Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź wyniki wyborów w Twoim okręgu

Prof. Góra: Wiek emerytalny wzrośnie i do 80 lat. Na dobrobyt trzeba zapracować

Redakcja
Prof. Marek Góra, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej, współautor reformy emerytalnej z 1998 r.
Prof. Marek Góra, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej, współautor reformy emerytalnej z 1998 r.
- W końcu podniesiemy wiek emerytalny do 80 lat. I nie uważam, że będziemy musieli. My będziemy chcieli podnieść wiek emerytalny tak wysoko. Tego zaczną się od nas domagać młodzi ludzie. To jest w ich interesie - ocenia ekonomista prof. Marek Góra w rozmowie z Agatonem Kozińskim

Związki zawodowe i opozycja protestują przeciwko rządowym planom podniesienia wieku emerytalnego. Z kolei ekonomiści podkreślają, że reforma jest zbytnio rozciągnięta w czasie, zbyt delikatna. Kto ma rację?
Na początku ważna uwaga: rząd nie podnosi wieku emerytalnego, tylko zapowiada jego podniesienie w dość odległej perspektywie. Dziś o tym podniesieniu rozmawiamy tak, jakby miało ona zacząć obowiązywać od jutra, a to nie jest prawda. Nie chcę przez to powiedzieć, że należy ten proces przeprowadzić szybciej lub wolniej - po prostu zależy mi na precyzyjnym określeniu, o czym właściwie dyskutujemy. Bo przedłużenie aktywności zawodowej w ten czy inny sposób i tak jest nieuchronne, dojdzie do niego niezależnie od tego, co dziś politycy postanowią. Nie widzę w tym zresztą niczego złego. Trzeba się do tego tylko dobrze przygotować - i właśnie o tym powinniśmy dyskutować przede wszystkim.

Przeciętny Jan Kowalski czeka, kiedy tylko będzie mógł przejść na emeryturę i mieć święty spokój.
Rozumiem, ale ktoś za ten jego święty spokój będzie musiał zapłacić.

Zapłaci ZUS.
Nie żartujmy. Im wcześniej będziemy przechodzić na emeryturę, tym mniej osób będzie wpłacać składki do ZUS, więc na te emerytury zwyczajnie nie starczy. Dlatego właśnie konieczna jest dłuższa praca - w ten sposób pracujący będą obciążeni niższymi składkami, co przełoży się na ich dobrobyt. Przedłużenie czasu pracy jest silnie sprzęgnięte z wysokością emerytury. Mam świadomość, że Polacy tego nie dostrzegają - ale przede wszystkim dlatego, że tego jeszcze nie doświadczyli. Nie ma jeszcze emerytów, którzy korzystają z zalet zmian z 1998 r. Musimy się opierać na ogólnych wyliczeniach, ale one nie są tak przekonujące jak osobiste doświadczenie. Siłą rzeczy nikt nie dostrzega, w jaki sposób ten system premiuje dłuższą pracę.

Ale czemu nie można pozwolić tym, którzy chcieliby skończyć pracować wcześniej, przejść na emeryturę? Oczywiście z zastrzeżeniem, że byłaby to emerytura minimalna.
Im więcej osób pracuje, tym mniejsze składki odprowadzamy do ZUS. Generalnie powszechny system emerytalny oparty jest na przymusie. Jego konstrukcja opiera się na przymuszaniu ludzi do pracy. Dlatego tak ważne jest, by jak najwięcej osób pracowało. Tym bardziej że w wieku 65 lat dziś nikt nie jest stary - sędziwą można nazwać osobę po osiemdziesiątce. Dlatego nie jest problemem przedłużenie wieku emerytalnego.

Myśli Pan, że Polacy zaakceptują tę logikę?
Rząd musi się z tym zmierzyć, dobrze, że podejmuje teraz taką próbę. Warto na to spojrzeć też w szerszym kontekście. Dziś cała Europa podnosi wiek przechodzenia na emeryturę. Nie bardzo wyobrażam sobie możliwość pozostania w tyle. Przede wszystkim dlatego, że to by nas bardzo dużo kosztowało. Jeśli nie chcemy być społeczeństwem biednym, musimy dłużej pracować. Dlatego musimy się uporać z tym problemem. Bardzo się cieszę, że udało nam się w 1998 r. zmontować nowy system, w którym ukryte są zachęty do dłuższej pracy. Dłuższa praca przekłada się na wyższą emeryturę. Pod tym względem znajdujemy się w o niebo lepszej sytuacji niż większość państw europejskich.

Czytaj też:

* KE zachęca do wydłużenia pracy i ograniczenia wcześniejszych emerytur. Bo populacja się starzeje
* Jarosław Lange: "Solidarność" chce referendum w sprawie wieku emerytalnego
* O wieku emerytalnym premier Tusk będzie rozmawiał także z opozycją
Średnia długość życia cały czas rośnie, więc pewnie niedługo znów będzie trzeba podnieść wiek emerytalny. Komisja Europejska już rekomenduje, by osiągnął on poziom 72 lat. A czy nie można odejść od takiego sposobu myślenia o emeryturach, który nakłada na państwo obowiązek zapewnienia świadczeń każdemu obywatelowi? Czy zamiast tego nie można im powiedzieć, by sami zaczęli się o siebie troszczyć? Państwo tworzyłoby tylko instrumenty to ułatwiające.
Jedno należy łączyć z drugim. Uważam, że politycy zdecydowanie zbyt mocno ingerują w system emerytalny, powinni ograniczyć swoje zapędy reformatorskie. Ale nie znaczy to, że powinni w ogóle przestać się nim interesować. Państwo musi pilnować, by ci, którzy nie troszczą się o własną przyszłość, nie próbowali na starość żyć na koszt tych, którzy na co dzień dbają o to, by mieć emeryturę. I generalnie państwo nie powinno zezwalać, by jego obywatele pozostawali bez środków do życia - bez względu na to, czy sami są temu winni, czy nie. Po to właśnie organizuje się programy powszechne, by takich sytuacji unikać. Owszem, mam świadomość, że dzisiejszy system jest dużo większy, niż wymagałoby zapewnienie zwykłego przeżycia wszystkim obywatelom. Także tym bardziej nie uważam, że należy w nim co chwila coś zmieniać. Podniesienie wieku emerytalnego nie jest wprawdzie wielką reformą, tak naprawdę nie powinno się tego nawet określać słowem "reforma", to po prostu dostosowanie obowiązujących reguł do rzeczywistości, czyli do dłuższego życia. I mam nadzieję, że innych zmian w systemie nie będzie, bo one nie są potrzebne. Trzeba tylko co jakiś czas korygować wiek przechodzenia na emeryturę.

Kiedy znów pójdzie on w górę?
Pewnie za parę lat. Ale to naturalne. Określenie wieku emerytalnego na poziomie 65 lat to relikt XIX wieku. Wtedy go określono na niewiarygodnie wysokim poziomie, bo ludzie zwykle nie dożywali pięćdziesiątki. Trzeba o tym pamiętać, powinniśmy próbować zachować ówczesne proporcje.

Jak powinny one się układać? Jak wyglądałby idealny system emerytalny według Pana?
W literaturze przedmiotu za modelowy uchodzi system bardzo zbliżony do tego, który obecnie mamy w Polsce. Oprócz nas podobne rozwiązania wprowadziła tylko Szwecja - i dziś nasze oba kraje przedstawia się jako wzór dla innych.

Szwedzki premier Fredrik Reinfeldt rzucił hasło, by podnieść wiek emerytalny do 75 lat. Kiedy podobna propozycja będzie musiała paść w Polsce?
Przede wszystkim wcale nie uważam, że będziemy musieli. My będziemy chcieli podnieść wiek emerytalny tak wysoko. Tego zaczną się od nas domagać młodzi ludzie. To jest w ich interesie. Im wyższy wiek emerytalny, tym ich obciążenia są mniejsze. To absolutnie naturalny bieg rzeczy. Przez ostatnie stulecie wiek emerytalny nie był podnoszony - a przecież powinniśmy dokonywać tego płynnie przez cały ten okres. Już od dawna ten wiek powinien być dużo, dużo wyższy.

Czytaj też:

* KE zachęca do wydłużenia pracy i ograniczenia wcześniejszych emerytur. Bo populacja się starzeje
* Jarosław Lange: "Solidarność" chce referendum w sprawie wieku emerytalnego
* O wieku emerytalnym premier Tusk będzie rozmawiał także z opozycją
Powiedział Pan, że młodzi zaczną wymuszać późniejsze emerytury. Spodziewa się Pan, że za jakiś czas pojawią się manifestacje z postulatami: zabierzmy babci emeryturę?
Mam nadzieję, że tak się nie stanie, bowiem nic dobrego z tego nie wyniknie. Ale nie ukrywam, że trochę obawiam się takiego myślenia, ono może mieć miejsce. Stary system wygenerował tak gigantyczne koszty, które dziś zrzucono na barki młodych pracowników, że cały czas grozi nam sytuacja, kiedy zwyczajnie zabraknie nam kasy. Już dziś coraz częściej brakuje miejsc pracy dla młodych. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest to, że stworzenie nowego stanowiska dużo kosztuje - w dużej mierze dlatego, że duża rzesza osób bardzo wcześnie przeszła na emeryturę.

Rząd chce podnieść wiek emerytalny, premier podkreśla, że ta ustawa ma być "czysta", pozbawiona innych elementów. Jednocześnie jednak trudno pozbyć się wrażenia, że władza niewiele robi, by podnieść dzietność - a przecież w Polsce rodzi się bardzo mało dzieci, bez nich wiek emerytalny będziemy podnosić bez końca. Nie brakuje Panu skutecznej polityki prorodzinnej w Polsce?
To, żeby przygotować ustawę czystą o podniesieniu wieku emerytalnego, to bardzo dobry pomysł - nie należy ze sobą łączyć dwóch różnych kwestii. Nie znaczy to, oczywiście, że nie należy się też zajmować innymi kwestiami. Choć też ostrzegałbym przed przecenianiem możliwości rządu na wpływanie na wielkość rodzin w Polsce.

Ale może przynajmniej wtedy uda nam się uniknąć podnoszenia wieku emerytalnego do osiemdziesiątki.
Podejrzewam, że ten poziom osiągniemy wcześniej niż za 40 lat. Przecież żyjemy coraz dłużej i trzeba będzie na to reagować. Tak długie życie to zresztą nasze wielkie osiągnięcie cywilizacyjne. Tylko że to trzeba połączyć z dłuższym okresem pracy. Bo nasz dobrobyt nie spadnie nam z nieba, trzeba na niego zapracować.

Rozmawiał Agaton Koziński

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Czytaj też:

* KE zachęca do wydłużenia pracy i ograniczenia wcześniejszych emerytur. Bo populacja się starzeje
* Jarosław Lange: "Solidarność" chce referendum w sprawie wieku emerytalnego
* O wieku emerytalnym premier Tusk będzie rozmawiał także z opozycją

Wideo

Materiał oryginalny: Prof. Góra: Wiek emerytalny wzrośnie i do 80 lat. Na dobrobyt trzeba zapracować - Polska Times

Komentarze 32

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Doktorant

To straszne. Pracuję w jednym z instytutów PAN w Warszawie w laboratorium. W naszym instytucie "pracuje" wielu emerytów. Są oni istnym przekleństwem tego miejsca. Nie ma z nich żadnego pożytku. Nie potrafią obsługiwać cytometrów, sekwenatorów, termocyklerów, robotów nakładających próbki. Nie znają się na programowaniu urządzeń pomiarowych. Mamy 80 letnich profesorów którzy nie piszą na komputerze! Jedna pani przychodziła do pracy w wieku 99 lat o balkoniuku. Jest bardzo ciężko i ogromna ilość pracy. Te osoby wcale nie nadają się do pracy w laboratorium w tym wieku. Przecież w tym miejscu trzeba podpisywać kilkumilionowe umowy grantowe. Przecież nie każdy jest w dobrej kondycji w tym wieku. Nie każdy pracuje za biurkiem. Tu trzeba być dokładny i powtarzalny. Niewyobrażam sobie osoby 72 letniej nakładajacej próbki na płytke 384 dołkową w ilości 0,2- 0,5 mikrolitra!

q
qwertus

To jeden z największych szkodników gospodarczych RP. Jego teorie są psychopatyczne.

G
Gość

ZUS NIE CHCĘ WYPŁACAĆ JUŻ NIC CHCĄ ŻEBY ZDECHNĄĆ W ROBOCIE I DO WIDZENIA WAM BARDZO DOBRZE SIĘ WAM TO NALEŻY

G
Gość

STO LAT PRACOWAĆ COŚ FAJNEGO W TYM KRAJU STARY DZIAD BĘDZIE ZAŚMIERDZIAŁY W ROBOCIE AŻ GNIŁ ALE BĘDZIE JESZCZE PRACOWAŁ I KONIEC

G
Gość

NO ŻYCZĘ WAM ŚMIERCI W ZAKŁADACH PRACY ŻEBY PRACOWALI I ZDECHLI W ROBOTACH PRACA I ŚMIERĆ COŚ FAJNEGO W POLSCE WIEK EMERYTALNY POWINNI NATYCHMIAST PODWYŻSZYĆ BO TEN WIEK JEST JESZCZE ZA MAŁY NO LUDZIE KOCHANI PORA PRACOWAĆ DO TRUMNY ŻYCZĘ MIŁEJ PRACY POWINNI S CIĘ PRZEPRACOWAĆ I ŻEBRAKAMI BYĆ NIE POWINNI WAM WYPŁACAĆ NIC TYLKO KONIEC PRACY I ŚMIERĆ TAK POWINNO KOŃCZYĆ SIĘ WAM ŻYCIE DOBRZE WAM BARDZO DOBRZE WAM

G
Gość

U NAS W POLSCE POWINNO BYĆ TAK ŻEBY CAŁE ŻYCIE PRZEPRACOWAĆ I Z TEGO NIE MIEĆ NIC KTO TAKI WIEK DOŻYJE ŻEBY SZEDŁ NA ŻEBRY NIE MIAŁ ANI RENTY ANI EMERYTURY TAK JA ŻYCZĘ TYM CO PRACUJĄ TERAZ ŻEBY SIĘ TAK ZWAMI TO STAŁO ONI JUŻ NIE CHCĄ NIC WYPŁACAĆ I TEMU ROBIĄ TAKIE WIEKI EMERYTALNE W NET BĘDZIE ŻE WSZYSCY BĘDĄ PRACOWAĆ DO SETKI TA JAK JA MÓWIĘ DOBRZE WAM NALEŻY SIĘ WAM TAK PRACOWAĆ DO USRANEJ ŚMIERCI CIE KAWĘ KTÓRY PRACOWNIK ZDECHNIE W SWOIM ZAKŁADZIE PRACY ANI NIE DOCZEKA TAKIEGO WIEKU TO JEST CELOWO ŻEBY W PRACY UMRZEĆ I NIE WYPŁACALI NIC I KONIEC

54

BARDZO DOBRZE ŻE WIEK EMERYTALNY JEST DO 67 ROKU ŻYCIA NIECH SOBIE TE GŁÓPIE POLACY PRACUJĄ DO USRANEJ ŚMIERCI A JA TAK NIE PRACUJĘ MAM TO PO PROSTU WSZYSTKO W D**** DALI SIĘ WY CHUJAĆ PLATFORMIE BARDZO DOBRZE PRACUJCIE AŻ WAS TRAFI JA SIĘ Z TEGO CIESZĘ PRZYNAJMNIEJ JAKIŚ TATO ZDECHNIE W PRACY I NIKOMU NIE ZAŁATWI ROBOTY PO ZNAJOMOŚĆI

N
Nico

Dobrze piszesz heheh kazdy huj na swoj stroj

a
alik

Gratuluję doboru słów i soczystego stylu! Z pewnością wiele wniosłeś do dyskusji o eme

G
Gasipies

Biedni emeryci w Norwegii nie mają tak "mondrych" profesorów i dlatego mogą przechodzić na emeryturę bodajże po przepracowaniu 10 lat. Ta emerytura po dziesięciu latach, to jakieś 35, czy 50 Euro, ale mogą. Nikt nie traktuje ich jak idiotów, nie zmienia reguł gry po pierwszej połowie. Że system w Polsce jest chory, to inna sprawa. Co z tym zrobić???? Powiedzieć uczciwie, urodzeni po powiedzmy 89-tym roku nie dostaną żadnej emerytury, choćby postanowili żyć 138 lat. I koniec. Niech sobie radzą sami, jak to ich sprawa. Tyle, że ja na miejscu władz nie liczyłbym na to, że oni będą szczęśliwi.

z
zbigniew2707

Dziwią mnie wszystkie napastliwości na autora tego bardzo realistycznego artykułu. Krzykiem i inwektywami nie zaczarujecie i nie zmienicie rzeczywistości! Sześćdziesięciopięcioletni emeryt, przechodzący na emeryturę dziś, będzie pobierał świadczenia z ZUS średnio o około dziesięć lat dłużej niż sześćdziesięciopięciolatek, który przechodził na emeryturę w latach pięćdziesiątych. Skąd więc wziąć pieniądze na te 10 lat, jeżeli dziś, tak jak i wtedy odkładałby tylko do 65-go roku życia? A za Bismarka, który stworzył współczesny system emerytalny, emeryturę wypłacano średnio 2-3 lata, zaś dziś, szczególnie kobietom, średnio ponad 20 lat.

H
Ham

Każdemu renciście / emerytowi należy co miesiąc dawać 3 ltr spirytusu. Od razu, nie w ratach. Niech się zapijają na śmierć. Tanio, ale skutecznie ocalimy budzet. A jaką frajdę sprawimy dziadkom (babciom też).

G
Gość

Ty stary pierdoło

G
GOŚĆ
góra kur.a co ty pier//lisz oddaj ..ny kundlu nasze pieniądze dziadu zaje//ny !!!
a
a10

"POdziwiam" dobre samopoczucie pana Marka Góry, współautora wyprowadzenia z ZUS pieniędzy Polaków do OFE, na utrzymanie tych PRYWATNYCH towarzystw! Kosztem, oczywiście, Polaków !

Dodaj ogłoszenie