Proces Breivika dobiega końca. "Potwór z Utoi" trafi do więzienia czy do psychiatryka?

Michał Kołodyński
Dla ostatecznego werdyktu sądu kluczowa jest orzeczenie lekarzy w sprawie poczytalności "potwora z Utoi". Jeśli okaże się, że morderca nie może odpowiadać za swoje czyny, trafi on do zakładu psychiatrycznego, gdzie spędzi resztę swojego życia.

Proces Andersa Breivika dobiega końca. Sąd w Oslo wkrótce wyda wyrok w sprawie największego zbrodniarza w historii Norwegii.

Na 21 i 22 czerwca zaplanowano mowy końcowe prokuratury i obrony.

Początkowo sędziowie planowali podjąć decyzję w sprawie mordercy 22 lipca, w rocznicę masakry na wyspie Utoya i zamachu bombowego w dzielnicy rządowej w Oslo.

W sumie zginęło wtedy blisko 80 osób, około 200 zostało rannych. Media na całym świecie nie mogły uwierzyć, że za tak krwawymi atakami mógł stać jeden człowiek. A jednak. Działalność osoby o skrajnych, chorych poglądach wystarczyła, aby śmierć poniosło tak wielu ludzi.

Przed dokonaniem zamachów Breivik opublikował w internecie swój manifest. Pisał w nim o fali islamu, która zalewa Europę. Twierdził, że jeśli Zachód nie podejmie walki, wkrótce czeka go zagłada.

Jego ofiarami padły osoby związane z Norweską Partią Pracy. W dzielnicy rządowej miał zginąć premier kraju, wywodzący się z tego ugrupowania. Na Utoi odbywało się spotkanie członków młodzieżówki tej socjaldemokratycznej partii.

Breivik mordował z zimną krwią. Według świadków zamachowiec był bardzo spokojny, opanowany. Powoli obierał cel, strzelał do uciekających w panice młodych ludzi, po czym przeładowywał broń. Na jego litość mogły liczyć jedynie osoby, których wygląd uznał za "aryjski". "Czysta" uroda jest dla mordercy bardzo ważna. Według zeznań jego znajomych sam zafundował sobie operację plastyczną, aby wyglądać jak przedstawiciel "wyższej rasy".

Proces Breivika, który rozpoczął się w marcu tego roku, wzbudzał w Norwegii ogromne emocje. Pierwszego dnia rozprawy morderca pozdrowił obecnych na sali gestem skrajnych nacjonalistów - wyciągniętą w górę pięścią.

Odbywają się mowy końcowe obrony i prokuratury. Głos będzie mógł zabrać również Breivik

Podczas wszystkich rozpraw zamachowiec pozostawał spokojny. Jego twarz nie zdradzała żadnych emocji. Mordercę poruszyło dopiero wyświetlenie filmów propagandowych, które nagrał tuż przed dokonaniem ataków. W jego oczach pojawiły się łzy. Żadnego wzruszenia nie wywołały natomiast zeznania rodzin ofiar oraz tych, którzy zdołali ocaleć z piekła, jakim była masakra na wyspie Utoya.

Breivik od początku przyznawał, że zorganizował zamachy, jednak odrzucał zarzut dokonania aktu terroryzmu. Cały czas twierdził, że zamordowane osoby to zdrajcy, którzy popierali liberalną politykę prowadzoną przez norweski rząd.
Wyrok, który miał zostać ogłoszony w drugiej połowie lipca, prawdopodobnie zapadnie dopiero na początku sierpnia. Powód opóźnienia to brak zgodności psychiatrów w sprawie poczytalności zamachowcy. Sąd w Oslo zwrócił się do dwóch grup specjalistów.

Jedna z nich orzekła, że Breivik cierpi na schizofrenię paranoidalną. Choroba wyklucza poczytalność zamachowcy, co oznacza, że nie mógłby on odpowiadać za swoje czyny. Wywołało to ogromne oburzenie norweskiej opinii publicznej. Pojawiły się pytania, czy człowiek, który przez rok skrupulatnie planował krwawe ataki, powinien teraz uniknąć więzienia? W drugiej opinii lekarze stwierdzili, że Anders Breivik jest w pełni poczytalny. Według ich ekspertyzy zbrodniarz nie cierpi na psychozę, a jedynie na zaburzenia osobowości.

Kwestia poczytalności Breivika jest kluczowa dla ostatecznego werdyktu sądu. Jeśli okaże się, że morderca nie może odpowiadać za swoje czyny, trafi on do zakładu psychiatrycznego, gdzie spędzi resztę swojego życia.

Stwierdzenie poczytalności Breivika oznacza, że sąd skaże go jak każdego innego zbrodniarza. Będzie mu groził wyrok 21 lat pozbawienia wolności. Norweskie prawo nie przewiduje dożywotniego więzienia, jednak sąd może orzec kolejny wyrok. Taka sytuacja ma miejsce, jeśli sędziowie stwierdzą, że dana osoba nie jest zresocjalizowana i nie powinna powrócić do społeczeństwa. Sam Breivik domaga się dla siebie kary śmierci. Już podczas aresztu twierdził, że nie może znieść odosobnienia i braku dostępu do internetu.

Postawa oskarżonego w kwestii swojej poczytalności może pozornie wydawać się zaskakująca. Zamachowiec twierdzi, że cały czas był w pełni świadom swoich czynów i powinien być traktowany jak zdrowa osoba. Morderca obawia się, że jeśli lekarze uznają, że jest on chory psychicznie, będzie to oznaczać fiasko jego planu.

Breivikowi zależy przede wszystkim na poruszeniu opinii publicznej, na poderwaniu społeczeństwa europejskiego do walki z imigrantami. Zamachowiec obawia się, że uznanie go za niepoczytalnego spowoduje, że nikt nie będzie traktował jego tez poważnie.

Wkrótce będzie miała miejsce mowa końcowa obrońcy Andersa Breivika. Być może będzie też okazją dla samego oskarżonego do wygłoszenia ostatnich słów. Wielu obserwatorów obawiało się, że pozwolenie skrajnemu nacjonaliście na głoszenie swoich tez może być niebezpieczne. Jednak jest dość wątpliwe, aby Breivik dla osób uważnie śledzących proces mógł stać się wzorem do naśladowania.

Po kolejnych zeznaniach okazywało się, że "potwór z Utoi" jest tak naprawdę nieudacznikiem. Przez kilka lat poprzedzających ataki nie miał pracy, był na utrzymaniu matki. Jego jedynym zajęciem była gra w gry komputerowe. Jest mało prawdopodobne, aby ktoś taki mógł być dla kogokolwiek wzorem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie