Prof. Kolarska- Bobińska: Polski rząd powinien ogłosić, kiedy zamierzamy przyjąć euro

Redakcja
WOJCIECH GADOMSKI / POLSKAPRESSE
- Ja nadzieję na bliższą integrację europejską pokładam w projektach sektorowych. Uważam, że nie jest konieczna zmiana traktatu. Unii Europejskiej najbardziej potrzebne jest wypełnianie tych zobowiązań, które już zostały podjęte, przestrzeganie ustanowionych praw. A to bardzo szwankuje - mówi prof. Lena Kolarska-Bobińska w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Czy budowa federacji europejskiej to jedyny dziś sposób na wyjście UE z kryzysu?
Unia na pewno musi wykonać krok do przodu. W sytuacji, kiedy nad Europą zawisła czarna chmura, trzeba szukać rozwiązań pozwalających spod niej uciec. Dlatego właśnie pojawiają się pomysły budowania federacji, mówi się zresztą o nich od dłuższego czasu. To właśnie przykład myślenia, że coś trzeba zmienić. Wcześniej zresztą w tym kierunku szły propozycje poprawy zarządzania gospodarczego w UE, w tym "sześciopak". Dotychczasowe działania nie przynosiły jednak oczekiwanego efektu. Przede wszystkim dlatego, że sytuacja stawała się coraz poważniejsza, coraz trudniejsza i dotychczasowe propozycje okazywały się niewystarczające. Dlatego teraz w Unii szuka się rozwiązań, które byłyby skuteczne w perspektywie krótkofalowej, ale także w średnio- i długofalowej. Takich, które pozwoliłyby uspokoić rynki finansowe oraz opinię publiczną. Pomysły federacyjne mają temu służyć. Ich rolą jest dać gwarancję, że Unia się nie rozpadnie. Federalizm ma być sygnałem temu służącym, ma przekonać wszystkich, że chcemy silnej Europy.

Tyle że federalizm to bardzo mocny termin, który oznacza ograniczenie suwerenności krajów europejskich. Czy to właściwy kierunek działania? Należy iść w tę stronę tylko po to, żeby uspokoić rynki finansowe?
Ale przecież nikt nie mówi o tym, że państwa mają się zrzekać własnej suwerenności na rzecz Brukseli. Takich pomysłów nie ma.

Czytaj także: Kryzys trzeba zaatakować z bazooki

To jak rozumieć termin "federacja"?
Jako formę wzmocnienia zarządzania gospodarczego Unią. Nie mam poczucia, żeby ktoś w ogóle myślał o tym, aby zamieniać UE w jakąś formę superpaństwa. Przecież szefowie poszczególnych rządów są przytomnymi politykami i wiedzą, że nie będzie społecznej zgody na takie posunięcia. Zgoda może być tylko na wzmocnienie poszczególnych elementów zarządzania Unią. Teraz właśnie trwa dyskusja, w jaki sposób można ją wzmocnić. Następuje niejako powrót do debaty, która miała miejsce przed przyjęciem traktatu lizbońskiego. Tamten dokument, który miał dokonać niemal kopernikańskiego przewrotu w sposobie zarządzania UE, okazał się jednak niewystarczający, nie uchronił nas przed problemami, z jakimi teraz mamy do czynienia. Dyskusja o federalizmie jest tylko jednym z kierunków rozważań o tym, jaki kształt integracja europejska powinna przyjąć. Najważniejsze, że debata o tym, jak Unia powinna wyglądać w przyszłości, wreszcie nabrała tempa, wyraźnie się ożywiła. Jej elementem było wystąpienie ministra Sikorskiego w Berlinie - i odgłos, jaki wywołało, najlepiej dowodzi, że było wygłoszone we właściwym momencie. Podobne dyskusje od dawna są prowadzone w Parlamencie Europejskim. Od dwóch lat działa w nim grupa Spinelli, która opowiada się za przyspieszeniem procesów federalistycznych na kontynencie. Choć taki ton dyskusji do tej pory słychać było tylko w europarlamencie i w Komisji Europejskiej. Natomiast państwa koncentrowały się na obronie interesów narodowych - i myśląc tymi kategoriami, rozwadniały niektóre pomysły, które rzucali eurodeputowani. Dlatego poparcie ministra Sikorskiego dla niektórych rozwiązań federalistycznych było takim szokiem - wcześniej członkowie rządów narodowych takim językiem nie mówili.

Czytaj także: Moody's rozważa obniżenie ratingu długu aż 87 europejskich banków, w tym PKO BP

Najgłośniej federalistyczne hasła zgłasza Francja. Jak w ogóle wyglądałaby federacja europejska, gdyby rzeczywiście powstała?
Na razie nie ma precyzyjnych pomysłów. Gdy Nicolas Sarkozy czy Angela Merkel mówią o zmianach traktatowych, to chodzi im przede wszystkim o wzmacnianie podstawowego filaru integracji europejskiej: gospodarki. Chcą dać wyraźny sygnał agencjom ratingowym, inwestorom, ale też społeczeństwom, że Unii zależy na stabilności i dalszym rozwoju. Wymaga on wprawdzie zacieśnienia współpracy, ale tylko w dziedzinie gospodarki.
Zapytam odwrotnie: czy przypadkiem wszystkie zapowiedzi federalizacji Unii Europejskiej nie są jedynie deklaracjami, które mają za zadanie ustabilizować sytuację? A gdy kryzys minie, one znikną z agendy - i wrócą dopiero przy następnym kryzysie?
Nie, takie rozwiązanie nie wchodzi w grę. Podobne rozwiązania od dawna są dyskutowane w europarlamencie, przecież w ubiegłym roku trwała poważna dyskusja o tym, czy nie należałoby wprowadzić ponadnarodowej listy w głosowaniu do Parlamentu Europejskiego. Ten pomysł wprawdzie przepadł, gdyż uznano, że nie ma sensu go forsować - ale bez dwóch zdań jest on dobrym przykładem europejskiego sposobu myślenia w Brukseli.

Czytaj także: Grecja, Włochy, kolejne będą Hiszpania i Francja? Reuters: Kryzys w strefie euro może się rozszerzyć

W głosowaniu w europarlamencie pomysł wyborczych list ponadnarodowych przepadł głównie głosami Europejskiej Partii Ludowej, do której należy PO. A teraz Radosław Sikorski, wiceprzewodniczący tej partii, wrócił do niego podczas swego wystąpienia w Berlinie.
Owszem, Europejska Partia Ludowa odsunęła ten pomysł, ale nie znaczy to, że odrzuciła go na zawsze. Takie pomysły zawsze realizuje się krok po kroku, trochę na zasadzie "kropla drąży skałę". Nawet gdy za pierwszym podejściem jest on odrzucany, to cały czas w tyle głowy o nim się pamięta - i można się spodziewać, że za jakiś czas powróci. Zresztą nikt nie spodziewa się, że zmiana systemu wyborczego pozwoli rozwiązać problem. Traktuję to bardziej jako przykład myślenia o tym, że próby wzmocnienia integracji europejskiej podejmowane były od dawna. Innym przykładem takiego myślenia są działania podejmowane w sektorze energetycznym, gdzie mamy coraz więcej projektów transnarodowych. Ja nadzieję na bliższą integrację europejską pokładam właśnie w takich projektach sektorowych. Uważam, że nie jest konieczna zmiana traktatu. Unii Europejskiej najbardziej potrzebne jest wypełnianie tych zobowiązań, które już zostały podjęte, przestrzeganie ustanowionych praw. A to bardzo szwankuje. Jeśli mówi się o zmianie traktatu, musimy być na to gotowi. I myśleć, jak nie dopuścić do obudowania się murem zamykającej się strefy euro.

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
docent

Niby polski naukowiec, to dlaczego pani Kolarskiej-Bobińskiej Leny nie ma w bazie "Nauka Polska"?
Czyżby była takim samym naukowcem jak nijaki Władysław Bartoszewski nazywany profesorem w "poprawnych mediach"?

c
coś tam , ktoś tam

Jeszcze jedna obłąkana ,, brukselka ,, ???

j
jjj

Rząd Tusia powinien ogłosić, kiedy wychodzimy z unii. Im szybciej, tym lepiej.

s
sceptyk

Miejmy nadzieję, że EURO samo się zlikwiduje wcześniej

p
podpis

Rozumiem, że imię Lena ta pani zawdzięcza towarzyszowi Leninowi, więc pewne bolszewickie nawyki wyssała z mlekiem matki. To wiele wyjaśnia. Jeden wódz, jedna rzesza, jedno euro!

c
cezar

Niemcy obawiają się, że skup długów eurostrefy przez EBC spowoduje wysoką inflację, głębokie przeszacowanie niemieckich aktywów i przerzucenie kosztów kryzysu zadłużenia na Niemcy. Dług samych Włoch sięga 1,9 bln euro. - To, co proponuje premier, a wcześniej proponował minister spraw zagranicznych Sikorski, to lekko przypudrowane pomysły niemieckie. To Niemcom zależy na wprowadzeniu powszechnych oszczędności i cięć budżetowych, uzyskaniu wglądu w budżety narodowe, wspólnej polityce w zakresie podatku CIT oraz na tym, by wszyscy złożyli się na spłatę długów eurostrefy.

m
marcinescu

publicznosc poprzez brak informacji ze ta pani jest funkcjonariuszka rzadzacej partii i wystepuje tutaj jako propagandzistka a nie naukowiec ? Co sugeruje brak pelnej informacji o niej!!!
Rozmawiajmy ale uczciwie bez tandetnej propagandy i polprawd !!!!!

d
dziemba

Euro upada i tylko ślepi (lub niechcący widzieć) tego nie widzą a pani Bobińska deklaruje chęć wstapienia do strefy Euro. Komunizm upadał a wtedy Urban zadeklarował chęc wstapienia do PZPR. To taki wspólny syndrom dla tych państwa: zamknijmy oczy i wskakujmy do basenu chociaz tam wody coraz mniej.

G
Gość

Pani chyba sie od tego luksusu we łbie pomerdało! Widziała, co się dzieje ze Słowacją?! Mają stan wyjatkowy, ciekawe dlaczego? Tak im dobrze? Muszą oddawać cześc swojego skromnego budżetu na rzecz bogatej Grecji! Proszę nieco ograniczyć swą wielką miłośc do IV RZESZY!

g
gg

popłynęliśmy już dziś;-)

j
ja

powinien odbyć sie plebiscyt w tej sprawi, czy polacy chcą płacić 2euroczyli około 8 złotych za chleb....
z resztą po co nam to ełro skoro jak wejdziemy do strefy to po pół roku bedzieby błagać o wsparcie jak grecja włochy czy hiszpania teraz!!

Dodaj ogłoszenie