Prof. Kik: Jeszcze nie czas na zdjęcie krzyża

Redakcja
Bogaty Kościół w biednym państwie to anomalia - mówi politolog Kazimierz Kik w rozmowie z Katarzyną Żyszkiewicz.

Zastanawia mnie, czy gdyby Jan Paweł II żył, Janusz Palikot miałby szanse na tak duże poparcie w wyborach?
Prawdopodobnie nie. Gdy żył Jan Paweł II, Polacy byli pod bardzo dużym wpływem myśli, słów i samej osoby papieża. Nie sądzę więc, że w tamtych czasach poparcie mogły zyskać koncepcje jakiejkolwiek krytyki pod adresem Kościoła. Mówię oczywiście o części Polaków. Nie byłoby przestrzeni publicznej dla tego typu pomysłów. Ale przypomnijmy sobie, że tamten okres i sam Jan Paweł II to był ewenement w skali historii Polski. Tak było raz i więcej się nie powtórzy. Nie jest to więc typowy przykład dla Polaków.

Debacie publicznej ton nadaje Palikot

A czy doszłoby do tego, co miało miejsce rok temu pod Pałacem Prezydenckim? Czy Polacy mieliby odwagę w tak gwałtowny sposób manifestować swoją wiarę?
Myślę, że Jan Paweł II był ważnym moderatorem myśli i uczuć Polaków i potrafił je kierować w sposób racjonalny. Czyli wszystkie ekstremalne przejawy działań katolików raczej by tonował. Przypomnijmy sobie, że gdy Karol Wojtyła został papieżem, był zdecydowanie przeciwny systemowi socjalistycznemu. A równocześnie zdawał sobie sprawę, że tylko drogą współpracy można osiągnąć kompromisy i porozumienia.

Niewątpliwie wydarzenia sprzed roku osłabiły Kościół w Polsce. Czy jednocześnie stały się one podwalinami dla obecnej popularności poglądów głoszonych przez Palikota?
Polska bez papieża to Polska radykalnych odruchów w Kościele i wokół Kościoła. Obecnie nie ma w polskim Kościele autorytetu, który mógłby utrzymać nastroje, działania, słowa w racjonalnym umiarkowaniu. Dziś polscy katolicy są emocjonalnie rozhuśtani, a wszelkie radykalne działania powodują rozdźwięk między coraz bardziej racjonalnymi tendencjami coraz większej części europeizujących się Polaków a emocjonalnie reagującymi przedstawicielami tej polskiej części katolików, która z procesami europeizacji ma niewiele wspólnego. Zatem te ekstremalne przejawy emocji części społeczności katolickiej raczej rażą i odstręczają, niż przyciągają.

Polak jako bystry obserwator wyciąga wnioski. Chce być nowoczesny, bogaty i szczęśliwy, a nie nieszczęśliwy, biedny i zacofany.

Prof: Kik: W partiach buntują się politycy bezideowi i nijacy. Innych liderzy już wycięli

I tym samym mogą prowadzić do pogłębiania się procesu laicyzacji pozostałej części społeczeństwa?
Laicyzacja polskiego społeczeństwa nie przebiega pod wpływem działań Kościoła, lecz ze względu na otwarcie Polski na Zachód i rosnącą sieć wzajemnego przenikania się życia intelektualnego, kulturalnego czy ekonomicznego we wszystkich płaszczyznach. Unia europeizuje Polaków. Natomiast Polacy jako naród dosyć inteligentny bardzo szybko wychwytują sprzeczność pomiędzy tendencjami płynącymi z wysoko rozwiniętego Zachodu a coraz bardziej ekstremalnymi zachowaniami płynącymi z polskiej prowincji katolickiej. Zobaczmy, że w Polsce rejonami zacofania ekonomicznego, społecznego, a także intelektualnego są "bastiony katolicystów". Z kolei obszarami względnego rozwoju i dobrobytu są te, które nie demonstrują tak radykalnie swoich katolickich postaw. Polak jako bystry obserwator wyciąga z tego wnioski. Chce być nowoczesny, bogaty i szczęśliwy, a nie nieszczęśliwy, biedny i zacofany. To są właśnie przesłanki postępującej laicyzacji polskiego społeczeństwa.
Jak w obliczu tego procesu zeświecczenia mogą wyglądać nastroje społeczne wobec antyklerykalnych postulatów Ruchu Palikota?
Sądzę, że Polacy są w tej kwestii podzieleni nierówno. Pamiętajmy, że jednak ponad połowa Polaków jest silnie katolicka. Blisko połowa, bo 41/45 proc. z nich regularnie uczestniczy w mszach. Zatem połowa Polaków regularnie znajduje się pod silnym wpływem Kościoła. Dlatego działania Palikota do tej części Polaków się nie przebiją. Będą one raczej organizowały, racjonalizowały tę część, która od Kościoła odchodzi.

Żelichowski: Koalicja będzie od zapewnienia Polakom chleba, Palikot zapewni igrzyska

Jednym z postulatów głoszonych przez ugrupowanie Janusza Palikota jest zaprzestanie finansowania Kościoła z pieniędzy publicznych. Na co poseł Stefan Niesiołowski stwierdził, że pieniądze przeznaczone na Kościół są pieniędzmi najbardziej racjonalnie wydanymi.
Pan Niesiołowski absolutnie nie ma racji, ponieważ przeznaczanie pieniędzy publicznych na Kościół zubaża budżet socjalny, edukacyjny, zdrowotny. Państwo ma zupełnie inne zdania niż materialne utrzymywanie jakiejkolwiek religii. Jeżeli Kościół jest dla części Polaków ważny, to oni powinni finansować jego utrzymanie. Moim zdaniem Kościół powinien zagwarantować sobie samowystarczalność. Tym bardziej że jest dziś najzamożniejszą instytucją w Polsce. Mamy biedne państwo, biedne społeczeństwo i bogaty Kościół, który dodatkowo na tym społeczeństwie się bogaci. To jest anomalia, zwłaszcza w momencie, w którym Polska zrywa się do cywilizacyjnego rozwoju.

Można dostrzec tu pewien paradoks. Bogaty Kościół, który dorabia się na biednym społeczeństwie, najbardziej wspierany jest właśnie przez najuboższą jego część.
Jest jeszcze gorzej. Kościół, rzecz jasna, zainteresowany jest utrwalaniem wszystkiego, co jest dla niego korzystne, czyli właśnie zachowaniem polskiego społeczeństwa w tradycjonalizmie i wierze. Natomiast o wiele gorszym zjawiskiem jest zniekształcanie przez Kościół procesu budowania polskiej demokracji. Jeżeli mamy 18 tys. świątyń, prawie 60 tys. księży, sióstr, zakonników i ponad 10 tys. parafii, to Kościół w sumie stanowi największą partię polityczną w Polsce. Podczas gdy konstytucyjnie Kościół nie powinien funkcjonować w sferze politycznej, wykorzystuje on swoje ogromne zasoby ludzkie i intelektualne do wspierania tych ugrupowań politycznych, które są zgodne z jego nastawieniem i orientacją. Wkraczając w świat polityki z ogromną przewagą materialną i intelektualną, zniekształca on proces budowania polskiej sfery partyjnej i ingeruje w rozwój właściwego świeckiego modelu demokracji w Polsce.

Rozmawiała Katarzyna Żyszkiewicz

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
trzeżwy

Już pierwsze słowa nie dają podstaw,ab sadzić,iż ocena Pana marcinesku jest przemyslana,a w dalszej części zupełnie jest pozbawiona obiektywizmu, pomijając dobre maniery.Proszę przesledzić jasność,zrozumiałość i brak wielkiej i zagmatwanej polityki w wypowiedzach Profesora.To nie muisi być drogowskazem,ale też nie zsługuje na taki komentarz.Życzę wszystkim politykom tak realnej oceny stanu obecnego.Nawet małe uwzglednienie innych racji daje zbliżenie.No chyba,że zdobycie władzy leży u podstaw wszelkiej dyskusji. O ile wiem Profesor takich ambicji nie przejawia,a jasność i realność Jego poglądów dały by Mu duże sznse.Pozdrawiam obie strony.
Ten plus dla Pana zubela to mój.

z
zubel

Z kimś kto zgadza się z Tobą w 100% ? Chyba nie byłaby to dyskusja ? Nie sądzisz ?
Podaj swoje racje i przemyślenia - pewnie ktoś z Tobą podyskutuje :)
Ja zgadzam się z opinią pana profesora Kika. Ściana wschodnia - zacofanie, nędza, katolicyzm. Reszta kraju - nowocześniejsza, bogatsza, bardziej laicka. Patrząc na Europę - tam gdzie katolicyzm (Włochy, Grecja, Polska) syf, dziadostwo, bylejakość. Reszta - bogata i czysta.

m
marcinescu

ale do QRW y nedzy czemu w tej gazecie lansowani sa tacy "spece"od wspolczesnosci i Kosciola ktorzy sa aktywnymi politykami.( ok ktorzy chcieli by byc takimi)
To jak czytac o judaizmie pisma Heinricha Himlera!!!!!
Czytac sie nie da a co dopiero dyskutowac??????

Dodaj ogłoszenie