Proces komandorów: Bestialskie tortury i "tępienie reakcji" w Marynarce Wojennej PRL

Tadeusz Stec
Komandor Jerzy Staniewicz
Komandor Jerzy Staniewicz Wikipedia Commons/Domena Publiczna
11 października sąd odczytał zeznania złożone w Gdańsku przez Romana Albrzychowicza, marynarza, aresztowanego przez Informację Wojskową w latach 50. Świadek mówił, że jedną z metod stosowanych przez Kulika było podwieszanie za ręce pod sufitem na kilka godzin: "Czubkami palców dotykałem wtedy ziemi. Po kilku godzinach byłem nieprzytomny".

11 października sąd odczytał zeznania złożone w Gdańsku przez Romana Albrzychowicza, marynarza, aresztowanego przez Informację Wojskową w latach 50. Świadek mówił, że jedną z metod stosowanych przez Kulika było podwieszanie za ręce pod sufitem na kilka godzin: "Czubkami palców dotykałem wtedy ziemi. Po kilku godzinach byłem nieprzytomny".

ZACZĘŁO SIĘ OD TAK ZWANEGO OCZYSZCZANIA Z LUDZI SŁUŻĄCYCH W PRZEDWOJENNEJ FLOCIE
Przed Okręgowym Sądem Wojskowym w Warszawie dobiega końca proces stalinowskiego śledczego Mikołaja Kulika. Oskarżony odpowiada z wolnej stopy, a zarzuca się mu, iż w latach 1949 - 1953 znęcał się w Gdyni nad aresztowanymi marynarzami.

Oskarżony zareagował gwałtownie: "Przecież jakby go tak zawiesić, to by miał wyłamane łopatki, zawsze tak jest. Niech nie opowiada bajek" - powiedział i zażądał, by powołać komisję, która przeprowadzi test stwierdzający, czy podczas podwieszania łopatki rzeczywiście mogą zostać wyłamane...

Inni świadkowie zeznawali, że Kulik bił ich, upokarzał, groził śmiercią i kazał wtrącać do karceru. Oskarżony, również i te zeznania nazywa bredniami, składanymi w celu zdobycia odszkodowań.

Zbrodnicza działalność byłego śledczego wyszła na jaw podczas cywilnego procesu o zniesławienie, który Kulik wytoczył nieżyjącemu już historykowi stalinizmu Jerzemu Poksińskiemu, autorowi książki "Tatar, Utnik, Nowicki - TUN". Poksiński napisał, że Kulik jako śledczy miał złą sławę wśród oskarżonych.

CZYTAJ TAKŻE: Polski wywiad przed wojną ograł Rosjan

Kulik prawdopodobnie żyłby sobie dalej spokojnie, gdyby nie to, że z oskarżyciela stał się oskarżonym. Zemściła się na nim arogancja i bezczelność, godna arogancji i bezczelności, jaką wsławił się w czasie swojego procesu w Warszawie Humer - ubecki specjalista od katowania kobiet. Kulik, podobnie jak Humer, wszystkiemu zaprzecza, a obciążające go zeznania świadków odrzuca z całą agresywnością. Neguje także sam fakt łamania w tamtych latach prawa czy też - mówiąc dosadniej - panowania bezprawia.

Niech więc przemówią fakty.

CZYSTKI
Polskie siły zbrojne na Zachodzie po zakończeniu wojny liczyły 228 000 osób, w tym 3840 marynarzy. Większość z nich nie chciała wracać do pojałtańskiej Polski, uznając, że kraj został poddany dominacji Moskwy i okupują go sowieckie wojska. Ostrzeżenia wobec tych - stosunkowo nielicznych - którzy zdecydowali się na powrót do kraju, miały okazać się, niestety, uzasadnione.

Niemal natychmiast po powrocie wpadali w sidła represji. Doświadczali ich przede wszystkim oficerowie i podoficerowie wywodzący się z przedwojennej kadry dowódczej. Szczytowe nasilenie prześladowań przypadło na okres od drugiej połowy 1949 roku do marca 1953 r., natomiast ich skutki sięgały aż do jesieni 1956 roku. Następstwa bezprawia - stwierdza się w materiałach Polskiej Marynarki Wojennej - były widoczne jeszcze w latach późniejszych, przy pewnym złagodzeniu w PRL systemu totalitarnego.

Zaczęło się od tzw. oczyszczania Marynarki Wojennej z ludzi służących w szeregach MW II Rzeczpospolitej bądź też osób czynnie związanych z okupacyjną działalnością Armii Krajowej.
Marszałek Ludowego WP Michał Rola-Żymierski stwierdził podczas pobytu na Wybrzeżu w połowie maja 1946 roku, że oficerowie przedwojennej floty stworzyli odrębną, zamkniętą kastę o nastawieniu reakcyjnym.

Wypowiedź ta była aż nadto czytelnym sygnałem do eliminowania z MW ludzi wykształconych i zasłużonych w okresie międzywojennym, często bohaterów walki zbrojnej w kraju i na Zachodzie. Już w 1946 roku zaczęto odchodzić od polskich, narodowych tradycji morskich i wojskowych. Jaskrawym tego przykładem było ukrycie przed załogą ORP "Błyskawica" bandery, pod którą okręt ten walczył w latach II wojny światowej. Spowodowano także "zaginięcie" tablicy upamiętniającej udział tego niszczyciela w działaniach bojowych u boku zachodnich aliantów.

LIKWIDOWANIE WROGÓW
Rozpracowanie "elementów reakcyjnych" w MW inspirowali lub nadzorowali rutynowani sowieccy spece z NKWD usytuowani w Głównym Zarządzie Informacji WP. Stosowali stalinowskie wzory fabrykowania oskarżeń, wykorzystując do tego sieć tajnych donosicieli.

Wkrótce na ławie oskarżonych, pod zarzutem szerzenia wrogiej propagandy, znaleźli się ci, którzy w latach okupacji działali w podziemiu. Wysokie wyroki zapadły w procesie siedmiu oficerów służby zdrowia Marynarki Wojennej na czele z jej szefem kmdr. por. dr. Kazimierzem Bielawskim, odpowiadającym za rzekome uprawianie szkodnictwa gospodarczego.

Fala represji wzmogła się po listopadowym plenum KC PZPR w 1949 roku i odbytej w tym samym miesiącu naradzie centralnego aktywu dowódczo-partyjnego. Stwierdzono na niej, że Marynarka Wojenna, będąc najmłodszym członem sił zbrojnych, jest najbardziej zachwaszczona wrogim i obcym elementem. Występujący na naradzie w imieniu centralnych władz partyjnych Edward Ochab powiedział m.in.: "nie czas na liberalizm (...), a audycje BBC trzeba traktować tak, jak w czasie wojny traktowano audycje hitlerowskie".

Podsumowując naradę, szef Głównego Zarządu Polityczno-Wychowawczego WP generał brygady Mieczysław Wągrowski nakazywał: "na terenie Marynarki Wojennej od góry do dołu należy wytworzyć nieustępliwość wobec wrogów, wytworzyć stałą czujność i zwalczać wroga na wszystkich odcinkach".

CZYTAJ TAKŻE: Polski wywiad przed wojną ograł Rosjan

Była to więc zapowiedź nowego kursu wobec ludzi uznanych za "wrogów", oznaczająca nic innego, jak dalsze nasilenie represji. Z góry zakładano, że wróg ten istnieje jako produkt "walki klasowej", który musi być zlikwidowany, bo nakazuje to "czujność rewolucyjna". To też "wroga" znajdowano.

Zaczęły się aresztowania na większą skalę. Uwięzieni zostali kmdr. inż. Konstanty Siemaszko i kmdr. inż. Władysław Sakowicz za rzekome zaniedbania techniczne w porcie wojennym w Gdyni. Do więzienia trafił kontradmirał Adam Mohuczy, któremu zarzucano sabotaż godzący w prawidłowe funkcjonowanie i w rozwój Marynarki Wojennej w latach 1945-1947. W areszcie znalazł się kmdr. inż. Hilary Sipowicz oskarżony o złą eksploatację silników "Packard", zainstalowanych na ścigaczach dostarczonych Polsce ze Związku Sowieckiego. Wyrokiem Naczelnego Sądu Wojskowego w marcu 1950 r. - wszyscy skazani zostali na długoletnie więzienia - od 10 do 15 lat pozbawienia wolności. W więzieniu zmarli Władysław Sakowicz i Adam Mohuczy.

SĄDOWA ZBRODNIA
W kwietniu 1950 roku major Władysław Roman, pod wpływem tortur w śledztwie zeznaje, że w ramach konspiracyjnych struktur "centralnego spisku" w wojsku, przygotowującego zbrojne wystąpienie przeciwko władzy ludowej, działa jego odgałęzienie w Marynarce Wojennej. Inspiratorem tej zbrodniczej intrygi był sowiecki pułkownik w polskim mundurze Antoni Skulbiszewski z Głównego Zarządu Informacji WP.
Rzekomy spisek miał nosić kryptonim "Alarm" i działać pod kierownictwem siedmiu wyższych oficerów MW, na czele z jej dowódcą kontradmirałem Włodzimierzem Steyerem.

W lipcu 1952 r., po kilkudniowej parodii procesu siedmiu oficerów, pięciu z nich skazano na karę śmierci, a dwóch na dożywotnie więzienie. Wyroki te utrzymało w mocy Zgromadzenie Najwyższego Sądu Wojskowego. Również Rada Państwa, decyzją z 19 listopada nie skorzystała z prawa łaski wobec trzech oskarżonych: kmdr. Stanisława Mieszkowskiego, kmdr. Zbigniewa Przybyszewskiego i kmdr. Jerzego Staniewicza. Wszyscy zostali straceni. Karę śmierci zamieniono na dożywotnie więzienie kmdr. Marianowi Wojcieszkowi i kmdr. por. Robertowi Kasperskiemu. Pozostała dwójka - kmdr. por. Kazimierz Kraszewski i kmdr. ppor. Wacław Krzywiec również otrzymała wyroki dożywotniego więzienia.

Nadzór nad całością procesu pełnił płk Skubiszewski. Na liście osób prowadzących śledztwo figuruje kpt. Mikołaj Kulik, który w procesie tym przesłuchiwał komandora Krzywca przy udziale Eugeniusza Niedzielina, Rosjanina, szefa sekcji śledczej Informacji w Marynarce Wojennej.

W innych, sfingowanych procesach w latach 1947-54 wysokie kary więzienia otrzymało 14 oficerów Marynarki Wojennej, a wśród nich zamieszkały w Krakowie kmdr. ppor. Zbigniew Węglarz - dowódca ORP "Błyskawica". "Dziennik Polski" zamieścił jego relację z przebytego śledztwa, w czasie którego najgorszą torturą było zmuszanie go do nieprzerwanego stania przez 18 godzin.

CZYTAJ TAKŻE: Polski wywiad przed wojną ograł Rosjan

W grudniu 1952 r. rozstrzelano por. mar. Zdzisława Ficka z dywizjonu ścigacza. Wyrok śmierci wykonano także na por. mar. Adamie Dedio.

W grupie podoficerów dwóch otrzymało karę śmierci (bosman Edward Sterna i bosm. Stefan Pułrol), a siedmiu wysokie kary więzienia. Z grona osób pełniących służbę zasadniczą skazano na śmierć 12 marynarzy i podoficerów, a na kary więzienia około stu.

Niektórych pozbawiono prawa pobytu na Wybrzeżu. Dotknęło to dowódcę MW kontradmirała Włodzimierza Steyera, wybitnego dowódcę okrętów podwodnych w czasie wojny kmdr. por. Bolesława Romanowskiego i b. zastępcę dowódcy Westerplatte kmdr. por. Franciszka Dąbrowskiego. Osiadł on, jak wiadomo w Krakowie, gdzie pracował jako kioskarz "Ruchu".

\\\*
Przyjmuje się, że w latach 1945-1955 różnym formom represji w Marynarce Wojennej poddanych zostało około 400 żołnierzy zawodowych i około 250 marynarzy i podoficerów służby zasadniczej. W 1956 do komisji rehabilitacyjnej zwróciło się ponad dwieście czterdzieści osób. Bezpodstawne wyroki zostały uchylone. Szczytem bezprawia miał się okazać "centralny spisek" w wojsku i jego odgałęzienie w Marynarce Wojennej, w którym popełniono sądową zbrodnię. Był on bowiem tworem zrodzonym w wyniku bestialskich metod śledczych stosowanych przez siepaczy z Informacji.

Ma w tym także swój udział kpt. Mikołaj Kulik.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie