Prof. Aleksander Sieroń: Śmierć w czasie COVID-u czeka na nasze zaproszenie. Nie otwierajmy jej drzwi

Prof. Aleksander Sieroń
Szpital covidowy Konrad Kozlowski/Polskapress
Co takiego stało się w czasie pandemii, że wielu z nas nie boi się śmierci? Śmierć w pandemii jest masowa, często losowa i niestety nieprzewidywalna. Tylko cierpliwie czeka na kolejne zaproszenie - pisze w kolejnym felietonie na łamach DZ prof. dr hab. Aleksander Sieroń.

Wszyscy umrzemy, ale niemal wszyscy wypieramy tę prawdę. Dlatego śmierć dla wielu z nas jest tematem tabu. Co prawda młodzi i zdrowi lubią sporo opowiadać o śmierci, lecz dlatego, że jest ona dla nich niczym część gry komputerowej: po zresetowaniu można grać dalej. Niestety, nie.

Im odleglejszy PESEL, tym częściej myślimy o tych, którzy odeszli z „naszego rocznika”, po cichu pytając: „kiedy my?”

Co takiego stało się w czasie pandemii, że wielu z nas nie boi się śmierci? Śmierć w pandemii jest masowa, często losowa i niestety nieprzewidywalna. Tylko cierpliwie czeka na kolejne zaproszenie. Znajomy obchodził Abrahama. Piękny wiek i znakomity czas na świętowanie. Jako człowiek przezorny i myślący - bo pandemia i trzeba uważać - zaprosił niewielu gości. Razem z nim na imprezie urodzinowej - ledwie dziesięciu. Po dwóch tygodniach: jego swat nie żyje, swatowa jest na respiratorze, a siedmiu choruje w domu.

Są „dodatni”… Zużyto tony farby drukarskiej, by to tłumaczyć, godzinami ostrzegają o tym w telewizji gadające głowy, wszyscy rozsądni ludzie w zasadzie mówią to samo - że pandemia to śmiertelny dramat. A i tak zdarzają się takie sytuacje. I tak Poseł Najjaśniejszej RP nie ubierze maseczki w Sejmie! Bo nie. Bo on wie, że wirusa nie ma. Nie ma, bo go nie widać. A czy ktoś widział rozum?

Do dziś z powodu pandemii umarło już ok. 2 mln ludzi. W Polsce 62 tys. zgonów. Warto sobie uświadomić, że to i tak mało. Dzięki wiedzy o maseczkach, myciu rąk, dezynfekcji. W przeszłości nie zawsze było tak dobrze. Ta wiedza jest wiedzą XXI wieku. Jak było kiedyś?

Pandemiczna historia medycyny obejmuje ostatnie 2500 lat. Pierwsze dane pochodzą z Grecji, gdzie do epidemii doszło podczas jednej z wojen. W VI wieku naszej ery dżuma zabiła podczas innej wojny prawdopodobnie prawie 30 milionów ludzi. Z kolei w XIV w. zaraza pochłonęła niemal 20 mln śmiertelnych ofiar. W dobrze już udokumentowanym okresie historycznym, bo 300-200 lat temu, ospa z cholerą prawie wyludniły Ziemię; zmarło - według różnych źródeł - do 120 milionów ofiar. Sto lat temu mieliśmy hiszpankę i 10 milionów ofiar. Swoje żniwo zebrał HIV.

Nie wspominam o chorobie szalonych krów, Eboli i epidemiach o mniejszym zasięgu, przynajmniej z naszego, europejskiego punktu widzenia. Śmierć - mimo że epidemia koronawirusa wygaśnie - nie odpuści i pojawią się nowe patogeny, świetnie radzące sobie naszym kosztem.

Pukająca do naszych drzwi śmierć, zawsze rodzi pytanie: kto winien? Tym bardziej w czasie pandemii - zawsze bowiem epidemiom towarzyszą teorie spiskowe. A zatem winni są: grzesznicy, wirus z laboratorium w Wu-han, Bill Gates, bractwo Iluminati, a ostatnio także 5G. Takie teorie były, są, będą. Muszą być. Wynika to z naturalnego rozumowaniu o winie i karze. Ale dziś pytanie: „kto winien” nie powinno mieć znaczenia. Dziś po prostu naszym zadaniem jest: przeżyć.

Dlatego nie otwierajmy drzwi czyhającej śmierci. Wesprzyjmy działania prewencyjne, nawet jeśli wprowadza się je nieudolnie. Nie walczmy z nimi. Żyjmy.

Prof. Aleksander Sieroń: Dziś naszym zadaniem jest „przeżyć”
Prof. Aleksander Sieroń: Dziś naszym zadaniem jest „przeżyć” Fot. Światlekarza.pl

Aleksander Romuald Sieroń - profesor doktor habilitowany nauk medycznych, pomnikowa postać polskiej medycyny, doktor honoris causa, profesor zwyczajny Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie, emerytowany profesor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Jest specjalistą z zakresu chorób wewnętrznych, kardiologii, angiologii, hipertensjologii oraz balneologii i medycyny fizykalnej.

Co w Polsce drożeje najszybciej?

Wideo

Materiał oryginalny: Prof. Aleksander Sieroń: Śmierć w czasie COVID-u czeka na nasze zaproszenie. Nie otwierajmy jej drzwi - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie