Prof. Bartoszewski: Nigdy żadnej kukły prezydenta palił nie będę

Redakcja
Polacy, wybierając prezydenta, powinni wziąć pod uwagę, żeby był to ktoś mający otwarty umysł oraz sprawdzalny dorobek w zakresie łączenia, a nie dzielenia ludzi - mówi prof. Bartoszewski w rozmowie z Barbarą Szczepułą.

Był Pan Profesor z Donaldem Tuskiem w Akwizgranie, gdzie premier odbierał Nagrodę Karola Wielkiego. Jak zostało przyjęte jego przemówienie?
Pan premier mówił świetnie, bardzo osobiście, wiele miejsca poświęcił Gdańskowi, z którym wiąże go silna więź uczuciowa. I to się podobało. Opowiadał o swojej pamięci z lat szkolnych, mocno zaakcentował krwawe wydarzenia z 1970 r., które wywarły wielki wpływ na mieszkańców Trójmiasta. Zrozumieli, jakie zagrożenie niesie ze sobą system autorytarny. Premier dobrze wybrał ten motyw, bowiem część Niemców doświadczyła ograniczeń praw obywatelskich, żyjąc w NRD, a inni znali to z opowieści rodzinnych.

Laudację wygłosiła kanclerz Merkel.
Takiego hymnu o Polsce nikt jeszcze nie wyśpiewał, a wiem, co mówię, bo znam Niemców od lat, wykładałem tam na trzech uczelniach wyższych przez kilkanaście semestrów. Pani Merkel wzniosła się naprawdę na wyżyny. To była pieśń podziwu dla Polski i Polaków z zaakcentowaniem - niemniej twardym niż u Donalda Tuska - że to, co zaczęło się w Stoczni Gdańskiej, spowodowało upadek muru berlińskiego.

Nagrodę Karola Wielkiego otrzymał wcześniej Jan Paweł II.

Tak, ale nie jako Polak. Przede wszystkim jako papież, który odegrał wielką rolę w jednoczeniu "dwóch płuc" Europy, zachodniego i wschodniego.

Drugim był profesor Geremek.

Bronisław Geremek był nie tylko moim przyjacielem, ale też poprzednikiem na stanowisku ministra spraw zagranicznych w rządzie premiera Buzka. Skoro wspomniałem Jerzego Buzka, to dodam, że w Akwizgranie jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego był na bankiecie głównym mówcą przy stole i w obecności dziesiątków parlamentarzystów europejskich wygłosił piękną laudację po angielsku, co oczywiście dodało uroczystości blasku. Uściskaliśmy się potem z Jerzym Buzkiem w kuluarach, bo polubiliśmy się podczas półtora roku wspólnej pracy w rządzie. Dobrze wspominam ten okres i kolegów ministrów, na przykład ministra obrony Bronisława Komorowskiego...
A ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego?
Także! Rozwiązywaliśmy wspólnie dramatyczny problem Jedwabnego, bo minister Kaczyński był zarazem prokuratorem generalnym, a bez działań prokuratury byłbym bezradny w swoich międzynarodowych staraniach o rozwiązanie problemu tak, by nie przyniósł Polsce szkody. Dobra wola i wyczucie ministra Kaczyńskiego miały duże znaczenie, gdyż materia była delikatna, chodziło na przykład o to, by ekshumacje prowadzone były z udziałem rabinatu, z zachowaniem pewnych norm. Na prośbę premiera ściągałem wtedy rabina z Nowego Jorku i podczas uroczystości żałobnych byłem jedynym - obok prezydenta Kwaśniewskiego - przedstawicielem polskich władz.

Przejdźmy do kampanii prezydenckiej. Jest Pan w komitecie honorowym Bronisława Komorowskiego i głośne stało się ostatnio pańskie przemówienie w Łazienkach.
Z Bronisławem Komorowskim zetknąłem się w 1981 r. w obozie internowania w Jaworzu. Ze słyszenia znałem go już wcześniej, bo zaangażował się w konspiracyjną działalność niepodległościową na rzecz odkłamania historii Polski, był jednym z organizatorów niecenzurowanego wydawnictwa "Biblioteka historyczna i literacka". Działał też w harcerstwie, co było miłe memu sercu, gdyż byłem wychowany w duchu: Bóg, Honor, Ojczyzna. Był harcerzem typu i rodowodu śp. Ryszarda Kaczorowskiego, ostatniego prezydenta Rzeczypospolitej na uchodźstwie, wielkiego patrioty, o którym nie mogę przestać myśleć.

Bronisław Komorowski mało mówi o sobie. W gruncie rzeczy niewiele o nim wiemy.

Ma wspaniałą żonę Annę, która jest z wykształcenia filologiem klasycznym. Piątka ich dzieci dziś jest już dorosła. Wychować dobrze pięcioro dzieci to też oznacza służbę dla Polski. Żaden tabloid nie może znaleźć ani jednego skandalu związanego z tą rodziną!

Można nie mieć dzieci i być dobrym prezydentem. To, że Jarosław Kaczyński nie ma dzieci, przecież go nie dyskwalifikuje.
Oczywiście - nie dyskwalifikuje, ale też nie predestynuje. Ktoś, kto wykazuje zdolności wychowawcze, a więc zarazem mediacyjne - moim zdaniem _- bardziej nadaje się na prezydenta. Gdyby Jarosław Kaczyński, nie mając dzieci, wykazał się zdolnościami mediacyjnymi, zdolnościami budowania, godzenia ludzi, tworzenia koalicji...

Koalicję stworzył.
Z Lepperem! Bardzo dziękuję za taką koalicję! Prezydent ma być symbolem zgody, porozumienia i ma reprezentować nas na zewnątrz, nie krytykując ani własnego państwa, ani społeczeństwa. Obserwowałem Bronisława Komorowskiego w roli ministra obrony w NATO. Po tragicznym 11 września 2001 r., kiedy w sytuacji kryzysu światowego, bo wtedy wydawało się, że będzie kryzys światowy, jeździliśmy razem na spotkania natowskie, swoją powagą, wyrobieniem, znajomością spraw wojskowych naprawdę budził szacunek.

Przeciwstawiając ojca rodziny "hodowcy zwierząt futerkowych", dyskryminuje Pan singli.
Wcale ich nie dyskryminuję. Przyjaźnię się od ponad pół wieku z Wiesławem Chrzanowskim, który nie założył rodziny... Ale Wiesław Chrzanowski jest człowiekiem łączącym ludzi. Ma wspaniały życiorys, walczył w Powstaniu Warszawskim, będąc przeciwnikiem powstania! Był ranny. Po wojnie siedział w więzieniu w Rawiczu, był na wiele sposobów szykanowany, mimo egzaminów zdawanych summa cum laude nie dopuszczono go do zawodu adwokata, był skromnym radcą w jakiejś centrali spółdzielczej. Dopiero za pierwszej Solidarności został profesorem na KUL. To nie o to chodzi, że ktoś jest singlem i nie ma pięciorga dzieci, ale o całe życie.

To ludzie z różnych pokoleń.
To prawda. Wrócę więc do Komorowskiego. Jako historyk pracował Bronisław Komorowski tylko w seminarium u franciszkanów, nigdy w szkole, by nie realizować programu z historii. Historii zakłamanej. Niech każdy z kandydatów wykaże się taką niezłomnością! Publicznie. Wtedy uznam, że należy mu się równie poważne traktowanie. Kampania wyborcza już się toczy i ma swoje prawa. Nie mówię źle o śp. prezydencie Kaczyńskim, bo w ogóle nie mam zwyczaju mówić źle o jakimkolwiek prezydencie RP. Nawet jeśli się z nim nie zgadzam, jak to było w przypadku Aleksandra Kwaśniewskiego. Ale zasada, że nie mówię źle o prezydencie, nie dotyczy wszystkich członków jego rodziny. Każdy sam pracuje na swoją opinię i nie przysługuje mu gloria innych. Byli tacy, którzy najpierw gorąco popierali prezydenturę Wałęsy, a potem palili jego kukłę!!! Ja nie paliłem żadnej kukły i nigdy kukły żadnego prezydenta Rzeczypospolitej nie będę palił. Uważam to za haniebne, tchórzliwe i nikczemne!

Nic pozytywnego nie może Pan powiedzieć o kandydacie na prezydenta Jarosławie Kaczyńskim?
Żałuję, ale nie widzę potrzeby, by kłamać. Owszem, widzę jeden wyjątek, ale dotyczy życia osobistego, a mianowicie jest to jego miłość i przywiązanie do matki.

A jak Pan ocenia przesłanie Jarosława Kaczyńskiego do Rosjan?
Dobrze...

... więc jednak...
... Dobrze, że przedstawiciel dużej partii na to się zdecydował, bo należy podkreślać jedność narodową wobec problemów, które mamy jeszcze do rozwiązania na długiej drodze budowania porozumienia z Rosją na wzór porozumienia, jakie mamy z Niemcami.

Mógł Pan swoimi wypowiedziami zaszkodzić Bronisławowi Komorowskiemu?

U ludzi, którzy nie myślą, być może mogłem, zaś u ludzi, którzy rozumieją aluzję, ironię, żart - nie. Może niektórzy nie rozumieją już żartów, bo przyzwyczaili się do sposobu mówienia Andrzeja Leppera, który godzinami peroruje w telewizji.

Jednak Jarosław Kaczyński nie wykorzystuje śmierci brata w kampanii wyborczej, że nawiążę do jednej z Pańskich wypowiedzi.
Czy był może przeciwny pochowaniu brata na Wawelu?

No, nie.
A jego brat powinien leżeć w Warszawie wśród powstańców warszawskich, bo dziełem jego życia jest utworzenie Muzeum Powstania Warszawskiego. Jestem za to całym sercem wdzięczny Lechowi, nie Jarosławowi! Gdyby Lech Kaczyński leżał wśród mogił powstańczych, warszawiacy chodziliby tam tłumnie zapalać znicze i w sumie około miliona osób rocznie mogłoby odwiedzić jego grób. Odznaczono mnie Orderem Świętego Grzegorza Papieża, ale czy z tego wynika, że miałbym być pochowany w Watykanie?

Jarosław Kaczyński chyba się zmienia. Twierdzi teraz, że nie warto wracać do idei IV RP.

Nie analizuję stanów duszy kandydata na prezydenta Jarosława Kaczyńskiego, tak jak nie analizuję stanów duszy innych kandydatów, ani pana Jurka, ani pana Olechowskiego, ani pana Napieralskiego. Gdyby jednak któryś z nich został wybrany na prezydenta, nie będę mówił o nim źle.

Nawet jeśli byłby to Lepper?

Wtedy wyemigruję! Lepper zapowiedział kiedyś tworzenie obozów dla intelektualistów. Odsiedziałem już 8 lat bez 20 dni i wcale nie korci mnie, by zaokrąglać tę liczbę.

Martwi mnie, że dzieli się Polaków na patriotów i resztę.
Za moich młodych lat o patriotyzmie się nie mówiło, ale się go praktykowało. Gdyby w przedwojennym liceum któryś z kolegów zaczął mówić o patriotyzmie, inni by go wyśmiali...

Ale wszyscy zdali egzamin z patriotyzmu w godzinie próby, a Pan Profesor jest dziś wzorem patriotyzmu dla wielu Polaków.
Dla jednych być może jestem wzorem, dla innych antywzorem. Siedzę sobie na ławce na deptaku w Sopocie i czytam gazetę. Podchodzi jakiś kulturalnie wyglądający pan i mówi: Pan jest neandertalczyk! Miał około czterdziestki i pewnie dla Polski nie zaryzykował nawet złamania paznokcia. Ale wie pani, jak ktoś ciągle krzyczy: ojczyzna, ojczyzna, to trzeba zapytać: jaka? Czy dla wszystkich jednakowa? Czy tylko dla "prawdziwych Polaków", czy dla innych też? Polacy, wybierając prezydenta, powinni wziąć pod uwagę, żeby był to człowiek mający otwarty umysł i gorące serce, dobry charakter, powagę, uczciwość, sprawdzalny dorobek w zakresie łączenia, a nie dzielenia ludzi. I dlatego pan Lepper jako kandydat dla mnie nie wchodzi w grę!

Rozmawiała Barbara Szczepuła

Wideo

Komentarze 41

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Za to uważa, że może wszystkich pouczać. To obrzydliwe...

A czy zna Pan "Profesor" powiedzenie "ne sus Minervam doceat"?
Może na wszelki wypadek podam tłumaczenie: nie świni pouczać Minerwę.
K
Krytyk
Do tych pierwszych należy sam W. Bartoszewski, oczywiście B. Szczepuła, no i wiele wiele innych, którzy W. Bartoszewskiego profesorem nazywają. A więc w szczególności należą do nich redakcje gazet i dziennikarze w nich publikujący swoje teksty w których Bartoszewski profesorem jest nazywany.
Ich oponenci powołują się na oświadczenie stosownego ministerstwa Niemiec, na wpisy Wikipedii i inne
żródła, wszystko bezskutecznie. Czy nie jest to swoisty fenomen? Skąd się bierze ten upór w stawianiu
tych 4 liter przed nazwiskiem Bartoszewskiego, no i po co? Przecież W. Bartoszewski ma i tak dość
zasług i dokonań aby być cenionym - jednym z nich jest oczywiście to, że dożył lat sędziwych. Gdyby tak jeszcze panował nad swoim językiem, to zasługiwałby na chwałę.
Niestety, p. Bartoszewskiemu niebiosa poskąpiły tej ostatniej zdolności, no i mamy co mamy: nazywanie części Polaków bydłem, dyplomatołkami,... , a niektórych kandydatów na prezydenta hodowcami zwierząt futerkowych itd. A szkoda, szkoda, że z taką determinacją i li tylko z powodów politycznych W. Barotszewski tak niszczy swój wielki dorobek życia.
A
Alicja
----------------
k
kolejna manipulacja
Dlaczego zatem okłamuje się nas, że jest profesorem? Nauczyciel w liceum też profesor. Lech Walęsa też profesorem jest (honoris causa). Profesorami Polska stoi ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! !
R
Robert
Bratoszewski człowiek który przeżył Obóz Auschwitz, powstanie warszawski powinien się wystrzegać takich sformułowań wobec przeciwników politycznych.
Pan Bartoszewski jest profesor takim samym jak Lepper, obaj nie mają nawet tytułu magistra.
R
Robert
Bratoszewski człowiek który przeżył Obóz Auschwitz, powstanie warszawski powinien się wystrzegać takich sformułowań wobec przeciwników politycznych.
Pan Bartoszewski jest profesor takim samym jak Lepper, obaj nie mają nawet tytułu magistra.
p
pepe
O ile kiedyś bardzo ceniłem tego człowieka o tyle obecnie potrafię mu jedynie tylko współczuć.
H
HALINA9000
Bartoszewski nie ma nawet tytułu magistra!
R
ROMCIO
--------------
p
patriotka
Po drugie , mówi o łączeniu, a nie dzieleniu.To nikczemne , gdyż własnie on zachowuje się zupełnie odwrotnie...szczuje,mąci ba jego słowa przesiąknięte są zwyczajnym chamstwem.Niestety, dla mnie to żaden autorytet.Ponosi się odpowiedzialność za każde słowo, ale pan Bartoszewski jakby o tym zapominał....Bez szacunku
P
Pons
------------
i
icek
Panie Profesorze co pan tak przeżywa tego Leppera,Lepper mówił, że w obozach będzie zamykał intelektualistów a przeciez pana z oczywistych względów tych kryteriów nie spełnia. Swoją drogą niech pan sięgnie pamięcią ileż to pana serdecznych przyjaciól w przeszłości o wiele wieksze głupstwa wygadywało i co i nic.
k
karton77
Po ostatnich prostackich słowach Bartoszewski stracił mój szacunek,niestety.
v
vgt
i żadnych kompetencji do pouczania o łączeniu a nie dzieleniu, bo jego obraźliwe i pełne nienawiści słowa słyszała cała Polska
o
olo
Szanuje Pana, Panie Bartoszewski. Bardzo szanuje.
Dodaj ogłoszenie