Prof. Flis o protestach ws. aborcji: jest jedno rozwiązanie. "W normalnej sytuacji premier powinien zdymisjonować wicepremiera"

Piotr Ogórek
Piotr Ogórek
Protesty przeciwko wyrokowi TK Konrad Kozlowski/Polskapress
Prof. Jarosław Flis uważa, że w sprawie obecnego kryzysu po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji jest jedno rozwiązanie. Należy uznać, że udział w składzie orzekającym Krystyny Pawłowicz był błędem i wyznaczyć nowy termin rozpatrzenia sprawy, np. za pół roku. - Bo teraz mamy taką sytuację, że premier jednego dnia apeluje o stonowanie nastrojów, a następnego dnia wicepremier wyzywa protestujących od przestępców i grozi karami. W normalnej sytuacji premier powinien zdymisjonować wicepremiera, który sabotuje jego apel o spokój - prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, publicysta i komentator.

FLESZ - Cała Polska protestuje

Piotr Ogórek: Od ponad tygodnia Polską wstrząsają protesty na niespotykaną skalę. Co nas czeka w ciągu najbliższych dni i tygodni, jakie są możliwe scenariusze?

Jarosław Flis: Nie podejmuję się wróżbiarstwa. To zupełnie nowa sytuacja, nad którą nikt nie panuje. Jest nieprzewidywalna, a nieprzemyślany ruchy po każdej ze stron zmieniają cały obraz raz po raz. Nastroje przechylają się to w jedną stronę, to w drugą.

Protesty w końcu wygasną, czy będą trwały nadal?

Nie mamy żadnych przesłanek do przewidywań. Na Białorusi nie wygasły od wielu tygodni. Najnowsze sondaże pokazują, że nawet dwie trzecie elektoratu PiS jest przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Jeśli popatrzymy na apel do obrony kościołów, to pierwsi zgłaszają się narodowcy i kibole, nierzadko z kryminalną przeszłością. Tego typu rzeczy są i będą nagłaśnianie przez media docierające do wahających się obywateli. To zaś uruchamia swoją dynamikę. Na przykład kibole to grupa, która ma bardzo na pieńku z policją. Wciągnięcie ich pod sztandary obozu rządowego może oznaczać, że cała policja jest wypychana na druga stronę. Policja nie będzie przecież stawać ramię w ramię z ludźmi, którzy jej nienawidzą.

Rząd będzie próbował załagodzić sytuację?

Na razie próby łagodzenia nie są żadnym łagodzeniem, tylko bezsiłą lub rozdrażnianiem. To, co ogłosił prezydent Duda to nie przecież przywrócenie status quo, tylko próba usunięcia tych konsekwencji wyroku, które już zupełnie nie są do obrony. Oznacza natomiast, że prezydent w pełni akceptuje sam fakt złamania przez swój obóz kompromisu aborcyjnego. To, że się ich nie łamie tak bardzo, że w ogóle aborcja nie jest zakazana, to nie zmienia faktu, że w propozycji prezydenta wprowadza się rozwiązanie, które popiera raptem 7 proc. badanych. Tyle osób jest mniej więcej za zaostrzeniem ustawy aborcyjnej. Zdecydowana większość Polaków jest temu przeciwna.

Strajk Kobiet w Krakowie. Manifestacje odbywały się w wielu ...

Z drugiej strony ci, którzy uważają, że można dopuścić w pełni legalną aborcję i dorzucić resztę rewolucji obyczajowej, powodują, że powiększa się grono przeciwników protestów. Pośród protestujących pojawiają się skrajne postulaty lewicowe, niezwiązane ze sprawą. Jest sporo inicjatywy w rękach radykalnych ugrupowań, które znalazły swoją szansę, że w tym pakiecie coś się uda ugrać więcej, niż normalnie.

Czy dobrym rozwiązaniem byłoby referendum ws. aborcji?

Nie sądzę, by obóz rządzący się na to zdecydował. Wszyscy wiedzą, że większość Polaków jest za utrzymaniem dotychczasowych rozwiązań. Referendum, gdzie wynik jest z góry znany, byłoby bez sensu. Wyrok TK przekreślił jednak 25 lat kompromisu. Dla 70 proc. Polaków to jest zupełnie niezrozumiałe. Jest to o tyle paradoksalne, że w minionych latach to PiS głosił doktrynę wyższości woli ludu nad prawem stanowionym. Skoro większość uważa, że było dobrze, to powinno się tak zostawić. A tak decyzja TK jest odbierana nie jako wypowiedź autorytetów – tego TK przecież nie ma nawet w samym obozie rządzącym. Wprowadzenie zmian w tym trybie oznacza tylko tyle, że nikt nie pytał ludzi o zdanie i zrobiono to tylnymi drzwiami.

Jakie byłoby najlepsze rozwiązanie w obecnej sytuacji? Nie publikowanie wyroku TK i udawanie, że go nie było?

Jest jedno rozwiązanie, tak jak przy wyborach majowych znaleziono sposób, żeby je przesunąć, bez wprowadzania stanu wyjątkowego. Teraz naturalnym wydaje się uznanie, że Krystyna Pawłowicz zasiadała w składzie orzekającym TK, a jednocześnie podpisała się pod wnioskiem do TK o zbadanie konstytucyjności przepisów aborcyjnych. Przewodnicząca Julia Przyłębska uzna, że doszło do błędu i wyznaczy nowy termin rozpatrzenia sprawy. Na przykład za pół roku. Wtedy powinny być już odpowiednie okoliczności do rozmowy. Sam problem zaś zniknie na jakiś czas, a rząd będzie się mógł skupić na walce z pandemią.

Bo teraz mamy taką sytuację, że premier jednego dnia apeluje o stonowanie nastrojów, a następnego dnia wicepremier wyzywa protestujących od przestępców i grozi karami. Prokuratura chce ścigać organizatorów protestów, bo to narażenie zdrowia, zaś wicepremier apeluje do ludzi o gromadzenie się pod kościołami w imię ich obrony. W normalnej sytuacji premier powinien zdymisjonować wicepremiera, który sabotuje jego apel o spokój.

Strajk Kobiet w Krakowie. Tak wyglądają przemarsze i blokady...

Ale sytuacja nie jest normalna, bo to wicepremier może zwolnić premiera z funkcji.

To jest kuriozum. Pokazuje, że premier jest figurantem. Gdy prosi, żeby to na nim skupić złość, wygląda to tak, że jednocześnie chce być chłopcem do bicia. Przecież ta złość nie bierze się znikąd. Reakcje PiS są absurdalne. Przecież to nie opozycja rozpoczęła ten spór.

Możliwe są wybory przedterminowe?

To bardzo dalekie spekulacje – nikt tego przecież nie zrobi przed wiosną, zaś sytuacja do tego czasu na pewno się zmieni. Zobaczymy, jak się rozwinie epidemia, jakie będą sondaże. Dopiero wtedy będzie można mieć więcej danych i ocenić, kto mógłby grać na przedterminowe wybory i dlaczego.

Wątpię, by chciał to zrobić obóz rządzący, który najwyraźniej bardzo słabnie. PiS przez pięć lat włożyło wiele wysiłku w zrażenie do siebie ludzi pod względem światopoglądowym. Ideowo zaplecze tej ekipy osłabło w ostatnich latach. O ile do końca rządów PO-PSL liczba osób kierujących swoje sympatie w tę samą stronę co PiS rosła, to teraz równowaga przesuwa się przeciwko biegunowi ideowemu, który reprezentuje PiS. Mieli przewagę, a teraz ją tracą. Tak jak majątek odziedziczony po przodkach, który jest trwoniony. Obecne wydarzenia, patrząc na pierwsze sondaże, mogą być momentem roztrwonienia zasobów, dzięki którym PiS zdobyło władzę pięć lat temu.

Czytaj także

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Materiał oryginalny: Prof. Flis o protestach ws. aborcji: jest jedno rozwiązanie. "W normalnej sytuacji premier powinien zdymisjonować wicepremiera" - Gazeta Krakowska

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
31 października, 10:42, Gość:

Premier a tym bardziej wicepremier to przecież normalni kretyni :)

31 października, 10:48, gloryseeker:

Ciekawe w takim razie dlaczego jaśnie oświecona Lewica z PO odpowiadające za te zdziczałe strajki głosuje razem z PiSem wprowadzając nowe podatki i ograniczając wolność obywateli?

kup se brele i tytka rozumu

j
ju

Raczej mała wsza,kanalia zdymisjonuje pejsiora.

G
Gosc

Premier dobre, to jest teatrzyk kukiełkowy a nie rząd.