkich środowiskach, bo nie angażuje się politycznie, a państwowo.

- Bardzo spokojny, komunikatywny, ma dystans do siebie i innych, no i odbiera telefony - dodaje z uśmiechem.
Mówiąc szczerze, trudno znaleźć osobę, która powiedziałaby o profesorze coś złego: żadnych plotek, skandali. - Moje wady? - zastanawia się Kleiber. - Jedna to pracoholizm, zaniedbuję obowiązki domowe. Nie potrafię się wieczorem oderwać myślowo od tego, co robiłem w ciągu dnia, w pracy. Próbowałem z tym walczyć, ale na razie bez skutku. Kolejna sprawa: mam wiele obowiązków, bardzo zróżnicowanych, od szczegółowych do ogólnych. I mam kłopot z przestawieniem się z jednego trybu na drugi - wylicza profesor. Może chociaż się spóźnia? Przeczący ruch głową. Nie lubi spóźnialskich. Prowadzi niezdrowy tryb życia? W młodości trenował tenis, był mistrzem Polski w drużynie Legii Warszawa. Więc ma naturalną potrzebę ruchu, uprawia sport przynajmniej pięć razy w tygodniu: gra w tenisa, dwa tygodnie w roku spędza na nartach, pływa raz w tygodniu, biega, jeździ na rowerze.

Jego pasją jest muzyka, ale muzyka osadzona w kontekście. Kiedy jest w Polsce, słucha Chopina, w Stanach puszcza w samochodzie muzykę country, w Paryżu - Edith Piaf, w Niemczech - ludowe piosenki niemieckie.

Profesora Kleibera cenią nie tylko politycy, 3 lipca 2012 r. w rezydencji ambasadora Japonii w Polsce odbyła się ceremonia, podczas której otrzymał Order Wschodzącego Słońca, Złotą i Srebrną Gwiazdę za zasługi dla współpracy naukowo-technicznej między Japonią a Polską. Politechnika Lubelska, Politechnika Krakowska, Politechnika Śląska, wreszcie Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy przyznały mu tytuły doctora honoris causa. Takie same wyróżnienia nadały mu również uczelnie w Mons i Darmstadt oraz Polski Uniwersytet na Obczyźnie w Londynie. Prof. Kleiber jest laureatem medalu Calos Cagatos przyznawanego przez "Echo Krakowa", Uniwersytet Jagielloński i Polski Komitet Olimpijski sportowcom osiągającym sukcesy zawodowe po zakończeniu kariery.

I może dobrze, że profesor nie angażuje się w działalność żadnej partii. Życie pokazało, że nawet największe naukowe i medyczne sławy tracą swój blask, kiedy stają na pierwszej linii politycznego frontu.

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
michasia
witam,
denerwuje mnie że wszystkie dobre stanowiska obsadzają mężczyżni. Skończyłam studia i nie moge znależć pracy, zostają przyjęci mężczyżni nie ja mimo ze mam lepsze kwalifikacje. Proponuje mi sie jedynie staż z PUP za 800zł bez gwarancji zatrudnienia. Nie raz otrzymywałam propozycje dostaniesz prace jak przyjdziesz po 15.00 od Pana Dyrektora w wiadomym celu...Albo gapi sie i insynuuje żeby mu posmarować. DLACZEGO nie ma zadnej komisji śledzczej co by udawała tajemniczych szukajacych pracy tak jak sa tajemniczy klienci.i wychwytuwali by nie uczciwych pracodawców i rekruterów??????dlaczego to mężczyżni maja lepsze pensje, narzucają warunki, ja tez chce mieć duże pieniądze! Tak chce utrzymywac rodzine, przychodzic do domu i oglądac telewizje a mąż niech chowa dzieci, pierze gotuje sprząta i płaszczy się przedemną i stroji dla mnie żebym przypadkiem nie znalazła sobie kochanka. Jakież życie byłoby piękne! 8 godzin w pracy przy biureczku, sekretarz kawke robi, jeżdże na konferencje, szkolenia nie przejmuję sie urlopami na dzieci bo chorują niczym bo o wszystkim mysli mąż i sie martwi bo synek czapki nie wziął do szkoły, a w domu obiadek pod nos, potem mam emeryturke i wszyscy wokół mnie skaczą. DLACZEGO my kobiety na to pozwalamy?! Koniec z zabawkami typu laleczki dla dziewczynek, samochodziki dla chłopców, bedzie odwrotnie niech faceci poczują co to bycie gorszym! Kto jest za niech komentuje
l
lennox
i wycwanionych karierowiczów. Dlatego w stosownym czasie stawiam obywatelski wniosek. Równocześnie uznając, że jest bardzo celowy i wszystkim zrozumiały.

Primo:
Osoba prof. Kleiber, tudzież wszyscy inni typowi intelektualiści i naukowcy, winni na razie pozostać na katedrze PAN. Na tak długo jak zechcą! Zrozumiałe, że oczywiście tylko do takiego czasu do kiedy mają stosowne wyniki naukowe

Secundo:
W „katedrze” URM potrzebny jest jednak mąż stanu. Jednocześnie wzbogacony genami i charakterem z rodzaju gen. Piłsudskiego

Uzasadnienie wniosku:

Primo:
Aparat urzędniczy - globalnie w całości - mając w URM ww. rodzaju CEO, zrozumie natychmiast tą podstawową zasadę zawodu urzędnika. Którą przecież jest stała, uczciwa i rzetelna służba ojczyźnie. Jednak ojczyzna to nie jest wyłącznie obrona żywych interesów własnych czy partyjnych mocodawców. Bo ojczyzną są miliony innych osób. Więc takich osób, które płacąc podatki, utrzymują ich samych i ich rodziny

Secundo:
PiS ma już jednego wytrawnego intelektualistę, a jednocześnie i sprawdzonego polityka. Którym bez wątpienia jest dr Jarosław Kaczyński. Zarazem takiego polityka, którego wyśmienicie znają europejscy i amerykańscy politycy, tudzież i standardowi obywatele. Czyli to już całkowicie wystarczy! Albowiem żaden drugi intelektualista - proszę nie mylić z osobą inteligentną - nie jest potrzebny do pomocy temu pierwszemu.

Przecież stanowisko premiera i nagromadzona w URM warownia urzędników PO, to nie jest jakiś tam Pen Club. To nie jest też żadna praca w atmosferze zapaszku cygara Cohiba Behike przy Latte Macchiato. Owszem, taki Pen Club był potrzebny w PRL-u. Chociażby i po to, aby nie uwstecznić się do czasów Mieszka I-go.

Jednak w obecnym czasie do pomocy dr Jarosławowi Kaczyńskiemu w URM są potrzebni inteligentni i wyćwiczeni życiem bystrzaki. Czyli osoby z rodzaju takich osobników, które zrozumieją w lot, a nie po latach ex post, że mają przed sobą cwaniaka lub odrestaurowanego i przebudzonego śpiocha. A który przyfrunął do nich znikąd, ot choćby z kuszącym numerem i stanem konta na Cyprus & Cayman Islands. Albo przybył też może w charakterze „przyjaciela” do ostatniej minuty tchnienia. Przecież puczów i „przyjaciół” w PiS już trochę było!

Już kiedyś ktoś powiedział: Panowie nie wchodźcie do tej samej wody! Również i moim skromnym zdaniem; wchodzicie panowie w recydywę! Nie znam osoby Adam Hofman, ale jestem przekonany, że mówi identycznie. Koledzy... no, jeszcze poszukajmy! Czyli jednego inteligentnego bystrzaka do pomocy prezesowi już macie, oczywiście tego widocznego pozytywnie w mediach. Więc, dokooptujcie następnych! Wówczas wygracie w całości, a nie połowicznie! Pozdrowienia, i bardzo miłe!

* Mały przykład jak typowy intelektualista radzi sobie w wielkiej polityce: www.polskatimes.pl/artykul/642921,gowin-nurtuje-mnie-pytanie-dlaczego-marcin-p-przebywa-na,id,t.html
J
Józef Brzozowski
Zaufanie spada nie tylko do partii rządzącej, zaufanie spada w ogóle do systemu partyjnego. Głosowanie na jakąś partię tylko dla tego, by inna nie rządziła jest chore. Wybieranie mniejszego zła jest chore.
Wyborcy, którzy nie idą na wybory bo nie mają na kogo głosować nie postępują po obywatelsku, ci którzy idą i oddają głos nie ważny (jak niżej podpisany) też.

Jaka najmniejsza frekwencja w wyborach do władzy ustawodawczej może pokazać brak zaufania społecznego?

Uważam, że gdy frekwencja jest poniżej 50proc. uprawnionych do głosowania, to takie wybory czy referendum powinny być nie ważne.

Gdyby prof. Michał Kleiber, mógł stworzyć rząd niezależny od towarzyszy partyjnych, czyli gdyby Władza Wykonawcza była niezależna od Władzy Ustawodawczej, a zależna od wyborców, to taki szef rządu zyskałby większe poparcie społeczne. Szef rządu byłby odporny na kliki partyjne, stanowiska byłyby dla fachowców, nie miernych ale wiernych towarzyszy.

Ale dopóki jest totalitaryzm partyjny, dopóty ten marazm będzie trwał, i żadne etykietki zastępcze nie przywrócą mego zaufania.

Świadomy (mam nadzieję) obywatel, nie schowany za krzakiem:
Józef Brzozowski Żory.
A
Antynazista
A rządząca koalicja Amber Gold i KRUSu tak łatwo nie da się odpędzić od koryta. " My albo Kaczyński" - i ten straszak działa nadal. Tak POPiS z kułakami do spółki, zarządza w najlepsze krajem od siedmiu lat :/
p
powiedzcie Lemingom
Rojanin Adamowicz musi odejsc. Niech sobie ciągnie z kumplami samoloty Amber Banków.
w
wyslij smsa
z bramki
Z
Zorro
Prof. Kleiber rządził polską nauką przez lat 4 i jest w niej bardzo wpływową osobą od lat kilkunastu. Skutek opłakany. Palikot potrzebuje Kleibera tylko do tego, by zaistnieć w mediach i dać prztyczka Tuskowi. Dziwię się, że p. redaktor ani pierwszego, ani drugiego faktu nie spostrzegł.
k
kb
Funfundzwanzig Professoren - Vaterland, Du bist verloren (niem.) Czy nawet najlepszy profesor, fachowiec techniczno-informatyczny gwarantuje rozwoj gospodarczy? A tego nam trzeba.
c
cezar
Zostawmy tę rządzącą nami hołotę. Niech się zadziobią na śmierć. Niech swoje rozgrabią. Niech zrobią tak by w przyszłości nazwiska można było wymawiać jedynie ich pierwszą literą.
Bo mimo polityki pokoju w końcu dojdzie do rewolucji, czy kontrrewolucji. W końcu pęknie dmuchany balon pseudo-demokracji. Spalimy komitety, spalimy ich wille, spalimy skurw...synów.
To nasza jedyna szansa.
Dodaj ogłoszenie